WITAM SERDECZNIE WSZYSTKIE FORUMOWICZKI:)
oto moj problem: moj maz dwa dni z rzedu na mnie starsznie krzyczał najpierw o to ze gdy jechalismy autem zle odczytalam mape i znaki(nie mam prawa jazdy) i tym samym troche pobladzilismy w obcym miescie(usłyszalam wiele obrazliwych slow nawet nie wymieniam bo pewnie to zabronione na forum powiem tylko ze od k.... na dz.....skonczywszy), potem zaczal przed sklepem to samo wiec wrocilam do auta, zapytal co robie ja powiedzialam ze nie ide to nazwal mnie s.....c....... trzasnal drzwiami i poszedl sam....po powrocie zachowywal sie jakby nigdy nic i byl wielce zdziwiony ze jestem obrazona i ze to ja powinnam go przeprosic......
wieczor uplynal spokojnie jakos to bylo....
Lecz wczoraj znow na mnie nawrzeszczał bo go ogrywalam w karty ....(od głupiej po matola itp.) wyszlam z kuchni i powiedzialam mu ze zachowuje sie jak cham....w mojej obronie stanely tesciowa i jego babcia ale to nie wiele dalo....
gdy bylismy juz u siebie i lezelismy w lozku nagle mu zaczelo przeszkadzac ze zajmuje za duzo miejsca na wersalce wiec wyszlam do drugiego pokoju i tam sie polozylam....
za jakis czas przyszedl i do mnie ze:"co ja wyprawiam..." odpowiedzialam mu ze jestem tu zeby mu miejsca nie zajmowac....a on wtedy zaczal tak okropnie na mnie wrzeszczec to nawet malo powiedziane tak bardzo krzyczal, ze juz dzis na tyle powidziwialam,ja tylko spokojnie odpowiedzialam zeby na mnie nie krzyczal....powiedzial mi ze nigdy nie widze swojej winy....WIEC PYTAM WAS DROGIE FORUMOWICZKI CZYM ZAWINILAM?

????BO SWOJEJ WINY NIE WIDZE W TEJ SYTUACJI.....dodam ze nigdy mu nie ublizylam slowem typu spie...itp. bo taka nie jestem,krzyczec nie potrafie gdy ktos mnie zrani siadam i placze w kacie....
Nie odzywam sie do niego do tej pory on tez nie.....JAK MAM POSTAPIC?

???
PROSZE O RADY.
z gory thanx
słowa niewypowiedziane
niesie w milczeniu czas
boli mnie , że nasza miłość
napotyka na przeszkód las