Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Dlaczego nie potrafie zapomniec???


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
357 odpowiedzi w tym temacie

#281 NinaWawa88

NinaWawa88
  • Użytkownik
  • 73 postów

Napisano 06 grudnia 2010 - 21:56

ale najgorsze jest to...ze te nasze spotkania wcale nie wygladaly jak przyjacielskie...Widzialam..ze strasznie GO ciagnie do mnie..inaczej tak czesto b sie ze mna nie spotykal, nie zabral by mnie nad morze, nie bylby zazdrosny o mnie, nie zalezaloby MU tak, zeby byc na Moich urodzinach...To chyba przez to wszstko sie tak pogubilam...
Przez ta sytuacje..ktorej nie potrafie roztrzasnac...ze dlaczego tak robil, a nie chce dac nam drugiej szansy??? Cos jakby GO ciagnelo, ale sie boi;/
Wszystko juz bylo ok...to znowu rany zostaly rozdraapane...bo znow zaczelam Nas widziec jako pare..wlasnie przez te nasze relacje..
On nie zachowywal sie jakbym byla mu obojetna....
i moj problem polega na tym, ze iagle sie zastanaiwam dlaczego tak?? Co ON mysli, czy przez chwile przeszlo mu przez mysl, zeby sprobowac?? Czy wogole juz do mnie Nic nie czuje?? Czy ma inna?? To mnie meczy..
Oddalabym wszystko...zeby tylko te studia sie juz zakonczyly...i zebym GO nawet nie musiala omijac...zebym nie wiedziala, co sie z NIm dzieje itp...bo to wiaze sie dla mnie tylko z jednym...
Mama w domu i przyjaciolka tyle mi natłukly do glowy jak sie widzialysmy teraz...a ja przyjechalam..i ta Lodz kojazy mi sie tylko z jednym...czuje sie tu dziwnie...łzy cisna sie do oczu...a mialam juz nie plakac!!!!!!!!!!!!!!!! :cry:
Jedynie to forum mnie podtrzymuje jakos...ze moge sie wygadac..
I wiem, ze wiekszosc z Was za mnie nie przepada, bo tyle co ja tu pisalam..WY mi tlumaczylyscie co mam zrobic a ja robilam swoje...ale w koncu postapilam tak jak powinnam...ale to nic nie zmienilo...dalej mi zle...
Przepraszam...ze sobie tu popłacze i popisze troche...ale to mi troszke pomaga :cry:

#282 Mirabelka__22

Mirabelka__22
  • Użytkownik
  • 8 754 postów

Napisano 06 grudnia 2010 - 22:31

NinaWawa88, gdyby myślał o was, gdyby go ciągnęło, to wiedziałby że chce z Tobą być, pokazałby Ci to. A Tobie pewnie się tylko wydaje, że widzisz jakieś znaki.
Nie zakomunikował Ci tego bezpośrednio, nie doszukuj się więc dwuznaczności.

Ten facet nic Ci nie gwarantuje, przeciwnie.

#283 NinaWawa88

NinaWawa88
  • Użytkownik
  • 73 postów

Napisano 06 grudnia 2010 - 22:46

Bardzo bolą te słowa...jak je czytam...ale chyba nie ma sie co oszukiwac :cry:

Byc moze kiedys cos...sprawi...ze Los da nam jeszcze jedna szanse...nawet jakb to mialo by za kilka lat..
Oj...czemu to zycie jest takie dziwne..
Wiem, ze ludzie maja gorsze problemy w porownaniu do mojego...ale kazdy ma swoje...problemy, ktore uwaza za duze badz małe...

I czemu te łzy same leca...mimo iz ich nie chce...zamiast sie cieszyc, byc szczesliwa..to ja nie potrafie...wiem, ze grzesze...mowiac to,...ale nie mam siły byc zyc i patrzec pozytywnie...nie ma w nim kolorow...tylko szarosc kazdego dnia i te niechciane mysli...ktore same sie chaja do mojej glowy nieproszone...jak jakis narkotyk.. :-(

#284 Elodi

Elodi
  • Użytkownik
  • 6 709 postów

Napisano 06 grudnia 2010 - 22:53

NinaWawa88, radziłabym Ci po prostu zmienić ten temat na inne, których jest na forum ponad 1000 (nawet ponad 3000), żeby spróbować od zera, jeśli już tak daleko zaszłaś. Bo nawet jeśli decyzja jest podjęta, to ciągle drążysz temat, więc jakim sposobem masz o nim zapomnieć? W tej sytuacji to niemożliwe. Wiem, że zarejestrowałaś się głównie z problemem, ale może przekonaj się do tego forum z innej strony, ok? ;) Naprawdę można tu miło spędzić czas i dyskutować o wielu rzeczach.

#285 chez

chez
  • Użytkownik
  • 140 postów

Napisano 07 grudnia 2010 - 16:59

NinaWawa88, radziłabym Ci po prostu zmienić ten temat na inne, których jest na forum ponad 1000


A ja bym radził ją olać. Takiej osobie jak ona to nie pomagacie jej tylko użalacie się razem z nią. Wiem, że jesteście miłe i serdeczne ale w jej przypadku nie wolno tak głaskać.

Chce teraz pokazac...ze jestem silna


No to pokaż i przestań się do jasnej cholery użalać tak nad sobą.

#286 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 07 grudnia 2010 - 19:04

NinaWawa88, a ile masz lat że tak zapytam??

I wiem, ze wiekszosc z Was za mnie nie przepada, bo tyle co ja tu pisalam..

tu nie chodzi o przepadanie...
mysle że raczej brak cierpliowści, chęci do pisania Ci co i jak... bo każda pisze i pomaga jak może a Ty.... trujesz ciągle. Weź sie dziewczyno wkocnu za siebie. :roll:
Nie ten facet to inny. :-/
Zajmij sie soba, znajdź pasje. ;-)
I może

przekonaj się do tego forum z innej strony, ok

??
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#287 Esme82

Esme82
  • Użytkownik
  • 13 postów

Napisano 07 grudnia 2010 - 20:36

Pisałam kiedyś to
dlaczego-nie-potrafie-zapomniec-vt622,180.htm#418754

Teraz już prawie 15 miesięcy minęło. Znów się odzywam, bo chcę pocieszyć te świeżo zranione, że to naprawdę z czasem mija i nie ma innego lekarstwa na to.
Mnie trzymało równy rok, w rocznice tego wszystkiego płakałam przez niego po raz ostatni. Za dzieckiem do dziś zdarzy mi się płakać, np dziś mam taki dzień, że jest ciężko. Ale tragedii nie ma. Żyję dalej i coraz lepiej sobie radzę.
Na tą chwilę problem tylko w tym, że nie jestem w stanie nikomu zaufać znów. Obecnie faceci to dla mnie największe zło świata. Heh, nie potrafię nic z tym zrobić. Jest nawet jeden taki, na którym chyba mi zależy, ale bliskość powoduje, że obrastam w kolce. A z drugiej strony czasem mi brakuje kogoś. Ciężko jest...
Jednak dziewczyny nie łamcie się. Zapomnieć nie zapomnicie, ale z czasem to już nie boli, przechodzi się obok tego obojętnie. Czasem trzeba upaść na samo dno, zęby nie mogło być już gorzej i wtedy trzeba się od niego odbić.
Ja nadal walczę z każdym dniem, ale przez te 15 miesięcy zmieniłam swoje życie o 180 stopni. Jestem silniejsza i wiem czego chcę, nie pozwolę się więcej skrzywdzić.
Tak mnie jakoś naszło na pisanie. Życzę siły i wytrwałości tym, które nie widzą sensu dożyć jutra. Znam ten ból bezradności kiedy człowiek ma ochotę wyć do sufitu i chodzi nieprzytomny po ścianach.
Trzymajcie się dziołszki :*

A odnośnie mojej historii to wiem na dzień dzisiejszy, że zdradzał mnie przynajmniej przez ostatnie pól roku naszego związku. Wiem nawet z kim. Wiem wszystko, szkoda, że dopiero teraz. No cóż, są siebie warci. A on dziś robi za tatusia wszystkich dzieci w okolicy (swojego kumpla, swojej kochanki- do dziś są razem)- zastanawia mnie tylko czy kiedykolwiek pomyślał o swoim. No cóz, tego już się nie dowiem, bo zerwałam z nim kontakt (to było najlepsze co zrobiłam), ale liczę, że sprawiedliwość jest na tym świecie i też go dosięgnie. Mimo wszystko nie życzę mu źle... Może kiedyś sobie o mnie przypomni i przyjdzie, lecz wtedy niech spada do tej, z która się piep*** kiedy umierało jego dziecko.
Życzę tym smutnym takiej siły, jaką ja teraz mam w sobie.

#288 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 08 grudnia 2010 - 09:15

Obecnie faceci to dla mnie największe zło świata

i to z czasem mija...wierz m i :)

odnośnie mojej historii to wiem na dzień dzisiejszy, że zdradzał mnie przynajmniej przez ostatnie pól roku naszego związku. Wiem nawet z kim. Wiem wszystko, szkoda, że dopiero teraz. No cóż, są siebie warci

tym bardziej nie masz czego żałować..
ja wierze że bedziesz jeszcze bardzo szczesliwa.:)

Swoja strona...zastawiam sie czasem czemu tak rozpamietujemy tych naszych eks...
dali nam popalić, zranili a my tkwimy w tym rozpamietujac ... piekne chwile.
<bezradny></span>
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#289 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 08 grudnia 2010 - 17:19

Sajuri problem w tym , ze to nie jest tak , ze sobie mowie teraz sobie o nim pomysle, powspominam i tak sie nakrecam. tylko to przychodzi samo. gdyby ktos mi zaproponowal , ze skasuje mi z pamieci dlugotrwałej wspomnienia o nim , to zgdodziłabym sie bez wahania ; wtedy moje zycie wrocilo by do normy. ja jestem na takim etapie, ze sa chwile , ze mysle ze tego wcale nie bylo, ze to był jakis matrix. nie rozmyslam , nie rozpamietuje , nie ogladam fotek, nie czytam co napisałam w pamietnku o nim, nie wracam do starych rozmów na gg , czy maili , bo na to przyjdzie czas, aby bz emocjo do tego podchodzic. ale wspomnienia i tak przychodza - jak reklamy na polsacie <umieraam></span> czyli ogladasz fajny film , tu nieoczekiwanie przerwa i czekasz kiedy sie to skonczy. wiem , ze pamiec ludzka nie jest stała , czesc sie zapomina z czasem , tylko ja bym chciała by przyszło to szybciej.

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#290 NinaWawa88

NinaWawa88
  • Użytkownik
  • 73 postów

Napisano 09 grudnia 2010 - 22:59

Wlasnie najgorsze sa te wspomnienia...te powracajace mysli...o wsolnych chwilach...
To niszczy caly system...i przez to tak to wszystko dreczy..
Ja staram sie uciekac myslami od tego..ale sie nie da....to jak uzaleznienie...ciagle powraca..

I niby mysle ze nie warto, ze zamiast tego tlumacze sobie...ze widocznie nie bylo nam pisane szczescie....to i tak to wraca...

a minie kiedy?? chyba naprawde dopiero wtedy...gdy skoncze te studia:(

#291 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 10 grudnia 2010 - 10:35

ale wspomnienia i tak przychodza - jak reklamy na polsacie <umieraam></span> czyli ogladasz fajny film , tu nieoczekiwanie przerwa i czekasz kiedy sie to skonczy.


magda świetnie to ujęłaś <umieraam></span> <umieraam></span> <umieraam></span>

dobrze, że możemy się z tego śmiać - znaczy, że jest całkiem dobrze

201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 


#292 NinaWawa88

NinaWawa88
  • Użytkownik
  • 73 postów

Napisano 12 stycznia 2011 - 10:53

Hej. Dawno mnie tu nie bylo. Chcialam sie Wam wygadac, bo znowu ze mnz nie jest najlepiej:(
Przepraszam ze znow sie obpisze...i bedzie to dlugie.
Tak jak mi wszyscy doradzali zakonczylam temat z moim bylym. Spotkalam sie z NIm i powiedzialam mu, ze nie bedziemy sie wiecej spotykac, zeby wykasowal moj numer, bo mnie to boli wszystko. Praktycznie udalo mi sie GO nie widziec miesiac. Przed swietami jeszcze caly czas staral sie mnie jakos zagadac, ale bylam stanowcza. Na swieta wyslal mi zyczenia. BYlam szczesliwa, bo GO dlugo nie widzialam, nie myslalam tyle, pojechala do domu rodzinnego, gdzie sie dobrze czuje. Ale na Sylwestra zadzwonil, chcial sie spotkac, wypytywal z kim i gdzie ide, i powiedzial ze On idzie z Aneta ( taka kolezanka) bo spoznil sie z zaproszeniem do mnie bo pewnie juz z jakims gosciem ide. Oczywiscie nie zaprzeczylam. Zabolalo mnie to, ze idzie z inna...ale postanowilam nie myslec. Udalo sie..

W Nowym Roku pojawilam sie na uczelni. Wszedl do sali..Usiadl i caly czas sie na mnie patrzyl, widzial ze pisze smsy z kims..napisal do mnie czy zjemy obiad. Ja nie odpisywalam, zaczal pisac, ze tak dawno mnie nie widzial. Ehhhh...trul wiec sie zgodzilam. Poczekal na mnie. Odrazu jak wsiadlam do auta zaczal mi mowic jak swietnie dzis wygladam, tak inaczej. Pojechalismy do Niego do mieszaknia bo musial zabrac pare rzcezy. W mieszkaniu nie mogl sie oprzec...ciagle powtarzal ze On to mnie chyba nie moze widziec bo dzialam na Niego strasznie, ze strasznie GO pociagam, usiadl kolo mnie popatrzyl na mnie i mnie zaczal przytulac. Ja sie bronilam, zaczelam mowic, zeby przestal, wstalam, odsunelam GO. On zaczal sie pytac, ze wie, ze prosilam Go o to zeby dal mi spokoj ale ze On nie moze. Zaczelismy ozmawiac...bronilam sie jak tylko moglam w glebi duszy. Mowil mi caly czas, ze Nas ciagnie do siebie i nic na to nie poradzimy. Rozmawialismy..duzo mu mowilam, ze ja o NIm staralm sie zapomniec i zeby mnie przestal przytulac.
Ale tak samo jak sie bronilam..tak samo i uleglam :-( Nie potrafilam wygrac z tym , ze tak bardzo Go kocham. BYlo super!! smialismy sie, zartowalismy.
Po wszystkim pojechalismy zjesc...Odwiozl mnie na autobus do domu i pozegnal.

W czwartek bylam juz w domu. Staralam sie o tym zapomniec, jakby po prostu tego nie bylo. i sie nic nie zdarzylo. Wieczorem telefon: On; dzwoni, i mowi ze bedzie w Kielcach u mnie i ze zaprasza mnie na obiad...Nie zdazylam nawet nic powiedziec przez sluchawke On sie rozlaczyl powiedzawszy do jutra!!!
i przyjechal; Ppechalismu zjesc...Bylo tak jak kiedys..Zaczal mi dogryzac, ze pewnie mam pelno adoratorow, jak powiedzialm ze sotykam sie z kim, zaczal wypytywac czy to cos powaznego. Na moje zarzuty zaczal odpowiadac ze ON to sie z Nikim nie spotyka, a jak napomnialam o tej Anecie, a dziewczyna naparwde ladna, super, ON powiedzial, ze Go cos nie ciagnie do niej, ze pewnie juzby z nia byl, ale ze nie chce zwiazkow, ze nie ciagnie GO. Zaskoczylo mnie to, taka dziewczyna!!!!!
Zjedlismy, ja poszlam na basen a On spotkal sie z naszym wspolnym kolega. POwiedzial zebym dolaczyla do nich potem. Jak powiedzialam ze przyjde tylko ze wzgledu na K... to sie obrazil. ze sie nie ciesze ze przyjechal.
PO basenie znow sie spotkalismy..poszlam ale naparwde zeby z Kamilem sie zobaczyc, wypic piwo z nimi i jechac do domu. Prszyszedl tez kolega mojego bylego. Siedzielismy smialismy sie. Pry stoliku moj byly caly czas sie na mnie patrzyl, podrywal mnie, dotykal noga. Ja nie reagowalam;P
Ehhh..kolega S namowil mnie zebym poszla z NImi na tance. Tak mnie namawiali ze znow uleglam. Poszlismy.
KOlega bylego zaczal mnie pdrywac, tanczylismy, tanczylam i z Kamilem i z tym kolega. Swietni sie bawilam, Inni z klubu tez zaczeli do mnie podbijac. Moj byly ciagle sie patrzyl, byl zazdrosny, mowil mi ze niezle sie bawie, zebym za bardzo nie przesadzala...w koncu zlapal mnie, i szepnal do ucha ze mnie zdobedzie..wzial mnie na parkiet. Tanczylismy.
Potem wyszedl maly incydent. Musielismy rozdzielac kolegow. BYla troche akcja...Chlopaki troche wypili i zaczal sie zgrzyt. MOj byly zaczal jakbys plakac ze przyjechal do nich a Oni sie kloca...ja bylam przy NIm, dziekowal mi ze jestem, ze gdyby mnie tu nie bylo, nie poradzil by sobie z NImi..Jak czekalismy na transport do domu wtulil sie we mnie i powiedzia, czemu my nie jestesmy razem, i ze chce dzis usnal kolo mnie.
Ehhhh...cos mialam zrobic. widziala jak mu zle...serc mi sie krajalo, powiedzialam ze moze u mnie zostac. Zostal, tulil mnie, powtarzal mi jak lezelismy ze strasznie GO pociagam,zasze jak mnie widzi.
Moi rodzice go wrecz uwielbiaja, mimo iz juz nie jestesmy razem i zawsze jest mile widziany. Zostal. Obudzilismy sie w ramionach. Zrobilam mu siadanie, porozmawial z Moja mama, potem z bratem, brat zawiozl go po samochod. Wszytko tak jak kiedys!!!!! Ale ja nie zaczynlam nic zadnego tematu
Zaczal ON, jak jechalismy do najomych z naszego kierunku wczensiejzego. Zaczal mowic ze to jest wszystko dziwne, ze zachowujemy sie jak para, ja mu na to, ze widzimy sie ostatni raz, On znowu zaczal mi w to nie wierzyc, powiedzial ze tego nie chce, ze On wiele razy myslal jakby to bylo znow byc razem, ze jestem dla niego wazna osoba, zaczal negowac to, jak powiedzialam zeby zaczal ukladac sobie zycie z Kim innym a ja z innym, ppowiedzial, ze to szystko wynika z tego ze On sie boi, boi ie zwiazkow,

Ehhh..nie wiem co mam wszysto o tym myslec. MOje cholerne uczucia znow powrocily!!! Czemu tak bardzo nas do siebie ciagnie a czemu nie mozemy byc razem?? Czy kiedykolwiek tknie GO tak w serce ze zaryzykuje i sprobujemy raz jeszcze/?
Mama mi powiedziala, ze tak jest z Nami jak w tej piosence: Trudno tak razem byc ze soba a bez siebie nie jest lzej!"
Pragne, zeby zaryzykowal, zebysmy byli razem, zmienilam sie, ten zwiazek byly piekny. KOcham GO nad zycie...tak bardzo pragne zapomniec ale nie potrafie!!! BO widzmy sie na tej glupiej uczelni!!!
Jego slowa...ze On wiele razy mysli, jakby znow bylo arzem, slowa, ze ON nie chce NIkogo, ze z Nikim sie nie spotyka, te wszystkie slowa...nie daja mi znow normalnie funkcjonowac.:(
Pomyslalam, ze moze jak sie rok skonczy, jak skonczy sie juz to takie jedno studenckie zcie moze wtedy?? ale przeciez to nie o to chodzi, ON sie boi zwiazkow poki co:(
Ja mu odpowiedzialam na to wszystko, ze ja przeciez Go do niczego nie namawiam, ze nie poruszylam nawet tego tmatu, ze Ja zrobie wszystko zebyz pomniec, i pozegnalam sie z NIm, zapytal czy sie spotkamy: ja powiedzialam ze nie, On nie uwierzyl bo powiedzial, ze juz tyle razy probowalismy i nic..
Ehhh..ile ja mam sie jeszcze meczyc/??:((i ile cierpiec/??
Probuje z calych sil zapomniec, skasowalam numery, wszystko ale co z tego!!!! :( Co ja mam robic i co mam o tym wszystkim myslec co sie zdarzylo ostatnio??

#293 Elodi

Elodi
  • Użytkownik
  • 6 709 postów

Napisano 12 stycznia 2011 - 11:25

Jesteś niekonsekwentna i to jest przyczyną Twojego ogromnego cierpienia, które zadajesz sobie niestety sama. Jeśli facet potrafi zbajerować Cię kilkoma słodkimi słówkami, to chyba problem leży w Tobie prawda? Pozwalasz mu nocować u siebie, flirtujesz z nim, ewidetnie chce być przy Tobie i możliwe, że z Tobą. Ty również chcesz z nim być, więc się wreszcie na coś zdecyduj. Czemu nie możecie być razem? Co tak naprawdę Wam w tym wszystkim przeszkadza? Jak na moje sama sobie mówisz, że z nim nie możesz być, a lecisz do niego na każdego zawołanie. Na siłę próbujesz sobie udowodnić, że to nie jest chłopak dla Ciebie, tylko mówiąc szczerze, w ogóle Ci to nie wychodzi. Jeśli Twoim sposobem na zapomnienie o nim, jest zbliżanie się do niego jeszcze bardziej, to gratuluję.

Poza tym skoro on jest taki namolny, a Ciebie to strasznie denerwuje, to co za problem, żebys Ty zmnieniła numer telefonu, gg, czy maila? Ja nie widzę żadnego. Godzina latania i masz spokój święty.

#294 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 12 stycznia 2011 - 13:33

KOcham GO nad zycie...tak bardzo pragne zapomniec ale nie potrafie!!! BO widzmy sie na tej glupiej uczelni!!!
Jego slowa...ze On wiele razy mysli, jakby znow bylo arzem, slowa, ze ON nie chce NIkogo, ze z Nikim sie nie spotyka, te wszystkie slowa...nie daja mi znow normalnie funkcjonowac.:(

wiec badzcie razem i już.
Albo nie. Albo w lewo albo w prawo.
Zdecyduj sie na coś wkońcu..Jak narazie to gracie w jakas głupia i dziecinna zabawe..
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#295 NinaWawa88

NinaWawa88
  • Użytkownik
  • 73 postów

Napisano 12 stycznia 2011 - 15:47

Ale ja jestem zdecydowana!!!!!!!!!!!!!!Przeciez tyle tu postow pisalam. i ON wie, ze jakby tylko przyszedl i chcial wrocic to bylby moj najszczesliwszy dzien w zyciu!!!!!!!!
To ON nie jest zdecydowany...ale podejrzewa i wie, ze Go kocham ale skoro nie jest...to po co to wszystko?? PO co sie odzywa?? czemu czasem zachowuje sie tak jakbysmy byli razem...nawet prosilam zeby dal mi spokoj i to tez nie pomoglo!! Ciagle gdzies na Siebie wpadamy..ale nie idziemy wspolna sciezka razem:(
On moglby miec inna...a tyle czasu juz nie ma, ciagle mi dokucza ze to ja sie z kims spotykam a ze ON z nikim. Boje sie liczyc na cokolwiek kiedys, bo boje sie ze sie przelicze..i bedzie jeszcze gorzej bolalo niz teraz!!!
Ale ja juz tak dluzej nie potrafie. Gdyby nie ta nasza uczelnia to ym GO wogole nie widziala...jak mam to jeszcze znosic dalej..???
To szkodzi na moje zdrowie...stres, przejmowanie sie, czasem łzy, i to ciagle myslenie.
Czemu to wszystko takie trudne...

#296 tigraa84

tigraa84
  • Użytkownik
  • 5 129 postów

Napisano 12 stycznia 2011 - 16:15

On moglby miec inna...

Tak tylko ta inna pewnie nie zgodziłaby się na taki.... hmm... luźny związek. Z Tobą ma łatwiej- jesteś na zawołanie gdy potrzebuje towarzystwa a nie musi się deklarowć. Może w tym tkwi sedno sprawy?
Mężczyzna bez kobiety jest jak pies bez pcheł- niby da się żyć, ale nudno
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo

#297 ladyA

ladyA
  • Użytkownik
  • 105 postów

Napisano 12 stycznia 2011 - 17:30

powinnas być konsekwentna dopóki sie nie zdecyduje na bank czy chce być z tobą czy nie to nie spotykaj sie z nim bo ty ranisz sama siebie
'Za tobą pójde nawet w ogień i wode jeśli chcesz'

#298 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 12 stycznia 2011 - 17:55

Zdecyduj sie na coś wkońcu..Jak narazie to gracie w jakas głupia i dziecinna zabawe..


Dokładnie tak samo myślę. I ty sama musisz zadecydować, my za ciebie tego nie zrobimy a mam wrażenie, że tego oczekujesz <bezradny></span>
Moim zdaniem, wiele osób przestało ci doradzać, bo ile można wałkować to samo? Ale wypowiadać mogę się tylko za siebie... przepraszam za szczerość, jeśli cię to uraziło, ale mam wrażenie, ze żadne argumenty do ciebie po prostu nie trafiają :!:

201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 


#299 NinaWawa88

NinaWawa88
  • Użytkownik
  • 73 postów

Napisano 12 stycznia 2011 - 19:12

Ja wiem, ze od jakiegos czasu staracie sie mi pomoc..a ja za kazdym razem pisze i robie swoje. Przepraszam za to. Bo wbijacie mi a ja robie swoje.
Chcialabym tylko zebyscie mi uwierzyly, ze nigdy w zyciu sie tak nie czulam, ze mi ciezko, i staram sie z calych swoich sil!!! z calutkich!! ale zawsze jakos wychodzi tak, ze sie spotkamy...mowie...gdyby nie ta uczelnia...byloby latwiej...plus to, ze jak z Nim jestem to jakbym zapominala o tym wszystkich co sobie zalozylam wczesniej, i ulegam.
Walcze z tym, za kazdym razem postanawiam sobie, ze jak zadzwoni badz napisze to odmowie...Moze wtedy cos to da!!! Moze zobaczy, ze nie moze mnie miec na zawolanie i ze postanowilam zapomniec o nim i to go zmarrtwi!!!
Ciezko mi, naparwde, nie moge sie na niczym skupic, ciagle mysle, wspominam, te ostatnie 2 spotkania jakby iskierka nadziei, jak powiedzial, ze mysli jakby bylo jakbysmy znow byli razem...ale nie chce zyc nadzieja!!
Boje sie ze juz sie nigdy nie zakocham, ze mina mi najfajniejsze lata, ze juz nigdy nie bede szczesliwa.
a ja naparwde nie jestem zla osoba, ja tylko chce byc szczesliwa:((

#300 Elodi

Elodi
  • Użytkownik
  • 6 709 postów

Napisano 12 stycznia 2011 - 19:18

...gdyby nie ta uczelnia...byloby latwiej..


przede wszystkim gdybyś zmieniła numer telefonu jakiś czas temu, to nie dostałabyś od niego zaproszenia na spotkanie, życzeń noworocznych i świątecznych. A przecież o to Ci chodzi-żeby dać sobie z tym spokój. Jest tyle rozwiązań, żeby ułatwić sobie sprawę, ale ty się czaisz na to i oczekujesz wbrew pozorom, żeby do Ciebie napisał. Zamiast bawić się jak dzieci w piaskownicy, zapytaj się go raz, a porządnie, czy chce z Tobą być, bo potrzebujesz stałego związku, a nie cackania się z nim. Wy nie macie żadnej szczerej rozmowy. Ty cały czas piszesz, że nie wiesz, czy on jest chętny na związek- to się go w końcu spytaj :roll: Jeśli nie potrafisz być konsekwentna, to weź go na stronę i zapytaj wprost. Jak dla mnie szczerość to podstawa, postaw kawę na ławę: Albo jesteś ze mną, bo ja Cię kocham i nie mogę przestać o Tobie myśleć i przestajemy się bawić w takie podchody, albo weź się odwal i daj mi spokój, bo nie rozumiem niezdecydowania i robienia mi nadziei.





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych