Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

problemy w związkach


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
5401 odpowiedzi w tym temacie

#3241 Zielonooka

Zielonooka
  • Użytkownik
  • 3 356 postów

Napisano 18 października 2008 - 18:30

Kahela, zgadzam sie zupelnie, ja bym podobnie jak autorka pytania czula sie glupio, bo jak zaprosil to powinien zadbac o bezpieczne "dostarczenie" do domu.
Najważniejsze spotkania odbywają się w duszy, na długo przed tym, nim spotkają się ciała...

#3242 malenka

malenka
  • Użytkownik
  • 3 174 postów

Napisano 18 października 2008 - 21:51

A ja uważam, że nie powinnaś się tym aż tak przejmować, ja od swojego wracałam późno pociągiem z jednego miasta do drugiego i nic mi się nie dzieję ;)
a jak już to powiedz mu że boisz się sama wracać, pomysł z taksówką np jest bardzo dobry ;)

ale jednak więcej zagrożeń czeka na dziewczynę


a tego akurat nie byłabym taka pewna <bezradny></span>
"So I find a reason to shave my legs Each single morning..."

#3243 Zielonooka

Zielonooka
  • Użytkownik
  • 3 356 postów

Napisano 18 października 2008 - 22:26

malenka, no ale wiesz dziewczynie latwiej zrobic krzywde, ktos moze zaczepic,okrasc, a poza tym mnie wychowano na zasadzie,ze facet ma dbac, a skoro zaprasza na randke/spotkanie to powinien zadbac o moje bezpieczenstwo do konca.
Najważniejsze spotkania odbywają się w duszy, na długo przed tym, nim spotkają się ciała...

#3244 Kahela

Kahela
  • Użytkownik
  • 5 351 postów

Napisano 19 października 2008 - 08:41

ze facet ma dbac, a skoro zaprasza na randke/spotkanie to powinien zadbac o moje bezpieczenstwo do konca.

to po pierwsze, a po drugie...sorry, co to za facet, który późnym wieczorem pakuje mnie do metra, żebym sama wróciła, bo jest zmęczony..?
I ma w nosie czy bezpiecznie dojadę do chaty?
Dla mnie jest to nie halo... <bezradny></span>

Wiadomo, że czasami jak się jest w związku, to zdarzy się tak, że naprawdę nie może Cię odprowadzić, że coś wypadnie, to nie znaczy, że trzeba od razu zrywać i urządzać awantury, ale GENERALNIE facet powinien odprowadzić dziewczynę do domu.
Do dupy było w Peru...więc wróciłam... :-D

#3245 carmenka

carmenka
  • Użytkownik
  • 9 postów

Napisano 19 października 2008 - 15:25

Niby wszystko tak pieknie wyglada,ale nie jest latwe
Wiecie..pomyslicie,ze jestem nienormalna,ale minely 4 lata a ja dalej tesknie,mysle o kims kto byl dla mnie wszystkim..W trakcie byly jakies zwiazki..ale to nie bylo to,bo mam wrazenie ze to ON byl tym jedynym..jednak zdradzil..bo nie mialam dla niego czasu,moja toksyczna matka nie pozwalala nam sie spotykac...znosil to rok,ale ile mozna..ktos stanal nam na drodze..sa do dzis ze soba..ja niby jestem z kims,.ale to TOTALNY JELOP,nie robi nic.Nie pracuje,nie uczy sie,i uwaza ze jestem po*******ona bo ja to robie;/.Poza tym zero romantyzmu,nic,kompletnie nic..najwieksza rozrywka jaka mi oferowal to ogladanie filmow na kompie(NAJWIEKSZA:/)bo inne nie istnieja.. w koncu nie ma kasy bo nie pracuje,a nawet jakby mial..;/
Wszystkie klotnie sa przeze mnie bo to ja jestem najgorsza itd.Pracuje,ucze sie a powinnam z nim siedziec i nic nie robic....obraza majestatu dzis znow.Tylko nie wiem dlaczego nawet:|
Poza tym sms..zdania..wszystko mozna przewidziec.Co napisze,co powie.Nuda,rutyna.
Probowalam to ratowac,probowalam mu pomagac,ale tym samym niszczylam siebie.
Jednak on w mojej pomocy widzial samo zlo..Zerwalam tydzien temu,bo nie wyrobilam,jak dowiedzialam sie,jaka jestem zla,okropna i w ogole..
Rozmawiamy normalnie..chyba mysli ze znow jestesmy razem.Bo napisalam mu ze chcialabym sie przytulic..tak bylo mi smutno i samotniewiem moj blad..i tym samym on mysli ze znow jestesmy razem..Obled..zatracam siebie nie wiem jak dalej postepowac..A nie chce byc sama bo boje sie samotnosci jak ognia...
Przyjaciolki-nie istnieja.No chyba ze maja same problemy;]


Dzis..brakuje mi go :(Nie chcialam sie spotkac to siedze sama w 4 scianach:(mam nauczke..bo liczylam ze z kolezanka gdzies wyjde..godz przed napisala mi ze nie idzie nigdzie bo jej sie nie chce.
I tesknie :(Sama juz nie wiem co mam robic.
Nienawidze swojej pracy,nienawidze zycia;/wszystko to samo..:(Nie wiem jak to zmienic...nie wiem nic...

Uf..to sie wygadalam :) moze ktos przeczyta..a jak nie ..trudno-kwestia przyzwyczajenia..

[ Komentarz dodany przez: madzia: 2008-10-19, 16:34 ]
Przenioslam w odpowiednie miejsce.

#3246 madzia

madzia
  • Użytkownik
  • 6 640 postów

Napisano 19 października 2008 - 15:38

carmenka, polecialabym ci troche odizolowac sie od niego. Niech zobaczy czy sobie radzi sam bez Ciebie.
A rozmawialas z nim? Z czego on che zyc? Jaka przyszlosc "wam" zagwarantuje?
Nigdy nie rozmawiaj z idiotą, najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pokona doświadczeniem.

#3247 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 19 października 2008 - 15:44

bo nie mialam dla niego czasu,moja toksyczna matka nie pozwalala nam sie spotykac...znosil to rok,ale ile mozna..

pierwsze pytanie jakie mi sie nasuwa: ile miałaś wtedy lat że tak pozwalałaś matce wchodzić w TWOJE życie ??!!?? nie dziwie mu sie że nie wytrzymał ... <bezradny></span>

ja niby jestem z kims,

a można tak ?? niby być...

ale to TOTALNY JELOP,nie robi nic.Nie pracuje,nie uczy sie,i uwaza ze jestem po*******ona bo ja to robie;/

ja bym go nazwała nieudacznik... i nie ma mowy żebym przy takim siedziała...dziewczyno! co cie przy nim trzyma?

Dzis..brakuje mi go

ale którego ? tego sprzed 4 lat ?? zawsze można spróbowaćodnowić znajomość ... może spróbujesz

A nie chce byc sama bo boje sie samotnosci jak ognia...

to nie to samo. jestem sama. ale to nie znaczy ze samotna. samotność to też wybór człowieka. osiągniesz jąbardzo łatwo izolując sie od innych. ja faceta nie mam. nie potrzebuje, przybajmniej na razie, ale mam znajomych. zawsze mogę sie z kimś spotkjać, pogadać... wszystko zależy ode mnie ... tak samo jest w twoim przypadku ...

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#3248 carmenka

carmenka
  • Użytkownik
  • 9 postów

Napisano 19 października 2008 - 15:45

Tak rozmawialismy o tym.Dlugi czas trzymalam go na dystans.Traktowalam jedynie jako kolege,nic wiecej.Zadnych czulych slowek,jak spotkalismy sie,to tez zachowanie totalnie jak do kolegi..
Zobaczylam czy cos z tym zrobi..powiedzialam,ze jesli nic nie zmieni sie to tak zostanie i bedziemy znajomymi..Stwierdzil,ze byl egoista,myslal tylko o sobie,ze za duzo slow zlych z jego strony bylo..I pokazuje,ze mu zalezy.Byl w pracy na probe,ale niestety nie przyjeli go bo niby za wolno pracowal:(Ale powiedzial,ze nie podda sie.Bo wie,ze moze wiele stracic..
I we wtorek znow jedzie na rozmowe o prace.;)

Ale ostatnio to ja chrzanie wszystko:(Tak jak dzis:(mielismy sie spotkac..a mimo to wolalam z kolezanka wyjsc...to nic ze pozniej okazalo sie,ze ona nigdzie nie idzie bo jej sie nie chce;/
Moja glupota.A moze strach przed matka (jest toksyczna)wywierala zawsze na mnie nacisk,nie akceptowala zadnego facetta..ech:(Jego tez nie akceptuje..Bo nie jest bogaty,nie ma wygladu modela itd..:(

[ Dodano: 2008-10-19, 16:50 ]
Do nie(d)oceniona

Kazdy tak mi mowi,ze jest nieudacznikiem,ze marnuje przy nim czas itd.
Ale nikt nie widzi tego,ze mu tez jest trudno.
Nie mial latwego dziecinstwa i ja to rozumiem..Dlatego staram sie jakos mu pomoc..a on mi..chociaz nie zawsze to wychodzi tak jakbysmy chcieli.Sam przyznal,ze dlugi czas,obijal sie i nic nie robil.Ale od 3 miesiecy szuka pracy,i wszedzie odsylaja go z kwitkiem..Bo to,bo tamto..A jak chca przyjac to za marne 700zl..Jak dla mnie to normalnie smieszne jest...
A jesli praca porzadna,to mowia mu ze nie nadaje sie..
Wiec w jakis sposob jemu napewno tez nie jest latwo,skoro z kazdej strony krytykuja go..

Albo to ja juz mam zly tok myslenia..

#3249 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 19 października 2008 - 15:56

Sam przyznal,ze dlugi czas,obijal sie i nic nie robil.Ale od 3 miesiecy szuka pracy,

skoro tak ... może masz racje i cośsie zmieniło w jego sposobie rozumowania

A jak chca przyjac to za marne 700zl..

takie są realia...

A jesli praca porzadna,to mowia mu ze nie nadaje sie..

niech zapyta dlaczego sie nie nadaje ... bedzie wiedział nad czym musi popracować

Kazdy tak mi mowi,ze jest nieudacznikiem,ze marnuje przy nim czas itd.

tak to wyglądało po pierwszym poście ... sama go tak przedstawiłaś <bezradny></span>

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#3250 madzia

madzia
  • Użytkownik
  • 6 640 postów

Napisano 19 października 2008 - 16:10

tak to wyglądało po pierwszym poście ... sama go tak przedstawiłaś <bezradny></span>

no wlasnie to samo odnioslam wrazenie, ze wczesniej pisalas o nim inaczej ale teraz ciut uzalanie sie nad nim.

szuka pracy to niech szuka, a nie mogl wziac poczatkowo tej za 700 a w miedzy czasie szukac dalej? i tak siedzi w chalupie i tak...
a tak to byscie wszyscy byli juz krok do przodu i sam poczulby, ze ktos go potrzebuje...
Nigdy nie rozmawiaj z idiotą, najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pokona doświadczeniem.

#3251 carmenka

carmenka
  • Użytkownik
  • 9 postów

Napisano 19 października 2008 - 16:17

Faktycznie,macie racje.Tak to przedstawilam ale zamiar byl zupelnie inny.
I nie uzalam sie nad nim:)Poprostu probuje go zrozumiec.
A czasami jest naprawde ciezko..Pracy za 700zl nie wezmie bo mowi,ze za marne grosze 12 godz pracowac nie bedzie..w pewnym sensie nie dziwie mu sie..

#3252 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 19 października 2008 - 16:26

Pracy za 700zl nie wezmie bo mowi,ze za marne grosze 12 godz pracowac nie bedzie..

... hmmm jakby na prawde chciał pracować to by ją wziął a w miedzyczasie rozgląał sie za inna tak jak madzia pisała ... a tak ... wydaje mi sie że po prostu szuka wytłumaczenia

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#3253 madzia

madzia
  • Użytkownik
  • 6 640 postów

Napisano 19 października 2008 - 16:27

liczy sie kazde zatrudnienie.
Pracowal juz gdzies?
Moze wlasnie dlatego odsylaja go (miedzy innymi) bo nie ma referencji
Ja jednak uwazam inaczej i powinien nie wydziwiac na poczatku swojej kariery ;-)
Przysiegam ci, ze stosunki miedzy wami pewnie by sie polepszyly.
Nigdy nie rozmawiaj z idiotą, najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pokona doświadczeniem.

#3254 carmenka

carmenka
  • Użytkownik
  • 9 postów

Napisano 19 października 2008 - 16:29

Zapewne tak..Wczesniej pytalyscie dlaczego w innych pracach odsylaja go z kwitkiem..
Dlatego ze poprzedni pracodawca odegral sie na nim po tym jak zwolnil sie z roboty po 2 tyg,bo wykorzystywali go tam itd.wyzywali.
I ten caly 'szef' dal mu takie paskudne referencje,ze teraz nigdzie nie chca go przyjac..a oni nie biora pod uwage zadnych tlumaczen ze tamten pracodawca byl taki a nie inny...

#3255 madzia

madzia
  • Użytkownik
  • 6 640 postów

Napisano 19 października 2008 - 16:34

no to sorry ale ja juz tu nie pomoge, bo nie znajde mu pracy ;)
Nigdy nie rozmawiaj z idiotą, najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pokona doświadczeniem.

#3256 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 19 października 2008 - 16:40

ze tamten pracodawca byl taki a nie inny...

pierwsza zasada ... nie narzekaj na szefa swego możesz mieć gorszego ... no i nie oczerniaj go przed potencjalnym pracodawcą-to też jest źle widziane ... wszystko da sie załatwić ... trzeba tylko chcieć

ja juz tu nie pomoge, bo nie znajde mu pracy

nikt mu nie pomoże jeżeli on sam ie bedzie chciał ... :-|

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#3257 carmenka

carmenka
  • Użytkownik
  • 9 postów

Napisano 19 października 2008 - 18:28

Dokladnie dziewczynki.On sam musi chciec:)Ale podobno bylo tak,ze tamten pracodawca napisal mu w referencjach takie rzeczy okropne..ze teraz nikt nie chce go miec za swojego pracownika..Bo kazdy sie sugeruje tamtym pisemkiem..ech;/

No nic.Pozostalo nam czekac na dalszy rozwoj sprawy ;-)

#3258 malenka

malenka
  • Użytkownik
  • 3 174 postów

Napisano 19 października 2008 - 19:46

carmenka, jednym słowem dali mu "wilczy bilet"...troche przerąbana sytuacja, bo prędzej czy później jeśli pracy nie znajdzie znów zaczną się o to kłótnie... trudno cokowliek na to poradzić <bezradny></span>
tak jak mówią dziewczyny

On sam musi chciec

ja moge życzyć powodzenia jedynie :)
"So I find a reason to shave my legs Each single morning..."

#3259 carmenka

carmenka
  • Użytkownik
  • 9 postów

Napisano 19 października 2008 - 20:19

carmenka, jednym słowem dali mu "wilczy bilet"...troche przerąbana sytuacja, bo prędzej czy później jeśli pracy nie znajdzie znów zaczną się o to kłótnie... trudno cokowliek na to poradzić <bezradny></span>
tak jak mówią dziewczyny

On sam musi chciec

ja moge życzyć powodzenia jedynie :)



No dokladnie.Wiec nie ma za fajnego jak to sie mowi 'startu' :(

On podobno chce.Ale nie wychodzi.Poza tym sama widze roznice..kiedys nie chcial i wymigiwal sie wszystkim..teraz wiem,ze chce naprawde..ale nie moze..bo los stawia klody pod nogi;/

[ Dodano: 2008-10-19, 22:25 ]
Jutro ma do mnie przyjechac z rana..i jakies mieszane uczucia mam:(Ze nie chce tego,albo cos..zmuszam sie do tego:(wiem,ze bedzie tak tylko na poczatku,pozniej juz bede cieszyc sie ze jest obok mnie...albo i nie :(nie wiem:(
Ale przewaznie mam tak,ze jak nie widzimy sie dlugo,on staje sie dla mnie zupelnie obcy...
Jakbym dopiero pierwszy raz w zyciu na oczy go widziala:(ech ja to dziwna jakas jestem,jak nic :-/

[ Dodano: 2008-10-21, 14:58 ]
Beznadziejnie,gorzej niz beznadziejnie.Zaproponowalam,zeby przyjechal do mnie wczoraj.Przyjechal.Ale bylo dziwnie,totalnie dziwnie.Przyjechal..niby ok,ale jednak nie.
Culam ogromny dystans do niego.Nie chcialam z nim miec zadnego kontaktu.Czasami,od niechcenia..Nie umialam juz udawac.Nie,to juz za duzo jak na mnie.Mial potem jechac do siostry,ktora nagle ni stad ni zowad odezwala sie po wielu latach.Wahal sie czy w ogole odebrac,ale odebral.Rozmawia,i nagle taki podejrzany txt:
"no gdzie jestem..?yyy..no..wiesz,tam gdzie ci mowilem,ze bede ale porozmawiamy jak przyjade".Dlaczego siostrze nie mogl odrazu powiedziec,ze jest u swojej dziewczyny???To mnie zastanowilo.

Potem juz musialam wychodzic do pracy.Powiedzial,ze jedzie do siostry.No to mowie,zeby nie odprowadzal mnie do roboty,
tylko jechal odrazu do centrum,a z centrum do niej(bo mu tak pasowalo),a jakby ze mna jechal,to robil by drogi duzo.
"Nie kochanie.To co ze bede robil duzo drogi.Mnie to nieobchodzi.Chce z toba spedzic jak najwiecej czasu"
No ok,ok.Idziemy na drugi przystanek,na ktorym bedzie moj bus,nagle on:
"oo kochanie,ten bus mi akurat pasuje,no to ja jade,czesc"
A mnie totalnie wrylo..Przeciez nieobchodzilo go czy trafi autobus,ktory bedzie mu po drodze,chcial duzo czasu ze mna
spedzic.Fajnie nie?Podejrzane.Myslalam,nawet ze ta 'siostra'to moze nowa panienka,ale wiele razy
proponowal,zebym z nim jechala do niej,wiec nie..

I wiecie co?Mam go nie tyle dosc,co powoli sie go brzydze.Tak w pracy siedzialam,i myslalam nad tym.Facet,ktory jedzie do dziewczyny powinnien byc schludnie ubrany,pachniec,byc ogolony itd..A tutaj?jakby dopiero wstal.Doslownie.I nawet lustra nie widzial.P szczoteczce do zebow nie wspomne..Aaa..jeszcze jedno.Ogladalismy jakis program,i on nagle zasnal.Spal tak ze 2 godz,a ja siedzialam jak ta glupia.
Rozumiem,gdyby byl zmeczony po pracy albo cos,ale jak juz wam wiadomo-on nic nie robi..


Co mam o tym wszystkim myslec??doradzcie..moze z boku to inaczej wyglada.. <bezradny></span>

#3260 tanika_aha

tanika_aha
  • Użytkownik
  • 2 491 postów

Napisano 23 października 2008 - 16:40

Mam taki mały problem. Spotykam się z chłopakiem który nie jest mi obojętny,trwa to od niedawna ale znamy się kupę lat. No i dowiedziałam się,że kiedy wybiera się na impreze nie pije alkoholu...za to lubi przypalić sobie skręta dla poprawy humorku. A ja w tym temacie jestem lewa <bezradny></span> Nie podoba mi się to,i nie wiem jak ja mam wogóle podejść do tego? Czy trawka robi siano z mózgu?





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych