Problemy w związkach II
#581
Napisano 01 października 2011 - 10:49
Moze on sobie z niej zartuje tylko. Ale aby byc spokojna - pogadaj z nim.
#582
Napisano 01 października 2011 - 10:53
Za tydzien jest wesele na ktorym ona tez bedzie i nie chce zeby jakas gówniara sobie myslala ze mi faceta moze uwiesc, pisala mu ze zajbiscie wyglada, ze nie bedzie sie mogl jej oprzec, rozwala mnie takie cos;/
#583
Napisano 01 października 2011 - 11:01
wez sie nia nie przejmuj. Facet jak bedzie miał choc troche rozumu i bedzie mu zalezec na Tobie - to powie jej by spadalapisala mu ze zajbiscie wyglada, ze nie bedzie sie mogl jej oprzec, rozwala mnie takie cos;/
Moze poczekaj do tego wesela ? udawaj jakby nic, ze nie wiesz. Tylko obesrwuj. Badz czujna. I zobaczysz jak bedzie.
#584
Napisano 01 października 2011 - 13:08
gorzej jak z płaczem wybiegnie z wesela bo jej facet będzie obściskiwał jakąś panienkę na którą od dłuższego czasu się napala.Moze poczekaj do tego wesela ? udawaj jakby nic, ze nie wiesz. Tylko obesrwuj. Badz czujna. I zobaczysz jak bedzie.
takie rzeczy się załatwia od razu a nie czeka aż coś się wydarzy.
jak chcesz mieć złamane serce to Czekaj
albo ostudź jego zapał...i powiedz, że wiesz o tych świństwach które z nią wypisuje.
I albo to skończy albo się z nim pożegnaj.
Nie baw się w podchody.
#585
Napisano 01 października 2011 - 13:13
Właśnie moim zdaniem im dłużej będziesz czekać tym bardziej będzie bolało.jak chcesz mieć złamane serce to Czekaj
W ogóle jak on może takie rzeczy pisać do kuzynki/siostry
Ja bym od razu zapytała o co chodzi i powiedziała że zaglądnęłam w wiadomości bo coś podejrzewałaś
#586
Napisano 01 października 2011 - 13:42
Myślę, że Ninie chodziło o to, że to jest siostra cioteczna, czyli kuzynkato wkocnu kto to jest ?kuzynka ?
NinaWawa88, szczerze mu powiedz jeszcze przed tym weselem, że wiesz o tym o czym pisali i że on też nie jest bez winy
![]()
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!

#587
Napisano 05 października 2011 - 14:50
Chce się rozstać ze swoim chłopakiem. Doszłam do wniosku, że to nie ma sensu.
Cały czas mu nie ufam, dalej nie mogę tknąć jego komputera, telefonu, czuje ,że on mnie okłamuje. Przemyślalam sobie wszystko i nie chce tak żyć. Nie chce tego cholernego ślubu. Tylko po to żeby poźniej płakać, żałować?
Powiedziałam mu to wszystko wczoraj, ale do niego nie dociera, najpierw mi mowi, ze mnie za to nienawidzi, że jestem podła, że to wszystko moja wina. a potem chodzi za mną wydzwania, prosi, płacze itp... czuje , że się nie uwolnie.
Nie wiem dziewczyny, macie jakieś sposoby? bo to nie jest takie proste. Mnie też to wszystko boli, ale tak będzie lepiej. Tylko co zrobić , żeby on zrozumiał?
#588
Napisano 05 października 2011 - 14:56
wiesz no w emocjach sie wiele mowi. To jedno.najpierw mi mowi, ze mnie za to nienawidzi, że jestem podła, że to wszystko moja wina.
dwa w waszym zwiazku od dawna było nie fajnie. Jesli mu nie ufasz, meczysz sie, nie widzisz szans - daj sobie spokoj.
nie ma chyba super sposobu. Ja byłam zmuszona zmienic emaila, numer telefonu. Wiec zaczał pisac listy. Targałam. Po poł roku dał sobie spokoj.Tylko co zrobić , żeby on zrozumiał?
Dopoki Ci nie grozi - olewaj.
#589
Napisano 05 października 2011 - 15:11
#590
Napisano 05 października 2011 - 15:15
Skoro mu nie ufa i meczy sie po co to ciagnac.W jakikolwiek sposob.
Pewnie, moga sobie dac czas. Jesli tego chca, ona chce.
Co do tego ze on ja kocha. Moze kocha. A moze to przywiazanie juz tylko ? strach przed tym co bedzie i jak bedzie bez niej ? tego nie wiemy.
Ja jestem zwoleniczka powiedzenia raz, drugi i ...trzeci i koniec, wyjasnienia czemu i tyle.
To nie jest małe dziecko aby go prowadzic za reke. Do mojego eks nic nie docierało i to zaczeło byc juz meczace psychicznie.
Pogadaj z nim na spokojnie. I powiedz jeszcze raz dlaczego to nie ma szans.
A kiedys juz cos mu wspominałas ze miewasz dosc? czy to tak nagle ?
Sama musisz zdecydowac co bedzie dobre dla Ciebie i ...dla niego. Jak to załatwic, pogadac z nim. Ty go znasz dobrze. Nie my.
#591
Napisano 05 października 2011 - 20:38
Też tak sądze...Co do tego ze on ja kocha. Moze kocha. A moze to przywiazanie juz tylko ? strach przed tym co bedzie i jak bedzie bez niej ? tego nie wiemy.
Ja zrozumialam , że nie wyobrażam sobie życia z nim.Nie raz mu tłumaczyłam, że to nie ma sensu, ciągłe kłótnie, pretensje, brak zaufania...
Ale on tego nie rozumie. Najpierw powiedział, że mnie nienawidzi , że jestem podła, a potem znowu latanie za mną.
U mnie jest z tym gorzej, że mieszkamy niedaleko siebie, teraz zaczelam studia na tej uczelni co on...
Mowie, tłumacze, ale to jak do ściany. Tylko płacz... Bo on mnie strasznie kocha niby.
A z pewnych źródeł wiem, że był na imprezie,z kolegami, o ktorej mi nic nie mówił...Jak zapytałam czy gdzieś był to oczywiscie zaprzeczył. Ja po prostu się męcze, nie jestem szcześliwa...
Wszystko u niego zaczyna mnie irytować, jego słowa, gesty, zachowanie. Drażni mnie nawet jak mnie dotknie, a co mówić o czymś więcej. Ciągle tylko słyszałam pretensje, że ja jestem dziwna bo nie chce się kochać...i co to za związek bez seksu?
Nie umiem mu tego już dać, nie czuje w tym przyjemności...
Wszystko mu to powiedziałam, ale nic to nie daje. On wie, że może mieć dużo panienek, ja też to wiem, mimo tego tak się mnie chce trzymać. Może dlatego , że praktycznie jest sam? ale co to za wytłumaczenie...
Ja też musze pomysleć o sobie, to moje życie, i nie będe znowu robić czegoś, z litości.
Chcialabym jakoś żeby to zrozumiał, a boje się , że niestety do niego to nie dotrze .
Nie wiem czy zniose psychicznie, płacze , telefony, przyjazdy do mnie... to mnie też boli.
#592
Napisano 06 października 2011 - 06:21
do tego bym wagi nie przywiazywała. Uwierz cżłowiek w emocjach, nerwach, czasem nie wie co mowi.Najpierw powiedział, że mnie nienawidzi , że jestem podła, a potem znowu latanie za mną.
no to ciekawie.teraz zaczelam studia na tej uczelni co on...
Jesli tylko jestes pewna swego kroku.... jesli i u Ciebie to nie tylko zmeczenie zwiazkiem, rutyna. Pragnienie czegos nowego. Jesli wiec przemyslałas sprawe ( moze daj sobie jeszcze czas? nie spotykaj sie z nim i dopiero podejmij decyzje, zobacz jak Ci bedzie bez niego?) i jestes pewna na 100 % - to powiedz mu ze koniec .
Czasem sie nam wydaje ze juz nie kochamy kogos. Bo dopada na rutyna, codzinnosc,zmeczenie, irytuja pewne zachowania. A moze w glebi serca kochamy ?
drzwi nie otwieraj, telefonu nie odbieraj - wyłaczaj jak on dzowni, albo zmien numer jak ja. Przy spotkaniu -ignorujNie wiem czy zniose psychicznie, płacze , telefony, przyjazdy do mnie... to mnie też boli.
#593
Napisano 06 października 2011 - 14:50
On wie, że ma ciężki charakter, ale mówi, że mnie kocha, chce ze mną być. W pewnym momencie zagroziłam, że odejdę, bo nie mogłam wytrzymać dodatkowo tego, co zrobił, o czym poniżej. Wtedy płakał, błagał, wkurzał się.. a potem..
Ale po kolei:
zanim przyjechałam tutaj, pomieszkiwał u znajomych ok. 2 tygodnie. Facet alkoholik, ale niegroźny, ona - załamana jego alkoholizmem, kobieta z problemami, lekko depresyjna, a jak dla mnie - wyrachowana, bo wykorzystała dobroć mojego faceta, to, że jej pomagał przetrwać, był miły i zaczęła sobie do niego rościć jakieś prawa...chyba, bo kiedy siędo niego przytulałam przy niej, on móił, bym nie robiła tego wylewnie, ob jej przykro, bo sama swojego faceta praktycznie nie ma. Znalazłam także (niestety, przypadkiem) ss-y od niej do niego i odwrotnie, pełne całuskó, czułych zwrotów, miłych, ciepłych słów. Mnie mój facet w taki sposób nie wspiera, choć płaczę, proszę. Ją ta - dlaczego? Wytłumaczył się, że polubił ją, dużo gadali, współczuje jej, chciałby jej pomóc, wesprzeć ją w decyzji odejścia od alkoholika, pokazać, że są jeszcze fajni mężczyźni. I niby dlatgo jej to pisał. Nic podobno między nimi się nie zdarzyło. Podobno. Wkurzyłam się, poczułąm się oszukana, zraiona, powiedziałam, że nie porzebuję takiego krętacza. Wtedy płakał, obiecywał. A tydzień później znów do niej napisał w ten sposób i powiedział, że reaguję zbyt mocno, kied on nie robi nic złego.
Tłuaczyłam godzinami, żenie może pomagać innymi naszym i mioim kosztem, że powinnam być prioytetem i nie powinien balansować na granicy wykraczającej poza przyjaźń, choćby to miały być jedynie słowa, ob takie słowa są zarezerwowane dlanas. Mówi, że rozumie, ale nie zamierza z nią zrywać kontaktu, czuje sięodpowiedzialny za ten bałagan, jaki oni teraz mają, bo ją podburzał chciał wyratować z tego. Ciągle ona... nawet, jak o tym nie mówimy już , nawet jak nie chcę pamiętać.
Nie wiem, co o tym myśleć. Brakuje mi ciepła, czułości, chodzę przybita, niepewna, nieufna, zestresowana nową sytuacją w życiu i nim, moim narzeczonym, który jest, a jakby go nie było, choć utrzymuje, że nie mam racji.
Co myślicie o tym wszystkim?
Potrzebuję chyba spojrzenia na to z zewnątrz, dlatego proszę o komentarze, dzielenie się doświadczeniami.
[ Komentarz dodany przez: madzia: 2011-10-06, 19:43 ]
przeniesione do odpowiedniego tematu.
#594
Napisano 06 października 2011 - 20:20
To jeszcze nic , że zaczął się jakoś dopiero teraz interesować slubem, Mówić , że jak najszybciej chce go wziąć, że chce mieć dziecko... żebym mu dała szanse... Na to wszystko mowiłam STANOWCZO NIE!!!....
Dzisiaj , dokladnie godzine temu przyjechał, oczywiscie obładowany prezentami, kwiatami... jak to zwykle bywało...
Kazał mi rozpakować kiwaty, bo były w papierze, powiedział, ze to specjalnie dla mnie na ta okazje...
rozpakowałam ... a tam??
Biała lilia, ze wstążką" ostatnie pożegnanie"....
Wcieło mnie...
Od razu się rozpłakałam... Powiedziałam mu, żeby to zaniosł lepiej na grób mojej babci ... od razu mi się przypomniał pogrzeb, codziennie płacze za babcią, nie moge się z tym pogodzić...a on mi przyniosł takiego kwiatka. dla mnie to było straszne...
Kazałam mu wyjsc z domu
#595
Napisano 07 października 2011 - 09:09
dla mnie to lekkie przegiecie. Masz sie nie przytulac bo jej przykro. Ja rozumiem jakies obsciskiwanie sie albo gdyby to była przyjaciołka bez faceta co by nie rnic jej uczuc...ale wowczas to oboje postanawiacie przy tej przyjaciołce zachowac umiar. Ale tutaj?..chyba, bo kiedy siędo niego przytulałam przy niej, on móił, bym nie robiła tego wylewnie, ob jej przykro
no...to juz wiadomo czemu mowił aby przy niej tak nie robic.i odwrotnie
to przestac PROSIC O MIŁOSC. To chore.. Mnie mój facet w taki sposób nie wspiera, choć płaczę, proszę
Wytłumaczył się, że polubił ją, dużo gadali, współczuje jej, chciałby jej pomóc, wesprzeć ją w decyzji odejścia od alkoholika, pokazać, że są jeszcze fajni mężczyźni. I niby dlatgo jej to pisał.
nie moze brac odp. za nia. Chyba ze chceczuje sięodpowiedzialny za ten bałagan, jaki oni teraz mają, bo ją podburzał chciał wyratować z tego.
i po co Ci to ? nie masz miłosci, i jeszcze prosisz o czułosc. Do tego on poswieca wiecej czasu jej, pisze TAKIE eski. Ok, fajnie ze z niego taki przyjaciel. Ale TY powinnas byc na pierwszym miejscu. A nie jestes.Brakuje mi ciepła, czułości, chodzę przybita, niepewna, nieufna, zestresowana nową sytuacją w życiu i nim
ja bym nie dała tak rade. Wykoczyłabym sie. Bo wkocnu to takie logiczne ze od partera winno byc wsparcie, ciepło , miłosc. A ty sama z tym wszystkim. Ja bym albo postawił waurnek, tak warunek. Ze albo ja albo ona. Nie musi z nia zrywac kontaktu, ale zero takich eskow, i ty mas zbyc najwazniejsza. Powiedz czego Ci brakuje, i ze jesli nie chce Ci tego dac to kiedys da Ci ktos inny.Co myślicie o tym wszystkim?
Melodia19,
dopiero teraz interesować slubem, Mówić , że jak najszybciej chce go wziąć, że chce mieć dziecko... żebym mu dała szanse..
ale to sie gryzie. Tu slub i dziecko tu pozegnanie.Biała lilia, ze wstążką" ostatnie pożegnanie"....
No mnie by gleboko zszokowało takie zachowanie . A ten kwiatek to juz przegiecie . Niesmaczne, chore. No ..to masz jeszcze jedna podstawe do tego by dac sobie spokoj z facetem
#597
Napisano 07 października 2011 - 12:19
To co zorbił jest naprawdę 'chore' jak określiły dziewczyny i takie zachowanie bynajmniej nie świadczy o miłości, a o chęci zemsty.Biała lilia, ze wstążką" ostatnie pożegnanie"....
Ja sama nie lubię czułości publicznie okazywać, ale to zabrzmiało jakby się Ciebie wstydził. Przecież zwykłe przytulenie to nic złego, a czy to Twoja wina, że jej się w życiu nie udało?chyba, bo kiedy siędo niego przytulałam przy niej, on móił, bym nie robiła tego wylewnie, ob jej przykro, bo sama swojego faceta praktycznie nie ma.
No błagam! Pokazać, na własnym przykładzie, że są fajni mężczyźni? Co to jest w ogóle za tłumaczenie. Rozumiem pomoc, ale są pewne granice. Każdy wie, że taka skrzywdzona kobieta lgnie jak pszczoła do miodu do takiego 'dobrego faceta'.chciałby jej pomóc, wesprzeć ją w decyzji odejścia od alkoholika, pokazać, że są jeszcze fajni mężczyźni.
Przykro mi ovika, ale uważam, że taka sytuacja można łatwo wymknąć sie z pod kontroli i przerodzić w coś więcej. Ostatni raz powiedziałabym mu (na spokojnie koniecznie) jak się czuje i czego od związku oczekuje, a jeśli to nie pomoże - odeszła. Nie może być tak, że ty całe życie mu podporządkowujesz - a on skupia się tylko na pomocy innym. Nie mówię, że nie można pomagać, ale nie kosztem zaniedbywania najważniejszej osoby w życiu, którą powinnaś by skoro twierdzi, że Cię kocha.
Mój facet np. ma przyjaciółkę i gdyby coś złego jej się działo na pewno chciałby pomóc, ale zawsze powtarza, że jestem dla niego najważniejsza i ja to czuję, bo nie przekracza granic koleżeńskiej pomocy.
#598
Napisano 09 października 2011 - 09:52
Przez te sms-y, szukanie kontaktu z nią, ściemnianie m na ten temat, zrobiłam się podejrzliwa. Wypytywałam go o to, chciałam o tym rozmawiać, żeby wytłumaczył: CO DLACZEGO. Byłam niecierpliwa, miała skoki nastrojów, od pogodnego poprzez deprechę, poprzez zimną furię. Zranił mnie i on o tym wie, przeprosił nie raz, a ja uważałam, że poprawy nie widzę jakiejś diametralnej.
On znów mówił, że jego chłód bierze się stąd, że już jest zmęczony ciągłymi jazdami na ten temat, że już nie może. Że sama tak się nad sobą użalam, że na jego współczucie miejsca już nie ma, że ciągle chodzę przybita i on już tak dalej nie daje rady, że mnie kocha, bo gdyby nie kochał, to miał kilka świetnych okazji, by mnie zostawić, ale mu na mnie zależy.
Wczoraj wszedł z domu, pokłóciliśmy się, postawiłam ultimatum, że jak wyjdzie, to nie ma po co wracać, żeby wyp... mi oczu, oddałam mu pierścionek zaręczynowy i się popłakałam. Nie miałam już sił, zachowywałam się jak furiata-alkoholiczka. On próbował popawić tę sytuację, ale wyszedł, bo obiecał, że pomoże kumplowi. Nie poobały mi się ich plany - wierzcie mi, faceci wymyślają czasem takie rzeczy, że ręce opadają. Dlatego się wkurzyłam. Rozdrażniłam, dlatego powiedziałam za dużo.
Ale mówił, że postara się wrócić jak najszybciej, że chce się wyobić w 2 godziny. Minęły 3 godziny, dzwonię 6 razy, żeby spytać, co i jak, kiedy będzie. CHciałam z nim pgadać, wyjaścić sobie wszystko ostatecznie, przeprosić i żyć normalniej, bo my się serio mocno kochamy. Ale on powiedział, że jeszcze nie skończyli tego, c cam robią. Nie dał mi znać, bo kazałam mu się nie odzywać i spadać. Wrócił do domu po 6 godzinach, po moim wydzwanianiu, bo się martwiłam, co z nim. Mówił, że miał ściszoną komórę, że kupił sobie piwo i po wyjściu od kumpla siedział, pił i myślał. Wiem, że wcześniej pojechał oddać narzędzia do kumla, a ten kumpel to facet laski,z którą on sms-ował. Mówił, że nie był mile widiany, wyszedł i sidział te 2 czy godziny, nie odbierając i myśląc. A ja na to, że trudno mi w to uwierzyć, a on na to, że kolejna paranoja i że nic nie poradzi już na to, że mu nie wierzę, bo już nie ma skąd czerpać energii na wieczne udowadnianie mi swojej niewinności.
Mówił, że nie chciało mu się wracać do domu, że nie wiedział, co ma dalej zrobić, że ma dosyć, że rozważał decyzję, by odejść, ale nie umiał, złamał się, bo mu na mnie zależy. Ale jest teraz zimny, zdystansowany, powiedział, że nie umie zaponieć tego wczorajszego dnia. Że ten pierścionek, którym mu rzuciłam w twarz, był dla niego symbolem, a teraz sam nie wie... wali go to, ten symbol, już mniejszą wagę do tego przywiązje, bo kilka razy m o oddałam. A oddałam, bo mnie krzywdził, okłamał, doprowadził do furii swoimi gierkami. Ale przepraszał, a ja pierścionek załadałam znó. I nadal jest dla mnie mega ważny.. on mówi, żebyśmy daeli sobie spokój z symboliką i skupili się na tym, by po prostu ze sobą być. Że chceze mną być.
Ale gdybyście widzały zmno... taki tumiwisizm, kiedy ja go ze łzami oczach przepraszałam, obiecywałam poprawę, tym razem już świadomie, zdecydowana się poprawić... ja wiem, że zraniłam go nie raz, że to ja wtedy nie miałam ochoty go przytulić kiedy próbował, że oddałam mu pierścionek kilka razy. Przegięłam. WIEM. Uświadomiłam sobie, jak bardzo mi zależy na tym człowieku, kiedy mi powiedział, że poważnie rozważył rozstanie, bo już nie może. Kiedy to on tym razem ne chciał mnie przytulić, kiedy powieział, że kiedyś dlaniego badzo ważny symbol teraz jest ot tak...
T strasznie boli. Dziś pojechał do pracy, a ja sobie totalnie nie radzę z tym... siedzę sama i się dręczę, nie chcę go stracić. Uważącie, że w tym przypadu konsekwentna napraa tych sacowań, które nas raniły, coś da? Jak mam sprawić, by znów uśmiechał się do mnie z czułością i miłością?
Nie chcę się poniżać żebrać, prosić ne o to chodzi. Chcę naprawić swoje błędy, bo uświadomiłam sobie, jak ważny jest dla mnie ten czowiek. I jak ważna jestem ja. I chcę m pokazać, że nie dlatego boję się go stracić, żebym nie została sama wobcym mieście, b mi o zarzucił. Ale dlatego się boję, bo nie chcę żhyć bez niego u swego boku, chcę nadal planoać z nim rodzinę, jak kiedyś. Jestem smutna. Co robić.....
#599
Napisano 09 października 2011 - 11:08
zrywaj z nim wszelkie kontakty , bo ja sie boje ze on moze byc mniebezpiecznyBiała lilia, ze wstążką" ostatnie pożegnanie"....
moze faktycznie go to meczy , to bywa irytujace, jak co rusz ktos ci suszy glowe i cos zarzuca.n znów mówił, że jego chłód bierze się stąd, że już jest zmęczony ciągłymi jazdami na ten temat, że już nie może.
nie wiem co ci poradzic, ale boje sie , ze tego sie juz nie pozbiera.
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#600
Napisano 09 października 2011 - 21:58
Obiecał Ci wrócić po 2 h, a on sobie siedział i myślał... nie dając znaku życia... nie odbierając telefonów... olał Cię! Mógł chociaż odebrać i powiedzieć, że wróci później, a on se robic co chce i w dodatku...
Mówił, że nie chciało mu się wracać do domu, że nie wiedział, co ma dalej zrobić, że ma dosyć, że rozważał decyzję, by odejść, ale nie umiał, złamał się, bo mu na mnie zależy. Ale jest teraz zimny, zdystansowany, powiedział, że nie umie zaponieć tego wczorajszego dnia.
... totalnie zwalił winę na Ciebie! To, że zachowywałaś sie jak się zachowywałaś to było jasne... miałaś powody czuc się niepewnie, bo pojawiła się w waszym życiu kobieta, która zakłóciła Wasz porządek! Zdecydowanie, bo przecież postawił ją nad Ciebie, co w ogóle nie powinno było zaistnieć! Odstawiłaś mu szopkę z pierścionkiem... stało się... ale z tego co piszesz to wyjaśniliście sobie to zamieszanie. Zrozumiałaś swój błąd, przeprosiłaś go... ALE czy on Ciebie też przeprosił? I czy on też widzi w sobie winę?!
Rozumiem, że Ci źle... chciałabyś, żeby było dobrze, ale honor nie pozwala Ci do końca się przed nim płaszczyć... wiesz dlaczego? Bo Cię skrzywdził! Skrzywdził swoją obojętnością, swoją dumą, zaniedbaniem i totalbym olewaniem (wtedy kiedy miał wrócić i z 2h zrobiło się 6h)... Czy on Cię przeprosił? Czy mówił o swojej winie? Nic o tym nie napisałaś, a myslę, że to bardzo ważny element wpływający na Twój obecny stan.
Melodia19, wygląda na to, że jednak to typ faceta, który będzie Cię męczył psychicznie i emocjonalnie... zamiast się pogodzić z rozstaniem kombinuje pogarszając tylko swoją sytuację... totalny kosmos! Chce ślubu, dzieci... a tu nagle tak DURNY pomysł z tymi kwiatami! Widać, że facet się trochę traci w tym co mówi i robi... Powiedziałaś najbliższym juz o swojej decyzji? Raczej będziesz potrzebowała wsparcia, forum to trochę mało
tak z ciekawości... ile on ma lat?
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Problemy prawne |
|
|
|
Nerwica czy problemy z tarczycą (hormonami)? |
|
|
|
Problemy z zębami i dentystą |
|
|
|
Problemy ze wzrokiem |
|
|
|
Problemy z kręgosłupem a wybór materaca? |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych






Temat jest zamknięty












