problemy w związkach
#3101
Napisano 27 września 2008 - 00:29
#3102
Napisano 27 września 2008 - 16:17
katti jestem naprawde pelna podziwu ze znalazlas w sobie tyle sily... #kochana poradz skad ja brac???
Mirabelka a moze by tak rzeczywiscie zmienic cos w zyciu??? cos dla siebie w koncu zrobic???
bo ja to taka pipka... nic sie nie zmienia, jest zle, nawet gorzej... a ja sie poprostu boje odejsc... choc wiem ze lepiej to zrobic teraz z honorem niz za jakis czas dostac kopa w dupsko... i tez sie bije z myslami, wiem ze on juz sie nie zmieni... i coz... i dalej tkwie w gownie...
#3103
Napisano 27 września 2008 - 23:08
#3104
Napisano 28 września 2008 - 08:52
#3105
Napisano 28 września 2008 - 14:13
W sensie jakie widzisz minusy zerwania??
w sumie jeden jednoscia minus... sama za granica... choc wiem ze jest do przebolenia
#3106
Napisano 28 września 2008 - 15:27
no to ja nie rozumiem doprawdy na co jeszcze czekaszchoc wiem ze jest do przebolenia
aż do smierci masz zamiar tkwic w tej chorej sytuacji??
#3107
Napisano 28 września 2008 - 17:37
katti jestem naprawde pelna podziwu ze znalazlas w sobie tyle sily... #kochana poradz skad ja brac???
Sama nie wiem skad wzielam w sobie tyle sily............ mam 23 lata dopiero...... chce byc szczesliwa na maxa :-> patrzac na pary po 50 rocznicy slubu , nadal zakochanych, wspominajacych swoje cudwone zycie razem........ tez tak pragne........
Nie dam zmarnowac sobie zycia.........
A koniec czegos nigdy nie jest ostatecznym koncem............. z czasem, po bolu, depresji, przychodzi nowa radosc zycia :->
Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.
#3108
Napisano 29 września 2008 - 13:25
#3109
Napisano 29 września 2008 - 14:42
#3110
Napisano 29 września 2008 - 16:46
#3111
Napisano 29 września 2008 - 16:49
.minęły 3 dni
Kochana
Nie panikuj
Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.
#3112
Napisano 29 września 2008 - 16:57
#3113
Napisano 29 września 2008 - 17:02
zastanawia mnie tylko czy po prostu dla niego to miało jakieś znaczenie czy nie.
hmmm watpie czy tak odrazu sie tego dowiesz ........
rozmawialm z jego kumplem
Najgorsze jest zasieganie informacji u kolegow/kolezanek
Z czasem samo sie wyjasni wszystko
Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.
#3114
Napisano 30 września 2008 - 09:35
Przedstawię swoją sytuację i może dostanę od Was jakieś mądre spostrzeżenia.
Od dwóch dni jestem znowu sama. Mój chłopak zostawił mnie, odszedł.
Byliśmy ze sobą krótko, tylko DWA MIESIĄCE. Na początku było super. M. wspaniale o mnie zabiegał, mówił, że kocha, że szaleje, że zmienia swoje życie. Zapewniał, że od trzech lat nie zaznał takiego uczucia. Ma 28 lat więc uznałam, że jest dorosłym, poważnym człowiekiem.
Dwa dni temu rozstaliśmy się, a raczej "daliśmy sobie czas". Powodem był... hmmm brak ognia.
Brak ognia u niego. Na początku ogień był, teraz go nie ma. I przez to że go nie ma, ni jest w stanie mnie uszczęśliwić tak jakby chciał.
To tyle o nim. Brak ognia i tyle.
Jeśli chodzi o mnie, to też nie jestem bez winy. Zamiast podtrzymywać ten wspaniały jego Ogień ja tak bardzo rozpanoszyłam się w dwu-miesięcznym związku, że robiłam mu afery o byle co, czepiałam się . Hmm, taka ze mnie choleryczka.
I teraz pytanie do was drogie Panie. Czy ten ogień może u niego wrócić? Czy jest szansa by znowu go w Nim rozpalić? Czy może mnie znowu pokochać?
Czy miałyście takie sytuacje? proszę o rady...
Poprawiłam tytuł postu aby dokładnie było wiadomo o co chodzi
#3115
Napisano 30 września 2008 - 10:53
nawet nie przestał kochać tylko miał dość Twoich afer i wolał dać spokój, żeby nie brnąć dalej w kłótliwy związek, no i może gdybyś pokazała, że potrafisz jednak budować związek bez czepiania się to spróbował by dać Wam szansę bo chyba szkoda byłoby ją zmarnowaćM. wspaniale o mnie zabiegał, mówił, że kocha, że szaleje, że zmienia swoje życie. Zapewniał, że od trzech lat nie zaznał takiego uczucia.
to taki mój punkt widzenia, ale też nie byłam w takiej sytuacji więc mogę tylko się domyślać i zasugerować odbudowanie tego związku;
mam nadzieję,że wszystko się ułoży tak żebyś była szczęśliwa, życzę powodzenia i trzymam kciuki
#3116
Napisano 30 września 2008 - 10:53
skontaktujcie sie za pare dni czy ile tam wam trzeba i pogadajcie.
Z tym 'ogniem' to cos tu nie rozumie
#3117
Napisano 30 września 2008 - 12:06
to taki mój punkt widzenia, ale też nie byłam w takiej sytuacji więc mogę tylko się domyślać i zasugerować odbudowanie tego związku;
mam nadzieję,że wszystko się ułoży tak żebyś była szczęśliwa, życzę powodzenia i trzymam kciuki
Dziękuję Lenka. Bardzo ważne jest to co napisałaś. Trochę go tłamsiłam. W kółko powtarzałam że nie jestem z nim szczęśliwa, że mnie krzywdzi i takie tam.
