Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

problemy w związkach


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
5401 odpowiedzi w tym temacie

#681 Martyna

Martyna
  • Użytkownik
  • 58 postów

Napisano 24 lutego 2008 - 16:34

Ja też nie umiałabym zdradzić... kocham, ale chyba bym nie wybaczyla a nawet jesli to zwiazek z pewnoscia dlugo by nie potrwał. mysle ze nie potrafilabym juz go szanowac, nigdy bym juz nie zaufala. chyba paranoi bym dostala codziennie myslac gdzie jest, co robi, z kim etc. To by bylo bardziej bolesne niz zycie osobno.... chyba zawsze mialabym przed oczami widok kiedy on ja dotyka itd. takie mysli nie pozwoliły by mi normalnie funkcjonowac i przede wszystkim byc szczesliwa

#682 Dorotea

Dorotea
  • Użytkownik
  • 1 428 postów

Napisano 25 lutego 2008 - 11:44

chyba zawsze mialabym przed oczami widok kiedy on ja dotyka itd. takie mysli nie pozwoliły by mi normalnie funkcjonowac i przede wszystkim byc szczesliwa

w istocie tak jest.....te myśli nie pozwalają normalnie funkcjonować w związku.
Bardzo boli fakt, iż on zapomniał o swojej dziewczynie będąc z inną, kompletnie go nie obchodziło, że ją rani - to boli bardziej niż to że kogoś dotykał.
Przyjacielem jest ten, kto wie o Tobie wszystko i nie przestaje Cię kochać

#683 :)madzia:)

:)madzia:)
  • Użytkownik
  • 3 postów

Napisano 25 lutego 2008 - 13:21

hej dziewczyny:) ja tez mam problem i to nie jest wcale taki maly przynamniej dla mnie:( bylam z chlopakiem 2,5 roku bylismy zareczeni ale niestety cos sie stalo z nim nie tak i strasznie sie zmienil nie wiem moze pewnosc siebie go zgubila mniejsza o to w kazdym badz razie zerwalam bo nie moglam dluzej sie meczyc w tym z wiasku. Oczywiscie zerwalam po wielu rozmowach ktore nie dawaly zadnych efekto. Zrywajac z nim caly czas go kochalam ale nie widzialam innego wyjscia juz z tej sytuacji :-/ po paru miesiacach on przyszedl do mnie czy mozemy pogadac i wogole no i zaczelismy sie spotykac... Z biegiem czasu zaczelo mi jeszcze bardziej na nim zalezec jemu tez ale oboje sie boimy czy cos z tego jeszcze wyjdzie jednak postanowilismy byc razem tylko ze to nie jest to samo i jak oboje mamy siebie przekonac do siebie zeby bylo podobnie jak przed zerwaniem albo jeszcze lepiej... prosze doradzcie cos...

#684 katti

katti

    kwintesencja

  • Użytkownik
  • 9 613 postów

Napisano 25 lutego 2008 - 14:38

ale oboje sie boimy czy cos z tego jeszcze wyjdzie jednak postanowilismy byc razem tylko ze to nie jest to samo i jak oboje mamy siebie przekonac do siebie zeby bylo podobnie jak przed zerwaniem albo jeszcze lepiej...


Nigdy nie bedzie "identycznie", albo bedzie tylko lepiej, albo gorzej...Ciezko doradzic w Twojej sprawie gdyz nie napisalas dlaczego sie rozstaliscie - ale oczywiscie ja nie wnikam w to.
Jesli obojgu wam zalezy to napewno bedzie ok.

ktojaknieja Twoja sytuacja jest bardzo trudna....Dziecko zawsze wiaze dwoje ludzi do konca zycia...Moja kolezanka tez jestt z facetem ktory ma z byla zona 2 synow i zawsze plakala przez nia.......
Powiedziala, ze "byla zona" to prawdziwa zmora!
On jest z Toba teraz nie z nia!!! Nawet gdyby Ona cos chciala od niego wiecej to przeciez On ma swoj rozum!!! Jest z Toba nie z nia!!!!!

Musisz mu powiedziec o swoich obawach........

Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.

 

 

 

 


#685 Martyna

Martyna
  • Użytkownik
  • 58 postów

Napisano 25 lutego 2008 - 15:44

hm Madziu cięzko ci cos doradzić czesto bywa tak ze ludzie sie zmieniaja podczas rozlaki, a gdy probują na nowo stworzyc cos pieknego nie potrafia..... Moze cos sie w was wypalilo (za duzo klotni, wypowiedzianych slow, cierpienia) A ile juz jestescie razem od powrotu do niego?? bo jezeli sporo i nadal jest kiepsko to problem tkwi w waszych podswiadomosciach musicie sie przelamac, zamknac tamten rozdzial zycia i na nowo ukladac przyszlosc....

#686 Martyna

Martyna
  • Użytkownik
  • 58 postów

Napisano 26 lutego 2008 - 16:23

hm kurcze ta sytuacja jest tak podobna do mojej :-( ja jeszcze jestem ze swoim ale juz coraz bardziej mam tego wszystkiego dosyc. oddalamy sie od siebie z dnia na dzien.... on mysli ze cos wywinie a ja po 5 minutach o tym zapomne... nie wiem juz co mam o tym myslec, mam wrazenie ze mnie nie rozumie i ze jest mu wszystko jedno czy bedzie dobrze czy nie :-( to tak bardzo boli. dzis mu powiedzialam ze albo sie zmieni albo ja sie wypisuje z tego zwiazku nie wiem co bedzie dalej bo on wedlug mnie kryje sie pod jakas maska i nie chce sie otworzyc w szczerej rozmowie. juz mam dosyc tlumaczenia i chwilami go nienawidze chociaz go tak bardzo kocham. tak bym chciala zeby bylo tak jak dawniej... kumple sa dla niego ważniejsi niz ja

#687 katti

katti

    kwintesencja

  • Użytkownik
  • 9 613 postów

Napisano 26 lutego 2008 - 16:30

dzis mu powiedzialam ze albo sie zmieni albo ja sie wypisuje z tego zwiazku


I co On na te slowa :?: Zareagowal jakos :?:

kumple sa dla niego ważniejsi niz ja


To Ty powinnas byc nr 1 .Koledzy....ok, ale w granicach rozsadku.........Z twoim zdaniem powinien sie liczyc najpierw i zalezec powinno mu na tobie najbardziej.

Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.

 

 

 

 


#688 Martyna

Martyna
  • Użytkownik
  • 58 postów

Napisano 26 lutego 2008 - 16:40

jego reakcja byla dziwna najpierw nie powiedzial nic, a potem ze to nie tak, ze on mnie kocha, ale teraz malo ma czasu itd czyli dla mnie bla bla bla. to chyba jeszcze bardziej mnie zdenerwowalo bo wstalam i wyszlam, on dzwoni i dzwoni ale jakos tak trace wiare w jego slowa :-( nie wiem czemu on sie tak zachowuje czy cos sie stalo i nie chce mi powiedziec.... nie mam pojecia ale dzis powiedzialam co czuje, co mysle, wszystko z siebie wyrzucilam. nie wiem czy to taki okres w jego zyciu czy trafilam po prostu na gowniarza ktory nie wie czego chce od zycia.... sytuacja np. z wczoraj... mowi ze jest strasznie zajety i nie mozemy sie spotkac, pomyslalam sobie okey spoko zdarza sie, a dzis sie dowiaduje ze byl na pizzy z kolegami i wtedy nie wytrzymalam, to mi mowi ze jest zajety a dla kolegow to wolny!! :-(

#689 YourImagination

YourImagination
  • Użytkownik
  • 80 postów

Napisano 26 lutego 2008 - 17:01

Martyna, pod koniec mojego zwiazku mialam identycznie... a to nie moze bo jedzie po samochod, a to zmeczony... zawsze byla jakas wymowka;| smutno ale coz... on uwazal ze to ja robie non stop jakies problemy...;/ ale ja na wszytsko tez nie moglam przymknac oka.. twoj przynjamniej jakos stara sie wytluamczyc, a moj byly to wychodzil, trzaskal drzwiami i oczywiscie nie odzywal sie, ja musialam to zrobic pierwsza...;/

#690 Martyna

Martyna
  • Użytkownik
  • 58 postów

Napisano 26 lutego 2008 - 17:36

tak bardzo bym chciala zeby cos do niego dotarlo, ale przeciez nie moge obwiniac siebie za jego zachowanie, nie moge rowniez wszystkiego pobłażać. nie wiem jak to bedzie bo na dzien dzisiejszy to juz gorzej byc nie moze :-( jak chce wolnosci i swobody to niech odejdzie i zyje wlasnym zyciem. chcialabym zajrzeć w jego glowe i zobaczyc co w niej siedzi <bezradny></span> jak zwykle placze i jestem smutna przez jego zachowanie.......

#691 Guest_Kociak_*

Guest_Kociak_*
  • Gość

Napisano 26 lutego 2008 - 18:02

Martyna, przeniosłam część postów z innego tematu bo zeszły one na zupełnie inny temat. Co do Twoich problemów z facetów. Niestety, ale zachowanie Twojego faceta nie jest normalne :/ Porozmawiaj z nim, że jeżeli woli spotykać się z kumplami to niech Ci to powie i nie zawraca sobą w ogóle głowy. A jeśli jednak chce tworzyć z Tobą związek, to niech Cię nie okłamuje. Chce się spotkać z kumplami - niech powie Ci to szczerze, a nie kłamie, że jest zajęty a później się okazuje,że jego czas zajmuje pizza z kumplami. Tak być nie powinno.

#692 katti

katti

    kwintesencja

  • Użytkownik
  • 9 613 postów

Napisano 26 lutego 2008 - 18:10

mowi ze jest strasznie zajety i nie mozemy sie spotkac, pomyslalam sobie okey spoko zdarza sie, a dzis sie dowiaduje ze byl na pizzy z kolegami i wtedy nie wytrzymalam, to mi mowi ze jest zajety a dla kolegow to wolny!! :-(


To juz poprostu klamstwo :!: Mogl szczerze Ci powiedziec, ze spotyka sie z kolegami...po co klamac..........ach ci faceci :-/ Czemu oni tak rzadko mysla <bezradny></span>

tak bardzo bym chciala zeby cos do niego dotarlo


Moze dotrze jak uzyjesz bardziej drastycznych metod......moze jesli zobaczy, ze nie zartujesz z odejsciem od niego to moze zmieni swoje postepowanie bo dotrze do niego, ze naprawde moze Cie staracic...........

Nie doradzam Ci drastycznego zerwania, ale "lekkiego" pokazania , ze tak dalej byc poprostu nie moze.

Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.

 

 

 

 


#693 Agula

Agula
  • Użytkownik
  • 1 469 postów

Napisano 26 lutego 2008 - 19:46

mowi ze jest strasznie zajety i nie mozemy sie spotkac, pomyslalam sobie okey spoko zdarza sie, a dzis sie dowiaduje ze byl na pizzy z kolegami i wtedy nie wytrzymalam, to mi mowi ze jest zajety a dla kolegow to wolny!! :-(


To juz poprostu klamstwo :!: Mogl szczerze Ci powiedziec, ze spotyka sie z kolegami...po co klamac..........ach ci faceci :-/ Czemu oni tak rzadko mysla <bezradny></span>

tak bardzo bym chciala zeby cos do niego dotarlo


Moze dotrze jak uzyjesz bardziej drastycznych metod......moze jesli zobaczy, ze nie zartujesz z odejsciem od niego to moze zmieni swoje postepowanie bo dotrze do niego, ze naprawde moze Cie staracic...........

Nie doradzam Ci drastycznego zerwania, ale "lekkiego" pokazania , ze tak dalej byc poprostu nie moze.


Katti ma rację, musisz zacząć go olewać, że tak napiszę, bo inaczej to do niego nie dotrze i w dalszym ciągu będzie tak robił jak robi do tej pory...
wiesz ja miałam podobnie... Były M też mnie olewał, kumple byli na 1wszym miejscu i najważniejsi, a ja na samym końcu w końcu dałam za wygrane i wycofałam się, teraz tej decyzji nie żałuję, bo kto wie, może nadal bym się dusiła w tym związku.. a on nadal miałby mnie w d.. tak jak to miał..
Dziewczyno, kochana zrób tak jak pisze katti, olej go i pokaż, że Ty też masz ważniejsze sprawy na głowie.. np, PIZZE Z KUMPELKAMI? ;-) nie dzwoń nie pisz do niego, na pewno to zrozumie, a jeśli nie? <bezradny></span> to tylko będzie świadczyło o tym, że jest niedojrzałym facetem, który raczej woli kumpli i ich towarzystwo i takiego lepiej na prawdę olać!! :-( musisz tak uczynić, bo inaczej sama zwariujesz i oszalejesz! :-(

#694 Martyna

Martyna
  • Użytkownik
  • 58 postów

Napisano 26 lutego 2008 - 19:56

macie racje dziewczyny ale to jest takie trudne pokazywac olewke a w oczach miec lzy :cry: wiem ze macie racje i innego wyjscia nie mam. zastanawiam sie ile to jeszcze potrwa, ile bede musiala przejsc zanim podejme jakas sluszna dla mnie decyzje :-( nie rozumiem jak mozna kogos kochac i zarazem go tak krzywdzic... chyba zle ulokowalam moje uczucia :cry:
problem tkwi jeszcze w tym ze na co dzien go widuje... razem pracujemy....nie wiem jak ja to wytrzymam

#695 Agula

Agula
  • Użytkownik
  • 1 469 postów

Napisano 26 lutego 2008 - 20:28

macie racje dziewczyny ale to jest takie trudne pokazywac olewke a w oczach miec lzy :cry: wiem ze macie racje i innego wyjscia nie mam. zastanawiam sie ile to jeszcze potrwa, ile bede musiala przejsc zanim podejme jakas sluszna dla mnie decyzje :-( nie rozumiem jak mozna kogos kochac i zarazem go tak krzywdzic... chyba zle ulokowalam moje uczucia :cry:
problem tkwi jeszcze w tym ze na co dzien go widuje... razem pracujemy....nie wiem jak ja to wytrzymam

wiem, że to do łatwych nie należy.. ale musisz się postarać i zamrozić na jakiś czas te uczucia a w pracy musisz udawać, że go nie widzisz i tyle... dasz radę ja wierzę,że dasz radę! ;-)

#696 katti

katti

    kwintesencja

  • Użytkownik
  • 9 613 postów

Napisano 26 lutego 2008 - 21:34

Agula a jak Twoje sprawy kochaniutka :?:

#697 Guest_Kociak_*

Guest_Kociak_*
  • Gość

Napisano 26 lutego 2008 - 23:17

nie rozumiem jak mozna kogos kochac i zarazem go tak krzywdzic...

czasami też jest tak, że chłopom trzeba coś po prostu wbić do łba bo sami nie rozumieją. Oni już tacy są - pewnych rzeczy w ogóle nie zauważają, inne odbierają inaczej niż my... Niekiedy dochodzi do nich jak sytuację odwrócimy - wtedy jest nagle oburzenie, czasami muszą coś przemyśleć... No a czasami okazuje się, że trafiłyśmy na kompletnego dupka który nie zrozumie, że źle robi nawet jak mu to będzie tłumaczyć pięć tuzinów kobiet :D Oby ten Twój Martyno, nie okazał się tym z ostatniej grupy ;)

#698 Ninka

Ninka
  • Użytkownik
  • 1 757 postów

Napisano 27 lutego 2008 - 04:52

Martyna, wspolczuje tobie ...... ja jak czytam takie historie to nie mam sily pisac cokolwiek bo sama nie wiem co mam robic ze swoim zwiazkiem :-( naprawde szczerze tobie wspolczuje bo nie wiem co ci radzic :cry:

#699 Dorotea

Dorotea
  • Użytkownik
  • 1 428 postów

Napisano 27 lutego 2008 - 09:18

Sposób na "olewanie" naprawdę działa.
To trochę dziwne ale jak się zaczyna mężczyznę olewać, to on zaczyna się starać.
Tak jest w moim przypadku i tak było zawsze w stosunku do innych moich partnerów.
Może to taka męska natura/
Sama nie wiem.
Spróbój Martynko
Jak chłopak nie zacznie się starać to już będziesz wiedziała, jakie są jego uczucia.
Chce iść na pizzę z kolegami? Niech idzie to jego prawo.
Może nie powiedział Ci prawdy bo obawiał się,że będziesz miała do niego o to żal?
Martynko nie wiem, jak jest w Waszym związku ale czy aby nie dusisz go trochę?
Daj mu więcej wolności a jestem przekonana,że on sam zacznie szukać Twojego towarzystwa.
Nie martw się tak bardzo.
Będzie dobrze :-)
Przyjacielem jest ten, kto wie o Tobie wszystko i nie przestaje Cię kochać

#700 Agula

Agula
  • Użytkownik
  • 1 469 postów

Napisano 27 lutego 2008 - 13:46

Agula a jak Twoje sprawy kochaniutka :?:


Katti u mnie jest jak na razie spokojnie nie mam chłopa, jestem singlem i jak na razie nie żałuję tego, mam święty spokój...praca, dom, praca i jakoś leci do przodu nie narzekam.
Choć... właśnie.. aż wstyd mi się do tego przyznać, bo nie jest to problem tzw w związku bo tego nie ma u mnie.. więc nie wiem jak to nazwać.. <bezradny></span> ale napiszę tak.. mam wspaniałego przyjaciela, który bardzo mi pomógł kiedy byłam w dołku.. kiedy były (Marek) namieszał mi w życiu zmieniając mi nie tylko hasła na gg i innych forach.. między innymi na naszej, klasie, (wiecie, że do dziś nie mogę tam odzyskać hasła).. :cry: ale nie przejmuję się tym zbytnio bo i tak tam nie zaglądam, sporo słyszę o tym forum same negatywy..
Ale wracając do tematu.. otóż... mój najlepszy przyjaciel Szymon.. który okazał się przysłowiowym przyjacielem w biedzie.. wiecie, co tu mam na myśli? dużo mi pomógł w moim koszmarnym okresie.. dzwonił, co jakiś czas i pytał jak się czuję psychicznie itp, dużo pisał pocieszających esemesów, na gg do mnie pisał, bo mam już inne gg ( znaczy się inny numer ;-) ) jest na prawdę kochany ( on też dostał ostrego kopa w tyłek od byłej.. :-( ) więc tym bardziej wiedział, przez co ja przechodzę..
I tak ponad 2 tygodnie pocieszał mnie itp.. ale w tym tygodniu przysłał mi pocztą piękny bukiet róż ( czerwonych) jak wróciłam do domu z pracy, to normalnie nogi w kolanach mi się złączyły i uklęknęłam naprawdę, normalnie uklękłam.. tak mnie ten widok zaskoczył, bo prze nigdy w życiu nie spodziewałam się, tego, że ktokolwiek mi kwiaty przyśle... :oops: :oops: czasami mam wrażenie, że nie zasłużyłam sobie na to.. ech! szok był dla mnie ogromny :shock: a zwłaszcza po tym jak przeczytałam bilecik.. JESTEŚ DLA MNIE WAŻNA.. Sz.D. po tych inicjałach wiedziałam, że te piękne kwiaty, dostałam od Niego.. ( zrobiłabym zdjęcie ale ja nie mam aparatu fotograficznego.. :-( a szkoda, bo same byście go zobaczyły jaki jest piękny.. )
No i tu jest pies pogrzebany, bo nie wiem, jak mam się zachować?
To znaczy tak.. czuję do niego sympatię, bardzo go lubię aż za bardzo, ale.. no właśnie to "ALE" boję się zaangażować znowu.. boję się, że będzie pięknie tylko przez chwilę a potem.. no właśnie, a potem będzie znowu źle, jak było z poprzednimi u mnie.. :-/
Więc jak na razie, to cały czas myślę, nad tym czy wytłumaczyć mu, że to tylko przyjaźń i nic po za tym ( i oczywiście wiem, że tu go zranię.. bo wiem.. bo on na pewno już sobie robi nadzieję.. :-( )
Czy znowu zaryzykować i się zaangażować??
Ale tu z kolei jest następny dylemat.. bo to byłaby za krótka przerwa miedzy jednym a drugim związkiem i ja wiem, że gdzieś pod świadomie, będę wyszukiwać na siłę podobne wady jakie miał były.. wiecie, co mam na myśli? a nie chcę go mierzyć tą samą miarą.. bo wiem, że przez to sama zniszczę (być może tym razem udany związek.. )
Więc muszę tu mocno nad tym się zastanowić...

P.S. Nie chciałam o tym pisać, bo to dla mnie trochę wstydliwe, gdyż Wy macie większe problemy ode mnie! :oops: :oops: ;* ;*

Katti kochana a jak tam u Ciebie? wszystko jest ok??
;* ;*





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych