Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

problemy w związkach


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
5401 odpowiedzi w tym temacie

#3101 Zielonooka

Zielonooka
  • Użytkownik
  • 3 356 postów

Napisano 27 września 2008 - 00:29

Mirabelka__22, moze kwestia tego, ze Twoje studia to nie Twoja pasja i sie nimi nie cieszysz, tylko Ci ciaza?
Najważniejsze spotkania odbywają się w duszy, na długo przed tym, nim spotkają się ciała...

#3102 Black_Angel

Black_Angel
  • Użytkownik
  • 804 postów

Napisano 27 września 2008 - 16:17

no i to tylko ja :)
katti jestem naprawde pelna podziwu ze znalazlas w sobie tyle sily... #kochana poradz skad ja brac???
Mirabelka a moze by tak rzeczywiscie zmienic cos w zyciu??? cos dla siebie w koncu zrobic???
bo ja to taka pipka... nic sie nie zmienia, jest zle, nawet gorzej... a ja sie poprostu boje odejsc... choc wiem ze lepiej to zrobic teraz z honorem niz za jakis czas dostac kopa w dupsko... i tez sie bije z myslami, wiem ze on juz sie nie zmieni... i coz... i dalej tkwie w gownie...

#3103 malenka

malenka
  • Użytkownik
  • 3 174 postów

Napisano 27 września 2008 - 23:08

Black_Angel, czemu boisz się odejśc?? W sensie jakie widzisz minusy zerwania??
"So I find a reason to shave my legs Each single morning..."

#3104 SpryCiulaaa

SpryCiulaaa
  • Użytkownik
  • 406 postów

Napisano 28 września 2008 - 08:52

Nie warto walczyć o coś co nie jest warte tej walki.. Tak mi kiedyś powiedziała koleżanka.. Dało mi to do myślenia. My nie jesteśmy od tego żeby być.. my jesteśmy po to by Nas doceniano, zauważano.. by się Nami opiekowano :). Kiedy jedno z partnerów zaczyna starać się za dwoje.. a drugie sobie odpuszcza.. to znaczy, że coś w związku nie gra. Black_Angel.. skoro wiesz, ze cos zmierza ku koncowi to byc moze lepiej jak zakonczysz to szybciej.. bo w ten sposob mniej bolesnie.
Dołączona grafika

Myśleli, że jak będe mała to będzie mniejszy problem :)

#3105 Black_Angel

Black_Angel
  • Użytkownik
  • 804 postów

Napisano 28 września 2008 - 14:13

W sensie jakie widzisz minusy zerwania??


w sumie jeden jednoscia minus... sama za granica... choc wiem ze jest do przebolenia :)

#3106 malenka

malenka
  • Użytkownik
  • 3 174 postów

Napisano 28 września 2008 - 15:27

choc wiem ze jest do przebolenia

no to ja nie rozumiem doprawdy na co jeszcze czekasz ;-)
aż do smierci masz zamiar tkwic w tej chorej sytuacji??
"So I find a reason to shave my legs Each single morning..."

#3107 katti

katti

    kwintesencja

  • Użytkownik
  • 9 613 postów

Napisano 28 września 2008 - 17:37

katti jestem naprawde pelna podziwu ze znalazlas w sobie tyle sily... #kochana poradz skad ja brac???


Sama nie wiem skad wzielam w sobie tyle sily............ mam 23 lata dopiero...... chce byc szczesliwa na maxa :-> patrzac na pary po 50 rocznicy slubu , nadal zakochanych, wspominajacych swoje cudwone zycie razem........ tez tak pragne........
Nie dam zmarnowac sobie zycia.........
A koniec czegos nigdy nie jest ostatecznym koncem............. z czasem, po bolu, depresji, przychodzi nowa radosc zycia :->

Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.

 

 

 

 


#3108 kayen

kayen
  • Użytkownik
  • 870 postów

Napisano 29 września 2008 - 13:25

Skoro Black_Angel póki co nie zamierza Go zostawić to pozostaje tylko mieć nadzieję że ta trudna sytuacja wygasi z czasem Jej uczucia <bezradny></span>
Jeśli jest ci dobrze, dwa razy lepiej jest mi!

#3109 matrans

matrans
  • Użytkownik
  • 32 postów

Napisano 29 września 2008 - 14:42

zycie jest ciezkie pełne niespodzianek ale zaden facet nie jest wart łez zycie jest takie pikne ciesz sie tym ubieraj sie fajnie sexso\wnie zawsze badz po prostu piekna ja własnie taka jestem zadowolona z zycia swiata miłosc tez zapuka do twego serducha uwierz mi

#3110 marsjanka

marsjanka
  • Użytkownik
  • 2 postów

Napisano 29 września 2008 - 16:46

Proszę o pomoc.Albo raczej o zinterpretowanie męskiego postępowania.Spotykałąm się z kilkoma facetami każdy z nich się czymś różnił ale wszystkich łączyło jedno-w jakis tam sposób ubiegali się o mnie albo chociaż o moją uwagę.Dzieki temu z łątwością mogłam zauważyć ze coś do mnie czuja.Dwa tygodnie temu poznałam pewnego chłopaka.Od początku całkiem dobrze sie dogadywaliśmy.Pierwszego wieczoru po imprezce obejmował mnie i przytulał.W towarzystwie zawsze wyróżniał mnie spośród pań(chociazby taniec na imprezie).Gdy pewnego wieczoru więkasza grupą postawnowiliśmy iść nad jezioro ciemną noca złapał mnie za rękę (mówiąc ze dzięki temu bedzie miał pewnośc ze sie nie przewrócę).Poprosił o numer i na tym się skończyło.Postanowiłam nie dawac za wygraną.Zaprosiłam go na spotkanie rewanżując sie za kupione mi wcześniej ciacho.Dlatego ze ja zapraszałąm wiec chciałam zapłącic za kawe...Po krótkiej negocjacji zgodził sie i powiedział ze wkrótce sie mi odwdzieczy.Zaraz po spotkaniu dostalam smsa z podziekowaniami i obiecującym wkrótce spotkanie.tak...minęły 3 dni.A on milczy jak grób...teraz już napewno pierwsza sie nie odezwe.Ale ilez można?Wydaje mi sie że coś nas połączyło.przecież obejmowanie,współny taniec ,trzymanie się za ręke cos znaczy.Czy tylko dla nas-kobiet?

#3111 katti

katti

    kwintesencja

  • Użytkownik
  • 9 613 postów

Napisano 29 września 2008 - 16:49

.minęły 3 dni


Kochana :!: 3 dni to nie tragedia :!: wiem, ze chcialabys "juz", ;-) ale napewno sie odezwie ;-) pewnie nie chce wyjsc na natarczywego.

Nie panikuj :!: :->

Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.

 

 

 

 


#3112 marsjanka

marsjanka
  • Użytkownik
  • 2 postów

Napisano 29 września 2008 - 16:57

nie chodzi o panike.zastanawia mnie tylko czy po prostu dla niego to miało jakieś znaczenie czy nie.Bo to ja pierwsza zrobilam krok zapraszając go.Na spotkaniu naprawdę bawiłam się fantastycznie...i mogłabym nazwać je randką.pierwszy raz mam doczynienia z facetem który jednoczesnie wydaje się zainteresowany i obojętny.Takie spotkania do czegos zobowiązują...chociażby jeden smsik na dobranoc.Najgorsze jest to ze rozmawialm z jego kumplem i on twierdzi ze "Ten" nie chce niczego wiecej niż przyjaźni(ale kumpel jest dalekim kumplem i wczesniej mówił cos innego)hmm ja "przyajciela"poznanego niedawno nie łapałabym za ręke.Można oszaleć.

#3113 katti

katti

    kwintesencja

  • Użytkownik
  • 9 613 postów

Napisano 29 września 2008 - 17:02

zastanawia mnie tylko czy po prostu dla niego to miało jakieś znaczenie czy nie.


hmmm watpie czy tak odrazu sie tego dowiesz ........

rozmawialm z jego kumplem


Najgorsze jest zasieganie informacji u kolegow/kolezanek :roll:

Z czasem samo sie wyjasni wszystko ;-)

Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.

 

 

 

 


#3114 nicola

nicola
  • Użytkownik
  • 6 postów

Napisano 30 września 2008 - 09:35

Witam kobietki.

Przedstawię swoją sytuację i może dostanę od Was jakieś mądre spostrzeżenia.

Od dwóch dni jestem znowu sama. Mój chłopak zostawił mnie, odszedł.

Byliśmy ze sobą krótko, tylko DWA MIESIĄCE. Na początku było super. M. wspaniale o mnie zabiegał, mówił, że kocha, że szaleje, że zmienia swoje życie. Zapewniał, że od trzech lat nie zaznał takiego uczucia. Ma 28 lat więc uznałam, że jest dorosłym, poważnym człowiekiem.

Dwa dni temu rozstaliśmy się, a raczej "daliśmy sobie czas". Powodem był... hmmm brak ognia.
Brak ognia u niego. Na początku ogień był, teraz go nie ma. I przez to że go nie ma, ni jest w stanie mnie uszczęśliwić tak jakby chciał.

To tyle o nim. Brak ognia i tyle.