A prawda jest taka, że gdy teraz tak o tym myślę to nie było powodów do złości. Nie mówiłam mu wprost, tylko czekałam aż się domyśli.
Spróbuję to naprawić, ale nie wiem jak się do tego zabrać...
Ciągle nie spełniał moich oczekiwań to może powinnam dać mu do zrozumienia, że był wspaniały tylko tego nie doceniałam.... Hmmm
[ Dodano: 2008-09-30, 13:10 ]
nicola, no to jak postanowiliscie, ze 'dajecie sobie czas' no to, masz chwile na przemyslenia. bo mysle, ze czepianie sie to jednen z wielu bledow a faceci tego nie lubia. szczerze-nikt nie lubi wiec sama wiesz...
skontaktujcie sie za pare dni czy ile tam wam trzeba i pogadajcie.
Z tym 'ogniem' to cos tu nie rozumie
Tak, dajemy sobie czas. Cóż, roznosi mnie. Chcę się odezwać, ale chcę uszanować to co powiedział....
A z tym ogniem??? Kiedyś powiedziałabym "niedojrzały" -- szybko kocha, szybko przestaje.
Uh, ja ten ogień świetnie zgasiłam ciągłymi pretensjami. Powiedział "nie mam ognia takiego jak na początku i przez to że go nie mam, nie umiem cię uszczęśliwić"
Chyba źle odczytałam codzienność... uznałam ze mnie nie kocha, bo na początku sie starał, a teraz już nie...
Beznadziejna jestem
[ Dodano: 2008-09-30, 13:13 ]
a po za tym, frustruje mnie to że to tylko DWA MIESIĄCE
nie ma trwałych, mocno scementowanych fundamentów
Bo jeśli rzeczywiście mu minęło??? Tak może minąć?
#3118
Napisano 30 września 2008 - 12:33
Spróbuję to naprawić, ale nie wiem jak się do tego zabrać...
Ciągle nie spełniał moich oczekiwań to może powinnam dać mu do zrozumienia, że był wspaniały tylko tego nie doceniałam.... Hmmm
słuchaj nicola, myślę że najlepszym i najprostszym rozwiązaniem, i daniem mu czegokolwiek do zrozumienia jest po prostu powiedzieć mu to prosto w oczy, powiedzieć właśnie to co napisałaś, że
; czyli nie owijać w bawełnę i powiedzieć szczerze co czujesz;był wspaniały tylko tego nie doceniałam
- nie prawda, każdy popełnia błędy a sztuka to umieć uczyć się na nichBeznadziejna jestem
- jeżeli by mu tak szybko minęło bez walki i próby to by znaczyło, że tak na prawdę od początku nie darzył Cię większym uczuciem; wiesz ja np po dwóch miesiącach ze swoim facetem nie wyobrażałam sobie jak może być bez niego i też już mieliśmy swoje wzloty i upadki (porządne i bolesne) ale wytrwaliśmy i jesteśmy nadal razem,a po za tym, frustruje mnie to że to tylko DWA MIESIĄCE
nie ma trwałych, mocno scementowanych fundamentów
Bo jeśli rzeczywiście mu minęło??? Tak może minąć?
#3119
Napisano 30 września 2008 - 12:44
słuchaj nicola, myślę że najlepszym i najprostszym rozwiązaniem, i daniem mu czegokolwiek do zrozumienia jest po prostu powiedzieć mu to prosto w oczy, powiedzieć właśnie to co napisałaś, że
; czyli nie owijać w bawełnę i powiedzieć szczerze co czujesz;był wspaniały tylko tego nie doceniałam
Bardzo się boję.... boję się, że to odrzuci. Boję się, że funkcjonuje to teraz u niego na zasadzie "Powiedziałem dajmy sobie czas a ona do mnie wydzwania"
No i cóż, rzeczywiście boję się, że mu MINĘŁO, bo kiedyś już miałam taką sytuację z jednym kolesiem, ale on w odróżnieniu do M. wszystko zwalił na mnie; sam był niedojrzały emocjonalnie a gdy powiedziałam mu "przecież podobno mnie kochasz" to ona na to "mówiłem koffam a nie kocham".
Z M. było inaczej. Powiedział, że kochał, że jako mnie jedyną przedstawił w domu, rodzinie i że to wszystko jego wina, bo nie umie mnie uszczęśliwić.
Boję się, bardzo. Tyle kołków mu wyciosałam na głowie. Że o mnie nie dba, że to, że tamto. Jechałam po jego męskiej ambicji, nie chwaliłam go, tylko ciągle miałam pretensje.
Zraziłam go i tyle
-poprawiony cytat-
#3120
Napisano 30 września 2008 - 12:55
Bardzo się boję.... boję się, że to odrzuci. Boję się, że funkcjonuje to teraz u niego na zasadzie "Powiedziałem dajmy sobie czas a ona do mnie wydzwania"
jeśli Cie odrzuci tak po prostu to znaczy że nie jest Ciebie wart; możesz mu też np napisać czy to na gg czy to w liście, że chciałabyś porozmawiać bo masz mu coś ważnego do powiedzenia i jeżeli będzie gotów to niech sam się odezwie, a jeżeli tego nie zrobi...to nie wiem czy warto się będzie dalej nim zadręczać
uszka do góry nicola w końcu wszystko się wyjaśni i ułoży czy to z im czy bez niego
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Problemy prawne |
|
|
|
Nerwica czy problemy z tarczycą (hormonami)? |
|
|
|
Problemy z zębami i dentystą |
|
|
|
Problemy ze wzrokiem |
|
|
|
Problemy z kręgosłupem a wybór materaca? |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych






Temat jest zamknięty








