8 lat to kawał czasu. Może twój facet z tych co nie chcą się wiązać, nie chcą brać ślubu.
Ludzie drodzy. Oni zaczęli być parą, jak byli dzieciakami i jeszcze przez kilka lat nimi byli. 8 lat to szmat czasu, jednak nie zmienia to faktu, że przez te kilka lat nie można mówić o żadnym dojrzałym związku z ich strony. Poza tym obydwoje są młodzi, być może niedojrzali, a może tylko on nie jest dojrzały. Deklaracje i śluby tym bardziej byłyby nie na miejscu, skoro problem leży gdzie indziej, a nie w pierścionku z białego złota...
Bycie w związku, sex, bez zobowiązań- najlepiej od razu powiedzieć, że facet jest w ekstra pozycji, więc po co miałby coś zmieniać.
Może on też dusi w sobie jakiś problem, może on też się waha, myśli, bo czuje, że coś się wypaliło. Każdy kij ma dwa końce. Widzę zaniepokojenie Eweliny, bo zaniepokojenia jej faceta widzieć niestety nie mogę.
Widzę jej irytację i przygasające światełko. W takiej sytuacji, albo sięga po ostateczną broń- rozmowę, albo zwija interes, albo w tym siedzi i czeka cicho na polepszenie sytuacji. Jeśli spotka się "wymyślaniem problemów", to odpowiedź jest jasna. Nie ma sensu męczyć się w takim związku. 8 lat to naprawdę szmat czasu, ale jeśli coś zaczyna wyglądać beznadziejnie i rozmowa nic nie dała, to będzie beznadziejnie.
Widać, że próbuje Cię unikać. Może ma coś na sumieniu? Nie mówię o zdradzie, może zrobił coś, przed czym ogólnie czuje wstyd. Nie wiem. Może też czuje zmęczenie materiałem, ale nie ma odwagi, by to powiedzieć. A może jest zwykłym gnojkiem, który coś knuje. 8 lat to dużo, jeśli masz możliwość ruszyć z miejsca, to rusz