Miałam podobnie... wiem, że mój pierwszy prawdziwy chłopak Tomek był moją miłościa, byliśmy ze sobą 1,5 roku. Rozchodziliśmy się i i schodziliśmy kilka razy. W rezultacie doszłam do wniosku, że nie wytrzymam z nim do końca życia. Zerwałam i strasznie go zraniłam. Wtedy on sie odwrócił ode mnie. Ja o dziwo po 3 tyg poznałam juz kogos innego. Wojtek rozpoczął moje nowe szczęście. Jak się później okazało wcale nie było to szczęście, ale z całą odpowiedzialnością najwiekszy koszmar w moim życiu. Byłam z nim 7 miesięcy, a za każdym razem kiedy się z nim kłóciłam myslałam o Tomku... jak dobrze sie z nim dogadywałam. Nie umiałam sobie poradzić z tym, że on przestał sie odzywać. Po rozstaniu z Wojtkiem, wciąż myślałam o Tomku. Minąl rok i podjęłam próbe odezwania sie do niego, było miło, ale nie potrafimy ze soba rozmawiac... oboje bylismy dla siebie tak mili, że razem płakaliśmy. Przez chwile pomyślałam, że chciałabym znów z nim być. Ale nie wolno się cofać. Nauczyłam sie od niego wiele dobrego. Nie mogłabym dalej żyć, jesli nie podziekowałabym mu za to, że był. Tak zrobiłam i teraz mogę szczęsliwie życ dalej
anka1705, Może dla Ciebie rozwiązaniem jest też coś, co jest niezałatwione... co ciągle ciąży na Tobie odkąd rozstałaś się w tamtym chłopakiem. Moze jakies pytanie? Moze jakas niedokonczona sprawa? Zastanów się nad tym, bo dopóki nie odetniesz przeszłośći (oczywiście zostawiając z niej to co potrzebne), nie będziesz mogła szczęśliwie rozpocząć żyć dalej. Teraz się zawiesiłaś w miejscu, a nawet się cofasz. Musisz odnaleźć to co Cię blokuje. Może z tego "nastepnego" związku wyciagnelas cos co wspomniało o tamtym i teraz sobie z tym nie radzisz. Sprobuj się wglębić w to i rozwiazac, zamiast zastanawiac się jak sie przed tym bronić