Wiesz
KlaudiaP., ja uważam, ze z tym tekstem o rodzeniu to facet sobie mógł pomyśleć "Oho, czyli jej o dziecko chodzi- już teraz by chciała", i owszem powinnaś z nim rozmawiać, zadawać mu pytania, ale jednocześnie, jeśli on deklaruje miłość- a nie ma mowy jeszcze o tym wspólnym kredycie- to faktycznie wspólne zamieszkanie na próbę nie jest złe... I myślę, ze to nie kwestia lat, ale miesięcy, jeśli on będzie chciał ślubu, będziecie mieć finanse na to, to zobaczysz, że oświadczy się prędzej niż myślisz. No oczywiście, jeśli zacznie naciskać na kredyt, no to wtedy sprawa na ostrzu noża

Ja wiem, ze z jednej strony, zaraz ktoś skomentuje, że możesz sobie tak do u... śmierci czekać. Ale z drugiej strony, kto da Ci gwarancję, ze nawet jeśli on złoży jakieś deklaracje to i tak wasz związek się nie rozpadnie. Albo skąd wiesz, że nawet jeśli weźmiecie ślub, będziecie mieć dziecko, to też to się kiedyś nie skończy?
Moim zdaniem kończenie związku, jeśli się rzeczywiście kogoś kocha, tylko ze względu na brak deklaracji, to błąd... Nikt nie zna przyszłości.
[ Dodano: 2010-03-29, 17:14 ]Marzycielko24 ->> nie sprowadzałabym tego do zaręczyn, nie powinniśmy mieć wcześniej planów? poza tym skoro piszesz że skoro jesteśmy na utrzymaniu rodziców i kończymy studia to nie na miejscu są takie plany ale równocześnie na miejscu jest chęć mieszkania ze mną "w ciemno"? bez planów, zdania na temat rodziny, dzieci, naszej przyszłości...[/u]
KlaudiaP., ale o jakie plany Ci chodzi? To wy żadnych nie macie? W sensie nie rozmawiacie o przyszłości? O tym jak to będzie kiedyś? Jakimi tam za "sto lat" rodzicami będziecie?