Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Problemy w związkach II


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
945 odpowiedzi w tym temacie

#321 syrenka25

syrenka25
  • Użytkownik
  • 64 postów

Napisano 19 marca 2011 - 22:02

a może po prostu , nie chcesz pokazywac , że ci na nim zależy bo masz jakieś złe wspomnienia?



To już bardziej, bo prawie zawsze to ja wychodzę z inicjatywą pocałunku on rzadko, kiedyś częściej to robił, może już mu tak bardzo nie zależy :-|
Dołączona grafika I like to feel your heart beat

#322 filipinka

filipinka
  • Użytkownik
  • 204 postów

Napisano 20 marca 2011 - 13:29

Właśnie! Może on nie okazuje Ci uczuć i czujesz się tym dotknięta i sama nie masz ochoty go pocałować, złapać go za rękę, bo on sam tego nie robi.
Jeśli tak jest to po prostu pogadaj z nim. Szczera rozmowa jest lekiem na wszystko w związku. Wiem po sobie ;-)
Dołączona grafika

#323 syrenka25

syrenka25
  • Użytkownik
  • 64 postów

Napisano 20 marca 2011 - 18:35

Tak.Dokładnie.Czasem czuję, że zmuszam go do pocałunków.Przecież nie będę tylko ja go pierwsza całowała :-|
Dołączona grafika I like to feel your heart beat

#324 Sania 23

Sania 23
  • Użytkownik
  • 14 postów

Napisano 21 marca 2011 - 19:19

:-x :-x :cry: :cry: Mam taki problem:( z mężem! Jestem wciąży 25 tydzień a mój mąż 2i raz z żędu na mnie krzyczy i klnie:( a ja nie mogę się denerwowac:( bo kład płytki przed pokojem i ja nie zauważyłam i sie na mnie wydar :cry: co ja mam robić? Pomóżcie mi :cry: a mnie jego wrzaski denerwują :cry: doradźcie mi:..( błagam:...( odpiszcie mi:...(

#325 monika34

monika34
  • Użytkownik
  • 528 postów

Napisano 21 marca 2011 - 20:23

Tak.Dokładnie.Czasem czuję, że zmuszam go do pocałunków.Przecież nie będę tylko ja go pierwsza całowała :-|


na faceta najlepiej działa brak zainteresowania partnerki.Przy następnych spotkaniach zachowuj się inaczej niż zwykle.On na pewno na to zwróci uwagę ;-) po co on ma Cie całowac skoro to Ty go całujesz i sie przytulasz :-P
Dołączona grafika
Dołączona grafika

#326 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7 695 postów

Napisano 25 marca 2011 - 07:34

Mam problem :-|

Jestem z Ł 5 lat i albo mamy II powazny kryzys albo się coś wypaliło. :-/ Jego i moja praca nie pozwala na to żebyśmy mogli razem być. Kiedy ja wracam on zaraz idzie spać, bo wstaje bardzo wcześnie. Ja wychodzę to jego już nie ma. Jak wracam z pracy jest tak dziwnie... Nie rozmawiamy ze sobą, prawie nie sypiamy (bo seks raz na 2 tygodnie to jest już wogóle masakra)
Określiłabym to : jesteśmy ze sobą ale BARDZIEJ OBOK SIEBIE. Myślę że on nadal mnie kocha, ale popadliśmy w taką rutynę, która przynajmniej mnie zabija. Myślę że jemu wystarcza że ja po prostu jestem, bez żadnych porywów. A ja zaczynam się dusić. Chciałabym spróbować czegoś nowego, monotonia naszego wspólnego i mojego życia mnie zabija... Nie wiem co zrobić... Wiem, że rozmowa nie przyniesie pożądanych skutków, bo choć sobie przyrzekniemy że zrobimy wszystko, wszystko się zmieni, nie zmieni się nic. po prostu skończy się na obietnicach... Poradzicie mi romantyczną kolację przy świecach, seksowny strój..? Od razu mówię, że to było stosowane i... nie przekłada się na wyniki.. Nie wiem co robić, zaczynam sobie zadawać pytanie, czy my jesteśmy dla siebie stworzeni? :-/

#327 madzia

madzia
  • Użytkownik
  • 6 640 postów

Napisano 25 marca 2011 - 08:31

mloda, no z czasem tak sie zaczyna dziac :)
Opdaja emocje, zostaje przywiazanie, uczucie stabilnosci uczuciowej i takie tam

Zadaj sobie pytanie, czy jestes gotowa to skoczyc, jak bedzie wygladalo twoje zycie bez niego i czy chcesz sie rozstac. Wiesz, czasami trzeba tylko przeczekac :)
Nigdy nie rozmawiaj z idiotą, najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pokona doświadczeniem.

#328 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7 695 postów

Napisano 25 marca 2011 - 08:46

czy chcesz sie rozstac.

chyba nie chodzi o rozstanie, bardziej o to że to "dorosłe" życie jest takie jakie jest... Wciąż myślisz o rachunkach, o tym, żeby na wszystko wystarczyło, pranie sprzątanie, gotowanie, praca, stres... To chyba zabija romantyzm :-)

Poza tym mój Ł nie należy do "wylewnych osób" - jak idziemy gdzieś w grupie znajomych to idziemy zazwyczaj osobno, nie weźmie mnie za rękę-to czasem smuci... Chciałabym żeby pokazywał swiatu, że to ja jestem jego, że się kochamy. <bezradny></span>

#329 madzia

madzia
  • Użytkownik
  • 6 640 postów

Napisano 25 marca 2011 - 08:59

chyba nie chodzi o rozstanie

a w takim tonie odebralam post ;-) pisalas, ze sie dusisz, ze chcialabys cos nowego.

Tak jest. zycie we dwoje to juz nie to samo co bylo na poczatku, randka, utesknione spotkanie i kazde do swoich domow. Przeczekaj, nabierz dystansu, na pewno nadejda lepsze dni :) na pewno nie jestes sama z takim problemem, kto tego nie przerabial <pocieszacz></span>
Nigdy nie rozmawiaj z idiotą, najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pokona doświadczeniem.

#330 89kasienka89

89kasienka89
  • Użytkownik
  • 5 825 postów

Napisano 25 marca 2011 - 09:07

mloda no tak, rutyna, praca, sen, praca sen- niestety, takie dorosłe życie. Uważam tak jak madzia, że powinnaś przeczekać, skoro nic nie pomaga. Oboje zapewne jesteście zmęczeni, a więc i rozdrażnieni. Myślę, że jak złapiecie trochę oddechu (np. będziecie mieć parę dni wolnego) to wszystko wróci do normy.
Miłość, marzenia, uczucia i myśli,
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt

#331 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 25 marca 2011 - 11:22

bardziej o to że to "dorosłe" życie jest takie jakie jest...

takie... normalne ;-) dacie raqdę znaleźć dla siebie 1 dzień w tygodniu? mloda, a ty myslałaś ostatnio o zmianie pracy... Może jakbyś znalazła coś w normalnych godzinach, i nie mijalibyście się popołudniami, coś by się zmieniło? A plan na przyszłość... ustawcie sobie wspólny urlop ;-) na pewno iskierka wróci, tylko cierpliwości <pocieszacz></span>

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#332 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 25 marca 2011 - 11:45

mloda... troche a nawet bardzo mi to przypomina mój 5 letni zwiazek z moim eks.
Zaczelismy być obok. A nie razem. Do zwiazku wkradła sie monotonia, rutyna.Nie przetrwalismy tego ale tez i on nie starał sie.
Do tego wy jeszcze mieszkacie razem ... I mysle że jesli jest w Was uczucie, a sadze że jest czas z tym coś zrobić. Znaleść dla siebie czas. Mój maż pracuje po 12 godzin, w weekendy dodatkowo tez czesto. Ale nawet w tygodniu mimo że obowiazku jest sporo znajdujemy dla siebie choćby 30 minut.
Mysle ze najlepszym wyjściem jest siaść i porozmawiać. O was , o uczuciach. Weekendy też zajete?? Późne wieczory?
A co do tego trzymania za reke - może powiedz mu ż ebyłoby Ci miło gdyby Cie trzymał jak razem gdzies idziecie ??
Mysle że kazda para w pewnym momencie przeżywa kryzys. Teraz wiele zalezy od Was,
Powodzenia.
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#333 viola

viola
  • Użytkownik
  • 8 330 postów

Napisano 25 marca 2011 - 11:49

Moim zdaniem,wasz zwiazek jest na etapie pełnej stabilizacji.Młoda,teraz dopadła Was rutyna ,tak zdarza się parom z dłuższym stażem.Po prostu przeczekaj to.Na pewno jesteście dla siebie stworzeni.Przyjdzie lato,zorganizujcie wspólny wypad we dwoje gdzieś z dala od najbliższego otoczenia.Może ,jakiś krótki urlop,tylko dla Was,we dwoje.By nie mysleć o kłopotach w pracy i monotonii dnia codziennego.Wierzę,że będzie dobrze.W każdym związku,prędzej czy poźniej pojawiają sie takie dni.

#334 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 25 marca 2011 - 17:33

mloda, mimo wszystko oboje jesteście w nowej sytuacji... Mi się wydaje, ze to kwestia przeczekania... Bo niestety- po pewnym czasie to zakochanie mija, a przychodzi rutyna... Zresztą wiesz o tym sama, gdzieś głęboko zdajesz sobie sprawę ;-) Wydaje mi się, ze będzie dobrze Słoneczko :*

#335 tigraa84

tigraa84
  • Użytkownik
  • 5 129 postów

Napisano 25 marca 2011 - 17:54

Bo niestety- po pewnym czasie to zakochanie mija, a przychodzi rutyna...

Dokładnie. U nas też nie ma w tej chwili uniesień, wzlotów, tych iskier co na początku a nasze rozmowy dotyczą spraw codziennych, pracy, niezapłaconych rachunków. I czasem jak patrzę na tego mojego misia w wyciągniętych dresach i z kilkudniowym zarostem to brak mi mi tych czasów, gdy P. był zawsze zadbany, gdy nie mogliśmy się od siebie odkleić, nacieszyć wspólnie spędzonym czasem. I nam zawsze w takich momentach dobrze robią wspólne wypady- jak w zeszłym roku do Teplic, w Góry Stołowe :-) Wróciliśmy uśmiechnięci, szczęśliwi i wypoczęci od problemów dnia codziennego 8-) Na nas takie dni działają jak balsam a wiadomo, że jak człowiek zrelaksowany to i łatwiej znów ten żar rozpalić 8-)
Mężczyzna bez kobiety jest jak pies bez pcheł- niby da się żyć, ale nudno
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo

#336 Katarzynka89

Katarzynka89
  • Użytkownik
  • 2 672 postów

Napisano 25 marca 2011 - 17:55

A może jakiś weekend wspólny? Wyjechać gdzieś od tego wszystkiego i spędzić te dni razem, żebyście odeszli od monotonii dnia codziennego.
Musicie pomyśleć o jakiś nowym sposobie spędzania czasu wspólnego, choć jego jest bardzo mało. Myślę, że to wszystko minię i będziecie żyć razem długo i szczęśliwie, ale teraz musicie oboje przez to przebrnąć, przyzwyczaić się do nowej sytuacji.

the sun is always rising in the sky somewhere...



Dołączona grafika

#337 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 25 marca 2011 - 19:17

U nas też nie ma w tej chwili uniesień, wzlotów, tych iskier co na początku a nasze rozmowy dotyczą spraw codziennych, pracy, niezapłaconych rachunków

u nas iskry sa jeszcze, ale my dopiero razem 5 lat.

Na nas takie dni działają jak balsam

i na nas. Dlatego jak tylko sie da idziemy do kawiarni, na koncert, wystawe, jedziemy na wycieczke.
Zwiazek to tak naprawde ciagła praca. Każdego dnia.
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#338 nikus

nikus
  • Użytkownik
  • 3 355 postów

Napisano 25 marca 2011 - 20:41

mloda potworze tylko co juz dziewczyny mowily. Jest zwiazek. Na poczatku sa ochy i achy, ale pozniej chcac nie chcac wkrada sie rutyna. Pracujemy, zajmujemy sie domem, robimy zakupy. Jednak w tym wszystkim MUSIMY znalezc chwile dla siebie, chocby to byl tylko 15min spacer czy 5min. lezenia razem w lozku.

My z mezem tez nie jestesmy specjalnie dlugo razem, bo dopiero 6 lat. Tez nas dogonila tzw. codziennosc. Ale mimo to iskry jeszcze sa. Milosc jest nadal ta, co byla na poczatku, tyle ze mocniejsza ;-) Pielegnujemy nasz zwiazek chocby tylko wyskakujac na glupie zakupy razem, czy spacer, a nawet tylko na tarasie posiedziec chwile z kawa w reku.

Magiczna formulka tj. znalezc dla siebie czas i tyle.

Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,

zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,

nim minęła pierwsza minuta Twojego życia -

byłam gotowa za Ciebie umrzeć... 


#339 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7 695 postów

Napisano 26 marca 2011 - 08:37

No cóż ... zacznę przede wszystkim od rozmowy z nim.. A potem czeka tylk praca nad związkiem..

a ty myslałaś ostatnio o zmianie pracy...

no myślisz o tym co dzień, ale jakoś nikt się nie odzywa z wysłanych cv... :-/
w każdym bądź razie dzięki dziewczyny :*

#340 Melodia19

Melodia19
  • Użytkownik
  • 3 228 postów

Napisano 13 kwietnia 2011 - 19:53

No to teraz ja znowu tutaj popisze...
Może to nie taki wielki problem, może wyolbrzymiam, no ale...
Wszystko z miśkiem się świetnie układało , do czasu, aż przyjechała z USA jego mama...
Mimo, że przyjechała na pół roku, to już mam jej dość, mimo tego, że nic mi takiego nie zrobiła...
Sprawa wygląda tak: Wydaje mi się , że dla mojego miśka jego mama jest jakąś swiętością, wszystko jej podporządkowuje, na chwilę obecną mieszkają razem, dlatego nie za bardzo mamy chwilę dla siebie u niego... bo ciągle mama i mama...
Nic nie możemy zrobić, wyjść , pojechać, bo o wszystkim musi wiedzieć jego mama....
Wszędzie chce ją zabierać...do kina, na zakupy....tylko słyszę" Weźmy też mamę bo co będzie sama siedziała". No niby to można zrozumieć, no ale bez przesady... Przecież ona da sobie rade, ma wiele koleżanek i na pewno nudzić się nie będzie...
Nie mogę się nic na ten temat odezwać, bo on zaraz fuczy na mnie, że niby "coś" mam do jego mamusi...Nawet taka sytuacja, że byłam u niego,w jego mieszkaniu pełno ludzi , mamusia oczywiście też, i gdy wszyscy się rozeszli mówię, żeby mnie odwiózł - w sumie to cieszyłam się bo w końcu mogłam liczyć na rozmowę w cztery oczy. No ale w połowie drogi, on się zorientował,że przecież jego mama została w domu, po czym zadzwonił do niej,a ta oczywiscie kazała mu po siebie wrócić bo ona też chce jechać.... :roll: myślałam, że dostane szału... Od tego momentu jest źle,nie dogadujemy się.
W ogóle on studiuje dziennie, mało ma dla mnie czasu, mam wrażenie , że coraz częściej ja wychodze z propozycjami spędzenia razem dnia, czy wieczora.często się kłócimy...Czy ja przesadzam?

iv09i09kftvt0mdm.png

 

 

 






Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych