problemy w związkach
#681
Napisano 24 lutego 2008 - 16:34
#682
Napisano 25 lutego 2008 - 11:44
w istocie tak jest.....te myśli nie pozwalają normalnie funkcjonować w związku.chyba zawsze mialabym przed oczami widok kiedy on ja dotyka itd. takie mysli nie pozwoliły by mi normalnie funkcjonowac i przede wszystkim byc szczesliwa
Bardzo boli fakt, iż on zapomniał o swojej dziewczynie będąc z inną, kompletnie go nie obchodziło, że ją rani - to boli bardziej niż to że kogoś dotykał.
#683
Napisano 25 lutego 2008 - 13:21
#684
Napisano 25 lutego 2008 - 14:38
ale oboje sie boimy czy cos z tego jeszcze wyjdzie jednak postanowilismy byc razem tylko ze to nie jest to samo i jak oboje mamy siebie przekonac do siebie zeby bylo podobnie jak przed zerwaniem albo jeszcze lepiej...
Nigdy nie bedzie "identycznie", albo bedzie tylko lepiej, albo gorzej...Ciezko doradzic w Twojej sprawie gdyz nie napisalas dlaczego sie rozstaliscie - ale oczywiscie ja nie wnikam w to.
Jesli obojgu wam zalezy to napewno bedzie ok.
ktojaknieja Twoja sytuacja jest bardzo trudna....Dziecko zawsze wiaze dwoje ludzi do konca zycia...Moja kolezanka tez jestt z facetem ktory ma z byla zona 2 synow i zawsze plakala przez nia.......
Powiedziala, ze "byla zona" to prawdziwa zmora!
On jest z Toba teraz nie z nia!!! Nawet gdyby Ona cos chciala od niego wiecej to przeciez On ma swoj rozum!!! Jest z Toba nie z nia!!!!!
Musisz mu powiedziec o swoich obawach........
Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.
#685
Napisano 25 lutego 2008 - 15:44
#686
Napisano 26 lutego 2008 - 16:23
#687
Napisano 26 lutego 2008 - 16:30
dzis mu powiedzialam ze albo sie zmieni albo ja sie wypisuje z tego zwiazku
I co On na te slowa
kumple sa dla niego ważniejsi niz ja
To Ty powinnas byc nr 1 .Koledzy....ok, ale w granicach rozsadku.........Z twoim zdaniem powinien sie liczyc najpierw i zalezec powinno mu na tobie najbardziej.
Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.
#688
Napisano 26 lutego 2008 - 16:40
#689
Napisano 26 lutego 2008 - 17:01
#690
Napisano 26 lutego 2008 - 17:36
#691
Guest_Kociak_*
Napisano 26 lutego 2008 - 18:02
#692
Napisano 26 lutego 2008 - 18:10
mowi ze jest strasznie zajety i nie mozemy sie spotkac, pomyslalam sobie okey spoko zdarza sie, a dzis sie dowiaduje ze byl na pizzy z kolegami i wtedy nie wytrzymalam, to mi mowi ze jest zajety a dla kolegow to wolny!!
To juz poprostu klamstwo
tak bardzo bym chciala zeby cos do niego dotarlo
Moze dotrze jak uzyjesz bardziej drastycznych metod......moze jesli zobaczy, ze nie zartujesz z odejsciem od niego to moze zmieni swoje postepowanie bo dotrze do niego, ze naprawde moze Cie staracic...........
Nie doradzam Ci drastycznego zerwania, ale "lekkiego" pokazania , ze tak dalej byc poprostu nie moze.
Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.
#693
Napisano 26 lutego 2008 - 19:46
mowi ze jest strasznie zajety i nie mozemy sie spotkac, pomyslalam sobie okey spoko zdarza sie, a dzis sie dowiaduje ze byl na pizzy z kolegami i wtedy nie wytrzymalam, to mi mowi ze jest zajety a dla kolegow to wolny!!
To juz poprostu klamstwoMogl szczerze Ci powiedziec, ze spotyka sie z kolegami...po co klamac..........ach ci faceci
Czemu oni tak rzadko mysla
![]()
tak bardzo bym chciala zeby cos do niego dotarlo
Moze dotrze jak uzyjesz bardziej drastycznych metod......moze jesli zobaczy, ze nie zartujesz z odejsciem od niego to moze zmieni swoje postepowanie bo dotrze do niego, ze naprawde moze Cie staracic...........
Nie doradzam Ci drastycznego zerwania, ale "lekkiego" pokazania , ze tak dalej byc poprostu nie moze.
Katti ma rację, musisz zacząć go olewać, że tak napiszę, bo inaczej to do niego nie dotrze i w dalszym ciągu będzie tak robił jak robi do tej pory...
wiesz ja miałam podobnie... Były M też mnie olewał, kumple byli na 1wszym miejscu i najważniejsi, a ja na samym końcu w końcu dałam za wygrane i wycofałam się, teraz tej decyzji nie żałuję, bo kto wie, może nadal bym się dusiła w tym związku.. a on nadal miałby mnie w d.. tak jak to miał..
Dziewczyno, kochana zrób tak jak pisze katti, olej go i pokaż, że Ty też masz ważniejsze sprawy na głowie.. np, PIZZE Z KUMPELKAMI?
#694
Napisano 26 lutego 2008 - 19:56
problem tkwi jeszcze w tym ze na co dzien go widuje... razem pracujemy....nie wiem jak ja to wytrzymam
#695
Napisano 26 lutego 2008 - 20:28
wiem, że to do łatwych nie należy.. ale musisz się postarać i zamrozić na jakiś czas te uczucia a w pracy musisz udawać, że go nie widzisz i tyle... dasz radę ja wierzę,że dasz radę!macie racje dziewczyny ale to jest takie trudne pokazywac olewke a w oczach miec lzy
wiem ze macie racje i innego wyjscia nie mam. zastanawiam sie ile to jeszcze potrwa, ile bede musiala przejsc zanim podejme jakas sluszna dla mnie decyzje
nie rozumiem jak mozna kogos kochac i zarazem go tak krzywdzic... chyba zle ulokowalam moje uczucia
![]()
problem tkwi jeszcze w tym ze na co dzien go widuje... razem pracujemy....nie wiem jak ja to wytrzymam
#696
Napisano 26 lutego 2008 - 21:34
#697
Guest_Kociak_*
Napisano 26 lutego 2008 - 23:17
czasami też jest tak, że chłopom trzeba coś po prostu wbić do łba bo sami nie rozumieją. Oni już tacy są - pewnych rzeczy w ogóle nie zauważają, inne odbierają inaczej niż my... Niekiedy dochodzi do nich jak sytuację odwrócimy - wtedy jest nagle oburzenie, czasami muszą coś przemyśleć... No a czasami okazuje się, że trafiłyśmy na kompletnego dupka który nie zrozumie, że źle robi nawet jak mu to będzie tłumaczyć pięć tuzinów kobietnie rozumiem jak mozna kogos kochac i zarazem go tak krzywdzic...
#698
Napisano 27 lutego 2008 - 04:52
#699
Napisano 27 lutego 2008 - 09:18
To trochę dziwne ale jak się zaczyna mężczyznę olewać, to on zaczyna się starać.
Tak jest w moim przypadku i tak było zawsze w stosunku do innych moich partnerów.
Może to taka męska natura/
Sama nie wiem.
Spróbój Martynko
Jak chłopak nie zacznie się starać to już będziesz wiedziała, jakie są jego uczucia.
Chce iść na pizzę z kolegami? Niech idzie to jego prawo.
Może nie powiedział Ci prawdy bo obawiał się,że będziesz miała do niego o to żal?
Martynko nie wiem, jak jest w Waszym związku ale czy aby nie dusisz go trochę?
Daj mu więcej wolności a jestem przekonana,że on sam zacznie szukać Twojego towarzystwa.
Nie martw się tak bardzo.
Będzie dobrze
#700
Napisano 27 lutego 2008 - 13:46
Agula a jak Twoje sprawy kochaniutka
Katti u mnie jest jak na razie spokojnie nie mam chłopa, jestem singlem i jak na razie nie żałuję tego, mam święty spokój...praca, dom, praca i jakoś leci do przodu nie narzekam.
Choć... właśnie.. aż wstyd mi się do tego przyznać, bo nie jest to problem tzw w związku bo tego nie ma u mnie.. więc nie wiem jak to nazwać..
Ale wracając do tematu.. otóż... mój najlepszy przyjaciel Szymon.. który okazał się przysłowiowym przyjacielem w biedzie.. wiecie, co tu mam na myśli? dużo mi pomógł w moim koszmarnym okresie.. dzwonił, co jakiś czas i pytał jak się czuję psychicznie itp, dużo pisał pocieszających esemesów, na gg do mnie pisał, bo mam już inne gg ( znaczy się inny numer
I tak ponad 2 tygodnie pocieszał mnie itp.. ale w tym tygodniu przysłał mi pocztą piękny bukiet róż ( czerwonych) jak wróciłam do domu z pracy, to normalnie nogi w kolanach mi się złączyły i uklęknęłam naprawdę, normalnie uklękłam.. tak mnie ten widok zaskoczył, bo prze nigdy w życiu nie spodziewałam się, tego, że ktokolwiek mi kwiaty przyśle...
No i tu jest pies pogrzebany, bo nie wiem, jak mam się zachować?
To znaczy tak.. czuję do niego sympatię, bardzo go lubię aż za bardzo, ale.. no właśnie to "ALE" boję się zaangażować znowu.. boję się, że będzie pięknie tylko przez chwilę a potem.. no właśnie, a potem będzie znowu źle, jak było z poprzednimi u mnie..
Więc jak na razie, to cały czas myślę, nad tym czy wytłumaczyć mu, że to tylko przyjaźń i nic po za tym ( i oczywiście wiem, że tu go zranię.. bo wiem.. bo on na pewno już sobie robi nadzieję..
Czy znowu zaryzykować i się zaangażować??
Ale tu z kolei jest następny dylemat.. bo to byłaby za krótka przerwa miedzy jednym a drugim związkiem i ja wiem, że gdzieś pod świadomie, będę wyszukiwać na siłę podobne wady jakie miał były.. wiecie, co mam na myśli? a nie chcę go mierzyć tą samą miarą.. bo wiem, że przez to sama zniszczę (być może tym razem udany związek.. )
Więc muszę tu mocno nad tym się zastanowić...
P.S. Nie chciałam o tym pisać, bo to dla mnie trochę wstydliwe, gdyż Wy macie większe problemy ode mnie!
Katti kochana a jak tam u Ciebie? wszystko jest ok??
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Problemy prawne |
|
|
|
Nerwica czy problemy z tarczycą (hormonami)? |
|
|
|
Problemy z zębami i dentystą |
|
|
|
Problemy ze wzrokiem |
|
|
|
Problemy z kręgosłupem a wybór materaca? |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych






Temat jest zamknięty







