Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Kontakty z rodzicami


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
304 odpowiedzi w tym temacie

#221 Majorka^^

Majorka^^
  • Użytkownik
  • 5 119 postów

Napisano 21 marca 2010 - 11:45

ja myślę że to kwestia czasu

ostatnio myślałam że jest lepiej ale jej fochy o byle co mnie zaskoczyły :shock:
takie ciągłe wahania relacji mnie męczą, nie wiem czy moge jej coś powiedziec czy za chwile nie bedzie z tego powodu do kłótni :roll:
Nie potrafie zgodzic sie z bratem i to główny powód pewnie, czesto nie wie kto ma z nas racje, a że każdy broni swego to jest ciężko :-/

kiedy wasze stosunki się ułożą

mam nadzieje że jak najszybciej, bo te całe cyrki zaczynają mnie męczyc a przecież jesteśmy dorosłymi ludzmi ;-)
Co to jest miłość ?
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...

#222 anka1705

anka1705
  • Użytkownik
  • 2 490 postów

Napisano 21 marca 2010 - 12:58

nie wiem czy moge jej coś powiedziec czy za chwile nie bedzie z tego powodu do kłótni :roll:

ja miałam tak samo, czasem powiedziałam coś w żartach a ona z tego rozpętała burzę, a ja nie umiem siedzieć po cichu, więc zawsze odpyskowałam i wtedy to już afera gotowa :P
ale teraz też jak niedocenioną połączył nas problem, i póki co jest dobrze :) cieszę się z tego :) i mam nadzieję że tak zostanie, w końcu jestem już dorosłą kobietą więc mam nadzieję że zacznie mnie też tak traktować :mrgreen:
więc majoreczko będzie dobrze :*

Między nami nic nie było
Parę nocy, trochę wina,
To za mało by Cię mieć.
Może tylko się łudziłam,
Może lekko pogubiłam,
Nie bój się nie zrobię scen..

Kiedyś się uda
Jeszcze przyjdzie na nas czas


#223 amoramor

amoramor
  • Użytkownik
  • 5 024 postów

Napisano 21 marca 2010 - 14:25

ja miałam tak samo, czasem powiedziałam coś w żartach a ona z tego rozpętała burzę, a ja nie umiem siedzieć po cichu, więc zawsze odpyskowałam i wtedy to już afera gotowa

miałam podobnie jak przechodziłam okres tzw buntu :D że nie potrafiłam sobie odpuścić i czegoś nie dopowiedzieć - moje musiało być na wierzchu - przez co miałam gorszy kontakt z rodzicami będąc w wieku podstawówkowo-gimnazjalnym :D

ale od kiedy poszłam do liceum i zmienił się mój światopogląd oraz z wielu rzeczy po prostu wyrosłam - to z biegiem czasu moje stosunki z rodzicami (głównie z mamą) zaczęły się poprawiać :)
i dziś są w fantastycznej fazie :mrgreen: nie mówię, że czasem nie mamy odmiennych zdań czy się na chwilkę nie 'zetniemy' ale przecież to jest normalne w każdych relacjach międzyludzkich :)

Take your make-up off
Let your hair down
Take a breath
Look into the mirror, at yourself
Don't you like you? 
Cause I like you!  <serducho>


#224 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 21 marca 2010 - 15:50

miałam podobnie jak przechodziłam okres tzw buntu :D że nie potrafiłam sobie odpuścić i czegoś nie dopowiedzieć - moje musiało być na wierzchu - przez co miałam gorszy kontakt z rodzicami będąc w wieku podstawówkowo-gimnazjalnym :D

u mnie sięto wiąże z charakterkiem niestety, ale pracuję nad tym od bardzo dawna, i chyba opanowałam to dość dobrze ;-) wybucham tylko jak mnie ktoś porządnie z równowagi wyprowadzi, w sumie ostatni raz zdarzyło mi się na początku grudnia - mój mały sukces ;-) a co do awantur z mamą ... nauczyłam się gryźć w język - naprawdę bardzo pożyteczna umiejętność, poza tym zawsze można zrobić słodkie oczka i pogłaskać :P rozładowuje atmosferę ;-) przynajmniej częściowo ;-)

a przecież jesteśmy dorosłymi ludzmi ;-)

ale wydaje mi sięże jeszcze w waszym podejściu do siebie są resztki z czasów twojego "nastolotkowania" i buntowania ;-) właściwie to ty musisz pokazać mamie że się zmieniłaś, i że powinna cię traktować poważnie. nie ma co liczyćna to że mama sama zmieni nastawienie dla ciebie, bo zawsze będziesz jej córką i będzie chciała cię uczyć, pouczać, mówić co i jak masz robić ;-) na prawdę dużo zależy od naszego nastawienia do mamy ;-)

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#225 Mirabelka__22

Mirabelka__22
  • Użytkownik
  • 8 754 postów

Napisano 22 marca 2010 - 17:15

A ja się dziś zdziwiłam. Siostra mi napisała że mama jej się skarżyła że się oddalam...

W sumie nigdy fantastycznych kontaktów nie miałyśmy... ale teraz rzadziej wpadam do domu.
Bo albo ja mam "zjazd" :arrow: choć ja mam co tydzień, albo P...
No a nie opłaca mi się jeździć jak jego nie ma, bo mam ciężki dojazd, a tak to on mnie wozi.

Dzwonię minimum raz w tygodniu, co uważam za normalne.
A mama twierdzi że w ogóle nie dzwonię... Zresztą jak to studentka, rzadko mam coś na koncie a nie chcę żeby dzwoniła na swój koszt, bo później mi rodzeństwo wypomina... :roll:

I jestem trochę zdziwiona. Zresztą jestem daleko, mam już trochę lat i nie odczuwam potrzeby dzwonienia do niej z każdą pierdołą <bezradny></span>

Tata wiecznie zapracowany, więc z nim rozmawiam przez tel całe pół minuty...

Do tego jeszcze że jak wpadam to z nią nie rozmawiam bo zawsze jest P. Opowiem jej co tam, co w szkole itd i nie wiem o czym więcej gadać. Nie zwierzałam jej się nigdy, więc nie rozumiem czego teraz oczekuje...

Troszkę podłamała mnie ta informacja :-/

#226 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 22 marca 2010 - 18:14

więc nie rozumiem czego teraz oczekuje...

moze teskni , moze widzi ze powoli wyfruwasz z gniazda i jest jej smutno , a moze miała gorszy dzien jak to mowila. <hmm></span>

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#227 Mirabelka__22

Mirabelka__22
  • Użytkownik
  • 8 754 postów

Napisano 22 marca 2010 - 21:19

Może tak...tylko powinna się jakoś przygotować że tak będzie.
Choć teoretycznie ja już dawno wyfrunęłam z domu <bezradny></span>

Może faktycznie poświęcam jej za mało czasu a ona nadal tego potrzebuje.
Postaram się to zmienić.

#228 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7 695 postów

Napisano 22 marca 2010 - 22:27

Mirabelka__22, rozumiem cie wiesz... <pocieszacz></span>
powiem ci że ja najmłodsza "córeczka tatusia"... teoretycznie..
piszesz o P dużo, że nie czujesz musu dzwonienia do mamy z każdą pierdołą...

przychodzi taki czas w życiu każdej kobiety kiedy ukochana osoba niejako zastępuje rodzinę... ja też nie gadam z rodzicami teraz jakie mam problemy, jakie egzaminy, ile kasy mi potrzeba na to czy tamto...
usamodzielniłam się, Łukasz mnie wspiera, wiem że mogę mu powierzyć wszystko...

jestem najmłodsza. rodzice to "zaakceptowali" ten styl życia, z rzeczywistości jest tak że ja, mam swój honor i mówię sobie że skoro ich nie obchodze to trudno dam sobie radę sama
z drugiej strony, moja mama utrzymuje że ja trzymam dystans i nie trzymam więzów...
hello tylko jak ja mam się oglądać na rodzinę i na je wsparcie skoro oni sobie sami nie radzą :?: :roll:
wolę być sama (mam Łukasza :-> )
niż oglądać sie na nich...
ech temat rzeka...
:-|

#229 anecka1991

anecka1991
  • Użytkownik
  • 120 postów

Napisano 11 maja 2010 - 20:47

Hej kobietki:( Wiem, że to nieodpowiedni dział, ale ten temat nie pasuje do żadnego z pozostałych. Mam problem z mamą. Mam chłopaka od 4 lat prawie i prawie zawsze jak kłócę się z mamą, to właśnie o mój związek. Kocham moją mamę nad życie, jest jedyną kobietą na tym świecie, którą uważam za przyjaciółkę i której ufam, ale przez te kłótnie ją tracę. O ile już nie straciłam. Nie wiem jak się z nią porozumieć, bo uważa mnie za niedojrzałą, niedoświadczoną i ślepo zakochaną nastolatkę. Nie potrafię wytłumaczyć jej, że potrafię walczyć o swoje i że ten związek jest dla mnie ważny. Żebyście mnie źle nie zrozumiały, moja mama nie jest przeciwna temu związkowi, mojego chłopaka akceptuje, jednak, gdy tylko zobaczy, że jestem smutna, to słyszę, że mój facet mnie nie szanuje, nie dba o mnie, ten związek to tylko nerwy itp itd. Nie potrafię wtedy wyjaśnić, że jestem w tym związku szczęśliwa, że nie uważam, by nie miał sensu i że boli mnie to co mówi. Nie umiem też przekonać mamy, że mój chłopak naprawdę o mnie dba i traktuje mnie jak księżniczkę. Wiadomo, że to tylko człowiek, czasem zawiedzie, zaniedba, ale w porę się opamiętuje, jak tylko powie się, że jest nie tak - to tylko facet. Czy któraś z was widziała związek, w którym jest wieczna sielanka? Nie ma drobnych potknięć, zaniedbań? Nie mam nic do zarzucenia mamie, bo jest najwspanialszą kobietą na ziemi, każdy może mi zazdrościć takiej mamy, ale to tak boli, gdy słyszę że facet mnie nie szanuje - a wg mnie poza drobnymi potknięciami, traktuje mnie jak księżniczkę, że mój związek jest bez sensu i pełen tylko nerwów - a włożyliśmy w niego oboje tyle sił i zaangażowania... Wiem, że mama mnie kocha, martwi się o mnie i nie chce by mnie ktoś skrzywdził, ale ja nie mam już sił walczyć z mamą o mój związek i tłumaczyć, że jestem w nim szczęśliwa. Bo naprawdę uważam, że mój związek jest mocny i dojrzały jak na nasz wiek... Nie mam już łez i sił kłócić się z mamą. Nie wiem co robić? Czy już zawsze będę uważana za gówniarę i wszyscy starsi, mądrzejsi będą chcieli na siłę mnie uchronić przed błędami młodości, ewentualną krzywdą? Chcę trwać w tym związku, bo daje mi szczęście, ale nie chcę tracić przez to więzi z mamą ;( Co mam robić? :(( Proszę, poradźcie coś...

#230 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 13 maja 2010 - 19:55

Wiesz nie wiem co poradzic , chyba bym te slowa mamy ignorowała , bo nie ma wyjscia z tej sytuacji , skoro jestes szcześliwa z nim to znaczy ze jest ok , ty masz sie w tym zwiazku dobrze czuc i to ty najlepiej wiesz jak Wam sie uklada , a mama to tylko z boku widzi, jesteście juz ze soba sporo czasu wiec wierze w to ze obiektywnie oceniasz swój zwiazek a nie jak zaślepioną nastolatką.

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#231 viola

viola
  • Użytkownik
  • 8 330 postów

Napisano 13 maja 2010 - 20:04

Anecka1991,wiesz sama jestem matką prawie 18 letniej dziewczyny(w październiku będzie miała 18 latek) i zdarza mi się traktować swoją córkę wręcz jak gimnazjalistkę.Wiedz,że twoja mama bardzo troszczy się o ciebie i chce by w życiu nie spotkała cię żadna krzywda.Proszę daj jej troszkę czasu,pokazuj jej ,że jesteś w pełni dojrzałą i rozsądną dziewczyną.Na wstępie może zaproś swojego chłopaka do siebie,niech da się poznać mamie z jak najlepszej strony.Podyskutujcie wszyscy razem(chociażby o pogodzie).Musisz kochana uzbroić się w więcej cierpliwości w stosunku do mamy.Będzie dobrze,głowa do góry.

#232 anecka1991

anecka1991
  • Użytkownik
  • 120 postów

Napisano 14 maja 2010 - 10:09

Nie rozmawiamy już od 4 dni...:( Strasznie mi mamy brakuje. Przez to wszystko pokłóciłam się i z chłopakiem i zrobiliśmy sobie przerwę. Mama nie uchroni mnie w życiu przed każdą krzywdą, bo tak się nie da... Już tyle osób mnie w życiu skrzywdziło, choćby koleżanek i nikomu nie zdołało się mnie od tego uchronić. Swojego chłopaka bardzo kocham, fakt, że ostatnio nie ma dla mnie czasu, ale nie potrafimy bez siebie żyć. Zrobiliśmy sobie przerwę, choć oboje tego nie chcieliśmy, ale on jest typem b. zaradnego, który od 12 lat praktycznie pracuje, wszędzie go pełno i nie możemy spotykać się codziennie tak jak ja bym tego chciała. Ja nigdy nie pracowałam, siedzę w domu od rana do wieczora i nie mam co ze sobą zrobić, więc siedzę i się denerwuję, że on znów jest zajęty. Mama to widzi i uważa, że on mnie zaniedbuje. Tak to wygląda, fakt, czasem też się tak czuję, ale on naprawdę kocha mnie ponad życie, bardzo mnie szanuje i rozpieszcza jak się da, gdy się widzimy. Ale nic nie mogę zrobić z tym, że ciągle coś robi - gotuje w domu obiady dla całej rodziny, sprząta, dba o ogród, ma korki (tzn. on bierze), ciągle coś załatwia, teraz załatwił sobie pracę. :( Mi też nie jest łatwo, gdy za nim tęsknię, ale nie chcę przez to tracić jeszcze kontaktu z mamą. Zresztą już straciłam:(

#233 maartekkk

maartekkk
  • Użytkownik
  • 3 309 postów

Napisano 23 maja 2010 - 08:15

Dziewczyny... proszę o radę, bo nie wiem już sama, co zrobić, co będzie dla nas wszystkich najlepsze...
Wiem wiem, zaraz powiecie, że jestem za młoda tralala, ale po kolei.
Od zawsze mówiłam sobie, że nie chcę w przyszłości z mężem mieszkać z rodzicami. Jednak im bliżej do tego, tym bardziej się obawiam, jak to wyjdzie w praktyce. Otóż rodzice cokolwiek w domu nie robią, remonty etc, wiecznie jest: my robimy po swojemu, jak Ty tu będziesz rządzić to zrobisz jak zechcesz, albo przecież my to robimy dla Ciebie... halo, ale czy ja mam tu coś do powiedzenia? Już za mnie zdecydowali, że mam mieszkać tutaj, chociaż ja wcale tego nie chcę... owszem, może że tak powiem na stare lata będę chciała spokoju i nie m a problemu, ale teraz? W mojej okolicy nie ma możliwości jako takiego rozwoju i dobrej pracy, chcę się stąd wyrwać, ale dla nich najlepiej, jakbym poszła na polibudę w Czwie, bo to blisko...
Druga sprawa: dzisiaj oznajmiłam im, że jadę na wakacje z dziewczynami z klasy (oczywiście każdej z nich rodzice nie mieli z tym problemu). Jakże było by inaczej, mama zaczęła się drzeć, że się utopię, że nie będzie mogła spać, a tak w ogóle to i tak nam wyjazd nie wypali. Pierwszy raz się przeciwstawiłam i nie patrzyłam na to, co oni myślą i powiedziałam, że ja chcę jechać i dlaczego wiecznie są na nie... wiecie, co mi odpowiedzieli? my nigdzie nie jeździliśmy i było dobrze i Ty też nie będziesz się włóczyć... czyli co, oni w życiu nigdy nigdzie nie byli to znaczy, że ja mam żyć jak oni> niczego w życiu nie doświadczyć, siedzieć na dupie i nie mieć z życia nic? Ja wszystko rozumiem, że się martwią, że chcą dobrze, ale życia za mnie nie przeżyją...
Jeszcze jedna sprawa... Tomek w te wakacje chce mnie prosić o rękę... i gdzieś w październiku znaleźć tu pracę i się wprowadzić... już nawet wiem, jaka będzie ich reakcja... że jestem gówniara, że mieszkanie po ślubie... my chcieliśmy przed ślubem zobaczyć, jak to jest mieszkać nie na odległość, bo nie sztuka wziąć ślub a później rozwód... ale oni tego nie rozumieją... ja to wiem, bo słyszałam rozmowę mamy z jej koleżanką, której syn się zaręczył... mam jej podejście jak na tacy...
Ja pisząc to po prostu płaczę. Nie wiem, co mam robić. Z jednej strony nie chcę żyć tak jak oni... chcę w życiu coś osiągnąć, mieć coś z niego, nie żałować. Z drugiej strony - oni są uparci, i wiem, że jak postawię na swoim, to kontakt z nimi będzie bardzo ograniczony. Nie chcę się z nimi kłócić, bo ich kocham. Do tej pory (i to był chyba mój błąd) starałam się, aby nie mieli ze mną problemów, tak jak z siostrą... o co prosili, tak robiłam, nie chciałam robić przykrości, bo nie raz widziałam, jak moja mama przez moją siostrę płacze... błagam, doradźcie mi coś, bo po prostu zwariuję... proszę o pomoc...
Dołączona grafika
Dołączona grafika

#234 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7 695 postów

Napisano 23 maja 2010 - 08:55

Już za mnie zdecydowali, że mam mieszkać tutaj, chociaż ja wcale tego nie chcę... owszem, może że tak powiem na stare lata będę chciała spokoju i nie m a problemu, ale teraz? W mojej okolicy nie ma możliwości jako takiego rozwoju i dobrej pracy, chcę się stąd wyrwać, ale dla nich najlepiej, jakbym poszła na polibudę w Czwie, bo to blisko...

Nie możesz czuć się winna, że chcesz sie usamodzielnić i pokierować swoim życiem tak jak ty chcesz. Masz przecież prawo, chcieć mieszkać gdzie indziej skoro u ciebie są problemy z pracą...Rodzice rodzicami, być może na swój sposób chcą dla ciebie dobrze, ale jesteś pełnoletnia i masz prawo do własnych wyborów.

wiecie, co mi odpowiedzieli? my nigdzie nie jeździliśmy i było dobrze i Ty też nie będziesz się włóczyć... czyli co, oni w życiu nigdy nigdzie nie byli to znaczy, że ja mam żyć jak oni> niczego w życiu nie doświadczyć, siedzieć na dupie i nie mieć z życia nic?

przedstawili kiepski argument... nie odpuszczaj moim zdaniem, kiedy przetrawią trochę taką wiadomość, spróbuj podejść dojrzale do tematu: że chcesz pojechać ale przed wyjazdem ustalicie zasady-np, że co dziennie o którejś tam do nich zadzwonisz że wszystko w porządku i takie tam. Może to ich przekona żeby poparli twój wyjazd? Dodatkowo skontaktuj ich z rodzicami twoich kolezanek, może tamci użyją przekonujących argumentów?

my chcieliśmy przed ślubem zobaczyć, jak to jest mieszkać nie na odległość, bo nie sztuka wziąć ślub a później rozwód...


to bardzo dobra decyzja,

znaleźć tu pracę i się wprowadzić..

a rozmawiałaś już o tym z nimi? no i czy jest mus ze musicie zamieszkać tam, jakby się nie zgodzili?
może lepiej iść na swoje, wynająć coś?
i nie smutać się-dasz sobe radę bo mądra dziewczyna jesteś :-) :*

#235 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 23 maja 2010 - 10:58

marta, moim zdaniem po części sama dałaś im powód do takiego załatwiania spraw ...

Od zawsze mówiłam sobie, że nie chcę w przyszłości z mężem mieszkać z rodzicami.

o co prosili, tak robiłam, nie chciałam robić przykrości,

przyzwyczaiłaś ich, że cokolwiek ci każą zrobić- wykonujesz ...

pewnie już próbowałaś rozmawiać, powiedzieć im to co nam tu napisałaś, to jak się czujesz i ja ty widzisz ich zachowanie, czego od nich oczekujesz (przecież oczekiwania zmieniają się na przestrzeni czasu), i wysłuchać co ci mają do powiedzenia. myślę że najlepiej taką rozmowę przeprowadzić najpierw z jednym rodzicem, potem z drugim, żeby nie nakręcali się nawzajem.

musisz zacząć swoją batalię urabiania ich. i nie myśl że im bęzie przykro, tylko jak to co robisz skutkuje na przyszłość. bo człowiekowi przykro jest przez dzień czy dwa, a złe decyzje nie tak łatwo cofnąć.

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#236 maartekkk

maartekkk
  • Użytkownik
  • 3 309 postów

Napisano 23 maja 2010 - 15:16

pewnie już próbowałaś rozmawiać, powiedzieć im to co nam tu napisałaś, to jak się czujesz i ja ty widzisz ich zachowanie, czego od nich oczekujesz (przecież oczekiwania zmieniają się na przestrzeni czasu), i wysłuchać co ci mają do powiedzenia. myślę że najlepiej taką rozmowę przeprowadzić najpierw z jednym rodzicem, potem z drugim, żeby nie nakręcali się nawzajem.

Oj wiele razy próbowałam... i na spokojnie, i nie spokojnie - za każdym razem słyszę, że ja to za młoda, że ja gówniara, że co ja o życiu wiem i tego typu teksty... dlatego ja już z nimi nie potrafię rozmawiać. I nie wiem, jak to załatwić, na pewno nie krzykiem...
Co do naszych planów - stwierdziliśmy, że najlepiej będzie, jak Tomek przyjedzie wraz ze swoimi rodzicami i wtedy przedstawimy, jak ma się sytuacja, bo zakładam, że jak sami byśmy próbowali, to oczywiście byłby tylko śmiech, że my tacy gówniarze i się za zakładanie rodziny bierzemy... nie wiem, co nimi kieruje? że w ten sposób mnie przy sobie zatrzymają? Jak kiedyś jeszcze byłabym skłonna zostać, tak teraz nie mam już wątpliwości...
Dołączona grafika
Dołączona grafika

#237 Amira

Amira
  • Użytkownik
  • 157 postów

Napisano 23 maja 2010 - 17:45

Hmm... Mój tata zmarł jak byłam nastolatką więc mnie i mojego brata wychowywała mama.
Kiedyś miałyśmy średni kontakt.
Moja mama poświęcała mi mniej uwagi bo uważała, że ja jestem starsza od brata, że jestem rozsądna i radzę sobie dobrze.
Ja się buntowałam bo przykro mi było, że mama Go faworyzuje.
Nie miałyśmy praktycznie żadnego kontaktu.
Moja mama nawet nie wiedziała o mojej pierwszej miesiączce <bezradny></span>
Teraz... Kontakt mamy bardzo dobry.
Moja mama wie o mnie wszystko, mi też mówi wiele.
Jest moją przyjaciółką i czasami żałuję tych straconych lat przyjaźni.
Dołączona grafika

#238 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 23 maja 2010 - 21:20

najlepiej będzie, jak Tomek przyjedzie wraz ze swoimi rodzicami i wtedy przedstawimy, jak ma się sytuacja

to może być rozwiązaniem całej sytuacji. Wydaje mi się że twoi rodzice powstrzymają się od krzyków i nic nie wnoszących komentarzy, jeżeli będą w towarzystwie właściwie obcych sobie ludzi. zawsze w takim przypadku człowiek zachowuje się nieco inaczej, zwraca uwagę na to jak może zostać odebrany. na twoim miejscu poczekałabym do ich wizyty ... może sytuacja się wyklaruje ;-)

nie wiem, co nimi kieruje?

strach że zostaną przestawieni na drugie miejsce w twoim życiu? że nie będziesz na każde skinienie, i w końcu, to że zamieszkasz z kimś oznacza że dorosłaś, że nie jesteś już dzieckiem, za jakie rodzice zapewne cały czas cię uważają. gdzieś między tym przewija się też troska o to, żeby twoje życie wyglądało inaczej niż ich. tylko właśnie - człowiek powinien uczyć się na swoich błędach.

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#239 amoramor

amoramor
  • Użytkownik
  • 5 024 postów

Napisano 24 maja 2010 - 07:46

Tomek przyjedzie wraz ze swoimi rodzicami i wtedy przedstawimy, jak ma się sytuacja

uważam to za bardzo rozsądne, dojrzałe i prawidłowe rozwiązanie w tej sytuacji :)
ta rozmowa może bardzo wiele zmienić i pokazać Wam wszystkim co tak na prawdę każdy myśli na temat tego wszystkiego i jakie ma oczekiwania - pod warunkiem oczywiście, że będzie szczera i bez krzyków

strach że zostaną przestawieni na drugie miejsce w twoim życiu? że nie będziesz na każde skinienie

dokładnie - rodzice chcą byś zawsze pozostała i małą kruszynką, którą mają obok siebie w każdej sytuacji, na każde zawołanie... może po prostu jak jesteś blisko jest im wygodniej..? <hmm></span> może wykorzystują tę sytuację, że bywasz uległa i wyrażasz własnego sprzecznego z nimi zdania? <bezradny></span> ciężko tak na prawdę jednoznacznie określić co siedzi w głowie Twoich rodziców - a najlepszym sposobem na to jest szczera rozmowa z nimi

pamiętaj zawsze, że to jest Twoje życie - nikt nie ma prawa przeżywać go za Ciebie i w nieskończoność Tobą dyrygować... w świetle prawa jesteś już osobą dorosłą ale wydaje mi się, że mentalnie i psychicznie również dojrzałaś do stawienia czoła różnym trudnościom dorosłego życia - wydajesz się osobą bardzo rozważną i rozsądnie myślącą - udowodnij to rodzicom, pokaż im, ze posiadając dorosłą córkę więcej na tym zyskają, niż żyjąc ciągle w przekonaniu, że jesteś 'tylko małym, nic niewiedzącym o życiu dzieckiem'

trzymam kciuki, żeby rozmowa doszła do skutku i przebiegła pomyślnie :*

Take your make-up off
Let your hair down
Take a breath
Look into the mirror, at yourself
Don't you like you? 
Cause I like you!  <serducho>


#240 Mirabelka__22

Mirabelka__22
  • Użytkownik
  • 8 754 postów

Napisano 21 września 2010 - 11:26

Wydaje się, że te grzeczne córki mają później problemy z rodzicami. <bezradny></span>

Ja mam podobnie jak martek. Nie chcę się jakoś w to wgłębiać, ale też mam teraz niezłe problemy, głównie z mamą i jej akceptacją obecnej sytuacji. Wcześniej cały czas mi truła że musimy bać ślub, bo tyle lat razem itd.

Teraz po fakcie słyszę, że mój partner jest dla mnie najważniejszy ale jak my będziemy żyli skoro nie mamy swojego mieszkania, nie jesteśmy ustawieni itd.
Aha, na pewno mnie zdradzi i po ślubie będzie dużo gorzej niż jest teraz. :roll: To mi w sumie zawsze powtarzała, że w małżeństwach jest dużo gorzej.

Nie wiem o co jej chodzi....

O tym, że to rodzice rządzą, bo to oni za mnie płacą też często słyszę...





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych