Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

problemy w związkach


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
5401 odpowiedzi w tym temacie

#5241 lily

lily
  • Użytkownik
  • 690 postów

Napisano 29 marca 2010 - 22:22

KlaudiaP., porozmawiaj z nim jeszcze, bo ześwirujesz. Już problem przysłania Ci pewnie inne sprawy. I warto zamieszkać razem. Zawsze możesz odejść, jak nic się nie będzie działo. Jeśli Ci zależy daj chlopakowi trochę czasu po wspólnym zamieszkaniu. Dla wielu (zwłaszcza synków) zamieszkanie z dziewczyną to wieeelki krok. On też pewnie chce wypróbować Wasze wspólne życie. Tak, Jak mówiłam, to, że teraz chłopka Ci cos obieca, bo będziesz naciskać nie oznacza, że dotrzyma słowa. Sama powinnaś wiedzieć czy daje Ci poczucie bezpieczeństwa. Jeśli nie planuje wspólnej przysłości to po co chce razem zamieszkać - popatrz od tej strony. I nie dawaj mu ultimatum. Sobie co najwyżej wyznacz czas, jaki chcesz czekać na ewentualną deklarację z jego strony. Jesli on natomiast unika jak ognia rozmów o wspólnym życiu, domu, rodzinie, dzieciach, ogródku itp no to chyba jestes na przeczekanie. Źycie jest pokręcone, czasem mógłby opowiadać, jak to będzie cudownie i w ogóle i nic w tym kierunku nie robić. Tak naprawdę nigdy nic się nie wie do końca :roll:
lilian

#5242 Edytka89

Edytka89
  • Użytkownik
  • 37 postów

Napisano 30 marca 2010 - 08:24

To znowu ja :P

Pisalam mu, zebysmy sie spotkali dopiero wtedy gdy on naprawde bedzie tego chcial. Oczywiscie powiedzial ze chce, przyszedl. Potem ze chce byc ze mna, ze czuje do mnie bardzo duzo, ze kocha, ze nigdy tyle do nikogo nie czul. Ostatnio w sobotę wyjasnilismy sobie, ze ta sytuacja ze on nie byl pewny, ze po prostu pozbieral sobie do kupy moje minusy, ze wczesniej nie chcial rozstania, i ze jest idiotą bo wcale nie chce konca, a tak mowil. Zapewnial ze chce byc ze mna, ze jest juz dobrze.
I nagle wczoraj przychodzi do mnie , caly czas mowi ze jest ok, ze mu zalezy. Jednak ja czulam sie ciagle niepewnie. I zapytalam czy bedzie sie staral mi jakos w tym pomoc. Powiedzial ze bedzie. Od pytania do pytania jednak wyszlo, ze on nie wie ZNOWU NIE WIE czy to ma sens! Bo skoro bedzie sie staral a jednoczesnie nie chce mu sie wyslac do mnie 1 smsa w ciagu dnia to moze faktycznie to bez sensu!
Wkurzylam sie nieprzecietnie, bylam tak zla, ze mialam ochote mu przylozyc, czego nigdy nie odczuwalam.
2 raz to samo - minute temu kocham Cie - minute potem czuje duzo ale nie wiem!
Mowil cos, ze boi sie zaangazowania, tego co czuje. Ja tez, ale nie chce tego skreslac! No bo co? Przez strach? Bez sensu.
Teraz nie bedziemy sie widziec przez swieta, studiujemy w tym samym miescie, ale pochodzimy z innych. Powiedzialam zeby pomyslal przez swieta i obiecal ze sie tak latwo nie podda.
Ta rozmowa byla troche jak namawianie na chrzescijanizm przez ateiste, sama nie wierzylam ze to sie uda. Bo jak skoro nie moge mu ufac? Marzylam tylko o tym zeby powiedzial to, co minute temu, ZE MU ZALEZY i bedziemy razem :|
Nie wiem, jest mi strasznie zle, bedzie mnie to bardzo bolalo, juz boli. Nie chce tego konczyc, nie widze sensu szukania kogos innego, przestaje wierzyc w milosc.
Dodam ze we wrzesniu rzucilam chlopaka, bo zle mnie traktowal, jeszcze wczesniejszy mi sie znudzil... To gdzie szczescie dla mnie? Dlaczego jesli mi zaczelo naprawde zalezec on NIE WIE? :(
Boje sie ze to sie na mnie odbije. Nie chce znow zaczynac od poczatku, nie chce wolnosci, chce jego.
Co ja mam robic? ;(
Dołączona grafika

#5243 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 30 marca 2010 - 20:31

Nie chce znow zaczynac od poczatku, nie chce wolnosci, chce jego.

skoro on nie wiem , nie jest pewien to trudno bedzie " go miec" .W takich sytaucjach najlepszy jest czas, ale ja nie wiem czy jemu to cos da , ja wiem ze mozna nie wiedziec ale w koncu czlowike podejmuje jakąs decyzje a widze ze on ma z ttm problem <bezradny></span>

Co ja mam robic?

musisz sama zdecydowac , co robic nikt nie da ci recepty na zycie i nie zdecyduje za ciebie , ale nie badz z nim tylko dlatego zeby nie byc samej , albo dlatego ze nie wiesz czy jescze spotkasz kogos fajnego :-|

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#5244 Edytka89

Edytka89
  • Użytkownik
  • 37 postów

Napisano 31 marca 2010 - 07:41

nie badz z nim tylko dlatego zeby nie byc samej , albo dlatego ze nie wiesz czy jescze spotkasz kogos fajnego

To nie tak, dużo do niego czuje. Pytam co mam robić żeby mu jakos przemowic do tego zeby zmienil zdanie na to sprzed dnia ;|
Pisze do niego zeby to przemyslal,zeby nie podejmowal pochopnej decyzji zupelnie tak jakbym byla czemus winna, jakbym cos zepsula. Bardzo mi sie to nie podoba nigdy nie mialam takiej sytuacji zeby tak z dnia na dzien ktos chciał ode mnie odejsc, to jest naprawde okropne

#5245 89kasienka89

89kasienka89
  • Użytkownik
  • 5 825 postów

Napisano 31 marca 2010 - 10:21

Pytam co mam robić żeby mu jakos przemowic do tego zeby zmienil zdanie na to sprzed dnia

A jakbyś Ty była w jego sytuacji, to co byś zrobiła. Jakbyś nie była pewna, to żadna siła by nie pomogła, prawda? Może on faktycznie nie wie, czego chce, musi to przemyśleć, ma jakieś obawy. Masz dwa wyjścia- albo poczekać na rozwój sytuacji (bo naciskanie na niego nic Ci nie pomoże), albo jeśli czujesz, że z jego strony nie masz na co liczyć- skończyć to- bo po co się łudzić? Ale to Ty w swoim sercu wiesz, co będzie dla Ciebie lepsze.
Miłość, marzenia, uczucia i myśli,
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt

#5246 daria85

daria85
  • Użytkownik
  • 27 postów

Napisano 31 marca 2010 - 10:27

Mi się wydaje, że za bardzo na niego naciskasz, że się przestraszył. Najpierw była gadka o samym zamieszkaniu razem, a teraz o dalekosiężnych planach, o dzieciach. Ja bym narazie omijała ten temat, zamieszkałabym z nim i zobaczyła, jak wygląda życie na codzień z nim, czasami ludzie się kochają, zależy im na sobie, świata poza sobą nie widzą, a jak przechodzą na swoje... różnie bywa. Niekiedy ludzie nie potrafią się dotrzeć itp. Zamieszkajcie razem, a po jakimś czasie temat sam wypłynie. Młoda jesteś, nie ma co się tak spieszyć, daj mu trochę luzu i trzymaj go na razie w iluzji że mimo wszystko jest wolnym człowiekiem, narazie chyba jeszcze nie dojrzał do takich poważnych rozmów o przyszłości.

#5247 KlaudiaP.

KlaudiaP.
  • Użytkownik
  • 37 postów

Napisano 31 marca 2010 - 22:40

Mi się wydaje, że za bardzo na niego naciskasz, że się przestraszył. Najpierw była gadka o samym zamieszkaniu razem, a teraz o dalekosiężnych planach, o dzieciach. Ja bym narazie omijała ten temat, zamieszkałabym z nim i zobaczyła, jak wygląda życie na codzień z nim, czasami ludzie się kochają, zależy im na sobie, świata poza sobą nie widzą, a jak przechodzą na swoje... różnie bywa. Niekiedy ludzie nie potrafią się dotrzeć itp. Zamieszkajcie razem, a po jakimś czasie temat sam wypłynie. Młoda jesteś, nie ma co się tak spieszyć, daj mu trochę luzu i trzymaj go na razie w iluzji że mimo wszystko jest wolnym człowiekiem, narazie chyba jeszcze nie dojrzał do takich poważnych rozmów o przyszłości.

daria85 -> cały czas o tym myślę ale przyznam się że jak zamieszkam z nim ot tak to będę się czuła gorsza od żon,narzeczonych jego kolegów, którzy chcąc zamieszkać ze swoimi dziewczynami pomyśleli też o przyszłości, jedno wzięli ślub inni się zaręczyli, jeszcze inni planują a są w tym samym wieku, a my? 3 lata i nic... już nie wspomnę o moich koleżankach które zaraz po pytaniu o faceta i wspólne mieszkanie zawsze pytają kiedy slub ;/ nie chodzi tu o koleżanki ale o moje samopoczucie, mnie to dołuje że on ma takie podejście że dziewczyny jego kolegów są jakby przez to lepiej traktowana albo szanowane skoro ich faceci nie chcą żyć z nimi na kocią łapę tylko się starają ;/ przeszkadza mi to i czuję się gorsza...

wczoraj odpisałam mu na sms'a po ponad 24h bo nie miałam ochoty pisać, sama nie wiem dlaczego bo niby nie rozstalismy się pokłóceni ani z żadnym fochem i napisałam mu, że potrzebuję kilka dni ciszy bo muszę przemyśleć pewne sprawy ale żeby się nie martwił. Tęsknię ale może do piątku wytrzymam i wyślę życzenia... Jak myślicie?

#5248 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 01 kwietnia 2010 - 08:07

cały czas o tym myślę ale przyznam się że jak zamieszkam z nim ot tak to będę się czuła gorsza od żon,narzeczonych jego kolegów, którzy chcąc zamieszkać ze swoimi dziewczynami pomyśleli też o przyszłości, jedno wzięli ślub inni się zaręczyli, jeszcze inni planują a są w tym samym wieku, a my? 3 lata i nic...


:shock: KlaudiaP., wybacz, ale potem jak inni się rozwodzić będą, a Ty, nadal z nim będziesz na przykład, to też będziesz się gorsza czuć? :-/

dziewczyny jego kolegów są jakby przez to lepiej traktowana albo szanowane skoro ich faceci nie chcą żyć z nimi na kocią łapę tylko się starają


KlaudiaP., ale to uważasz, że dziewczyny, które żyją z kimś bez ślubu nie są przez swoich mężczyzn szanowane? A żony, których mężowie tłuką do nieprzytomności, to mają dopiero szczęście, tylko pozazdrościć :roll: Powiedz mi co to za staranie się kupić pierścionek i zapytać "zostaniesz moją żoną"? Co to za staranie zaplanować ślub i go wsiąść? Prawdziwe życie i starania zaczynają się potem, w codziennych czynnościach, walka, żeby ta szara rzeczywistość, problemy, pieniądze, nie rozbiły najtrwalszego związku....

KlaudiaP., mi się z tego ostatniego Twojego postu to widzi, że Tobie się po prostu ślub marzy. I nic w tym złego! Ale po co na siłę? Nie sztuką jest wziąć ślub, sztuką jest przetrwać w codziennym życiu z ukochaną osobą u boku....

wczoraj odpisałam mu na sms'a po ponad 24h bo nie miałam ochoty pisać, sama nie wiem dlaczego bo niby nie rozstalismy się pokłóceni ani z żadnym fochem i napisałam mu, że potrzebuję kilka dni ciszy bo muszę przemyśleć pewne sprawy ale żeby się nie martwił. Tęsknię ale może do piątku wytrzymam i wyślę życzenia... Jak myślicie?


myślę, że jeśli mu na Tobie zależy, to na pewno się nie martwi :lol: myślę, że takim postępowaniem, w prosty sposób doprowadzisz do rozstania... bo on naprawdę zgłupieje, i nie będzie wiedział o co Ci chodzi <bezradny></span> Jeśli go kochasz chyba byłoby szkoda, co nie?

#5249 daria85

daria85
  • Użytkownik
  • 27 postów

Napisano 01 kwietnia 2010 - 11:22

Wiesz, ja jestem z moim facetem 5 lat, dopiero teraz zamieszkamy razem, ale do ślubu nam się nie spieszy. Chcemy zobaczyć jak będzie nasze życie wyglądać kiedy mieszkamy razem i tego typu rzeczy. Wiele par teraz tak robi, najpierw mieszkają razem a potem myślą o zakładaniu rodziny. I nie ma co się przejmować takimi pytaniami, zawsze można odpowiedzieć że w odpowiednim czasie :)
Moja znajoma zamieszkała miesiąc przed ślubem ze swoim facetem, byli zajęci przygotowaniami itd, a po dwóch latach rozwód, bo nie mogli się dopasować, bo jednemu przeszkadzały nawyki drugiego... A poza tym z tego co zauważyłam inni w ogóle wolą żyć na kocią łapę.

#5250 KlaudiaP.

KlaudiaP.
  • Użytkownik
  • 37 postów

Napisano 01 kwietnia 2010 - 13:52

Marzycielka24 ->> podkreślałam wielokrotnie, że nie mam parcia na ślub i go nie chcę bo nie jestem gotowa. Nie mam potrzeby żeby Wam tu ściemniać. Chodzi mi tylko o PLANY, chciałabym, żebyśmy mieli wspólną wizję przyszłości jak mamy razem zamieszkać, żeby nie było rozczarowania jak za 3-4lata ja będę pod 30 a on stwierdzi, że małżeństwo i dzieci to nie dla niego i nigdy nic mi nie obiecywał bo on nigdy nie chciał się wiązać na stałe... Dziewczyna naprawdę powinna w podskokach zamieszkać z facetem o nic nie pytając dlatego, że on się spytał czy nie chce z nim zamieszkać po studiach?!?!

NIe porównywałabym jakiejś patologicznej rodziny w której facet tłucze (głupią skoro nie potrafi odejść) żonę do związku, w którym facet szanuje kobietę i dlatego chce żeby i ona czuła się komfortowo. On nie jest gotowy więc kobieta ma czekać a co z kobietą która czeka długo i coraz gorzej to znosi? to straszna niepewność. Wiem,że jak razem zamieszkamy będzie super ale czasem przyjdzie znowu taki dzień że będę miała doła bo będę się źle czuła właśnie tak jakby mnie nie szanował a chciał tylko mieć sex na miejscu a o poważnych sprawach ani słowa ;/ Jak zaczął coś ostatnio mówić o rodzicach to spytałam, czy ma z nimi jakis problem to powiedział ze nie, ale teraz myślę że jego matka jest dosyć władcza (na szczęście mieszka daleko :P ) ale że on sam nie wpadnie na żadne plany jak matka mu tego nie powie. Podobno z tym mieszkaniem to też matka się go pytała czy po studiach zamierza ze mną mieszkać.

daria85 ->> zawsze uważałam, że jak para jest zaręczona rok czy 2 przed ślubem to standardem jest, że razem mieszkają i TO jest własnie ten okres kiedy 'sprawdzają czy do siebie pasują czy potrafia razem żyć mieszkać', a nie 5-10lat przed zaręczynami a facet nadal nie wie. Zwykle facet mówi; zamieszkajmy sprawdzimy jak to jest i tak lata mijają a potem nie wiadomo jak się wyplątać jak się facet nie wywiązuje z obietnicy. Dobrze, że Ci się nie spieszy do ślubu, mi też nie ale przynajmniej o tym rozmawiacie a my nie. O to mi chodzi, zero rozmów o przyszłości, przynajmniej wiesz, że na razie nie chcecie a ja nawet nie wiem kiedy on bedzie chciał i czy kiedykolwiek będzie chciał.Ale nie chcę go już dręczyć tym i dlatego sie póki co nie odzywam bo nie wiem jak przejśc do porządku dziennego i rozmów i bzdetach po tym co się działo w weekend....

[ Komentarz dodany przez: Elodi: 2010-04-01, 15:05 ]
doprawiłam kilka przecinków :roll:

#5251 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 01 kwietnia 2010 - 14:07

KlaudiaP., ale widzisz, chodzi o to, że w jednym poście piszesz, że nie masz parcia na ślub, a w kolejnym, ze czujesz się gorsza przez to, ze bez ślubu będziesz z facetem mieszkać <bezradny></span> Więc ja już sama nie wiem o co Ci chodzi :-/

I wybacz, napisałaś, ze nie rozmawialiście nigdy o przyszłości, bo na garnuszku u rodziców to nie było o czym rozmawiać... Uważam, ze to nie tak- my plany, jak własny dom, czy jakimi będziemy za "sto lat" rodzicami, mieliśmy jeszcze przed maturą- wiedzieliśmy, ze do ich spełnienia jeszcze mnóstwo czasu, ale to nie znaczy, żeby o przyszłości nie rozmawiać... A skoro nigdy nie rozmawialiście, a teraz na trzy cztery chcesz po 3 latach poważne rozmowy przeprowadzać, no to się chłopak zdziwił...

Ja już chyba nie pomogę, więc tylko życzę Ci powodzenia- żeby się wszystko po Twojej myśli ułożyło. Trzymaj się :*

#5252 KlaudiaP.

KlaudiaP.
  • Użytkownik
  • 37 postów

Napisano 01 kwietnia 2010 - 14:16

Nie na trzy-cztery ale chciałam jakoś zacząć bo mam wrażenie że gadamy tylko o pierdołach, a dla mnie to całe mieszkanie to poważna decyzja. Nie chcę się za miesiąc wyprowadzać, i wolałabym pewne istotne rzeczy wiedzieć wcześniej.

Czuję się gorsza ale pisałam że nie chodzi o ślub ale O PLANY które już są jakimś krokiem, u nas nawet tego nie ma.Cieszę się że Wy wiedzieliście takie rzeczy po maturze, my nie wiemy nawet teraz po studiach i z tym mam problem a nie ślubem...to był przykład znajomych którzy jak nie podejmują jakichś kroków to przynajmniej planują swoją przyszłość

Zawsze wydawało mi się, ze jak mężczyźnie zależy to on podejmuje takie rozmowy, inicjuje a nie tak, że dziewczyna musi się prosić żeby pomyślał bo on będzie planował za kilka lat...

Albo ja się nie znam alby my nie jesteśmy dla siebie bo po takich akcjach zaczynam mieć o nim złe zdanie :-? inni jak chcą to potrafią, czy starsi czy młodsi ale da się, a on? boli mnie to bo widzę po kolegach że jak im zależy to chcą i rozmawiają o przyszłości z dziewczyną, a on się zachowuje jakby kochał ale ten temat dla niego nie istniał? nie wiem czy jest sens być razem jak się kocha ale ma się inne potrzeby, sama miłość chyba się nie przydaje a jemu przydałaby się dziewczyna 5 lat młodsza; nie byłoby rozmów o przyszłości tylko dalej o zabawie :-/ nawet mi się te mysli wypsnęły kilka razy to powiedział ze jestem głupia że tak gadam, niby racja ale ja nie wiem czy dam radę, nie nadaję się na czekanie latami aż kogoś coś tknie a juz bynajmniej na płaszczenie się przed facetem

Zamartwiamy się,poświęcamy żeby nie naciskać żeby facet sobie dorósł bo zwykle nie jest gotowy (niektórzy nawet po 5latach co jest po prostu żałosne), tylko szkoda że oni nie myślą jak my się wtedy czujemy czekając aż on się zdecyduje czy z nią się ożenić bo przecież po tylu latach dziewczyna może być nudna albo zużyta czy może z jej 5 lat młodszą koleżanką o jest taka świeża a on własnie wtedy poczuł się "gotowy

Nie podobają mi się starsi faceci - to taka dygresja jakby ktoś chciał mi napisac żebym poszukała starszego.

#5253 marce-linka

marce-linka
  • Użytkownik
  • 91 postów

Napisano 01 kwietnia 2010 - 14:54

Doradzcie cos bo zwariuje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Otoz przedwczoraj poklocilam sie ze swoim panem.Poszlo o pierdole a skonczylo sie bardzo niemilo.Zaczal sie na mnie wydzierac ze jestem balaganiara i nie sprzatam(mieszkam u niego 2 miesiace i pan ma codziennie posprzatane i ugotowanie,podstawione pod nos i za chwile naczynia pozmywane)Od kilku dni czuje sie jak wypluta i nie mam sily na nogach ustac(ciaza) Wiec jak juz zaczal sie na mnie drzec ze w tym dniu nie posprzatalam to mu powiedzialam zeby sam odkurzyl(tak chodzilo o odkurzanie)Z wielkim obrazeniem wyciagnal odkurzacz i zaczal odkurzac.Wszedl do kuchni a tak ja gotowalam obiad.Na podlodze stoja miski kota i on od razu na mnie z morda ze mam je podniesc.Powiedzialam mu ze nie jestem psem i nie bede robila nic jak ktos sie na mnie wydziera..........a on wtedy do mnie: ,,bedziesz za********c''......nie wiedzialam co powiedziec.....az mnie zatkalo....polozylam na lawie pierscionek i powiedzialam mu ze to nie ma sensu.2 dni ciszy az dzisiaj ja zaczelam rozmowe ktora skonczyla sie jeszcze gorzej.Powiedzialam mu ze zabolalo mnie to jak sie do mnie odezwal i ze powinien mnie przeprosic.....a on mi odpowiedzial ze ma gdzies to co ja sobie mysle i mnie nie przeprosi.Ja mu na to ze chyba nie powinnismy byc razem i ze juz mnie nigdy nie zobaczy i ze odlatuje do Polski.......on powiedzial ze ok i ze sobie poradzi.Boli mnie to jego zachowanie i nie wiem co mam robic.Chyba wyjade i juz nie wroce.W Polsce mam swoj dom i mame ktora na pewno mi pomoze.........Martwie sie tylko o dziecko......mialo byc pieknie a jest niefajnie..............

#5254 Edytka89

Edytka89
  • Użytkownik
  • 37 postów

Napisano 01 kwietnia 2010 - 15:43

marce-linka czy takie odzywki zdarzaly sie wczesniej? W ktorym miesiacu ciazy jestes? Takie prace jak odkurzanie moglby wziac na siebie ze wzgledu na Twoj stan w sumie juz od pierwszych miesiecy. W ogole mi sie to nie podoba.
Ja bylam w stanach z bylym, 3 miesiace zarobkowo w wakacje. Tez mialam takie traktowanie, jak byla ryba w piatek zamiast miesa na obiad to byl krzyk bo on chce sie najesc miesa(!) itp...
Tez juz mialam uciekac stamtad do Polski, ale mialam rezerwacje biletu i nie chcialam juz przekladac, przemeczylam sie i wrocilam zgodnie z planowana data. Zerwalam z nim krotko po powrocie do Polski... Radzilabym Tobie to samo, bo to straszny brak szacunku, zwlaszcza ze nie przeprosil i uznal ze nie obchodzi go co Ty sobie myslisz(!), ale jest dziecko... Poczekaj, moze wroci po rozum do głowy...

#5255 KlaudiaP.

KlaudiaP.
  • Użytkownik
  • 37 postów

Napisano 01 kwietnia 2010 - 15:49

Szczerze Ci współczuję bo jakby się tak do mnie facet odezwał to nie dość że bym mu odwinęła to już by mnie nigdy nie zobaczył. Opamięta się czy nie ale pewnie potem znowu wyjdzie z siebie, co ma znaczyć takie zachowanie? Ty jesteś w ciąży i jeszcze masz koło niego robić?! mam nadzieję że ten post to jakiś żart

I żebyś to Ty jeszcze wydzwaniała za takim chamem?!

dlatego nigdy nie robię niż za faceta, bo jak pokażesz że umiesz i przyzwyczaisz to uważa że mu się należy, z jakiej on w ogóle rodziny pochodzi że tak traktuje kobiety? już nie wspominając o kobiecie w ciąży ;/

#5256 marce-linka

marce-linka
  • Użytkownik
  • 91 postów

Napisano 01 kwietnia 2010 - 16:08

Nie.To nie prima apirilis.......Nie wiem co mam myslec.Teraz znow byla rozmowa ale on twierdzi ze nie widzi nic zlego w swoim zachowaniu.Powiedzialam mu ze jak niechce mnie przeprosic to chociaz gdyby mial sumienie to by mi powiedzial ze jest mu przykro ze mi sprawil przykrosc.......a on mi na to ze przykro mu ze to ja wygaduje takie glupoty.............A jak mu mowie ze wracam do Polski bo niechce byc tak traktowana a skoro on nie widzi w swoim zachowaniu nic zlego to nie ma sensu byc dalej ze soba to on mi na to ze jestem dorosla i wiem co robie...................

#5257 KlaudiaP.

KlaudiaP.
  • Użytkownik
  • 37 postów

Napisano 01 kwietnia 2010 - 16:13

to wracaj, w sumie na jego życzenie.
Piszesz tak, jakbyś zaraz miała go przeprosić za to że on Cię nie chce przeprosić i prosić żeby się nie gniewał bo będziesz posłuszna :-?
co to znaczy,że mieliście kontakt? wydzwaniasz jeszcze do niego i pytasz co chwila czy przeprosi?

#5258 marce-linka

marce-linka
  • Użytkownik
  • 91 postów

Napisano 01 kwietnia 2010 - 16:17

co to znaczy,że mieliście kontakt? wydzwaniasz jeszcze do niego i pytasz co chwila czy przeprosi?



ale ja nic nie pisalam o wydzwanianiu............my mieszkamy razem......

#5259 KlaudiaP.

KlaudiaP.
  • Użytkownik
  • 37 postów

Napisano 01 kwietnia 2010 - 16:22

i po tej kłótni zero inicjatywy z jego strony?

może faktycznie czas powoli zacząć myśleć o sobie

A jak było do tej pory, kto sprzątał, gotował etc? pracowałaś czy tylko siedziałaś w domu?

#5260 marce-linka

marce-linka
  • Użytkownik
  • 91 postów

Napisano 01 kwietnia 2010 - 16:27

Przychodzi co jakis czas do mnie(do pokoju obok),chce mnie pocalowac i probuje mnie przekonac ze ja sobie jakies glupoty wymyslam...........a teraz mowi ze jestem zla sama na siebie...........juz mi rece opadaja......chyba ma stracha ze wyjade bo widzial jak na skypie pisze do mojego sasiada zeby mnie z lotniska odebral.............





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych