Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

problemy w związkach


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
5401 odpowiedzi w tym temacie

#1021 cerrata

cerrata
  • Użytkownik
  • 13 852 postów

Napisano 09 kwietnia 2008 - 18:42

saja, ale.. w życiu nie powiedziałabym dziewczynie która jest załamana, że dobrze, że ją rzucił...
nie ma mnie tu i nie będzie.

#1022 sweet Shanti

sweet Shanti
  • Użytkownik
  • 277 postów

Napisano 09 kwietnia 2008 - 18:45

cerratko taki juz jest ten swiat ze zeby trafic na ta swoja połówke to musimy sie najpierw sparzyc sie czasem ....a ten chłopak nie był jej wart
Dołączona grafika

#1023 cerrata

cerrata
  • Użytkownik
  • 13 852 postów

Napisano 09 kwietnia 2008 - 18:49

a ten chłopak nie był jej wart

ta, farmazon roku
a może ona nie była warta jego..?
nieważne...
nie ma mnie tu i nie będzie.

#1024 sweet Shanti

sweet Shanti
  • Użytkownik
  • 277 postów

Napisano 09 kwietnia 2008 - 18:52

wydaje mi sie ze to on nie był bardziej jej wart z tego co napisała to go kochała i jej zależało a koles miał ja troche gdzies .....
Dołączona grafika

#1025 gosiaaa.18

gosiaaa.18
  • Użytkownik
  • 10 postów

Napisano 09 kwietnia 2008 - 19:25

ja go kochalam i kocham. wybaczylam mu wszystko. a on mnie zostawil. sam stwierdzil ze to wszystko jego wina... ale mnie nie pomaga takie gadanie. non stop siedzielismy u niego w domu . nigdzi enie chcial wychodzic. wiecznie zmeczony. pozniej zarzucil mi , ze ten związek to rutyna. ze potrzebuje swiezosci i przestrzeni. kochal mnie i ja to widzialam. a w pewnym momencie wszystko sie zmienilo. tak nagle... pozniej przeprosil za bledy i mowil ze kocha. dzien pozniej rzucil...

#1026 LeeLoo

LeeLoo
  • Użytkownik
  • 406 postów

Napisano 09 kwietnia 2008 - 19:49

Mój związek z S. od początku był nietypowy. On starszy ode mnie o 13lat. Czułam od początku, że mnie kocha. On nie był moim ideałem(głównie jeśli chodzi o urodę, za chudy i nie podobał mi się, ale nie wygląd jest istotny, sama piękna nie jestem). Nigdy żaden facet się mną nie interesował, a on był taki słodki na początku dostawałam różyczki, misie, zabierał mnie na pizze, był romantyczny, na nic nie nalegał. W końcu zdobył moje serce, zakochałam się albo zauroczyłam. To trwało dość długo, chociaż jeszcze na początku związku gadałam z innymi facetami i myślałam, że mogłabym z innym być.
Z nim przeżyłam swój pierwszy raz. Ale nim to się stało coś zaczęło się psuć. Dosłownie po trzech miesiącach znajomości coś było już nie tak. On robił mi wyrzuty, że sms'uje z innymi-chyba z zazdrości. Miałam spoko kumpla, który był dla mnie jak brat, nic innego nigdy nas nie łączyło i przez myśl nam nawet to nie przeszło-o niego też był zazdrosny, kumpel w końcu usunął się w cień.
Raz po kłótni umówiłam się z innym gościem, ale nie poszłam na spotkanie, powiedziałam mu o tym, ale on nie uwierzył. Od tamtej pory przestał mi ufać.
W końcu zrozumiałam, że ranię go sms'ując z innymi i przestałam to robić. Po pięciu miesiącach znajomości oświadczył mi się. Mimo kłótni i wielu przykrości wspólnie sobie wyrządzonych jeszcze go kochałam. I tak kochałam go przez jakieś pierwsze 15miesięcy.
Później czegoś zaczęło już brakować, zniknęły motyle z brzuszka, zaczęło się jakby przyzwyczajenie.
Nie twierdzę, że jestem bez winy, ale po pół roku znajomości on stacił pracę. Utrzymywałam go. Później popracował to tu to tam trzy miesiące, później po pół roku nie pracował nigdzie. Ciągle jeździłam do niego, woziłam mu jedzenie, a od niego słyszałam ciągłe wyrzuty.
W sylwestra 2007 uderzył mnie w twarz, bo posądził mnie o zdradę z własnym jego bratem(nie zaczekałam na niego na 30 stopniowym mrozie gdy ten miał focha i do domu nie chciał mnie wpuścić tylko poszłam do jego brata).
Bez przerwy słyszałam, że się puszczam, bałam się z domu wyjść, bo on mówił mi że ma wielu znajomych że mimo iż mieszka 32km ode mnie to on i tak wie kiedy z domu wychodzę.
Wszystko stawało się koszmarem. Raz było dobrze raz źle, ale już od jakiegoś roku wszystkie pozytywne uczucia do niego mnie opuściły. Chyba przestałam go kochać. Co dzień modliłam się o powrót miłości, ustępowałam mu, próbowałam posklejać to co psuliśmy, ale chyba na darmo.
Dziś zrobił mi awanture o głupie 20zł, najpierw mi je dał teraz każe oddawać. Nie pamięta już jak mu żarcie woziłam, bo z głodu zdychał. Jeszcze powiedział, że on już h*** wykłada na ten związek i że jak go nie kocham to żebym sobie do innego szła.

Wymarzyłam sobie innego faceta, takiego co by się mną opiekował, wspierał mnie w trudnych chwilach, szanował i wraz ze mną budował miłość. Tylko teraz pytanie czy taki istnieje? Czy jest facet, którego będę bezwarunkowo kochała przez całe życie?
Czy warto zerwać zaręczyny z tym opisanym wyżej facetem(z którym o ślubie mogę tylko pomarzyć, bo on już nawet nie robi nic w tym kierunku żebyśmy razem zamieszkali-bo takie mieliśmy kiedyś plany). A jeśli mój ideał i wymarzony facet nie istnieje?

Czy brak motylków w brzuchu i opisane wyżej kłopoty są podstawą do zakończenia tego związku?
Jak myślicie czy ja jeszcze będę umiała go kochać?

SOS!!!
Nie wiem co mam robić... <bezradny></span>
Dołączona grafika

#1027 Chwilka

Chwilka
  • Użytkownik
  • 133 postów

Napisano 09 kwietnia 2008 - 19:56

Uważam ze to Ty sama musisz zdecydowac co dalej,ale moim zdaniem ,on wogole Ci nie ufal, juz od samego poczatku moze przez pisanie tych sms, jesli chodzi o to ze Cie uderzyl to chyba nie musze komentowac bo wiesz jakie wiekszosc z dziewczyn ma zdanie-uderzyl raz,zrobi to kolejny-.
A jesli chodzi o motylki i ideal, to ja mysle ze tak naprawde idealo nie ma, w zwiazku trzeba s nauczyc wybaczac,przeprosic ,poprosic,szacunku i tego ze nie zawsze s ma racje , kazdy z nas ma jakies błedy tylko jedne potrafimy zaakceptowac a inne juz nie.
Mysle ze powinnas odp sobie na pytanie czy mowiac mu w Kosciele przysiege małzenska,patrzac mu w oczy i zakladajac obraczke bedziesz szczesliwa i czy tego wlasnie oczekujesz od zycia, czy chcesz zeby on byl przy Tobie zawsze, czy bedziesz potrafila z nim byc i czy bedziesz szczesliwa.
Dołączona grafika

#1028 LeeLoo

LeeLoo
  • Użytkownik
  • 406 postów

Napisano 09 kwietnia 2008 - 20:04

Sama już nic nie wiem. Jak sobie pomyślę, że mam już z nim nie być to łzy mi lecą same do oczu, bo tyle mieliśmy planów, on byłby wspaniałym ojcem i w ogóle. Czuję się przy nim bezpiecznie, ale nie wiem czy go kocham. Nie czuje już uniesień gdy on mnie całuje, tylko czuję coś gdy się kochamy. Mówię mu, że go kocham, ale nie wiem czy tak jest naprawde. A ta jego obojętność, to że tylko ciągle robi mi wyrzuty, nie szanuje mnie to mnie dobija, to zabija we mnie całą miłość do niego.
Nie wiem już czy to czasem po prostu nie jest przywiązanie.
Chciałabym żeby on mnie wspierał, żeby był taki słodki jak na początku, a teraz zero inwencji z jego strony.
Męczy mnie to już, ale coś mnie przy nim trzyma.
Ja wiele mu wybaczałam, ja zawsze pierwsza rękę wyciągam, to ja wychodzę z siebie żeby wszystko posklejać tylko mam wrażenie, że już nie ma co sklejać. Zawsze starałam się żeby on mi znów zaufał, żeby przestał mnie wreszcie o zdrady posądzać, a tym samym nie pielęgnowałam tego co było we mnie. Moje uczucia jakby gdzieś zniknęły i nie wiem czy to jest chwilowe czy to już tak na zawsze.
Dołączona grafika

#1029 Chwilka

Chwilka
  • Użytkownik
  • 133 postów

Napisano 09 kwietnia 2008 - 20:07

Jestescie ze soba 2 i pol roku i czujesz przyzwyczajenie i brak podniecenia jak s przytulacie i calujecie,LeeLoo, pomysl co bedzie np po 10 latach.......
Dołączona grafika

#1030 LeeLoo

LeeLoo
  • Użytkownik
  • 406 postów

Napisano 09 kwietnia 2008 - 20:11

O małżeństwie na razie mowy nie ma. Były plany zaraz po zaręczynach i już prawie dwa lata ciszy.
Jak się kochamy to podniecenie czuję i jest mi z nim dobrze, ale to tylko wtedy. Gdy się do niego przytulam to czuję taki wewnętrzny spokój, ale nie ma już tych motylków w brzuchu. Jak to z nimi jest, przemijają czy w prawdziwej miłości są zawsze?
Już zgłupiałam...
Dołączona grafika

#1031 Nymphadora

Nymphadora
  • Użytkownik
  • 2 636 postów

Napisano 09 kwietnia 2008 - 20:14

LeeLoo, przepraszam, ale szczerze mówiąc, to dla mnie ten związek jest bez sensu. Skoro on Ciebie nie szanuje, posądza, ba, mało tego, uderzył Cię! to jak tu na takich podstawach budować wspólne życie? Jesteś młodziutka, a tego kwiatu to pół światu. Szkoda Twojego życia z kimś takim. Nie ma sensu udawać, kiedy czegoś nie ma.
Może za ostro napisałam, ale ja tak myślę.

#1032 chocolate

chocolate
  • Użytkownik
  • 214 postów

Napisano 09 kwietnia 2008 - 20:16

LeeLoo, strasznie przykro jest czytać to co piszesz :-( Twoj mezczyzna na całe życie powinien Cie szanowac i wspieraqć.. bo pewne jest ze po slubie nic sie nie zmieni, wiec zastanow sie czy to jest ten jedyny... Naprawde nie ma co byc z kims tylko dlatego ze bylo sie juz z nim tak dlugo i ma sie wspolne wspomnienia jesli tylko to Cie przy nim trzyma.. Być może pomyslisz ze łatwo mi sie pisze.. ale nie jest latwo bo tez wlasnie na dniach rozstalam sie z chlopakiem z ktorym bylam 2 lata i jestem emocjonalnym strzepkiem.. ale lepsze jest chyba to niz ciagle się męczyć.. ? nie obraź się.. ale jakis taki niekonkretny jest Twoj meżczyzna.. nie moze Cie utrzymac, nie potrafi zapewnić bezpieczenstwa ani dac milości.. zasatnów sie dobrze nad tym:* trzymam kciuki, bo co nie postanowisz, napewno bedziesz szczesliwa:*
..gdy jest bardzo smutno, to kocha sie zachody słońca..

#1033 katti

katti

    kwintesencja

  • Użytkownik
  • 9 613 postów

Napisano 09 kwietnia 2008 - 21:00

sam stwierdzil ze to wszystko jego wina...


Tez to znam...... robienie z siebie ofiary.Jego wina ....blebleble.....kocham cie ale nie moge byc z toba ........niby dlaczego skoro kocha :?:

pozniej zarzucil mi , ze ten związek to rutyna


Ten zwiazek to nie tylko Ty ale i On :!: Rutyna to twoja wina :?: Po jakims czasie w zwiazku wkrada sie rutyna to normalne.Ciagle nie jest jak na samym poczatku, dochodza tez sprawy codzienne, praca, nauka.Na poczatku ludzie sie poznaja i nie odrazu "wchodza" w cale zycie i sprawy drugiej polowki.

ze potrzebuje swiezosci

Innej dziewczyny :?:

a w pewnym momencie wszystko sie zmienilo. tak nagle...

Nie mozna sie odkochac nagle :!: Taka decyzja musiala wczesniej zaczac mu chodzic po glowie.

pozniej przeprosil za bledy i mowil ze kocha. dzien pozniej rzucil...


To juz bez komentarza...........poprostu szkoda slow.

Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.

 

 

 

 


#1034 gosiaaa.18

gosiaaa.18
  • Użytkownik
  • 10 postów

Napisano 09 kwietnia 2008 - 21:06

to wszystko jest takie beznadziejne... wlasnie z nim pisze. nie bedziemy juz pewnie razem , chyba ze stanie sie jakis cud, ale na to nie licze. . . a piszemy ze sobą normalnie. martwi sie, wypytuje o zdrowie, bo ogolnie jestem chora a dzien przed rozstaniem mialam wypadek samochodowy

[ Dodano: 2008-04-09, 22:07 ]
czuje sie jakbym miala wielkiego kaca (milosc) z ktorego wychodze. . .

[ Dodano: 2008-04-09, 22:18 ]
zaczynam trzezwo myslec i czuje do niego nienawisc... bo dlaczego mi to zrobil.? ale kocham go i boje sie ze gdy go zobacze znow bedzie bolalo

#1035 katti

katti

    kwintesencja

  • Użytkownik
  • 9 613 postów

Napisano 09 kwietnia 2008 - 21:14

LeeLoo bardzo mi przykro ze przechodzisz przez takie cos <pocieszacz></span>

W sylwestra 2007 uderzył mnie w twarz

Jesli raz podniosl na ciebie reke to nie masz pewnosci ze nie zrobi tego ponownie.......
Gdyby moj facet choc raz mnie uderzyl to odrazu bym odeszla.Nie traktuje sie w ten sposob osoby sobie najblizszej........dla mnie to chore.Kochac sie z takim facetem a pozniej dostawac ..........

Jeszcze powiedział, że on już h*** wykłada na ten związek

Nie walczy o ciebie.......o wasz zwiazek, niby co ty masz go blagac :?:

LeeLoo, jestes mloda wartosciowa dziewczyna, zadaj sobie pytanie czy Go kochasz tak bardzo aby znosic takie cos.Bo jesli takie jazdy sa juz teraz to co bedzie po slubie :?: calkowicie "wezmie cie pod nogi".

Sama musisz postanowic co zrobisz dalej.

Ale pamietaj ze na swiecie sa naprawde dobrzy mezczyzni, ktorzy marza o kobiecie takiej jak ty.Masz dopiero 21 lat......Caly swiat przed toba kochana :!:

<przytul></span>

Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.

 

 

 

 


#1036 Guest_strus_*

Guest_strus_*
  • Gość

Napisano 09 kwietnia 2008 - 21:38

Czy warto zerwać zaręczyny z tym opisanym wyżej facetem(z którym o ślubie mogę tylko pomarzyć, bo on już nawet nie robi nic w tym kierunku żebyśmy razem zamieszkali-bo takie mieliśmy kiedyś plany). A jeśli mój ideał i wymarzony facet nie istnieje?


Powiem Ci tylko ze istnieja..
Powodzenia

P.s. Facet ktory uderzyl kobiete nie jest mezczyzna i nawet nie stal obok mezczyzny.

#1037 szisza

szisza
  • Użytkownik
  • 55 postów

Napisano 09 kwietnia 2008 - 21:39

temat zwiazkow jest ostatnio okropny dla mnie :/
ja sama poltora roku temu zakonczylam 5 letni zwiazek..
w zeszlym roku poznalam faceta..bylismy razem 4 miesiace, bylo cudownie i nagle zdnia na dzien przed sywlkiejm on powiedzial koniec wlasnie z dnia na dzien ;/
chociaz historii byl ciag dlaszy,to ogolnie szybko doszlam do siebie,chociaz po tych 3 miesiacach nadal łapia mnie takie doły, przypominam sobie nasze wspolne chwile ale zaraz spadam na ziemnie... <bezradny></span>

#1038 Diablica666

Diablica666
  • Użytkownik
  • 1 419 postów

Napisano 09 kwietnia 2008 - 21:41

LeeLoo, prawda jest taka uderzył cię raz ,uderzy znowu.Jak dla mnie facet który mnie nie szanuje,posądza,nie ufa mi,i robi awantury o pierdoły nie zasługuje na zainteresowanie z mojej strony :-? .Zastanów się jeśli teraz są takie cyrki to co będzie po ślubie ? jesli on na to h... kładzie raniąć cię przy tym niesamowicie to czy to jest miłość ? na twoim miejscu bardzo bym się nad tym związkiem zastanowiła :roll: jesteś młodziutka a na swiecie jest wielu wartościowych facetów nie warto być z facetem który tak cię traktuje :evil: To takie moje skromne zdanie.
Dołączona grafika

#1039 Moniika

Moniika
  • Użytkownik
  • 2 534 postów

Napisano 09 kwietnia 2008 - 21:43

LeeLoo, powiem ci szczerze. Jak dla mnie to nie ma zadnego sensu. Jak zyc z czlowiekiem, który cie nie szanuje poniza, a nawet potrafi cie uderzyc??!! Według mnie zasługujesz na kogoś lepszego a takim człowiekiem nie powinnas zaprzątac sobie głowy. Zreszta z tego co piszesz to wynika, ze jemu na tym związku nie zalezy <bezradny></span> jesteś młodą, zaradną dziewczyną i na pewno znajdziesz kogoś kto cie bedzie kochał i szanował
trzymam kciuki za to żebyś podjęła dobrą decyzje ;*

#1040 angik1683

angik1683
  • Użytkownik
  • 8 134 postów

Napisano 09 kwietnia 2008 - 21:45

nie ma już tych motylków w brzuchu. Jak to z nimi jest, przemijają czy w prawdziwej miłości są zawsze?

po pierwsze moimzdaniem te motylki akurat nie sa najwazniejsze, wazniejsze jest zaufanie, szacunek, wsparcie
reszte napisaly dziewczyny wiec nie bede sie powtarzac.

SOS!!!
Nie wiem co mam robić... <bezradny></span>

trudno jest pomoc komukolwiek w takiej decyzji, mam nadzieje ze zanim cokolwiek postanowisz to dobrze sie nad tym zastanowisz i zycze ci aby wszytko ulozylo sie po twojej mysli i obys byla szczesliwa.
sl-11609.png
as1cEZoB0360010MDAwOGQ0fDIwMTM4MmpkfERhd
ZAPRASZAMY WSZYSTKIE MAMY...i nie tylko ->





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych