Miałam podobne podejscie do zycia po rozstaniu z chlopakiem... dlugie 3 lata samotnosci. Ale wystarczylo ze spotkalam kogos w kogo towarzystwie sie dobrze czulam i dalo sie zaczac normalnie funkcjonowac:)
Moim zdaniem nie ma co z gory zakladac ze samotnosc i koniec...
Trzeba wychodzic do ludzi, spotykac sie ze znajomymi...
I rozumiem was doskonale, ze latwo sie mowi... ale przechodzilam podobne sytuacje w zyciu, i teraz patrzac na to z perspektywy czasu wiem ze nie mozna sie zamykac w sobie, siedziec w domu i patrzec w sufit

Kazda z nas ma w sobie cos wyjatkowego, i mimo na ze na poczatku sie wydaje ze nie mozna zyc bez tej osoby, to z biegiem czasu udaje sie ulozyc zycie od nowa:)
Dlatego trzymam za was mocnoooo kciuki i zycze powodzenia

Najwazniejsze to uwierzyc w siebie, i pokazac facetowi ze stracil kogos wyjatkowego

A oni wczesniej czy pozniej i tak dochodza do wniosku, ze stracili kogos naprawde wyjatkowego

tylko ze wtedy najczesciej jest juz za pozno ...
btw obecnie tez jestem sama, nie mam chlopaka ale wychodzac z domu, zauwazylam ze na swiecie jest naprawde wiele fajnych facetow ktorzy potrafia szanowac dziewczyny