Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

problemy w związkach


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
5401 odpowiedzi w tym temacie

#5361 chez

chez
  • Użytkownik
  • 140 postów

Napisano 26 maja 2010 - 21:17

:-/ Ty kompletnie nie widzisz co to Ciebie pisze! Dla Ciebie liczysz się tylko Ty i tylko TY!! nie sądzisz, że jest to egoistyczne?

dopóki nie próbuje nim manipulować przeciwko mnie


Skoro twierdzisz, że Twój facet daje się manipulować to współczuje Ci z jakim Ty jesteś facetem.

panna pochodzi z patologicznej rodziny, jej siostra na uczelni to też słynna latawica i ja mam być spokojna że się z kims takim zadaje?


To może wybrałaś nie tego facet? Pomyśl o tym.

ale chciałam mu zwrócić uwagę na to,że nie jest taka święta za jaką się uważa opowiadając im bzdury o tym ile to facetów ją podrywa i chce a ona się nie daje bo czeka na księcia z bajki który będzie wysoki i przystojny (dokładnie jak mój facet bo tak mu kiedyś powiedziała więc to chyba łyknął).


Typowe gadania pustej laski. Chce wyjść na zajebistą w jego oczach. Ty nie powinnaś mu tego pokazywać. On sam to powinien wiedzieć. Może jednak jego takie laski pociągają? Zastanów się nad tym.

normalna koleżanka


Normalna koleżanka też umie manipulować facetów. Nie filtruj tak ludzi bo nie raz się na tym przejedziesz.

On stwierdził,że nie czuje się winny bo w sumie nic nie zrobił


I dobrze Ci powiedział. Bo nic nie zrobił do tej pory a Ty zachowujesz się jak sfrustrowana baba!! Litości kobieto. Proszę Cię!

ale nie podoba mu się to,że tak się tym poczułam i nie zamierza z nią utrzymywac znajomości


No tak. Dziewczyna mu będzie wybierać znajomych :roll: A jak się obrazisz na jego rodziców to też mu zabronisz z nimi spotykasz bo według Ciebie oni nim manipulują według Ciebie? Czy Ty na prawdę myślisz że świat się kręci według Ciebie? Czy tylko Twoje pragnienia się liczą? A czemu nie pomyślisz czego chce Twój facet?

Wyjaśniłam że nawet nie chodzi o nią bo śmiałabym się gdyby z kimś takim mnie zdradził


Jak Ty się oszukujesz to żal. Jakby Cię z nią zdradził to byś się czuła jak totalne zero że chciał taką "prostaczkę" niż Ciebie. Dlaczego Ty wmawiasz sobie takie kłamstwa i mi też próbujesz to wmówić?

ale na przyszłość że boję się z nim zamieszkać skoro on ma mieć takie przyjaciółki które knują....


I jeszcze może mieć wiele takich. I też zamierzasz się zachowywać jak opętana dziewczynka?

Zastanów się nad sobą bo na prawdę możesz dostać to co nie chcesz jeśli dalej będziesz się tak zachowywać.

#5362 renetete456

renetete456
  • Użytkownik
  • 1 postów

Napisano 05 czerwca 2010 - 21:19

estem z chłopakiem prawie 3,5 roku, od 3 mieszkamy razem.Wiem, że szybko zamieszkaliśmy ze sobą, ale na początku było nam tak cudownie, że wydawało nam się to najlepszym rozwiązaniem.... Mamy po 23 lata, studiujemy. Jednak od dłuższego czasu czuję się nieszczęśliwa w tym związku. Brakuje mi czułości, rozmowy, tak naprawdę czuję się samotna. Znajomi, którzy kiedyś świetnie mnie znali mówią, że bardzo się zmieniłam, że nie jestem już tą osobą, którą byłam kiedyś. Mój chłopak mówi z kolei, że sobie cały czas stwarzam problemy, że marzę o księciu z bajki, że cały czas marudzę itp. A ja bym po prostu chciała być szczęśliwa! Mówię mu, że brakuje mi tej rozmowy. Przychodząc do naszego mieszkania chciałabym, żeby mnie wysłuchał, a on jest wtedy zajęty graniem na kompie, rzuca zdawkowe co tam? I na tym się kończy rozmowa albo bagatelizuje problem jednym zdaniem - i znowu koniec rozmowy.Innym sposobem jest włączanie tv. Gdy tylko nie gra na kompie, zaraz wrzuca TV, czy leżymy w łóżku, czy jemy
obiad - tv zawsze musi być włączone. Z kolei, gdy jest impreza to jakby mnie nie zauważał już zupełnie,ze wszystkim rozmawia,śmieje się, zabawia, a ja jakbym nie istniała. Kiedyś jak jeszcze nie mieszkaliśmy razem potrafił przyjść do mnie na imprezę i nawet się ze mną nie przywitać przez cały wieczór! Czuję się lekceważona w tym związku, a jednocześnie chciałabym być z tym chłopakiem, chciałabym, żeby jakoś zmienił swoje zachowanie, staram się z nim rozmawiać na ten temat, ale nic z to nie zmienia i on ma to gdzieś... Chciałabym, żeby jednak bardziej się zaangażował....