Jeśli chodzi o mnie, to też nie jestem bez winy. Zamiast podtrzymywać ten wspaniały jego Ogień ja tak bardzo rozpanoszyłam się w dwu-miesięcznym związku, że robiłam mu afery o byle co, czepiałam się . Hmm, taka ze mnie choleryczka.

I teraz pytanie do was drogie Panie. Czy ten ogień może u niego wrócić? Czy jest szansa by znowu go w Nim rozpalić? Czy może mnie znowu pokochać?

Czy miałyście takie sytuacje? proszę o rady...

Poprawiłam tytuł postu aby dokładnie było wiadomo o co chodzi

#3115 Lenka_88

Lenka_88
  • Użytkownik
  • 37 postów

Napisano 30 września 2008 - 10:53

witam nicola, no więc pierwsze pytanie - czy ogień może u niego wrócić?- ja uważam że jak najbardziej, jeżeli sam twierdził ze tak bardzo mu na Tobie zależy i kocha to nie chce mi się wierzyć żeby tak szybko to wszystko w nim "umarło", może po prostu zostało to przytłumione przez twoje afery i czepianie się wszystkiego i gdybyście chcieli ratować ten związek to wydaje mi się że powinniście przede wszystkim zacząć od szczerej rozmowy, czyli co Tobie nie pasuje, czego od Ciebie oczekuje i znaleźć nić porozumienia bez kłótni i awantur; drugie pytanie "czy jest szansa by znowu go w nim rozpalić?"- no to tak jak wyżej, zawsze jest szansa, prędzej czy później prawie w każdym związku coś może wygasnąć, czy to przez rutynę czy brak porozumienia ale to nie znaczy że taki związek jest skazany na niepowodzenie, musi tylko być zaangażowanie z obu stron i koniecznie rozmowy o problemach; no i trzecie pyt. - "czy może mnie znowu pokochać?" - ja myślę że po tym co mówił

M. wspaniale o mnie zabiegał, mówił, że kocha, że szaleje, że zmienia swoje życie. Zapewniał, że od trzech lat nie zaznał takiego uczucia.

nawet nie przestał kochać tylko miał dość Twoich afer i wolał dać spokój, żeby nie brnąć dalej w kłótliwy związek, no i może gdybyś pokazała, że potrafisz jednak budować związek bez czepiania się to spróbował by dać Wam szansę bo chyba szkoda byłoby ją zmarnować :)

to taki mój punkt widzenia, ale też nie byłam w takiej sytuacji więc mogę tylko się domyślać i zasugerować odbudowanie tego związku;
mam nadzieję,że wszystko się ułoży tak żebyś była szczęśliwa, życzę powodzenia i trzymam kciuki ;)

#3116 madzia

madzia
  • Użytkownik
  • 6 640 postów

Napisano 30 września 2008 - 10:53

nicola, no to jak postanowiliscie, ze 'dajecie sobie czas' no to, masz chwile na przemyslenia. bo mysle, ze czepianie sie to jednen z wielu bledow a faceci tego nie lubia. szczerze-nikt nie lubi wiec sama wiesz...
skontaktujcie sie za pare dni czy ile tam wam trzeba i pogadajcie.

Z tym 'ogniem' to cos tu nie rozumie ;-)
Nigdy nie rozmawiaj z idiotą, najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pokona doświadczeniem.

#3117 nicola

nicola
  • Użytkownik
  • 6 postów

Napisano 30 września 2008 - 12:06

to taki mój punkt widzenia, ale też nie byłam w takiej sytuacji więc mogę tylko się domyślać i zasugerować odbudowanie tego związku;
mam nadzieję,że wszystko się ułoży tak żebyś była szczęśliwa, życzę powodzenia i trzymam kciuki ;)


Dziękuję Lenka. Bardzo ważne jest to co napisałaś. Trochę go tłamsiłam. W kółko powtarzałam że nie jestem z nim szczęśliwa, że mnie krzywdzi i takie tam.
A prawda jest taka, że gdy teraz tak o tym myślę to nie było powodów do złości. Nie mówiłam mu wprost, tylko czekałam aż się domyśli.

Spróbuję to naprawić, ale nie wiem jak się do tego zabrać...

Ciągle nie spełniał moich oczekiwań to może powinnam dać mu do zrozumienia, że był wspaniały tylko tego nie doceniałam.... Hmmm ???

[ Dodano: 2008-09-30, 13:10 ]

nicola, no to jak postanowiliscie, ze 'dajecie sobie czas' no to, masz chwile na przemyslenia. bo mysle, ze czepianie sie to jednen z wielu bledow a faceci tego nie lubia. szczerze-nikt nie lubi wiec sama wiesz...
skontaktujcie sie za pare dni czy ile tam wam trzeba i pogadajcie.

Z tym 'ogniem' to cos tu nie rozumie ;-)


Tak, dajemy sobie czas. Cóż, roznosi mnie. Chcę się odezwać, ale chcę uszanować to co powiedział....

A z tym ogniem??? Kiedyś powiedziałabym "niedojrzały" -- szybko kocha, szybko przestaje.

Uh, ja ten ogień świetnie zgasiłam ciągłymi pretensjami. Powiedział "nie mam ognia takiego jak na początku i przez to że go nie mam, nie umiem cię uszczęśliwić"

Chyba źle odczytałam codzienność... uznałam ze mnie nie kocha, bo na początku sie starał, a teraz już nie...

Beznadziejna jestem

[ Dodano: 2008-09-30, 13:13 ]
a po za tym, frustruje mnie to że to tylko DWA MIESIĄCE

nie ma trwałych, mocno scementowanych fundamentów

Bo jeśli rzeczywiście mu minęło??? Tak może minąć?

#3118 Lenka_88

Lenka_88
  • Użytkownik
  • 37 postów

Napisano 30 września 2008 - 12:33

Spróbuję to naprawić, ale nie wiem jak się do tego zabrać...

Ciągle nie spełniał moich oczekiwań to może powinnam dać mu do zrozumienia, że był wspaniały tylko tego nie doceniałam.... Hmmm ???


słuchaj nicola, myślę że najlepszym i najprostszym rozwiązaniem, i daniem mu czegokolwiek do zrozumienia jest po prostu powiedzieć mu to prosto w oczy, powiedzieć właśnie to co napisałaś, że

był wspaniały tylko tego nie doceniałam

; czyli nie owijać w bawełnę i powiedzieć szczerze co czujesz;

Beznadziejna jestem

- nie prawda, każdy popełnia błędy a sztuka to umieć uczyć się na nich <pociesz2></span>

a po za tym, frustruje mnie to że to tylko DWA MIESIĄCE

nie ma trwałych, mocno scementowanych fundamentów

Bo jeśli rzeczywiście mu minęło??? Tak może minąć?

- jeżeli by mu tak szybko minęło bez walki i próby to by znaczyło, że tak na prawdę od początku nie darzył Cię większym uczuciem; wiesz ja np po dwóch miesiącach ze swoim facetem nie wyobrażałam sobie jak może być bez niego i też już mieliśmy swoje wzloty i upadki (porządne i bolesne) ale wytrwaliśmy i jesteśmy nadal razem, ;)

#3119 nicola

nicola
  • Użytkownik
  • 6 postów

Napisano 30 września 2008 - 12:44

słuchaj nicola, myślę że najlepszym i najprostszym rozwiązaniem, i daniem mu czegokolwiek do zrozumienia jest po prostu powiedzieć mu to prosto w oczy, powiedzieć właśnie to co napisałaś, że

był wspaniały tylko tego nie doceniałam

; czyli nie owijać w bawełnę i powiedzieć szczerze co czujesz;


Bardzo się boję.... boję się, że to odrzuci. Boję się, że funkcjonuje to teraz u niego na zasadzie "Powiedziałem dajmy sobie czas a ona do mnie wydzwania"

No i cóż, rzeczywiście boję się, że mu MINĘŁO, bo kiedyś już miałam taką sytuację z jednym kolesiem, ale on w odróżnieniu do M. wszystko zwalił na mnie; sam był niedojrzały emocjonalnie a gdy powiedziałam mu "przecież podobno mnie kochasz" to ona na to "mówiłem koffam a nie kocham".

Z M. było inaczej. Powiedział, że kochał, że jako mnie jedyną przedstawił w domu, rodzinie i że to wszystko jego wina, bo nie umie mnie uszczęśliwić.

Boję się, bardzo. Tyle kołków mu wyciosałam na głowie. Że o mnie nie dba, że to, że tamto. Jechałam po jego męskiej ambicji, nie chwaliłam go, tylko ciągle miałam pretensje.

Zraziłam go i tyle :(

-poprawiony cytat-


#3120 Lenka_88

Lenka_88
  • Użytkownik
  • 37 postów

Napisano 30 września 2008 - 12:55

Bardzo się boję.... boję się, że to odrzuci. Boję się, że funkcjonuje to teraz u niego na zasadzie "Powiedziałem dajmy sobie czas a ona do mnie wydzwania"


jeśli Cie odrzuci tak po prostu to znaczy że nie jest Ciebie wart; możesz mu też np napisać czy to na gg czy to w liście, że chciałabyś porozmawiać bo masz mu coś ważnego do powiedzenia i jeżeli będzie gotów to niech sam się odezwie, a jeżeli tego nie zrobi...to nie wiem czy warto się będzie dalej nim zadręczać

uszka do góry nicola w końcu wszystko się wyjaśni i ułoży czy to z im czy bez niego ;)





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych