problemy w związkach
#382
Napisano 16 stycznia 2008 - 16:10
Dziękuje bardzoSabina, zycze ci powodzenia
#384
Napisano 17 stycznia 2008 - 08:28
Ale czy kiedykolwiek będzie można mu zaufac?
#387
Napisano 17 stycznia 2008 - 16:11
Chciał mi się oświadczyć, sam zaczął temat, ja zaczęłam marzyć od tych jego słów o tym bardziej.
W czasie świąt stwierdził, że nie jestem jego rodziną(choć tak wcześniej twierdził), tylko jego przyjaciel, potem, że byłam kobietą jego życia a już nie jestem, a potem, że się wypaliło, a potem, że był zmęczony i to nieprawda co mówił. A potem okazało się, że pisał do swojej znajomej straszne rzeczy o mnie, pozwalał, żeby mnie obrażała i powiedział jej część spraw, które powinny zostać między nami. CO mam zrobić? To strasznie boli, a mówił że kochał, tylko co to za miłość?
jestesmy razem 2 lata. Nie, to nie fascynacja inną, ona wychodzi za mąż niebawem. Boli mnie to, że pozwalał mnie obrażać innej osobie, że sam bardzo źle o mnie pisał jakbym była jego największym problemem, że po wcześniejszych słowach robił coś takiego. Przytulał mnie i robił takie rzeczy. Że zamiast mnie powiedzieć, że coś mu nie pasuje wolał pisać do innej strasznie jeżdżąc po mnie i wyzywając od złośliwych małp, to, że do każdej osoby jaka mu napisała pisał, że niedługo wynosi się z naszego miasta do tego swojego poprzedniego, nawet do osób, które widział w podstawówce ostatni raz. Żekażdemu mówił, mieszkam z dziewczyną, ale to nie ma sensu i zaraz się z nią rozstanę chociaż mnie mówił, jesteś Tą damy radę sobie ze wszystkim. Boli mnie to, że jestem oszukana, że ktoś komu wierzyłam najbardziej na świecie oszukał mnie.
Kłóciliśmy się od świąt, on wywylókł moje tajemnice przed inną i teraz tamta ma o mnie złe zdanie i w życiu nie pojadę do tych jego znajomych więcej, a potem ma pretensje, że nie lubię ich skoro on cały czas gada im na mnie i oni mają mnie za straszną osobę i twierdzą,że jestem skreślona, że on jest wspaniały a ja do niczego i że jestem głupia, bo powaznie podchodzę do związku, on też mi tak mówił i pokazywał, że zależy mu na spędzeniu życia ze mną, a jak przychodzi co d czego to wyśmiewa się ze mnie i moich marzeń brutalnie.
Wolał uciec niż porozmawiać. Ostatnio zmieniłam się, przestałam się kłócić, ale rozmawiać, żeby widział, żeja walczę, tylko, że on dalej mówił o mnie złe rzeczy. Na pytanie dlaczego odpowiedział, bo nie mogłem z Tobą rozmawiać(to już druga taka sama sytuacja, po pierwszej przysiąg, że zawsze będzie przychodził do mnie),a tak to wolał być lojalny w stosunku do jego znajomych i powiedzieć im wszystko co ja mówiłam o nich, a ja na ich temat w domu nie mogłam złego słowa powiedzieć, bo się złościł. Natomiast ona może na mnie psioczyć ile wlezie a on jej zawtóruje. Boli jak nie wiem co. Boli bo ufałam, kochałam i myślałam, że to Ten. Nie wiem co zrobić, nie wiem co i jak mu powiedzieć, bo czuję tylko straszny ból.
#388
Napisano 17 stycznia 2008 - 16:19
W czasie świąt stwierdził, że nie jestem jego rodziną(choć tak wcześniej twierdził), tylko jego przyjaciel, potem, że byłam kobietą jego życia a już nie jestem, a potem, że się wypaliło, a potem, że był zmęczony i to nieprawda co mówił. A potem okazało się, że pisał do swojej znajomej straszne rzeczy o mnie, pozwalał, żeby mnie obrażała i powiedział jej część spraw, które powinny zostać między nami. CO mam zrobić? To strasznie boli, a mówił że kochał, tylko co to za miłość?
Matko
Wolał uciec niż porozmawiać. Ostatnio zmieniłam się, przestałam się kłócić, ale rozmawiać, żeby widział, żeja walczę, tylko, że on dalej mówił o mnie złe rzeczy. Na pytanie dlaczego odpowiedział, bo nie mogłem z Tobą rozmawiać(t
I wlasnie szkoda,ze nie chce z toba pogadac..hmm 2 lat to troche czasu,wiec nie wiem co ci doradzic,ale z tego co piszesz to on cie wogole nie kocha
Boli jak nie wiem co. Boli bo ufałam, kochałam i myślałam, że to Ten. Nie wiem co zrobić, nie wiem co i jak mu powiedzieć, bo czuję tylko straszny ból
Napewno boli
#389
Napisano 17 stycznia 2008 - 16:19
Powiedz mu tak samo jak powiedziałaś nam, powiedz jak się czujesz przez to jego zachowanie. Dziwna ta sytuacja, nie wiem czy chciała bym byc z mężczyzna, który tak się zachowuje, niby mu zależy a nie zależy, niby kocha a nie kocha (?).Nie wiem co zrobić, nie wiem co i jak mu powiedzieć, bo czuję tylko straszny ból.
#390
Napisano 17 stycznia 2008 - 16:31
#391
Napisano 17 stycznia 2008 - 16:38
że kocha a wtym samym czasie pisał do wszystkich ona jest straszna, niedługo skończy się ten związek, tak chciałbym być z wami, ale ona mnie tu trzyma, chyba wyjadę bez niej.
a skad wiesz, ze tak pisał ?
Jeśli zależy mu bardziej na znajomych niż na Tobie to ja widzę tu tylko jedno wyjście .....
#392
Napisano 17 stycznia 2008 - 16:51
#393
Napisano 17 stycznia 2008 - 17:08
Ciężko jest powiedzieć odejdź kiedy tak bardzo kochasz i jesteś w stanie wybaczyć
Zapewne ciężko, nie wątpię
#394
Napisano 17 stycznia 2008 - 20:34
tak naprawdę nie zalezy mi żeby mnie lubili, ale on ma do mnie pretensje, że ja nie lubie jego znajomych ze wzajemności
I bardzo dobrze mi tez nie zalezy aby rodzina czy przyjaciele mojego meza mnie lubili,nawet moi nie musza
Ja nie lubie zadengo kolegi mojego meza i wszyscy sie mnie boja
Jak ktoś kto kocha może dac obrażać i sam to robić tą drugą osobę, zwłaszcza oczerniać ją przed osobami trzecimi, już kiedyś była taka sytacja, obeicał, że nigdy więcej, a teraz to moja wina,
Obiecanki cacanki
Ja bym go zostawila i jescze mu kopniaka w d... dala na droge,dziewczyno on cie olewa,obgaduje,poniza przed innymi a ty ciagle piszesz o bolu-to zrob cos aby nie bolalo
#395
Guest_Kociak_*
Napisano 18 stycznia 2008 - 15:38
kelly, Twoja sytuacja jest bardzo przykra i trudna. Z Twojej relacji wnioskuję niestety, że facet albo chce przed przyjaciółmi nie wiedzieć czemu wyjść na biednego poszkodowanego osobnika, albo po prostu nie chce z Tobą być i chce się w tym utwierdzić opiniami znajomych... tak czy siak, na pewno nie jest w porządku. Przeprowadź z nim poważną rozmowę. Powiedz stanowczo, że ma się zdecydować - albo chce z Tobą być i pracujecie nad tym aby Wasz związek był udany albo jeśli tak bardzo ten związek mu nie pasuje - niech odejdzie. W końcu nie przykłujesz go kajdankami jeśli będzie chciał odejść. Szkoda, że nie potrafi o Waszych sprawach rozmawiać z Tobą, tylko wyciąga to do osób trzecich,a później się dziwi, że nie chcesz się z tymi osobami widzieć... Naprawdę niektórzy mają dziwne podejście do życia....
#396
Guest_Kociak_*
Napisano 18 stycznia 2008 - 15:50
Przeczytałam ostatnio na pewnym blogu dość kontrowersyjną opinię. Otóż autor bloga twierdzi, że ktoś kto zdradził i mówi o tym swojej drugiej połówce jest głupi i tyle. Jak to wyjaśnia... Uważa on, że przyznanie się do zdrady nie dość że sprawia większy ból niż niepowiedzenie to jeszcze jest to dodatkowo zrzucenie ciężaru zdrady na osobę zdradzoną. Czyli wychodzi na to, że osoba która zdradziła jest zadowolona: skoczyła w bok, przyznała się, ma czyste sumienie, zaś osoba zdradzona cierpi. Bardzo egoistyczne podejście zdradzającego...
Tak to mniej więcej wygląda w jego oczach. I tak się nad tym zastanowiłam... W pierwszym momencie wstrząsnęło mnie naturalne oburzenie - jak to nie przyznać się? żyć w ciągłym kłamstwie, mieć poczucie winy przez całe życie?? ale z drugiej strony facet ma chyba trochę racji. Po co mówimy o zdradzie? Żeby mieć czyste sumienie, że się powiedziało? Może lepiej od razu odejść, a nie sprawiać drugiej osobie taki ból.
W tych całych przemyśleniach zaczęłam zastanawiać się nad tym, jak JA sama bym wolała... Czy gdyby mój facet zdradził mnie tylko jeden raz, przygodna chwila zapomnienia nic dla niego nie znacząca.... To czy wolałabym wiedzieć, cierpieć, zastanawiać się czy mu wybaczyć, stracić zaufanie do całego gatunku mężczyzn czy może wolałabym nic nie wiedzieć i żyć być może w szczęśliwym związku do końca życia....
I wiecie co... Nie wiem. Na pewno jeśli zdecydowałby mi się NIE mówić to chciałabym abym nigdy w życiu się o tym już nie dowiedziała, ani od kogoś innego ani od niego ( w przypadku zakończenia związku). I chyba jednak gdyby to dla niego nic nie znaczyło, wolałabym jednak nie wiedzieć...
A Wy? Wolałybyście wiedzieć czy nie?
#398
Napisano 18 stycznia 2008 - 16:30
A Wy? Wolałybyście wiedzieć czy nie?
ja bym wolała nie wiedzieć, jeśli zdarzyło by się to oczywiście raz. sama tez nigdy w życiu bym nie powiedziała o tym, że zdradziłam, jeśli sprawa wyszła by na jaw to w tedy bym sie jakoś tłumaczyła
#399
Napisano 18 stycznia 2008 - 23:03
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Problemy prawne |
|
|
|
Nerwica czy problemy z tarczycą (hormonami)? |
|
|
|
Problemy z zębami i dentystą |
|
|
|
Problemy ze wzrokiem |
|
|
|
Problemy z kręgosłupem a wybór materaca? |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych






Temat jest zamknięty













