No wiec tak, postanowilam tutaj napisac bo uwazam ze ta moja sytuacja jest nadal problemem...
bylam nastawiona totalnie na luzie tak jak mowilyscie
wczesniej rozmawialam z nia 2 razy przez telefon (wczoraj) bo chciala mnie osobiscie zaprosic....
no i wydawala mi sie bardzo sympatyczna....
powiedziala ze robi pizze i ze na nia nas zaprasza
jestem zalamana

ta laska robila wszystko zeby zablysnac w oczach Tomka nie sadzilam ze az tak bedzie sie zachowywac, tomek twierdzi ze ona po prostu taka jest (kokieteryjne zachowanie) i ze byla naturalna...
ogolnie jest bardzo energiczna ciagle cos gada, ciagle sie smieje, ciagle rzuca dziwnymi (ponetnymi) spojrzeniami - bynajmniej nie w moim kierunku...no i jest bardzo ladna i bardzo zgrabna
no i nie podobaly mi sie tematy ktore poruszala bo ogolnie poznala jakiegos kolesia w polsce, ale teraz ma w planach isc na taka pielgrzymke do hiszpanii z niemiec (tak jak do czestochowy (czyli pieszo)
i ten jej chlopak powiedzial jej ze boi sie ze jak ona pojdzie do tej hiszpani to sie jeszcze zakoacha, no i te jej texty np: "no i powiedzialam lukaszkowi ze przeciez jak sie zakocham to sie zakocham przeciez wszystko sie moze w zyciu zmienic nic nie jest pewne...prawda?" (i ten wzrok na tomka)
bardzo mnie to zdenerwowalo.... bo ciagle wchodzila na takie tematy...
nie podobalo mi sie tez jak tomek na nia patrzyl miejscami zawieszal na chwile na niej wzrok - moze przesadzam ale ja wiem ze ona mu sie bardzo podoba - bo jest calkowitym moim przeciwienstwem...
Pizza wyszla jej okropna ciasto tak twarde ze nozem nie dalo sie tego ukroic ale tomek zjadl moj i swoj wielki kawal i mowil ze przepyszna
po wyjsciu nic nie chcialam mu mowic o moich spostrzezeniach
ale jak on po wejsciu do autobusu powiedzial ze ma nadzieje ze sie zakumplujemy albo bedziemy przyjaciolkami to sie wkurzylam i wszystko mu powiedzialam
i niby mnie zrozumial ale nie powiedzial ze zerwie z nia kontakt...
i nadal jestem z tym samym punkcie
co robic? nie mam pojecia....