tylko ja sie boje ze moge miec jakis moment słabosci , jakis wielki gleboki dól i wpadnie mi do głowy głupi pomysł , aby to skonczycDaje sobie kolejną szansę i zataczam błędne koło
Dlaczego nie potrafie zapomniec???
#241
Napisano 20 września 2010 - 16:39
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#242
Napisano 20 września 2010 - 18:11
nie strasz mnieI dwa lata musiały minać aż sie pozbierałam CAŁKIEM.
tzn. nie rusza mnie to .![]()
a myslisz ze jest jakis okres czasu , w ktorym jak nie bedziemy sobie z tym radzic to potrzebny jest specjalista
a kiedy sie z nim rozstałas >> ??
każdy potrzebuje innego czasu.
Jeden mniej drugi wiecej
Nie jest tak łątwo wymazać to co było- i szczerze to nawet nie probuj
Samo sie z czasem zamarze az sie zdziwisz.
Zrob sobie symbliczne pożegnanie np. jak ja napisz list. Pozniej spal, wrzuć do rzeki
wypłacz sie .
I znajdz sobie różne zajecia. Pasje. Wyjdz do ludzi. Dużo.
Potrzebujesz iść do specjalisty ??idz.
Ja radziłam sobie sama .
Ale prawda jest taka że najlepszym lekiem jest czas.
Wiem po sobie. ... choc sama nie sadziłam że KIEDYS moze byc ok.
A tu widzisz
Poukładało sie.
#243
Napisano 20 września 2010 - 18:40
nie dawno tzn trzy miesiace temu, ale byl to króciutki zwiazek bo trwal 2 miesiące .a kiedy sie z nim rozstałas >> ??
tego robie duzo , ale jeszcze limitu nie wyczerpalamwypłacz sie .
nie chce wymazywac , chce abym mogla o tym z dystansem myslec , aby mnie nie nachodziły wspomnienia i nie wywoływalo to łez.Nie jest tak łątwo wymazać to co było- i szczerze to nawet nie probuj
teraz chodze do pracy wiec spora czesc dnia zajeta ,znajdz sobie różne zajecia.
czesto spotykam sie z ludzmi.Wyjdz do ludzi
wiem , ale boje sie ze to sie bedzie długo ciągło , ja nie mam 15 lat, aby sobie głowe miesiącami czy latami zaprzatac jednym facetem , ktory nie jest tego wart.Ale prawda jest taka że najlepszym lekiem jest czas.
ja wiem ze bedzie ok , wiem ze na wszystko lekarstwem jest czas , ale szkoda ze nie wie sie ile to potrwa.choc sama nie sadziłam że KIEDYS moze byc ok.
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#244
Napisano 20 września 2010 - 18:44
a myslisz ze jest jakis okres czasu , w ktorym jak nie bedziemy sobie z tym radzic to potrzebny jest specjalista
do 2 lat powinno przejsc....
mi przeszlo po 2 latach, ale tylko dlatego ze sie sama usunelam, tzn zrezygnowalam z pracy ( bylam za granica) spokowalam sie i wrocilam do Pl bo zle ze mna bylo..i specjalista byl potrzebny ...a raczej leki
powiem tak, w takich sytuacjach trzeba chciec zapomniec bo jak sie rozdrapuje rany i wspomina to mozna i 10 lat zapominac
wie ze to nie jest latwe ale probowac, malymi kroczkami
i najwazniejsze jest miec zajecie , aby nie myslec
#245
Napisano 21 września 2010 - 18:32
ahaale byl to króciutki zwiazek bo trwal 2 miesiące
no ..to widizsz u mnie 5 lat zwiazek, a ponad 2 lata nie moglam sie pozbierać.
Mysle ze do paru miesiecy i jakos bedzie ok.
bardzo Ci wspołczuje..wiem że to boli i cierpisz.tego robie duzo , ale jeszcze limitu nie wyczerpalam
Daj sobie czas na przebolenie tego
i bedziesz:)chce abym mogla o tym z dystansem myslec
ale i na to czas potrzebny.
a moze pozansz kogos innego??ale boje sie ze to sie bedzie długo ciągło ,
kto wie
tylko nie łataj dziury po eks to nic nie da
zycie byłoby zbyt piekne i...chyba nudne gdybysmy mogli je przewidziecale szkoda ze nie wie sie ile to potrwa
pociesz sie jesli to Cie pocieszy że nie byłas znim np. 3 lata czy 5.
bo to kawał czasu dopiero.
bo jak sie rozdrapuje rany
no własnie...
tego trzeba unikać.
Zalezy jaka kto ma nature..
mam znajoma co po rostaniu z facetem NIC sobie z tego nie robi
było -mineło
owszem troszke jej przykro - ale nie rozmysla, nie rozdrapuje ran. Zamyka drzwi. I idzie dalej.
#246
Napisano 21 września 2010 - 18:51
tzn bylam
2 lata leczylam sie z faceta z ktorym nie bylam w zwiazku
bralam leki i zastrzyki ....do takiego stanu sie doprowadzilam
takze kazdy jest inny..podziwiam dziewczyny ktore szybko zamykaja drzwi za soba
tego trzeba sie nauczyc
#247
Napisano 21 września 2010 - 18:59
nie wiem czy mozna sietego naucyc, mysle e nie kazdy jest do tego stworzony , sa ludzie zbyt wraźliwi na takie podejscie do sprawy.podziwiam dziewczyny ktore szybko zamykaja drzwi za soba
tego trzeba sie nauczyc
zanim sie nie "wylecze" nie spróbuje nic nowego. czasem sie lapie na tym co by bylo gdybym teraz kogos poznala i wiesz coa moze pozansz kogos innego??
kto wie
tylko nie łataj dziury po eks to nic nie da
wiem ze ma nową dziewczyne i myslalam ,ze gdy bede pewna ze ma kogos nowego bedzie mi latwiej zamknąć te drzwi , ale niestety tak nie jest
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#248
Napisano 21 września 2010 - 19:02
teraz z biegiem czasu wiem jedno, ze szkoda czasu na myslenie o kis kto juz dawno nas skreslil i nie chce...zwyczajnie szkoda czasu i zdrowia
#249
Napisano 28 września 2010 - 19:50
moze i tak , ale pewnie mnie by opornie taka nauka szla.idzie sie nauczyc uwierz mi
pewnie ze tak, tylko wspomnienia nie ulatwiaja tego zadania.szkoda czasu na myslenie o kis kto juz dawno nas skreslil i nie chce
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#250
Napisano 28 września 2010 - 19:55
moze i nie ulatwiaja ale z biegiem czasu sie do nich wraca z usmiechem na twarzy,\
moze i tak , ale pewnie mnie by opornie taka nauka szla.
nauczysz sie....z biegiem czasu i zdarzen
takie sytuacje moga sie powtorzyc, raz ,dwa dziesiec.....po ktoryms razie sama sie przekonasz ze idzie sie nauczyc
#251
Napisano 29 września 2010 - 17:13
chcialabym aby juz wywolywaly usmiech , ale jeszcze troche czasu przedemna;wiem natomiast , ze czesc sie ulotni , zapomne z biegiem czasu.wspomnien sie nie pozbedziesz, nigdy
moze i nie ulatwiaja ale z biegiem czasu sie do nich wraca z usmiechem na twarzy,\
o nie , nie chce tyle razy to jeszcze przerabiaćtakie sytuacje moga sie powtorzyc, raz ,dwa dziesiec.....po ktoryms razie sama sie przekonasz ze idzie sie nauczyc
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#252
Napisano 29 września 2010 - 17:35
trzeba byc przygotowanym na wszystko, wiec lepiej juz teraz sie uodpornico nie , nie chce tyle razy to jeszcze przerabiać
#253
Napisano 04 października 2010 - 13:34
Raczej później bedzie to stan w którym nie bedziesz o nim rozmyslać, tesknić. Bedziesz zyć swoim życiem, kogoś poznasz.
Ale ta osoba zawsze jakoś w pamieci bedzie , wkoncu kiedyś była ważna , kiedyś było dobrze z nią
Ja byłam z eksem 5 lat ponad to troche jest
Poza tym..mojego meża z eksem łaczy wiele...ten sam rok i miesiac urodzenie, w dniach roznica 5 dniu. Ich ojcowie maja te same zawody, oboje maja sporo starszych braci, do tego mieszkam pod takim numerem domu jak eks
wiec ... nawet gdybym chciała usilnie zapomniec - to cos zawsze bedzie przypominać.
A eks ma syna ktoremu dał na imie tak jak zawsze chcielismy dać swojemu dziecku gdy bylismy razem jeszcze
ciekawe czemu swoja strona tak mu dał...
#255
Napisano 07 listopada 2010 - 10:43
Odkad nie jestem juz ze swoim bylym, z tym co bylam prawie 2 latA, NIE potrafie sie znow zakochac, poznalam juz tylu fajnych chlopakow i nic, do zadnego mnie nie ciagnie az tak bardzo, bo w glowie ciagle gdzies mam Jego
A najgorsze jest to ze z bylym mam ciagle kontakt, studiujemy razem, ja naszczescie unikam zajec, tak zeby go nie widziec, niby pogodzilam sie juz z faktem, ze nie jestesmy razem, ale jak z Nim jestem jakies glupie wspomnienia wracaja.
On wogole ciagle sie do mnie odzywa, jezdzimy na obiad, raz na 2 tygnodnie przychodzi do mnie do mieszkania jak jestem sama, ostatnio prawie sie ze soba pzespalismy, nie umiem mu sie oprzec, mimo iz stanowczo stawiam przed nim sprawe. Ostanio we wszystkich swietych zadzownil zapytal co robie i przyjechal do mnie z Tomaszowa, od tak sobie, zakoscyzlo mnie to, jak rozmawialismy, powiedzial mi ze poznal jakas tam dziewczyne na weselu i ze chyba cos w nim sie pierwszy raz ode mnie obudzilo. I zapytal, czy nie czuje juz do Niego nic i przeprosil ze mi to mowi, ale potrzebowal mi sie wygadac, bo wie ze ja go wyslucham i mu pomoge i zrozumiem. Ja oczywiscie oklamujaca sama siebie, odpowiedzialm mu ze juz nic do Niego nie czuje, On zapytal sie 3 razy czy naparwde, bo nie chcial w to uwierzyc, ale ja zacisnelam zeby i powiedzialam, ze przeciez jest fajnie, pryjanimy sie, i zeby nie krepowal sie ze mna rozmawiac nawer i o dzieczynach.
On ma teraz problemy ze soba, pije, ostatnio prawei sie poplakal przy mnie mowiac mi, ze ma chyba depresje, ze budzi sie kazdego dnia i nie ma checi do zycia, ze nic mu sie nie udaje, ze nie ma szczescia do dziewczyn, ze bylam jedyna ladna i atrakcyjna dziewczyna, ktora na niego zwrocila uwage a ze ta z wesela napewno nie zwroci na niego uwagi i ze nic nie wyjdzie.
Kocham go, mim iz boli mnie to, jak mowi mi i pokazuje zdjecia z inna dziewczyna jak chcialam zobaczyc jak wyglada to chce zeby byl szczesliwy. Poswiecajac siebie i swoje uczucia i to co czuje, chce mu pomoc, wiem ze tylko ja to moge, musze mu znow powrocic wiare w siebie, bo zawsze mial oparcie we mnie w tych sprawach. Ale najgorsze jest to ze jak pojechal sie z nia spotkac to zyczylam mu, zeby sie nie udalo, wszystko jest fanie, ale nie wiem co zrobie jak znajdzie sobie jakas inna, ktora zajmie moje miejsce;/
A najgorzej chyba mecza mnie nasze relacje, ja wogole sie nie odzywam pierwsza, On za gg zawsze napisze, zawsze pierwszy dzwoni, osttanio mial pretensje ze sie do niego pierwsza nie odezwe, ze go nie zaprosilam na urodziny, ktore organizuje.
Ja mu ciagle mowie jak ma robic z ta nowa poznana dziewczyna, zaloylismy sie nawet ze do grudnia bedzie z nia. On jest przekonany ze nie, ja mu pow. ze beda. Ehh...oszukuje sama siebie, ale chce jego szczescia.
Pokrecone to wszystko, wczoraj jak jechalismy, jak mnie odwozil, zapytal jakie mam plany na sylwestra, ja mu na to ze nie wiem jeszcze a On na to: ze mna to bys pewnie nie chciala isc, a moze poszlisbysmy na bal, poszlabys ze mna gdybym Cie zaprosil??" ehh ja mu na to ze pewnie zartuje, a On , ze mowi serio, i ze nie pytal by gdyby nie chcial...
Ehhh...i jak ja mam zyc normalnie/?? powiedzcie mi???
#256
Napisano 07 listopada 2010 - 16:21
niby pogodzilam sie juz z faktem, ze nie jestesmy razem, ale jak z Nim jestem jakies glupie wspomnienia wracaja.
Potrzeba czasu żebyś podchodziła do tego z dystansem, żebyś sobie poradziła z tym...
Nic innego nie można poradzić tylko trzeba czekać...
jak chcesz, żeby "ci przeszło' nie możesz na to pozwalać. musisz zerwać kontakt zupełnie! On wraca do ciebie kiedy mu się podoba i bawi się twoimi uczuciami. jak tobie wydaje się ze jest już ok bez niego on wraca i rozdrapuje rany!On wogole ciagle sie do mnie odzywa, jezdzimy na obiad, raz na 2 tygnodnie przychodzi do mnie do mieszkania jak jestem sama, ostatnio prawie sie ze soba pzespalismy, nie umiem mu sie oprzec, mimo iz stanowczo stawiam przed nim sprawe.
paradoksalnie to zabrzmi ale mysle, że najbardziej mu pomożesz jak zostawisz go samemu sobie. On sobie poradzi - uwierz mi. A ty nie będziesz cierpieć. Nie możesz się poświęcać cały czas!Poswiecajac siebie i swoje uczucia i to co czuje, chce mu pomoc, wiem ze tylko ja to moge, musze mu znow powrocic wiare w siebie, bo zawsze mial oparcie we mnie w tych sprawach
Podsumowując uważam, że nie powinnaś spotykać się z byłym - zerwanie znajomości pomoże wam obu ułożyć sobie nowe życie
#257
Napisano 07 listopada 2010 - 18:22
dokladniePodsumowując uważam, że nie powinnaś spotykać się z byłym - zerwanie znajomości pomoże wam obu ułożyć sobie nowe życie
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#258
Napisano 21 listopada 2010 - 16:27
Albo się schodzicie, albo się rozchodzicie- inaczej nigdy o nim nie zapomnisz.
#259
Napisano 23 listopada 2010 - 18:35
Ehhhh...wiem ze znowu sie bede nad soba uzalala...dałyscie mi tyle rad ale ja nadal swoje robie i nie moge wyjsc z tej przedziwnej sytuacji!!!!
Zrobilam ostatnio urodziny...jak moj były..sie o tym dowiedzial..to mial zal, ze nie mialam go za bardzo w planach zapraszac...za kazdym razem jak sie widzielismy, to mowil, ze ja go tam nie chce, tak jakby wywolywal we mnie to, ze mu smutno ze nie chce go zaprosic. Wiec po przemysleniach stwierdzialm ze go zaprosze. Ucieszyl sie strasznie. Caly czas marudzil, ze pewnie go tam nie chce ale w sumie stwierdzilam..ze co mit am, odzywamy sie normlanie..wiec jak tak bardzo chce to go zaprosze.
Przyjechal....bylo swietnie...dal mi prezent...Caly czas sie na mnie patrzyl, chodzil za mna...rozmawial...spiewal za moje zdrowie.
W pewnym momencie wyszlismy do przedpokoju...zaczal mnie przytulac...i calowac...mowil, ze cieszy sie ze tu jest, ze ladnie wygladam itp. Zaczal cos gadac, ze jakis dziwny ten uklad miedzy Nami, ale przytulal mnie dalej.
Potem jak przyszedl z bratem z papierosa...zobaczyl jak siedze z dwoma moimi kumplami, ze jeden mnie objal, ze super sie smialismy i bawilismy.
Wyszedl...dlugo go nie bylo...jak sie skapnelam ze Go nie ma pobieglam na dwor, siedzial w samochodzie, wbieglam i zapytalam Co sie stalo, oboje bylismy troszke ale to tylko troszke wcieci, wiadomo urodziny, kazdy wypil. On zaczal mi mowic, ze obsciskuje sie z jakims gosciem, ze widzi ze ON na mnie leci, ja zaczelam cos tam mowic, ze to moj kolega, ze My tak zawsze...i nie wiem jak to sie stalo.. bo przyznam szczerze, ze ja vbylam gorzej pijana niz On, i to o wiele..nie pamietam jak ale skonczylo sie to na tym, ze On mnie przytul i zapytal, czy ja go ciagle kocham...i Ja WTEDY NIE WYTRZYMALAM!!! CZLOWIEK jak jest pijany to wlacza mu sie szczerosc...przypomnialy mi sie wedy Wasze wypowiedzi na poscie, w sumie nie wiedzialam co robie, rozplkalam sie i poWIEDZIALAM ZE NADAL GO KOCHAM!!!! ON zaczal co tam mowic.., ze od naszego rozstania nie mial zadnej dziewczyny.,,i cos tam jeszcze
Najgorsze to jest to, ze ja nie pamietam za bardzo tej rozmowy!!! Potem przyszedl moj brat i rozmowa sie uciela...
Poslzismy spac...zostal u mnie na noc...bo nie mial jak wracac...
Jak se obudzilismy...zapytal mnie czy to co mu mowilam wczoraj t prawda, a jak zaczelam mowic, ze ja nic nie pamietal, zaczal mowic, ze klame, zapytal pote drugi raz o to, rowniez zaprzeczylam..powiedzialam ze nic nie pamietal i ze gadalam pewnie jakies glupoty i zeby o tym zapomnial, ze to pierdola
On wtedy na to, ze On to bedzie pamietal i ze do tematu powroci bo to wazne. Plus zaczal cos mowic, i tak jakby sie tlumaczyc, ze On nie wie jak to jest, ze nie wyklucza tego co moze byc iedys, ale ze poki co tak mui byc...Ja mu wtedy przerwalam i powiedzialam, zeby przestal, ze ja Nic nie mowilam, ze Po co sie wogole tlumaczy, ze dla mnie jest wszyrko jasne, i ze to nieporozumienie.
On mi jednak nie uwierzyl...ehhh...i co?? znow sie osmieszylam!!!! Dlaczego tak wspaniale nam ze soba, tak dobrze sie ze soba czujemy, zostal u mnie koljengo dnia, pojechalimy na obiad, jak za dawnych czasow, zabralismy moja mame z pracy, bylo jak kiedys!!!
Kocham go kurcze, znow to powrocilo!!!! Moj brat, mama, cala rodzina za nim przepada, On to wie, mama mu powiediala, ze ma do Niego slabosc, ze go lubi, brat na urodzinach ciagle z nim mowl, ze mimo iz wie ze nie jesemy juz razem to jest super gosc itp!!
Ale ja Go nie moge miec!!! Dlaczego??? Placze teraz...bo boje sie ze go stracilam..tym co powiedzialam.. Z jednej strony sie ciesze...ze to powiedzialam..nawet po pijaku, i ze wiem, ze nic z tego i On bedzie zachowywal do mnie teraz dystans, ze juz nie bedzie sie chcial spotykac, widziec ze mna, tak jak ostatnio, zaprosil mnie do siebie, cos nas ciagnie cholernie do siebie, strasznie sie oboje pociagamy!!! ae z drugiej strony nie wiem czy dam rade to znow przezywac!!!
Czemu to wszystko jest takie beznadziejne?? Jego rodzina tez mnie strasznie lubi, dziadek sie pytal Go czy pzypadkiem ze mna nie przyjezdza p tych urodzinach..
Kurcze wszystko wrocilo, wiem ze sama na to pozwolilam, sama pozowlilam mu sie spotykac...ale myslalam ze mi minelo...jednak nie, czuje sie beznadziejne... nie chce mi sie nic, doslownie nic!!! Czemu nie moge byc szczesliwa?? Czemu nie mozemy by znow razem skoro nas do siebie ciagnie?? To ON za mna przez ten caly czas latal, to On sie przystawial nie ja!!!! Za co mnie to tak wszystko kara???
#260
Napisano 23 listopada 2010 - 20:09
Czemu nie moge byc szczesliwa?? Czemu nie mozemy by znow razem skoro nas do siebie ciagnie??
Bo sama sobie utrudniasz zycie... Z jednej strony mu po pijaku bełkoczesz, że go kochasz, a następnego dnia obracasz kota ogonem, utrudniając sobie sytuacje. Albo chcesz z nim być, albo nie. Jak nie, to kończ te znajomość i weź się w garść, bo do Ciebie to jak grochem o ścianę...
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Zakup nieruchomości |
|
|
|
Pakowanie produktów |
|
|
|
Pakowanie produktów w sklepie online |
|
|
|
Ciekawe udogodnienia do domu |
|
|
|
Odnowienie kuchni |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych















