stres zaczął sie dwa dni przed ale najgorsze były noce . Mój organizm zwariował serce chciało mi wyskoczyć masakra
noc przed była jeszcze gorsza wzięłam valused ale nie wiele pomoglo do tego zaczynalo bolec mnie gardlo i to mnie też zestresowało
w końcu na troche zasnelam
rano nadal bolalo gardlo i kiepsko sie czulam i myslalam no kto ma takiego pecha jak zeby zachorowac w dzien slubu ale pojechalam na makijaz i wlosy tam nerwy byly mniejsze ale to gardlo przyjechalam i co chwila tabletki a potem zmierzylam gorączke 38 stopni
ogolnie dzis wiem , że nerwy są niepotrzebne ale czasami nie mamy na nie wplywu tak samo jak np na chorobe (ale bylo cos takiego , że powiedzialam sobie nie pozwole sobie tego dnia zniszczyć)




























