Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

problemy w związkach


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
5401 odpowiedzi w tym temacie

#2961 cerrata

cerrata
  • Użytkownik
  • 13 852 postów

Napisano 17 września 2008 - 12:34

tyrytyrymmm
ale jak ma go zabrać?

siąść se np potajemnie :P i przesłać na poczte np?
nie ma mnie tu i nie będzie.

#2962 Tilia

Tilia
  • Użytkownik
  • 9 425 postów

Napisano 17 września 2008 - 12:36

siąść se np potajemnie :P i przesłać na poczte np?

dokładnie :-P
"Ani małżeństwo ani dziecko nie są obowiązkowym punktem programu na który trzeba się zdecydować. Obowiązkowa jest tylko miłość"

JkIEp1.png

#2963 madzia

madzia
  • Użytkownik
  • 6 640 postów

Napisano 17 września 2008 - 12:37

ot :-P
idzcie na Shout B.
Nigdy nie rozmawiaj z idiotą, najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pokona doświadczeniem.

#2964 seli19

seli19
  • Użytkownik
  • 536 postów

Napisano 17 września 2008 - 12:39

dzięki:) no jak ot, zdrada koleżanki to też zdrada:):):)

#2965 Roxi

Roxi
  • Użytkownik
  • 3 496 postów

Napisano 18 września 2008 - 14:09

Ja z kolei mam taka sytuację, że mój facet bardzo często wyjeżdza. On jest zawodowym kierowcą, a więc to normalne w jego zawodzie. Czasem więc bywa tak, że nie widzimy się nawet trzy tygodnie, dwa lub tydzień- to zależy od wyjazdu. Poźniej przyjeżdza na tydzień, kilka dni a czesma się zdażyło że jedynioe na dobę (Ale rzadko na szczęście). Ten stan rzeczy trwa juz od dwóch lat, na początku było mi bardzo ciężko...Juz po trzech dniach tak tęskniłam, że wydawało mi się że nie ma go dwa tygonie. Ale po tak długim czasie przyzywczaiłam się do tego, oczywiście nie w takim stopniu, że to mi odpowaida, ale musiałam się z tym jakoś pogodzić, bo jeszcze przez łądnych parę lat tak będzie. Ha ha czasem nawet tak bywało, że po kilku dniach jego "urlopowani" po jakiejś sprzeczce mowiłąm sama do siebie- "mógłby już pojechać!!wrr". Oczywiście to tak pół żartem pół serio...Także głowa do góry!!Trzeb wierzyć że to przejściowy stan i że przecież tak nie będzie zawsze, kiedyś się wszystko odwróci:)Jeśli ktoś ma zaufanie do drugiej połówki, i jest w stnie pogodizć się z penymi faktami i oczywiście jest optymistą, to z pewnością da radę!!Z resztą nie ja jedna na tym forum mam taka sytuację i nie ja jedna jakoś z tym żyje:p POZDRAWi :-P AM

#2966 kasiatoja

kasiatoja
  • Użytkownik
  • 1 244 postów

Napisano 18 września 2008 - 16:13

Roxi Twoj partner jeździ na TIRach? Bo moj zamierza zrobić prawo jazdy C+E i tez nie bedzie go po 2-3 tygodnie... może pieniądze z tego są ale ja jakos nie moge sobie wyobrazic tego jak to bedzie wyglądało.. albo jesteś taka silna albo już sie przyzwyczaiłas do jego wyjazdów co? ;-)
Dołączona grafika

"....a ja się śmieje kiedy ludzie mówią mi o tych królach zza dalekich mórz...a ja sie śmieje wtedy odpowiadam im: nie mam nic oprócz paru pięknych snów...."

#2967 Roxi

Roxi
  • Użytkownik
  • 3 496 postów

Napisano 19 września 2008 - 10:26

no n iestety przywyczaiłam się ale z przymusu...Powiem Ci, że ja jeszcze nie mam tak źle, znam osobiście takich facetó, którzy mają żony. którzy wyjeżdzja na kilka miesięcy nawet i wracają jedynie na dwa tygodnie....D. tezkiedyś rozważał taką opcję ale nie zgodziłąm sie, tak jak wspominałam na początku jest ciężko i to nawet bardzo, ale główka do góry:) dacie radę:) ;-)

#2968 kasiatoja

kasiatoja
  • Użytkownik
  • 1 244 postów

Napisano 19 września 2008 - 11:09

;-) w sumie... on robi to dla nas, dla naszej przyszłości ale boje sie czy sobie poradzi sam, czy ja sobie poradze bez niego.. ale narazie go odsuwam od takiego pomysłu.. może pojedzie raz i juz więcej nie bedzie chciał? :lol:
Dołączona grafika

"....a ja się śmieje kiedy ludzie mówią mi o tych królach zza dalekich mórz...a ja sie śmieje wtedy odpowiadam im: nie mam nic oprócz paru pięknych snów...."

#2969 Roxi

Roxi
  • Użytkownik
  • 3 496 postów

Napisano 19 września 2008 - 12:44

;-) w sumie... on robi to dla nas, dla naszej przyszłości ale boje sie czy sobie poradzi sam, czy ja sobie poradze bez niego.. ale narazie go odsuwam od takiego pomysłu.. może pojedzie raz i juz więcej nie bedzie chciał? :lol:



Uświadom mu, że to wcale nie jest łatwy kawałek chleba jak się to może wydawać...Przede wszystkim ta praca jest ciężka pod względem psychicznych, jeżeli by wyjeżdzał na kilka dni to spoko, ale dwa czy trzy tygodnie są już ciężkie, jesteś sam za granicą w obcym państwie i najlerpiej by było być w domu, oni też tęsknią :-> można także jeździć tylko po Polsce, mój kolega tak jeździ i jest codziennie lub co drugi dzień w domu, tylko że pieniadze mniejsze- wiadomo. Poza tym nikt go samego nie puści za graice bez żadnego doswiadczenia, na oczątku będzie zawsze z kimś jeździł, musi się z tym liczyc, że nie dostanie od razu jakiejś super fajniej pracy, bo do takiej biorą z np. dwuletnim lub rocznym doświadczeniem w transporcie międzynarodowym, nie martw sie na pewno jest kumaty i sobie poradzi ;-) a jeśli chodzi o ewentualne wypadki to tirowcom rzadko się coś dzieje, ze względu na duże gabaryty TIRa, to osobówki zawsze najbardziej cierpią :-P To ostatnie zdanie piszę tak pół żartem pół serio, lecz taka prawda.

#2970 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 21 września 2008 - 14:05

Myśle ,że zdradę można wybaczyć. Ale nie wiem czy ja bym potrafiła. nie byłam w takiej sytuacji. Chciałabym dowiedziec sie od osoby zdradzonej a nie od osób trzecich.zawsze znajdą sie "życzliwi " .

#2971 September

September
  • Użytkownik
  • 180 postów

Napisano 21 września 2008 - 19:04

Hm , boję się czy będzie wszystko ok. Mój chłopak będzie mieszkał we W. a ja zaczynam naukę w innym mieście . Zostają nam weekendy , on będzie przyjeżdzał do miejscowości z której oboje jesteśmy allbo ja będę do niego jeżdzić......Myślę,że to będzie swego rodzaju sprawdzian dla nas ....

#2972 kayen

kayen
  • Użytkownik
  • 870 postów

Napisano 22 września 2008 - 10:37

Zostają nam weekendy , on będzie przyjeżdzał do miejscowości z której oboje jesteśmy allbo ja będę do niego jeżdzić......Myślę,że to będzie swego rodzaju sprawdzian dla nas ....


Ostatnie półtora roku mieliśmy taką samą sytuację. Spotkania tylko w weekendy czasem nawet co drugie. To naprawdę jest sprawdzian uczuć, miłości, rozwagi. Nam się udało to przetrwać.

Jako że sama to przeszłam mooocno trzymam za Was kciuki i wierzę że się uda <pocieszacz></span>

#2973 September

September
  • Użytkownik
  • 180 postów

Napisano 22 września 2008 - 18:08

Dzięki za wsparcie. Bardzo się boję czy to przetrwa, na chwilę obecną nie wiem co bym zrobiła gdybym go straciła :(

#2974 kayen

kayen
  • Użytkownik
  • 870 postów

Napisano 23 września 2008 - 11:11

September, pozytywne myślenie i dużo darmowych minut pomoże przetrwać ten czas. Nie możesz myśleć w kategoriach "czy przez to Go strace czy nie". Musisz wierzyć że Wasza miłość jest na tyle silna że kilkaset kilometrów jej nie zniszczy.

Zobaczysz, uda się :-D
Jeśli jest ci dobrze, dwa razy lepiej jest mi!

#2975 September

September
  • Użytkownik
  • 180 postów

Napisano 24 września 2008 - 09:51

Generalnie mieszkamy w jednej miejscowości. On wyprowadza się do W. a ja zaczynam studia w O. ,więc zostają nam weekendy ;], zawsze coś. Zacznie się wiekszy jeszcze problem gdy mój ukochany podejmie studia kolejne, tylko ,ze zaoczne, a więc odpadna nam takze niektore weekendy :( . Powiedziałam mu ,że bardzo mi na nim zalezy i będę o niego walczyć itp. tylko najgorsze ,ze ja nie wiem czy on bedzie o mnie, o nas. Jak ja mam z nim pogadać? Co mam robic? Proszę o radę , bo to mnie bardzo martwi.

#2976 666ilonka777

666ilonka777
  • Użytkownik
  • 4 470 postów

Napisano 24 września 2008 - 09:57

September, porozmawiaj z nim na ten temat, zapytaj jak on widzi cala te sytuacje, jak to wszystko sobie wyobraza

#2977 Mirabelka__22

Mirabelka__22
  • Użytkownik
  • 8 754 postów

Napisano 24 września 2008 - 10:08

September, w Olsztynie?
Ja jestem w takiej sytuacji. Widzimy sie raz, dwa w miesiacu.. Ale jesli wasz zwiazek jest cos wart to przetrwa :-D A jesli nie jest, to wiedz ze nie masz czego zalowac bo to widocznie nie to <bezradny></span> A studia.. To troche jak nowe zycie. Jesli cos pojdzie nie tak latwiej Ci bedzie tam zapomniec.
Ale puki co, to wierzymy ze Ci sie uda. Wielu z nas narazie taki uklad sie udaje. :-D

#2978 September

September
  • Użytkownik
  • 180 postów

Napisano 24 września 2008 - 10:12

Ja Opole on Wrocław. Oba miasta od naszej rodzinnej miejscowości to jakies maks.45 min jazdy autkiem .

[ Dodano: 2008-09-24, 11:14 ]
Tylko wiecie jaki jest "problem" taki ,że mi bardzo zależy i bardzo się tym wszystkim przejęłam ... :->

#2979 Madzik :)

Madzik :)
  • Użytkownik
  • 6 096 postów

Napisano 24 września 2008 - 10:17

September, kochana bedzie dobrze <pocieszacz></span> Studia to nie koniec swiata... Wszystko mozna przetrwac... Ja w takim zwiazku trwalam ponad 3 lata... I nie pochodzimy z tych samych miejscowosci.... I jeszcze dzielilo nas 400 km... Widzielismy sie 1-2 razy w miesiacu.... :roll:
Opole - Wroclaw to to pikus jest... :-) Wsiadasz w pociag i w godzine jestes na miejscu :mrgreen:

Uwierz ze przy dobrym zorganizowaniu czasu mozna wszystko ;-)

Trzymam kciuki i glowa do gory :-D

#2980 Mirabelka__22

Mirabelka__22
  • Użytkownik
  • 8 754 postów

Napisano 24 września 2008 - 10:19

September, 45 min jazdy to nas dzieli jak jestesmy teraz, tu gdzie niby mamy blisko do siebie:)
A tak 3 godz.. Widze ze tez niezbyt pogodnie czekasz na rok akademicki?
Jakby cos, to pisz tutaj. Pomozemy, pocieszymy.
Na pewno nie bedzie latwo. Ale duze prawdopodobienstwo ze przetrwacie. Tylko ufaj i badz silna..





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych