Problemy w związkach II
#621
Napisano 07 grudnia 2011 - 12:04
Do 14 grudnia razem z moim chłopakiem musimy wyprowadzić się z mieszkania które wynajmujemy. I tu zaczynają się kolejne schody - między nami stosunki popsuły się. Nie dogadujemy się w wielu kwestiach, codziennie dochodzi do ostrych kłótni, mamy zupełnie inne poglądy na życie, staliśmy się dla siebie po prostu obcy. Z czasem okazało się, że nie pasujemy do siebie. On twierdzi, że jest nieszczęśliwy bo nie robię tak jak on che, że doprowadziłam do nieciekawej sytuacji życiowej, z której nie potrafię nas wyciągnąć (ciągłe przeprowadzki, brak pracy, pieniędzy itp). Ja z kolei nie chcę żyć jak on sobie wyobraził, nie mówię mu o wszystkim, nie podoba mi się, że muszę robić tak jak on chce, ale nadzwyczajniej boję się mu o tym powiedzieć. Szantażuje mnie emocjonalnie, że jak go zostawię albo czegoś nie zrobię to się zabije, nienawidzi mojej rodziny bez której ja nie mogę żyć, nie chce żebym do niej jeżdziła, a ja tak bardzo za nimi tęsknię...Tęsknię za rodzinnym domem, bliskimi, wspólnym czasem spędzanym podczas różnych uroczystości i ogólnie z tym co było, a czego nie mam przy nim.
Nie potrafię tak już żyć i oszukuję go, że wszystko jest dobrze między nami. Ja chcę być niezależna, mieć znajomych, kontakt z rodziną, żyć jak normalny człowiek a przy nim tego nie mam. Nie lubi nigdzie wychodzić - kino, koncerty są dla niego stratą czasu i pieniędzy, wydają się dla niego dziecinne. Chciałby założyć rodzinę, mieć dzieci, a ja jestem na to jeszcze niegotowa. Nie widzę perspektyw dla dzieci nie mając stałego zamieszkania i pracy. Zbyt poważnie i emocjonalnie podchodzi do wszystkiego. Poza tym jest arogancki, kłótliwy, wszyskie sprawy od razu chciałby załatwiać krzykiem, trzeba się dostosować do niego, bo jak nie to się obraża i oburza. Owszem - zapewnił mi miłość, opiekę, uczucie którego u innych brak, ale ja czuję, że nie umiem żyć w sposób w którym żyję teraz...
Nie chchę już dłużej tego ciągnąć - oszukiwać siebie i jego. Ale jak daję mu do zrozumienia, że nie chcę z nim być, to zarzeka się, że się zabije, potem wpada w histerię, przeprasza, mi mięknie serce i tak w kółko...
Owszem - ja też nie jestem bez winy. Nie robiłam w porę rzeczy które nie doprowadziłyby do nieciekawej sytuacji życiowej. Może po prostu nie umiałam bo nie jestem gotowa do dorosłego życia? Zraniłam go parę razy, zachowując się jak egoistka przez co mi nie ufa. Byłam niezdecydowana w wielu kwestiach co doprowadzało go do szaleństwa no i nie dziwię mu się. Pojechałam do bliskich których on nienawidzi oczywiście nie spodobało mu się to, ale moja psychika nie wytrzymała problemów. Trzymałam go w niepewności np. gdy rozważałam odejście od niego. I jestem tego świadoma, że zachowuję się nie fair.
Pewnie niektórzy z Was nazwą mnie egoistką bez uczuć, ale tak nie jest, Ja po prostu czuję, że muszę żyć inaczej żeby nie cierpieć, ale jednocześnie nie oszukiwać jego. Tylko jak mu to powiedzieć? To wykluczone!
Proszę, doradźcie jak dorośli ludzie, co mam robić w takiej sytuacji? Mieszkania już nie znajdziemy a wyprowadzić się trzeba. Mam wracać do rodzinnego domu? Nie wiem, wsiąć w pociąg tak bez niczego uciec i porozmawiać z bliskimi o tym wszystkim? Najchętniej właśnie tak bym zrobiła - rodzina na pewno mnie zrozumie,ale czas nagli no i co z nim? Nie chcę mieć żadnych wyrzutów sumienia i go tak zostawiać, nie chcę żeby cierpiał ale ciągnąć tej chorej sytuacji również nie potrafię.
#622
Napisano 07 grudnia 2011 - 12:25
Dlaczego on Ci zabrania do nich jeździć?zrobili mu coś?nie lubi go Twoja rodzina dlatego on chce odciąć Cię od nich?dlaczego ich nienawidzi?Szantażuje mnie emocjonalnie, że jak go zostawię albo czegoś nie zrobię to się zabije, nienawidzi mojej rodziny bez której ja nie mogę żyć, nie chce żebym do niej jeżdziła, a ja tak bardzo za nimi tęsknię...Tęsknię za rodzinnym domem, bliskimi, wspólnym czasem spędzanym podczas różnych uroczystości i ogólnie z tym co było, a czego nie mam przy nim.
a co z Tobą?chcesz żyć w takim związku,bo masz wyrzuty sumienia z jego powodu?bo on Cię szantażuje?rodzina na pewno mnie zrozumie,ale czas nagli no i co z nim?
Czytając Twój post ma się wrażenie,że chcesz od niego uciec jak najdalej,że jesteś nieszczęśliwą osobą i jedyne co Cię trzyma przy nim to strach,że on spełni swoje groźby i Ty będziesz się czuła winna,że on coś sobie zrobił gdy go zostawiłaś.
Ale zadaj sobie pytanie w imię czego masz tak cierpieć w związku z człowiekiem,który umie Cię utrzymać przy sobie grożąc samobójstwem?to nie jest normalne...
A on nie ma własnej rodziny?
#623
Napisano 07 grudnia 2011 - 12:55
Jego rodzice w momencie wyprowadzki powiedzieli, że nie będzie miał do czego wracać. Skoro jest dorosły i nie chce z nimi mieszkać to znaczy że jest w stanie sam sobie poradzić. Kiedy powiedział rodzicom że musimy się wyprowadzić do 14 grudnia a nie mamy gdzie mieszkać - oliali to. Oni mają "swoje życie" i nie wnikają w nasze. A ja chciałabym mieć wsparcie ze strony bliskich, poradzić się w trudnych chwilach itp.
Fakt, jestem nieszczęśliwa a z nim jestem ze strachu że coś sobie zrobi jak od niego odejdę.
#624
Napisano 07 grudnia 2011 - 13:01
![]()
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!

#625
Napisano 07 grudnia 2011 - 13:27
to nie fajnie. Bo ok mozna miec inne pasje itp ale poglady na zycie, zasady zyciowe jednak powiny byc bliskie sobiemamy zupełnie inne poglądy na życie,
?? pierwsze słysze ze mamy postepowac w zwiazku tak jak ktos chce ..że jest nieszczęśliwy bo nie robię tak jak on che
ale ze co ? ze on pracy nie ma ? czy ty?, brak pracy, pieniędzy
raz - nie chcesz zyc jak on, dwa ... robisz jak on chce. Chore.Ja z kolei nie chcę żyć jak on sobie wyobraził, nie mówię mu o wszystkim, nie podoba mi się, że muszę robić tak jak on chce, ale nadzwyczajniej boję się mu o tym powiedzieć.
wiesz... w sumie nie ma sensu chyba czytac dalej bo tyle mi wystarczy. Ja bym wiała.Szantażuje mnie emocjonalnie, że jak go zostawię albo czegoś nie zrobię to się zabije, nienawidzi mojej rodziny bez której ja nie mogę żyć, nie chce żebym do niej jeżdziła, a ja tak bardzo za nimi tęsknię...Tęsknię za rodzinnym domem, bliskimi, wspólnym czasem spędzanym podczas różnych uroczystości i ogólnie z tym co było, a czego nie mam przy nim.
Mam wracać do rodzinnego domu? Nie wiem, wsiąć w pociąg tak bez niczego uciec i porozmawiać z bliskimi o tym wszystkim? Najchętniej właśnie tak bym zrobiła
wiec na co czekasz ?? zacznij wkoncu zyc prawdziwie tak jak ty chcesz. Owszem sa w zwiazku wzloty i upadki ale dla mnie ten Wasz to patolgia.
Ja bym wiała. Ale to moje zdanie. Mocno wierze że wsrod rodziny kochajacej dojdziesz do siebie. Zaczniesz zyc pełna piersia, a kiedys poznasz kogos. I bedziesz przy nim soba.
Czego Ci zycze
#626
Napisano 07 grudnia 2011 - 13:47
Dokładnie. Może to właśnie czas na rozpoczęcie życia od nowa? Taka szansa od losuzacznij wkoncu zyc prawdziwie tak jak ty chcesz
Po prostu możecie być szczęśliwi, ale tylko wtedy gdy będziecie... osobno.
Z tego co ja zauważyłam facet najczęściej robi jakąś głupotę wcześniej o niej nie mówiąc. Bo tak to jest to straszenie tylko. Ja bym wiała skoro nadarza się okazja....z nim jestem ze strachu że coś sobie zrobi jak od niego odejdę
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
#627
Napisano 07 grudnia 2011 - 19:14
Fakt, jestem nieszczęśliwa a z nim jestem ze strachu że coś sobie zrobi jak od niego odejdę.
To zdanie mnie przeraziło. Tak naprawdę im szybciej sie rozstaniecie tym lepiej dla was obojgu. Musisz myśleć o sobie i swoim szczęściu! On sobie poradzi, jak będzie musiał. Nikt tu nie mówi ci co powinnaś zrobić, decyzja należy do Ciebie.
każdemu zdarza się popełnić błędy. Jestem pewna, ze rodzina pomoże ci jak odejdziesz od niego. A na czym opieram moją pewność? Byłam w podobnej sytuacji...Moja rodzina chciała innego życia dla mnie
#628
Napisano 07 grudnia 2011 - 19:37
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt
#629
Napisano 10 grudnia 2011 - 16:14
Pół roku temu poznałem niesamowitą dziewczynę. Od razu zauważyłem jak wspaniale nadajemy na jednych falach. Świetnie się nam rozmawiało. Wszystko przebiegało naturalnie, spontanicznie. Gadaliśmy na wiele różnych tematów. Miałem się z nią spotkać, jednak odwołała spotkanie. Wtedy na chwilę zapomniałem o niej... Dwa miesiące później odezwała się i z przyjemnością rozmawiała ze mną przez telefon. Gadaliśmy ponad 20 minut. Spotkaliśmy się. Znowu poczułem to nadawanie na jednej fali, zrozumiałem, że mam do czynienia z naprawdę niezwykłą dziewczyną.
Dodam, że ona ma 18 lat, ja jestem od niej trochę starszy.
Na spotkaniu poczułem się z nią tak swobodnie, poczułem się w pełni akceptowany i rozumiany. Zdałem sobie sprawę, że mogę z nią pogadać o wszystkim, świetnie mi się z nią przytulało.
Miałem się z nią spotkać ponownie, ale nie odpisała na sms i nie odebrała telefonu.
2 miesiące później odezwała się, gadaliśmy przez telefon godzinami, pisaliśmy wiele smsów.
Podczas, których przyznała mi, że jej były jest jedynym facetem, który do dziś mogę ją oglądać nago.
Za jakiś czas spytałem, czy z nim sypia, odparła, że nie, że ona chce tylko kontaktu psychicznego, a nie fizycznego, chce pogadać, przytulić się itd.
Zaczęliśmy się spotykać. Spotkania trwały po 5-8 godzin. Wspaniale się z nią czułem, czułem, że mam do czynienia z bratnią duszą. Ma podobne poczucie humoru jak ja, podobne poglądy, można o wszystkim pogadać, jest flirt, droczenie, żarty, kontakt fizyczny.
Potem na, którymś ze spotkań przyznała, że widuje się z byłym. A ich kontakty nie ograniczają się wyłącznie do rozmów. Zbulwersowany powiedziałem - ale jak to mówiłaś, że z nim nie uprawiasz seksu.
Odpowiedziała, pisałam Ci sms o tym, że on może mnie oglądać nagą do dziś... Odrzekłem - ale powiedziałaś, że kontakty psychiczne, nie fizyczne. Ona powiedziała - seks to kontakt psychiczny.
Wtedy wstałem i zostawiłem ją w kawiarni. Wyszedłem...
Potem sms - dziękuję, że mnie zostawiłeś...
Potem na gg powiedziała, że źle ją zrozumiałem, bo ona kiedyś sypiała teraz już nie.
Spotkaliśmy się i na spotkaniu w oczy mi to też powiedziała.
Zapytałem, co ją z nim łączy. Ona na to - jest to mój 1 facet i jedyny, z którym byłam w związku, spałam i się całowałam. Teraz jesteśmy przyjaciółmi. Zerwałam z nim, mimo, że go kochałam, bo była monotonia w związku. Ale mogę na niego liczyć, znamy się tyle i to mój przyjaciel, nie zerwę z nim znajomości, ale nie sypiam już z nim.
To było sprzeczne, z tym co niegdyś mówiła. Jednak magia spotkania sprawiła, że szybko zapomniałem o tym, a kolejne 8 godzin błyskawicznie minęły w jej towarzystwie.
Przyznała potem, że często spotyka się z byłym po 4-5 razy w tygodniu.
Gdy ją odprowadzałem, bo była już 21 i mówiła, że musi iść do domu, spotkaliśmy jej byłego, który powiedział, że jak coś to niech potem przyjdzie do niego.
A potem przyznała mi się, między wierszami, że u niego była.
Zapytałem, czy po każdym spotkaniu ze mną, szła do niego. Powiedziała, że nie po każdym - ale jednak to robiła...
Teraz dostałem sms o treści:
wlasnie gadalam z Asia, powiedziala mi o Twojej wypowiedzi - ze jestem niesamowita, swietnie sie ze mna czujesz i jestes mna zafascynowany i zaczelam myslec, czy nie uciec od Ciebie, bys mial swiety spokoj, bym nie zabierala Ci czasu. Bo ja na ta chwile nie potrafie czuc tego samemgo co Ty, meczy mnie to bo jestes dla mnie na prawde wazny a nie chce byc w jakikolwiek sposob cierpial. Chce dla Ciebie jak najlepiej, a nie wiem jak to zrobic
nie wiem jak to rozumiec. Wszyscy moi koledzy, kolezanki, mowia, ze laska robi mnie w ch, bo sypia z bylym.
Ja tego nie rozumiem, bo mnie zapewnia, ze tego nie robi, a poza tym, przyznala mi sie, z szuka milosci, nie zas jakiegos seksu. Ona doskonale wie, jak bardzo mi na niej zalezy, co do niej czuje... Mimo wszystko ja sie w tym gubie.
Drogie dziewczyny, napiszcie proszę co o tym myślicie.
Ostatnio mój znajomy pytał się eksperta w sprawach męsko damskich, a on stwierdził, iż ta dziewczyna jest szurnięta, ze na samym poczatku, jak mowila, ze jej byly moze ja do dzis dnia widziec nago, nalezalo odpuscic, ze ona dalej z nim sypia i gubi sie w klamstwach.
Ja nie wiem juz co myslec.
#630
Napisano 10 grudnia 2011 - 16:22
[*]Nasz aniołek 04.06.2016r.[*]9tc

28.09.2013r. Ślub Cywilny ❤❤❤ .
26.11.2017r . Ślub Kościelny ❤❤❤.
#631
Napisano 10 grudnia 2011 - 16:24
Doradziłabym rozmowę, ale z tego co widzę rozmawialiście już tyle razy, że to po prostu nie ma sensu już
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
#632
Napisano 10 grudnia 2011 - 16:49
#633
Napisano 10 grudnia 2011 - 17:57
To już niestety ona sama wie najlepiejDlaczego, nie może ze mną porozmawiać i się pobzykać?
A jeśli chciała pozostać z Tobą na stopie przyjacielskiej to powinna sprawę postawić jasno na samym początku a nie zasłaniać się stertą kłamstw, w których sama się gubi
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
#634
Napisano 10 grudnia 2011 - 18:15
#635
Napisano 10 grudnia 2011 - 18:30
Inna niespójność, były ponoć powiedział, że chce do niej wrócić, a ona nie chce. W takim razie dlaczego, mu nie chce uciec...
Powiedziała, że szuka miłości, chciałem jej to dać, lecz ta ucieka.
Zresztą często związki wyglądają w następujący sposób - jest fajny/fajna - chce być z kimś, bo fajnie jest mieć kogoś - będziemy razem. Nie ma jakiś większych uczuć.
Z nami jednak były większe.
Odnoszę też wrażenie, że ona ocenia mnie przez pryzmat byłego. Z tego co mówiła, to zanim weszła w nim, w ten 3 letni związek, starał się o nią rok czasu. Wydaje mi się, że ma w pamięci miłość do niego, gdy ich relacja osiągnęła swe apogeum. Nie patrzy na to, że coś jednak do mnie czuje, a że mniej, niż jak po 2 latach bycia razem z byłym, to naturalne. Wg mnie ona nie porównuje uczucia do niego na początku i do mnie teraz.
Zresztą nie dostałem nawet szansy, skąd może wiedzieć, czy coś będzie czy nie. Tu nie chodzi o seks, ale o po prostu taki mini związek, żeby przekonać się, czy jednak do siebie pasujemy, czy nie. A niby jej zależy. Gdy byłem chory to pisała sms co mi jest itd. Jak dowiedziała się, że jest źle to nawet płakała.
Nie rozumiem tej sytuacji, naprawdę. Zapewniała mnie, że do byłego nic nie czuje, poza sentymentem i tego, że jest jej bliski jako przyjaciel.
#636
Napisano 10 grudnia 2011 - 19:17
#637
Napisano 10 grudnia 2011 - 19:25
#638
Napisano 10 grudnia 2011 - 19:27
Misugi, a przez ten czas, który będzie mijał ona będzie sypiać z byłym?musi minąć trochę czasu.
Przejrzyj na oczy
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
#639
Napisano 10 grudnia 2011 - 19:36
#640
Napisano 10 grudnia 2011 - 19:46
Zresztą pozwól, że pourywam parę rzeczy, które napisałeś:
może faktycznie
niby jej zależy
ja sie w tym gubie
Widocznie liczyłeś na to, że utwierdzimy Cię w tym, że opłaca się na nią czekać,
ale gra nie jest warta świeczki
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Problemy prawne |
|
|
|
Nerwica czy problemy z tarczycą (hormonami)? |
|
|
|
Problemy z zębami i dentystą |
|
|
|
Problemy ze wzrokiem |
|
|
|
Problemy z kręgosłupem a wybór materaca? |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych






Temat jest zamknięty