#5363 monia66

monia66

    szczęśliwa mamusia

  • Użytkownik
  • 3 169 postów

Napisano 05 czerwca 2010 - 22:33

renetete456 mialam kiedys w zwiazku sytuacje podobna do twojej i tez nie bylo to dla mnie latwe. Jak dla mnie to za szybko podjeliscie decyzje o wspolnym zamieszkaniu. dopiero mieszkajac z chlopakiem przekonalas sie jaki on naprawde jest, ze to nie ksiaze z bajki :-/ skoro probowalas z nim na ten temat rozmawiac a on ciagle cie zbywa , to moze wyprowadz sie od niego (jesli masz do kogo)i zobacz jak zareaguje. Czy dalej bedzie tak samo czy to sie zmieni.

201407101662.png


#5364 Elodi

Elodi
  • Użytkownik
  • 6 709 postów

Napisano 07 czerwca 2010 - 11:17

renetete456, czytając Twojego posta, widzę dosłownie tę samą sytuację, co u mojej koleżanki. Niestety, dla nich nie skończylo się to szczęśliwie- rozstali się.
Po pierwsze podjęliście zbyt szybko decyzje o zamieszkaniu ze sobą. Pół roku to dopiero okres zakochania się, nie zauważa się wad połówki, wszystko jest jak w bajce... Pospieszyliście się niepotrzebnie.
Moja koleżanka również narzekala na swojego faceta. Przychodząc do domu widziała go wiecznie przed komputerem, rzadko się z nią nawet witał, nie był kompletnie zainteresowany tym, co u niej się dzieje. Tracił pieniądze na jakieś gry, a jak zadzwonili koledzy, to był pierwszy do wyjścia, oczywiście bez niej. Czuła się strasznie odrzucona i niekochana, bo nawet nie potrafił z nią normanie o tym problemie porozmawiać. Mam wrażenie, że on ten związek spisał na straty, ale nie umiał jej tego powiedzieć. Dla mnie to jest przykre, bo znam go jako naprawdę sympatycznego faceta, raczej romantyka, który zawsze lepił się do swojej dziewczyny, na każdym kroku pokazywał jej, jak mu zależy, a tu nagle jednego dnia bańka prysła, bajka się skończyła, pokazał chyba faktycznie swoje prawdziwe oblicze. Było to dla niej tym bardziej bolesne, że on po czterech latach się tym rozstaniem w ogóle nie przejął.

Jeśli facet Ci wciska, że wymyślasz sobie problemy, podczas gdy ty nie czujesz się szczęśliwa, nie potrafi z Tobą w ogóle rozmawiać, ważniejsze są dla niego komp i TV to niestety, ale może skończyć się jak w powyższym przypadku. Innym rozwiązaniem jest wystawienie go na próbę. Po prostu wyjedź, nie odzywaj się. Jeśli wykaże zainteresowanie, będzie dociekał, weź go wtedy na poważna rozmowę i jak trzeba będzie to postaw ultimatum.

Wiem, że to trudne, kiedy człowiek widzi, że coś się wypala. Dlatego albo z tego rezygnujesz, albo zaczynasz działać. Ja bym dała sobie czas na Twoim miejscu, odizolowała się od niego i zajęła się sobą. Zobaczysz, jaki jest naprawdę ;)

Powodzenia!

#5365 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 07 czerwca 2010 - 13:07

Czuję się lekceważona w tym związku, a jednocześnie chciałabym być z tym chłopakiem, chciałabym, żeby jakoś zmienił swoje zachowanie, staram się z nim rozmawiać na ten temat, ale nic z to nie zmienia i on ma to gdzieś... Chciałabym, żeby jednak bardziej się zaangażował....


Mówiłaś mu o tym co czujesz? nawet jak subtelnie dawałaś znak dla faceta to nie wystarczy, jeśli mu nie powiesz wprost co cie boli on sam tego nie zauważy że jest ci źle...
Kiedy podczas rozmowy też stwierdzi że wymyślasz to ... radziłabym sie spakować i wyprowadzić na kilka dni... jak zatęskni i zobaczy co traci może weźmie się w garść jak nie... nie masz co sie z nim męczyć

201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 


#5366 Sandy

Sandy
  • Użytkownik
  • 199 postów

Napisano 07 czerwca 2010 - 17:16

Mam szybkie pytanie, co o tym sądzicie?
Planujemy zamieszkać razem z chłopakiem i się zaczełam zastanawiać czy on widzi nas razem w przyszłości,no wiecie ślub czy kiedyś dziecko i chodzi o to że jak rozmawialiśmy o rozwodach to powiedział że jest tyle rozwodów że "traci wiarę w instytucję małżeństwa"... więc czy to znaczy nie zamierza się chajtać? czy tak tylko powiedział bo potem jak spacerowaliśmy mówił że jak kupimy działkę to wybudujemy taki a taki dom etc etc więc sama nie wiem czy tak ogólnie powiedział o sytuacji rozwodów bo stwierdził,że ludzie często pochopnie podejmują tą decyzję czy nie widzi nas razem? <bezradny></span>

#5367 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7 695 postów

Napisano 07 czerwca 2010 - 18:53

czy on widzi nas razem w przyszłości,no wiecie ślub czy kiedyś dziecko

hmmm... ja go nie znam ani żadna z forumek więc nie wiem jak mamy ci pomóc <bezradny></span>

"traci wiarę w instytucję małżeństwa".

być może przeraża go koniec wolności lub problemów jakie wiążą się z założeniem rodziny, a może zniechęca liczba rozwodów, rozstań itp

że jak kupimy działkę to wybudujemy taki a taki dom etc etc

większość mężczyzn tak ma, po prostu uważają to za swój męski obowiązek, który podbudowuje jego ego.

Planujemy zamieszkać razem z chłopakiem

skoro chce z tobą zamieszkać, to o co chodzi? czy nie wyciągasz zbyt pochopnych wniosków? rozmawiaj z nim dużo o waszym wspólnym życiu a i jak zamieszkanie razem to na każdym kroku udowadniaj mu że podjął słuszną decyzję i że nawet po ślubie będziecie szczęśliwi. ;-)

#5368 Mirabelka__22

Mirabelka__22
  • Użytkownik
  • 8 754 postów

Napisano 08 czerwca 2010 - 17:25

Sandy, a ja sądzę że nie dorósł do małżeństwa i może nie dorośnie.
Daje Ci do zrozumienia, że może z Tobą mieszkać, ale raczej nie masz co liczyć na legalizację tego związku, w każdym razie niezbyt szybko.

Często facet mówi wprost że nie chce ślubu, ale sądzimy, że mówi o kimś innym, że z nami to jednak zmieni zdanie no i tak pojawiają się rozczarowania.
A gdy za jakiś czas o tym wspomnisz powie, że przecież powiedział Ci jakie ma zdanie, więc wiedziałaś i nie rozumie czemu się czepiasz.

#5369 Sandy

Sandy
  • Użytkownik
  • 199 postów

Napisano 08 czerwca 2010 - 21:38

To po co to całe gadanie o tym,że "i tak skończymy jak nasi rodzice" i że "plany będzie robił za 2-3lata"?? przecież nie chodzi o zawodowe, bo te teraz zaczynamy realizować a ja jasno dalam mu do zrozumienia, że obawiam się tego,że skoro jest młody to może później dorosnąć do pewnych rzeczy a żadna kobieta nie będzie w nieskończoność mieszkała z facetem bo się w końcu wkurzy. I wdawało mi się,że zrozumiał bo próbował mi wybić z głowy takie myśli, że nie dorósł i wtedy powiedział o tych planach więc?

muszę go wybadać ale nie wiem jak :-/

Nie mam na myśli czegoś w rodzaju,że przy mnie się zmieni.Bynajmniej. Chcę wiedzieć bo to będzie warunkowało kolejne decyzje jak np. z kim będę mieszkała bo na pewno nie z facetem, który nie chce ze mną stworzyć rodziny, a ja tylko lata zmarnuję.Nie oszukujmy się, facet może żyć z dziewczyną latami nagle stwierdza, że to nie to bo sobie nie wyobrażał z nią życia i rodziny i po kilku miesiącach żeni się z inną dziewczyną.Wolałabym uniknąć takiej sytuacji albo raczej być w związku, w którym oboje mamy podobne poglądy na w takich ważnych kwestiach bo miłość miłością ale za jakiś czas ktoś będzie bardzo nieszczęśliwy.Albo ja zdesperowana po 30stce bez dzieci i ze świadomością, że po tyyylu latach nie chcę ze mną założyć rodziny i on obrażony i pytający dlaczego odchodzę przecież "dobrze było tak jak do tej pory" :-?

#5370 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 09 czerwca 2010 - 06:35

Sandy, a dlaczego zamiast gdybać i słuchać rad osób, które wcale Twojego faceta nie znają (i mogą mieć rację ale nie muszą), nie POROZMAWIASZ z nim?? Nie zapytasz wprost? O jakim wybadaniu Ty mówisz? Chcesz z nim zamieszkać, stworzyć rodzinę, a nie wiesz jak zapytać wprost czy myśli za ileś tam lat o małżeństwie czy jednak sądzi, że to nie dla niego?

bo na pewno nie z facetem, który nie chce ze mną stworzyć rodziny


Żeby stworzyć z kimś rodzinę, nie trzeba małżeństwa- owszem, formalizuje ono pewne sprawy, ale jeśli dwoje ludzi się kocha, to naprawdę brak papierka nie jest moim zdaniem żadna przeszkodą. Ani w miłości, ani w tworzeniu rodziny, ani tym bardziej w kwestii posiadania dzieci.

#5371 Sandy

Sandy
  • Użytkownik
  • 199 postów

Napisano 09 czerwca 2010 - 12:11

Małżeństwo na pewno nie jest dla kogoś, kto uważa,że to "papierek".
Dla mnie ten "papierek" to coś znacznie więcej,oznacza że na tę chwilę facet jest przekonany i zdecydowany,że chce spędzić ze mną całe życie co wymaga nie lada odwagi. Wiadomo,że może się wieeele zdarzyć, możemy się rozwieść, rozstać jak każdy ale na konkretną chwilę niewiele jednak facetów jest w stanie się na to zdecydować oczywiście z myślą o kobiecie i sobie. Wychodząc z założenie,że ślub niczego nie gwarantuje nie należy się też z domu ruszać bo tez nie wiadomo co się stanie więc to takie mydlenie oczu. Więc bez tekstów w stylu 'papierek' bo tak się mówi kobiecie z którą facet chce być bo nikogo lepszego nie ma a nie chce się pakować całym sobą w zobowiązania bo się boi albo w głębi czuje, że to nie to.Dla faceta który kocha to jest istotne tak naprawdę.

O takich tematach trudno się mówi wprost, ja wychodzę z założenia,że to facet powinien zacząć bo to jego zadanie a jak kobieta mówi o tym to tak jakby była zdesperowana albo się prosiła.Już nie mówię o tym,że facet poczułby się naciskany więc efekt byłby odwrotny.
Chciałam go spytać "jak to sobie wyobraża po wspólnym zamieszkaniu" ale nie wiem czy dojdzie do tego o co mi chodzi bo pytanie jest ogólne więc nie wiem jak sprecyzować żeby było jasne....a nie używając górnolotnych słów "małżeństwo" czy "ślub"

#5372 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 09 czerwca 2010 - 12:22

Dla ten "papierek" to coś znacznie więcej,oznacza że na tę chwilę facet jest przekonany i zdecydowany,że chce spędzić ze mną całe życie


No super, na tą chwile faktycznie jest przekonany, ale jak sama dalej piszesz, może się potem wieeeele rzeczy zdarzyć. To po co mi deklaracja przez chwilę, jeśli i tak nie mam pewności. To czy bez ślubu sytuacja nie wygląda tak samo? Bo sama sobie przeczysz <bezradny></span>

Więc bez tekstów w stylu 'papierek' bo tak się mówi kobiecie z którą facet chce być bo nikogo lepszego nie ma a nie chcę się pakować całym sobą w zobowiązania bo się boi albo w głębi czuje że to nie to.


Żesz... Toś trochę pojechała i obraziła wiele osób, które są ze sobą wiele lat z miłości i jakoś nawet dzieci mają, w związku z czym chyba nie bardzo Ci faceci się tych zobowiązań boją. Poza tym jest naprawdę wiele powodów dla których niektórzy slubu nie biorą... Zastanów się zanim ochrzcisz wszystkich jedną miarą.

O takich tematach trudno się mówi wprost, ja wychodzę z założenia,że to facet powinien zacząć bo to jego zadanie a jak kobieta mówi o tym to tak jakby była zdesperowana albo się prosiła.


No to sobie czekaj kochana nie wiadomo na co- on Cie może kochać nad życie, a ślubu nie potrzebować. Ja wiem, że o takich rzeczach się łatwo nie rozmawia, ale chcąc być jego żona, przygotuj się, że to jeden z najprostszych tematów jaki Cie w życiu czeka.

Chciałam go spytać "jak to sobie wyobraża po wspólnym zamieszkaniu" ale nie wiem czy dojdzie do tego o co mi chodzi bo pytanie jest ogólne więc nie wiem jak sprecyzować żeby było jasne....a nie używając górnolotnych słów "małżeństwo" czy "ślub"


A co strasznego jeśli Ci na tym małżeństwie tak bardzo zależy zapytać go właśnie tak? Wy nie macie po 12 lat, żeby się miał wystraszyć, jeśli Cie kocha naprawdę i chcę z Tobą być... :roll: Po prostu powie Ci szczerze co na ten temat sądzi. Bo KTO jesli nie ON odpowie Ci na Twoje wątpliwości??

#5373 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 09 czerwca 2010 - 12:32

Czy to normalne?

Planujemy razem zamieszkać po studiach,niby fajnie bo żyjemy na odległość a wiem ze jak tego nie zrobimy to związek się rozpadnie a z drugiej strony się boję, że głupio zrobię bo on nawet nie wspomniał o planach na przyszłość ze mną,nic konkretnego w stylu założenie rodziny,ślub,a ja zawsze chciałam,nie chcę sobie zmarnować życia ale prosić się nie zamierzam,to jest dla mnie ważne ale nie jestem desperatką :(
i nie wiem co robić

post z datą ...

Wysłany: 2009-11-21, 15:23


Od tamtego czasu jak widać niewiele się zmieniło. Więc zamiast pisać jeszcze raz to samo ... wystarczy poczytać tamtą dyskusję :roll: nawet linka ci podam bezpośrednio do pierwszego twojego postu :roll:
problemy-w-zwiazkach-vt1011,5040.htm#369882

I tak, zgodnie z twoją definicją "pojęcia o czymkolwiek" - dalej go nie mam :lol:

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#5374 Sandy

Sandy
  • Użytkownik
  • 199 postów

Napisano 09 czerwca 2010 - 15:31

Dlaczego Wy wszystkie uważacie, że ślub to niepotrzebny 'papierek' a jak przychodzi co do czego to okazuje się,że facet nie chciał bo nie był pewny i jest płacz.Zawsze się tak kończy. I dlaczego uważacie,że jak facet chce ze mną mieszkać to już powinnam się cieszyć jakby mi łaskę robił?? czyli zamieszkaj i o nic nie pytaj siedź cicho?

to jak rezygnacja z siebie bo ktoś ma inne plany, albo raczej ich nie ma.

Nie mierzę wszystkich jedną miarą, ale z tego co widzę po znajomych to nie ma czegoś takiego jak 'kochamy się i papierek nie jest nam potrzebny'. Takie gadanie zawsze kończy się rozstaniem bo z czasem kobieta jest sfrustrowana,czuję się wykorzystana a facet w końcu przyznaje,że nie był pewny a następnej mówi,że nie kochał naprawdę. Nie wierzę,że facet przy mnie się zmieni, że dojrzeje do małżeństwa bo jak facet się zakocha to chce ślubu a nie mówi że to tylko "papierek". Zresztą sama się przekonasz bo piszesz jakbyś była dokładnie w takim związku, w którym facet Ci tak wmówił.

Nie(d)oceniona -> a Ciebie by to nie zdziwiło i nie czułabyś się oszukiwana jeśli po kilku latach razem nie usłyszałabyś nic na temat ślubu czy przyszłości? Cieszyłabyś się,że mieszkasz z nim i nie myślała o tym,że dobijesz 30stki i nadal nic?

#5375 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 09 czerwca 2010 - 15:48

Takie gadanie zawsze kończy się rozstaniem bo z czasem kobieta jest sfrustrowana,czuję się wykorzystana a facet w końcu przyznaje,że nie był pewny a następnej mówi,że nie kochał naprawdę.

aha ... czyli moim rodzicom, żyjącym już prawie 20 lat bez ślubu, tworzącym udaną, zgraną RODZINĘ wróżysz szybki koniec związku, bo niby moja mama jest sfrustrowana? Bo nie przypieczętowali związku w urzędzie? A może ślub cywilny to nie ślub i powinni wziąć kościelny, żeby być szczęśliwi? To Cię oświecę, że dla moich rodziców to nie ma znaczenia.

Ale nieee ... przecież ty nie mierzysz wszystkich jedną miarą ...

Sandy, Nie, nie czuła bym się oszukana. Bo małżeństwo nie jest szczytem moich marzeń i dzięki temu nie prześladuje mnie myśl ... "O Boże ... mam 24 lata i nie jestem mężatką, a moi znajomi już dzieciaci, żonaci, mężatki, albo po rozwodzie".

Wydaje Ci si, że pozjadałaś wszystkie rozumy, i że każdy ma takie samo parcie na ślub co i ty. Otóż nie. I przyjmij to do wiadomości, nie uogólniając następnym razem i nie pisząc że na pewno, że wszyscy, że każda z nas ...

A skoro to że zamieszkacie razem jest dla ciebie przysługą wyświadczaną twojemu facetowi ... więcej pytań nie mam ...

Moje zdanie już raz pisałam ... W poprzedniej dyskusji, i nie zmieniłam go. Tyle ode mnie w tym temacie.

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#5376 saja

saja
  • Użytkownik
  • 4 645 postów

Napisano 09 czerwca 2010 - 15:56

Sandy, ja odnosze wrazenie ze dla ciebie malzenstwo jest jakims pewnikiem na to ze zwiazek przetrwa a brak slubu jest rownoznaczny z koncem zwiazku.
No to cie oswiece - bo moim zdaniem jesli ludzie sie kochaja to nie ma znaczenia czy sa malzenstwem czy tez nie. I malzenstwo nie zagwarantuje ci dozgonnej milosci i wiernosci. Tak to juz jest.
Dołączona grafika
„Pragniemy żyć razem i razem się cieszyć
Razem dzielić niebo i razem w nim grzeszyć…”

#5377 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 09 czerwca 2010 - 16:03

a jak przychodzi co do czego to okazuje się,że facet nie chciał bo nie był pewny i jest płacz.Zawsze się tak kończy


no patrz a u mnie się tak przez 9 lat nie skończyło... wiec chyba jednak nie ZAWSZE.

że jak facet chce ze mną mieszkać to już powinnam się cieszyć jakby mi łaskę robił?? czyli zamieszkaj i o nic nie pytaj siedź cicho?


czy ktoś każe Ci się cieszyć? i z tego co zauważyłam to każda jedna z nas mówi POROZMAWIAJ z NIM a nie siedź cicho, jeśli Ci na deklaracjach małżeństwa zależy :roll:

Nie mierzę wszystkich jedną miarą, ale z tego co widzę po znajomych to nie ma czegoś takiego jak 'kochamy się i papierek nie jest nam potrzebny'.



wąskie więc masz grono znajomych...

Zresztą sama się przekonasz bo piszesz jakbyś była dokładnie w takim związku, w którym facet Ci tak wmówił.


a nie wiem do kogo to było skierowane, ale jeśli do mnie, to tak, właśnie w takim związku jestem, codziennie mam krótką 20 min. sesję prania mózgu pod tytułem "nie chcę ślubu" :lol:

Sandy, prawda jest taka, że sama masz jeszcze niewielkie pojęcie o życiu, które starasz się nam tutaj wmówić.

#5378 Sandy

Sandy
  • Użytkownik
  • 199 postów

Napisano 09 czerwca 2010 - 17:04

Ślub cywilny to nie jest ślub, chodziło mi akurat o kościelny, dla osób wierzących. Jestem wierząca i jest to dla mnie istotne. Dla innych nie musi.Nie urodziłabym nieślubnego dziecka, to kwestia przekonań.Zdaję sobie sprawę,że każdy ma inne przekonania ale ja mam akurat takie. Nie chcę ślubu już teraz jak mi tu wciskacie ale nie chcę go dopiero po 30stce bo chłopak 'nie dojrzał' albo po iluś tam latach nadal nie jest mnie pewny. I o to mi chodziło.Jak was facet traktuje poważnie to też chce ślubu a nie mówi że to tylko "papierek". Jakby nie miał znaczenia to tyle osób by go nie brało.Ślub umacnia związek, bez ślubu łatwo odejść z dnia na dzień wyprowadzić się,a w małżeństwie jednak trzeba się zastanowić bo to już nie takie chop-ciup z wyprowadzką.Niczego nie gwarantuje- no nikt tak nie twierdzi. Ale to też takie naiwne myślenie bo w sumie kto ma odwagę na daną chwilę przyrzec że będzie z inna osobą do końca życia?
Jakoś nie wierzę Wam,że jesteście szczęśliwe bo żyjecie z facetem jak rodzina ale jesteście tylko konkubinami po 30stce a nie żonami i to dla rodziny i znajomych...

A i nie mam na myśli lasek 24lata które chcą się chajtać tylko kobiet 28-35 bo wcześniej nie chciałabym zakładać rodziny.

Zmieniłyście mi temat, nie chcę być przekonywana że ślub to 'papier', tylko chcę we właściwy sposób porozmawiać z facetem tak,żeby on nie czuł się naciskany ale też tak żeby potem nie miał wyrzutów jak odejdę bo moim marzeniem było posiadanie rodziny a jego nie....i tu jest problem

Nie chodzi mi o to,żeby mi składał obietnice że się ze mną ożeni bo różnie może wyjść ale chciałabym znać jego plany i czy w ogóle widzi mnie w tej roli, że on myśli o tym tak poważnie jak ja.

I jeszcze jedno
Marzycielko ->> inaczej ma się czekanie 9 lat kiedy macie lat 24 a inaczej jak macie ich 35 :-|

#5379 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 09 czerwca 2010 - 17:10

Nie chodzi mi o to,żeby mi składał obietnice że się ze mną ożeni bo różnie może wyjść ale chciałabym znać jego plany i czy w ogóle widzi mnie w tej roli, że on myśli o tym tak poważnie jak ja.


no to po raz kolejny, jedyna słuszna rada- bo to temat o problemach w związkach- POROZMAWIAJ z NIM

i tyle w tym temacie :-)

#5380 Sandy

Sandy
  • Użytkownik
  • 199 postów

Napisano 09 czerwca 2010 - 17:14

Nie chodzi mi o to,żeby mi składał obietnice że się ze mną ożeni bo różnie może wyjść ale chciałabym znać jego plany i czy w ogóle widzi mnie w tej roli, że on myśli o tym tak poważnie jak ja.



"ożenisz się ze mną?"
czy może
"jak się ze mną nie zamierzasz ożenić w ciągu 3 lat to odejdę bo nie będę marnować życia"

to chyba cholernie trudne żeby nie było ofiar





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych