to samo pomyślałam,co za choroba gardła co trwa 2 miesiącemoże kogoś ma, nie chce konczyć związku z Tobą, ale tez czuje się nie w porządku wobec tamtej, że miałby z toba coś robić. To dość czarny scenariusz i mam nadzieję, że sie mylę, ale to dla mnie tak właśnie wygląda
problemy w związkach
#941
Napisano 04 kwietnia 2008 - 13:53
#942
Napisano 04 kwietnia 2008 - 19:22
Ja juz na jutro umowilam sie z kumpelmi na dyskoteke
Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.
#943
Napisano 04 kwietnia 2008 - 20:21
#944
Napisano 04 kwietnia 2008 - 21:12
Mial dzis zadzwonic
Mielismy sie umowic co do jutra
Ale nie zadzwonil...........i nie zadzwoni
![]()
Ja juz na jutro umowilam sie z kumpelmi na dyskotekeTak czekalam, ze jutro sie zobaczymy, wyjasnimy wszystko
Tak tesknie...........
Katti, sama miałam ten problem i to nawet dziś do godziny 20. Scenariusz identyczny, miał się odezwać, ale oczywiście tego nie zrobił, bo było milion spraw ważniejszych. Powiem Ci, że jeżeli ta sytuacja zdarzyła się raz czy kilka to nie masz specjalnego powodu do obaw (oprócz tego, że tęsknisz) ale u mnie miało to miejsce już wielokrotnie i miarka się przebrała, mimo że czuję do Niego to co czuję, nie mam zamiaru się wiecznie denerwować i zastanawiać nad tym czy się odezwie i kiedy. 3mam kciuki za to, żebyś więcej się nie znalazła w takiej sytuacji, bo wiem jakie to czasami trudne i nie do zniesienia. Oderwij się trochę od tego wszystkiego i udanej zabawy z koleżankami:)
#945
Napisano 04 kwietnia 2008 - 21:22
[ Dodano: 2008-04-04, 22:24 ]
A zdrady bym osobiście nie wybaczyła, niezależnie od okoliczności, bo nie po to się z kimś jest, stara się aby było dobrze i wiąże się poważne lub mniej poważne plany, aby ktoś robił takie świństwo. Sama bym nie zdradziła chłopaka, czy bedąc w stanie zauroczenia czy już kochając więc tego samego wymagam od partnera.
[ Dodano: 2008-04-04, 22:30 ]
Wiesz ja tam im nie wierze za mojego bylego bym sobie dala reke obciac,bylam z nim 4 lata mieszkalismy razem prawie nigdzie nie wychodzil,tylko swoja praca i do ojcu pomagal a potem sie okazalo,ze mnie na kazdym kroku zdradzal a z ta k... co go przylapalam to po pracy sie spotykla a mi mowil,ze musial dluzej zostac,albo jechal do domu na 3 godz a sie okazalo ze byl z nia w kinie!!!
I tak latwo tez nie bylo mi tych 4 lat wyzucic,moim zdanie kazdemu moglo sie zdazyc hmmm no coz,ale okazalo sie inaczej,ze to nie bylo RAZ![]()
Ale nie mow ze bys nie wybaczyla jak nie bylas w takiej sytuacji
I widzisz byłabyś teraz bez ręki. Z mężczynami nigdy nie wiadomo, nie mówię, że kobiety nie są czasami takie same. Chyba bardzo ciężko było Ci się pozbierać po 4 latach związku, gdy się dowiedziałaś jak Cię oszukiwał, ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji więc nie wiem co tak naprawdę musiałaś czuć, ale znam osoby, które miały identyczny problem. Co do wybaczenia czegoś takie, to rzeczywiście kwestia miłości czy podejścia konkretnej osoby, bo gdybym bardzo kochała i przydarzyłoby mi się coś takiego to nie jestem w stanie powiedzieć, co bym zrobiła. Pozdrawiam i życzę miłości, kwitnącej z dnia na dzień
#946
Napisano 04 kwietnia 2008 - 21:36
Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.
#947
Napisano 04 kwietnia 2008 - 21:40
#948
Napisano 04 kwietnia 2008 - 22:32
[ Dodano: 2008-04-04, 23:34 ]
i dzieki dziewczyny za pomoc:) .. pogadalam z nim.. i nie ma zadnej 3
#949
Napisano 05 kwietnia 2008 - 15:39
Powiedzial ze nie zadzwonil bo wrocil w nocy, a nie ma jecsze nowego tel. i nie szedl do budki.
Powiedzialam mu wszyyyyyyyystko co czuje.....jak sie czuje po calej tej sytuacji........
Powiedzialam ze dluzej tak nie moge.......oddalam mu pierscionek i obraczke od niego .
Byl zdziwiony.........powiedzialam mu ze dobrze wie ze problemow nie mamy od wczoraj a ja poprostu mam dosyc takiego czegos.
Pokazal mi wyrok z sadu, przysiegal ze mnie nie oklamal z ta kasa w banku.
Plakal..........
Ja bylam spokojna i ...........czulam ulge, naprawde ulzylo mi bardzo.
Powiedzial ze nie chce konczyc.....ze bardzo mnie kocha.
Dalam mu szanse - za bardzo go kocham i za duzo dla mnie znaczy zeby tak to skonczyc - powiedzialam ze od dzis maja sie skonczyc takie sytuacje i ze teraz Ja mam byc najwazniejsza i ze jest na okresie probnym.....jesli spiepszy cos teraz to bedzie to koniec juz naprawde.
Prosil zebym zostala do jutra u niego .........ale powiedzialam ze nie moge bo umowilam sie z dziewczynami na wieczor na dyskoteke
Zobaczymy jak teraz bedzie.......napewno ciezko bo rodzice sa pewni ze nie jestesmy razem........ulzylo mi , ale wie ze ze mna nie ma zartow, jesli nie bedzie poprawy z jego strony to sie rozstaniemy.Nie chce przezywac znowu czegos podobnego.
Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.
#950
Napisano 05 kwietnia 2008 - 18:15
#951
Napisano 05 kwietnia 2008 - 23:29
Dzis w nocy przyjezdza R
apisal mi wczoraj ze nie chce wracac ale musi bo wie ze ja do Polski nie wroce ( a on chcialby wrocic)Powiedzial ze jestem samolubna bo nie mysle o nim tylko o sobie.
Chce sie wyprowadzic gdziekolwiek byle z dala od moich rodzicow
#952
Napisano 06 kwietnia 2008 - 08:54
#953
Napisano 06 kwietnia 2008 - 09:34
Powiedzial ze jestem samolubna bo nie mysle o nim tylko o sobie
Bardziej wychodzi na to ze to on nie mysli o Tobie
Nie rozumiem Go
Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.
#954
Napisano 06 kwietnia 2008 - 09:55
Dzis w nocy przyjezdza R
przeczy sam sobie. jest chyba zagubiony w tym wszystkimapisal mi wczoraj ze nie chce wracac ale musi
dokladnie! tu sie z Toba zgodze.a ja nie chce isc na stancje bo to bezsensu placic komus 800 dolcow za wynajem skoro tyle moglibysmy splacac rate za swoj dom
tak od serca...nigdzie bym sie z takim czlowiekiem nie wyprowadzala
#956
Napisano 06 kwietnia 2008 - 10:26
#957
Napisano 06 kwietnia 2008 - 14:23
Innego wyjscia nie ma!Zeby kupic dom trzeba miec od 10 do 30% pierwszej wplaty a my nie mamy nawet 2%popieram dziewczyny, nie ma co ryzykowac, ze zacznie sie koszmar, jak chce dom, niech zarobi najpierw.
#958
Napisano 06 kwietnia 2008 - 14:31
#959
Napisano 06 kwietnia 2008 - 20:10
#960
Napisano 06 kwietnia 2008 - 20:29
Myslicie że takie przerwy mają sens??
Sama nie wiem..........ale sadze ze maja sens.Nieraz trzeba przemyslec i ulozyc sobie wszystko od nowa.
Moj M np. nie uznaje takich przerw, powiedzial, ze 2 x nie wchodzi sie do tej samej rzeki.
Ja np. teraz gdy mamy tak powazne problemy, jest zle miedzy nami, postawilam sprawe jasno............i teraz wszystko no napewno duzo wieksza czesc zalezy wylacznie od postepowania i zmiany mojego M.
Mieszkamy od siebie 80 km. wiec i tak mamy przerwe tzn. bardzo ograniczone spotkania bo On pracuje Ja tez zaczelam i zostaly nam tylko wekendy. Wiec przez 5 dni sie nie widzimy i napewno nie kazdy wekend "bedzie nasz". Wiec mysle ze taka "rozlaka" bardzoooooo dobrze nam zrobi.
chocolate wszystko zalezy od tego jak to sobie wszystko teraz ulozycie.Co sobie powiecie ........ Najwazniejsze to pomimo tymczasowego rozstania nadal o siebie walczyc i zabiegac.Jak na samym poczatku znajomosci
Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Problemy prawne |
|
|
|
Nerwica czy problemy z tarczycą (hormonami)? |
|
|
|
Problemy z zębami i dentystą |
|
|
|
Problemy ze wzrokiem |
|
|
|
Problemy z kręgosłupem a wybór materaca? |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych






Temat jest zamknięty











