Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

problemy w związkach


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
5401 odpowiedzi w tym temacie

#5201 nadia19

nadia19
  • Użytkownik
  • 3 postów

Napisano 22 marca 2010 - 19:32

Witam mam pewien problem i chciałabym się Was poradzić, doradzić bo sama już nie daje sobie rady z tym wszystkim i nie wiem co mam już robić i w ogóle myśleć na ten temat chodzi o mojego męża, a więc zacznę może od tego że mamy rocznego syna i jesteśmy małżeństwem już 2 lata. Wszystko się zaczęło psuć jakieś pół rok teraz mój mąż się zmienił nie do poznania zupełnie nie ten sam człowiek, którego kiedyś znałam stał się naprawdę nieznośny.Mam 22 lata jak wychodziłam za mąż miałam 20 lat, studiowałam 2 fakultety dziennie i zaocznie a przy pilnowaniu dziecka pomagała mi moja mama wszystko było w porządku ale potem było coraz gorzej mój mąż zaczął się o wszystko czepiać, wszystko mu zaczęło przeszkadzać, na mojego męża ma bardzo duży wpływ jego 28letnia siostra jest mężatką 5 lat ale nie ma dziecka ciągle się wtrąca w nasze życie a co gorsze mąż jej słucha a mnie nie, ona co powie wszystko jest święte, myślałam że może jest zazdrosna że ja studiuje 2 kierunki bo ona jest tylko po gastronomiku ale jak się dowiedziała że chodzę na 2 kierunki powiedziała do mojego męża " przetłumacz tamtej do uba bo to co tamta wyprawia to się w głowie nie mieści jak można chodzić do szkoły jak się ma dziecko, jak nie to żeby oddać dziecko bo są ludzie którzy go chcą" nie wiem jak ona mogła nawet tak powiedzieć, kiedy ja naprawdę bardzo kocham mojego synka i nie wyobrażam sobie życia bez niego, a szkołę chciałam skończyć dla niego żeby mu w życiu nic nie brakowało ale teściowa i siostry męża wygrały bo zrezygnować ze studiów dziennych
... A jeszcze wspomnę jak poprosiliśmy męża siostrę na chrzestną dla małego zrobiła awanturę przy wszystkich znajomych że ona nie będzie utrzymywać następnego dziecka (bo ma już jedną chrześnice) aż mi się wstyd zrobiło przed tymi ludźmi, powiedziałam jej że dziecko ma rodziców od tego by go utrzymywali i póki co dzięki Bogu stać mnie na to, a małemu nic nie brakuje, a od niej nic nie chcę...
wracając do mojego męża o wszystko mnie oskarża, mówi że wszystkie jego nie powodzenia to moja wina, wyzywa mnie na każdym kroku, i jeszcze wciąga w te swoje intrygi dziecko bez przerwy mówi do dziecka że ja jestem głupia, że mógł wybrać dla niego lepszą matkę, że taka matka to wstyd, itd. Ciągle mnie prowokuje już nie ma dnia żebyśmy się nie kłócili, ciągle mi mówi jak to mu źle jest ze mną że żałuję że się ożenił. Nawet jak wypłatę bierze to mi pieniędzy nie oddaje a jak się pytam gdzie ma wypłatę to ciągle mówi mi że to nie mój interes, albo że co mnie to obchodzi... mieszkamy z moimi rodzicami, za nic nie płacimy wszystkie opłaty za światło, wodę itd płacą moi rodzice. Kiedy na samym początku kupiliśmy samochód jego siostra powiedziała że powinniśmy matce jego pomagać a nie na głupoty wydawać. kiedy chciałam żebyśmy kupili telefon na abonament zgodził się ale kiedy pojechaliśmy na miejsce, on powiedział ze jednak nie weźmie telefonu bo dzwonił do matki i ona powiedziała że jestem nie normalna bo chcę telefon. Ciągle radzi się matki swojej i starszej siostry zawsze robi co one chcą nie patrzy na mnie że może mnie rani tym co robi. kiedyś byliśmy z małym na pogotowiu i jak wróciliśmy do domu była 23 powiedział że jest głodny żeby zrobić mu jeść to powiedziałam do niego żeby wziął małego przebrał a ja zrobię mu kanapki, powiedział że sam sobie zrobi a ja żebym małego przebrała potem wyszedł nawet nie zauważyłam a kiedy wrócił powiedział że współczuje wszystkim ludziom co mają takie życie jak on, a ja że jestem chamem... Jego rodzina ciągle mnie oczerniają gadają głupoty ciągle na mój temat ostatnio matka męża naopowiadała wszystkim że mam kochanka babka mi ostatnio awanturę zrobiła że dziecko będzie u nich mieszkać miesiąc a miesiąc u mnie ale mój syn jest bardzo przywiązany do mnie a do męża nawet na ręce nie chce iść tylko płacze a ta siostra męża widziała małego jak miał 4 mies i ona chce mi dziecko odebrać, a jak pojedziemy do teściowej to zaraz chce żeby ją wozić po znajomych jej a mąż jej słucha teściowa jest rozwódką miała już dwóch mężów i mieszkać nie ma gdzie bo drugi mąż ją z domu wyrzucił, sama miała życie zniszczone a teraz razem ze swoją córką niszczą moje życie i mojego dziecka. Kiedyś mogłam powiedzieć że kochałam męża bez żadnego namysłu a teraz żeby to powiedzieć musiałabym się zastanowić nad tym czy jeszcze w ogóle go kocham, mój mąż ciągle mówi że zemną łączy go tylko i wyłącznie dziecko, a jak się kochaliśmy zawsze pierwszy kończyła współżycie a kiedy pytam a ja? zawsze mówi że jutro dokończy i to jest wszystko ale nigdy tak nie było jak mówi... teraz mi ciągle mówi że powinniśmy odpocząć, ciągle mówi o rozwodzie, a jak wychodzi ciągle mówi że już nie wróci, a jak zwracam mu uwagę żeby tak nie mówił to mówi żebym powiedziała jedno słowo a naprawdę już nie wróci, ciągle mnie straszy i rani poradźcie mi co mam robić???
POPATRZ JAK WSZYSTKO SIĘ ZMIENIA -PŁYNĄ ŁZY, ZNIKAJĄ MARZENIA:(

#5202 wsooo

wsooo
  • Użytkownik
  • 245 postów

Napisano 22 marca 2010 - 19:38

przykro mi że masz taką sytuację współczuje ci naprawdę. Ja bym nie wytrzymała ani minuty z takim mężczyzną jak dl amnie nie masz się nad czym zastanawiać i go zostaw bo całkiem cię zniszczy psychicznie, musisz się też szanować i nie pozwolić sobie aby ktokolwiek traktował cię jak śmiecia, pokaż mu ze poradzisz sobie bez niego a dla dziecka też będzie lepiej jak nie bedzie wychowywało się w stresie, przemyśl to sobie

#5203 lily

lily
  • Użytkownik
  • 690 postów

Napisano 22 marca 2010 - 21:38

nadia19, Mieszkacie u Twoich rodziców. Wyrzuć go precz!!! Im prędzej tym lepiej. Wywal go!!!
lilian

#5204 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7 695 postów

Napisano 22 marca 2010 - 22:16

na mojego męża ma bardzo duży wpływ jego 28letnia siostra


Ciągle radzi się matki swojej i starszej siostry zawsze robi co one chcą nie patrzy na mnie że może mnie rani tym co robi.

hello.on jest z tobą czy ze swoją siostrą/matką????

mieszkamy z moimi rodzicami, za nic nie płacimy wszystkie opłaty za światło, wodę itd płacą moi rodzice.

powinien być za to wdzięczny, widocznie nie ma pojecia ile by to kosztowało w sytuacji gdybyście się musieli sami utrzymywać :roll:

a kiedy wrócił powiedział że współczuje wszystkim ludziom co mają takie życie jak on,

nie docenia tego co ma i ile ma

teraz mi ciągle mówi że powinniśmy odpocząć, ciągle mówi o rozwodzie, a jak wychodzi ciągle mówi że już nie wróci, a jak zwracam mu uwagę żeby tak nie mówił to mówi żebym powiedziała jedno słowo a naprawdę już nie wróci, ciągle mnie straszy i rani

moim zdaniem nie jesteś w zlej sytuacji bo masz dach nad glową i mama ci pomoże przy dziecku, więc nie daj się szantażować, bo sądzę że facet który wraża się tak o swojej rodzinie, ba matce swojego dziecka nie jest wart niczego... :-/
sorry za szczerość ale ja bym takiego kolesia kopnęła w cztery litery... skoro on się tak "marnuje" i tak mu źle rozejdźcie się...
uwierz dziecko na tym nie wygra jeśli będzie mieć rodzinę w której ojciec matkę traktuje bez szacunku...
ustalcie sądownie widzenia itd...
a ty spróbuj znaleźć faceta na poziomie który będzie Szanował kobietę a nie ciągle narzekał jak mu źle..
może gdzieś jest ci pisana miłość na całe życie :?:

#5205 tigraa84

tigraa84
  • Użytkownik
  • 5 129 postów

Napisano 23 marca 2010 - 00:56

nadia19, dziewczyno Ty się nawet nie zastanawiaj tylko wystaw temu idiocie walizki za drzwi i jeszcze kopa na drogę zasadź! Niech idzie mieszkac do mamusi albo siostrzyczki skoro są dla niego takim autorytetem i z ich zdaniem się tak bardzo liczy, lekceważąc własną żonę i okazując jej brak szacunku :evil: A już jego słowa skierowane do dziecka

że mógł wybrać dla niego lepszą matkę, że taka matka to wstyd

są po prostu poniżej jakiegokolwiek poziomu. :evil: Jesteś w o tyle dobrej sytuacji, że mieszkacie u Twoich rodziców i masz mamę, która Ci pomoże czyli nie jest źle ;-) A takiego palanta to ja bym w domu już nawet 5 minut nie trzymała i tak za długo zatruwa Ci życie.
Mężczyzna bez kobiety jest jak pies bez pcheł- niby da się żyć, ale nudno
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo

#5206 malenka

malenka
  • Użytkownik
  • 3 174 postów

Napisano 23 marca 2010 - 08:57

Powiem okrutną rzecz, ale... tak to jest jak dzieci pchają się do małżeństwa <bezradny></span>

Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest rozwód, skoro facetowi tak źle to powiedz mu "nara" i pomachaj na pożegnanie. Niech sobie znajdzie swój ideał, a Ty też natrafisz na mężczyznę, który zasłuży na to byś z nim była. Jak mawiają "z rodziną wychodzi się dobrze na zdjęciach" a z rodziną męża to już w ogóle...
życzę powodzenia ;-)
"So I find a reason to shave my legs Each single morning..."

#5207 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 23 marca 2010 - 16:44

nadia19 serdecznie ci współczuje

niestety zgadzam sie z przedmówczyniami że powinnaś go wyrzucić z domu i wziąć rozwód...
wiem że łatwo sie mówi ale masz jeszcze ten komfort ze to nie ty musisz uciekać, ze masz gdzie sie z dzieckiem podziać wiec ja bym sie nie zastanawiała ani chwili dłużej...
Jesteś młoda znajdziesz sobie jeszcze mężczyznę który będzie cie kochał i szanował!

201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 


#5208 Edytka89

Edytka89
  • Użytkownik
  • 37 postów

Napisano 24 marca 2010 - 18:31

Hej Babeczki, mam problem.
Mam 21 lat, moj chlopak 23. Jestesmy razem 4 miesiace, wszystko pieknie ja go kocham, on mnie. Czasem klotnie, mniejsze lub wieksze, jestem zazdrosnica,ale po ostatniej nawet spytalam czy ma mnie dosc, odpowiedzial ze nie, bo mnie bardzo kocha(sroda), ze nawet tak nie pomyslal.
I w niedziele pojawia sie problem.
On mi mowi ze sie wypalil, ze potrzebuje przemyslec, potem nawet ze nie wie czy mnie kocha. Jestem w szoku, wszystko bylo pieknie miedzy nami, te sprzeczki to rzadkosc.
Nastepnego dnia zrywa ze mna(!) Jestem w szoku, mija pare godzin i znow sie godzimy. Godzimy ale nadal twierdzi, ze nie wie czy mnie kocha, ze w niedzielna noc dlugo myslal i sam sobie nagromadzil problemy i nie wie czy sobie czegos nie wmowil.
Widzielismy sie normalnie dzis, ja nie wiem zupelnie na czym stoje, stracilam grunt pod nogami tak z dnia na dzien. On twierdzi ze musze byc silna, ze po prostu sie zagubil i potrzebuje czasu. Umowilismy sie ze za tydzien znow mi powie co czuje.
Ja nie wiem, nie mam pojecia co sie stalo, z dnia na dzien... Jest mi bardzo ciezko, kocham go. Nie wiem jak sie zachowac, co robic, nie chce go stracic. Z drugiej strony to dla mnie wielki szok i wyszlo na jaw ze jest uczuciowo niestabilny, ze nie mam w nim oparcia, nie moge byc go pewna. Co mam robic??

#5209 wsooo

wsooo
  • Użytkownik
  • 245 postów

Napisano 24 marca 2010 - 18:37

nie wie czy mnie kocha, ze w niedzielna noc dlugo myslal i sam sobie nagromadzil problemy i nie wie czy sobie czegos nie wmowil.



Uważam że musi być jakaś przyczyna jego zmiany zachowania, chyba musicie sobie usiąść i na spokojnie wszystko powyjaśniać, może stało się coś co tak na niego wpłynęło albo może ktoś. Najważniejsze jest to, żebyś była pewna tego co on czuje do ciebie bo to buduje stabilizację w związku.

#5210 Mirabelka__22

Mirabelka__22
  • Użytkownik
  • 8 754 postów

Napisano 24 marca 2010 - 19:01

Edytka89, co zrobić? Czekać. I może nie dawać mu konkretnego terminu- za tydzień masz mi powiedzieć co i jak...

Musi sobie pomyśleć trochę.


Czasami przychodzi taki czas że musimy się zastanowić czy chcemy dalej kontynuować związek... Może on stoi właśnie przed takim dylematem.
Może wszystko nie dotyczy tylko waszego związku, tylko ma jakieś inne problemy.

Domyślam się że wróciliście bo nalegałaś... Więc on tak naprawdę nie wie czy to był dobry ruch, bo nie dałaś mu wielkiego wyboru.

Musisz czekać i się nie narzucać. Będzie jak ma być.....

#5211 Edytka89

Edytka89
  • Użytkownik
  • 37 postów

Napisano 24 marca 2010 - 19:38

Ja wiem, rozumiem, ze czlowiek w pewnym momencie sie zastanawia co dalej... Ale z dnia na dzien? Sam przyznal ze wczesniej o tym nie myslal.
Tez pomyslalam, ze moze kogos poznal, ale mowi ze nie...
Moze to miec zwiazek tez z tym, ze nigdy sie na dluzej z nikim nie wiazal, nawet nasz 4 miesieczny zwiazek to dla niego najdluzszy zwiazek..
Zawsze mnie zapewnial jak bardzo mu zalezy, ze kocha, i nagle takie bum ;|
Dołączona grafika

#5212 Zielonooka

Zielonooka
  • Użytkownik
  • 3 356 postów

Napisano 24 marca 2010 - 20:18

A moze za szybko mowicie o milosci? bo jednak 4 miesiace to nie czarujac sie bardzo malo czasu, moze wystraszyl sie tempa albo tego, ze sie angazuje?
Najważniejsze spotkania odbywają się w duszy, na długo przed tym, nim spotkają się ciała...

#5213 marce-linka

marce-linka
  • Użytkownik
  • 91 postów

Napisano 24 marca 2010 - 21:29

nadia19 nie widze tu zadnego uczucie ze strony Twojego meza.On jeszcze nie dorosl do malzenstwa.Jestes jeszcze mloda i znajdzesz sobie kogos kto bedzie Ciebie godny.Wywal go z domu.Jak (byc moze) sie opamieta i bedzie mu Ciebie brakowalo to wroci do Ciebie i dziecka a jak nie, to ciesz sie ze zmarnowalas 2 lata a nie 20 lat.

[ Dodano: 2010-03-24, 21:48 ]
Edytka89, Nie nalegaj na szybka odpowiedz bo sama ja wymusisz i moze nie byc szczera.Daj mu czas i jak dojdzie do niego co do Ciebie czuje to sam Ci powie.Nie spotykajcie sie przez ten czas i nie nalegaj na spotkanie to moze zateskni za Toba i przyjdzie szybciej niz myslisz...... :-)

#5214 Edytka89

Edytka89
  • Użytkownik
  • 37 postów

Napisano 25 marca 2010 - 09:47

Nie nalegam na spotkanie. wczoraj sam przyszedl w celu obejrzenia ze mna filmu, przytulanie, itp, jego inicjatywa. Mowi ze sie zagubil i musze byc silna by pomoc mu sie odnalezc.
Mi jest bardzo ciezko lezac tak z nim i wiedzac ze ma watpliwosci, dlatego teraz nie proponuje absolutnie spotkania, sama chce odpoczac. Jednoczesnie tak bardzo nie chce rozstania i czuje sie taka wyprana ze wszystkiego co bylo pewne, zawiedziona przez niego....

[ Dodano: 2010-03-25, 09:51 ]
Dodam, ze moj byly, teraz dobry kolega, przebywa w Anglii, ale tydzien po swietach przyjezdza do Polski i zaprosil mnie na slub cywilny kolegi i mala imprezke potem. Powiedzialam o tym Temu Mojemu i byl stanowczo przeciwny.
Moze to tez cos znaczy?

#5215 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 25 marca 2010 - 10:04

Dodam, ze moj byly, teraz dobry kolega, przebywa w Anglii, ale tydzien po swietach przyjezdza do Polski i zaprosil mnie na slub cywilny kolegi i mala imprezke potem. Powiedzialam o tym Temu Mojemu i byl stanowczo przeciwny.
Moze to tez cos znaczy?


Taaak... Ale mam nadzieję, że pójdziesz i się rozerwiesz chociaż trochę? On nie ma prawa powiedzieć, ze jest przeciwny, mówiąc Ci wprost, że ma wątpliwości co do Was...

Edytka89, po pierwsze zgadzam się z Zielonooką, że 4 miesiące to dość krótko i to jeszcze wszystko raczej zauroczenie moim zdaniem niż miłość.

Po drugie, ale nie spodoba Ci się to co powiem, moim zdaniem- ale Tylko moim i mogę się mylić- pojawił się ktoś trzeci. Jest nią już zauroczony, albo się spotykają i facet nie może się zdecydować, którą z Was woli. Tyle w temacie.

Oczywiście, życzę Ci Edytka89, żeby moje czarnowidztwo się nie sprawdziło i wszystko ułożyło się po Twojej myśli :*

#5216 chez

chez
  • Użytkownik
  • 140 postów

Napisano 25 marca 2010 - 14:40

Mam 21 lat, moj chlopak 23. Jestesmy razem 4 miesiace, wszystko pieknie ja go kocham, on mnie.


No skarbie co to miłość to Ty nie wiesz. Mimo 20 lat nadal jesteś nie dojrzała i chyba jeszcze nie dorosłaś do poważnego związku.

jestem zazdrosnica,ale po ostatniej nawet spytalam czy ma mnie dosc


Już sama masz wyrzuty że możesz go stracić przez te swoje akty zazdrości. Pewnie dlatego, że jesteś nieśmiała i nie masz dużej pewności siebie.

On mi mowi ze sie wypalil, ze potrzebuje przemyslec, potem nawet ze nie wie czy mnie kocha.


No tak to się kończy jak dzieci się bawią w związek. Dziewczyno on Cię nie kochał! Jedynie to się Tobą zauroczył i teraz już to zauroczenie mija i nagle spostrzega że jednak nie kręcisz go i sam nie wiem co zrobić.

Z jednej strony coś tam jeszcze to zauroczenie trzyma ale już coraz mniejszą nitką i Wasz czas dobiega końca. Możliwe też, że znalazł sobie inną kobietą albo ma na oku.

Zauroczenie minęło i zamiast pojawić się miłość pojawiła się wielka pustka. Przykro mi. Według mnie poszukaj sobie innego chłopaka.

Nie obwiniaj się o nic i te akcje co przedstawiłaś to nie miały dużego wpływu. Po prostu było miło ale się skończyło. Zdarza się.

Najlepsze co możesz zrobić to pokazać mu że świetnie się bawisz bez niego i spotykaj się też z innymi chłopakami. Niech po prostu zobaczy co stracił :-P

#5217 Edytka89

Edytka89
  • Użytkownik
  • 37 postów

Napisano 25 marca 2010 - 15:34

Wiem, ze w pewnym momencie po prostu cos sie wypala, ale nie byl fair wobec mnie bo powiedzial mi to ot tak z dnia na dzien jak gdyby nigdy nic. Po prostu bylam w szoku.
Do tej pory to ja rzucalam facetow, nawet mialam tez taka sytuacje ze nie wiedzialam co czuje. Teraz czulam cos wiecej, dlaczego wlasnie teraz to drugiej stronie cos nie pasuje? :P
Aha i zapewnia mnie ze nie ma nikogo na oku(!)
A na to wesele pojde, juz postanowilam :)

#5218 marce-linka

marce-linka
  • Użytkownik
  • 91 postów

Napisano 26 marca 2010 - 09:52

Aha i zapewnia mnie ze nie ma nikogo na oku(!)



Jakos nie bardzo chce mi sie w to wierzyc ale niech mu bedzie...jezeli Cie teraz w tej sprawie oklamuje to i tak sie dowiesz prawdy.Co do wesela to sie nie zastanawiaj i idz......jezeli nie ten z ktorym idziesz to moze ktos inny wpadnie Ci w oko.
A co do tego niezdecydowanego pana...to wydaje mi sie ze on sie Toba znudzil i nie wie jak Ci to powiedziec i czeka az sama powiesz mu do widzenia!!!!

#5219 KlaudiaP.

KlaudiaP.
  • Użytkownik
  • 37 postów

Napisano 28 marca 2010 - 20:35

Hej dziewczyny :-)

piszę w nawiązaniu do swojego tematu ze strony 347 o wspólnej przyszłości,mieszkaniu etc.
Otóż w końcu odważyłam się porozmawiać z chłopakiem i powiedziałam że dla mnie wspólne mieszkanie ma sens jak się z kims ma wspólne plany,planuje przyszłośc etc. i jak on to widzi jak to widzi za parę lat etc. To mi najpierw powiedział że on będzie planował ale "za kilka lat" dopiero więc załamka to odpowiedziałam żeby się zgłosił jak będzie miał jakieś plany. Potem bylismy na spacerze i watek powrócił, powiedziałam że mi przykro że musi miec kolejne kilka lat (jestesmy razem już 3 lata) żeby mieć ze mną jakieś plany że się chyba rozminęliśmy w czasie i że własnie to było główną przyczyną jak mu kiedyś powiedziałam,że powinien mieć młodszą dziewczynę;/ Coś tam mamrotał że jak można planowac jak nie wie czy nawet pracę znajdzie,ze póki co jestesmy uzależnieni od rodziców, spytałam go czy on w ogóle rozumie co ja mówię to on odebrał to tak że ja chcę już dziecka bo cos mi się wypsnęło że nie zamierzam rodzić po 30tce ale on może zakładać rodzinę nawet po 60tce. Potem mi się pytał po co jakieś szczegółowe plany i że wspólne mieszkanie dla niego oznacza równocześnie zakładanie rodziny... ale kurcze jak za kilka lat plany o tym a za 5-10 realizacja? ręce opadają... pojechał do siebie, zobaczymy się za 2tygodnie, nie wiem czy powracać do wątku czy kazac mu o tym myśleć czy olać i mysleć już tylko o sobie? :cry: jest mi źle...zwłaszcza jak kolega młodszy od nas o rok powiedział że mój facet jest niedojrzały i po prostu nie załapał o co chodzi i chce ze mną mieszkac dla wygody, to ja już nie wiem... Jego słowa że mnie kocha chce mieć na codzień mi nie wystarczają, ale mam męczyć o konkretne plany? ehhh

#5220 lily

lily
  • Użytkownik
  • 690 postów

Napisano 28 marca 2010 - 21:54

KlaudiaP., No to przynajmniej wiesz, ze mozesz czekać jeszcze 3-5-10 lat, az chłop dojrzeje do formalnego zalożenia rodziny czyli podjęcia odpowiedzialności. bo tak jest wygodnie, jak teraz - zawsze można czmychnąć bez większych przeszkód niby. To typ u którego wszystko musi się uleżeć i odleżeć. Tylko, że w pewnym momencie "przechodzicie" swój związek. I faktycznie wygodnie jest mu obciążać Was kredytem, ale jeśli chodzi o wspólne życie, to juz nie WY tylko każdy osobno. I nie musisz go już o nic męczyć, odpowiedział Ci jakie ma podejście. I to, ze teraz Ci cos obieca (dla świętego spokoju) nie oznacza, ze tak będzie.
Z drugiej strony wydaje mi się, że go troche przycisnęłaś, ale w sumie inaczej sie nie da, bo trzeba rozmawiać wprost. Jak pisałam wcześniej jesli chce sobie pomieszkac z Toba to chyba lepiej na wynajmowanym - bezpieczniej. Jesli sie ułoży, to czasem może on szybciej nalegać na slub niż się spodziewasz.
Musisz podjąć decyzję, ale ja bym w źyciu nie brała kredytu z facetem, który być może kiedyś zechce w końcu zalegalizować związek.
lilian





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych