grunt żeby mieć oddzielną kuchnię i łazienkęMoi rodzice na dole, a my na samej górze będziemy mieszkać
Z rodzicami, same, czy z facetem?
#222
Napisano 18 stycznia 2012 - 10:16
#223
Napisano 18 stycznia 2012 - 14:34
kuchnie będziemy mieć odzielną na pewno, gorzej z łazienką. Da się jakoś przeżyć. Najważniejsze jest to, żeby do tego pokoju nikt nie wchodził. Żebyśmy mieli kawałek kąta tylko dla siebie. Może kiedyś ten dom będzie naszgrunt żeby mieć oddzielną kuchnię i łazienkę żeby się rzadko widywać
#224
Napisano 18 stycznia 2012 - 18:27
No i apeluję do tych, które studiują, myślą o wyrwaniu się z domu aby zrobiły to jak najszybciej po studiach bo później będzie im naprawdę ciężko oderwać się od domu i zacząć samodzielne życie... Wiem z doświadczenia niestety
#225
Napisano 01 sierpnia 2012 - 09:23
Dziękuję za radęNo i apeluję do tych, które studiują, myślą o wyrwaniu się z domu aby zrobiły to jak najszybciej po studiach bo później będzie im naprawdę ciężko oderwać się od domu i zacząć samodzielne życie... Wiem z doświadczenia niestety
I co do Twoich wyrzutów sumienia, jak jedziesz do Połówka, to mam tak samo.
Bo dom zostawiam, bo babcia sobie nie poradzi i tak mi głupio jakoś...
#226
Napisano 01 sierpnia 2012 - 09:29
JA w sumie przez całe studia mieszkałąm w domu, i źle nie było. Jasne, że było milion rzeczy, które mnie wkurzał - chocby ta pomoc w gotowaniu i włażenie do mojego pokoju, kiedy potrzebowałąm świętego spokoju i tak dalej i tak dalej, można długo wymieniać. Ale po roku mieszkania w Hiszpanii, teraz się duszę. I choć bym stanęła na rzęsach, i miała lekko głodem przymierać, to z nimi mieszkać nie będę, bo nie dam rady, za stara jestem , potrzebuję kawałka swojej przestrzeni.No i apeluję do tych, które studiują, myślą o wyrwaniu się z domu aby zrobiły to jak najszybciej po studiach bo później będzie im naprawdę ciężko oderwać się od domu i zacząć samodzielne życie... Wiem z doświadczenia niestety
Natomiast nigdy nie miałam tak ja wy dziewczyny, że "nie mogłam się wyrwać,", bo mi się tęskniło, czy miałam poczucie, że coś zostawiam, wręcz przeciwnie - zawsze czułam się świetnie. Ale to chyba od natury człowieka zależy
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth."
#227
Napisano 01 sierpnia 2012 - 12:50
Mam znajomą, która za wszelką cenę chciała się wyrwać na studnia dalej i zamieszkać w innym mieście, bo nie mogła się dogadać z babcią, która dogadywała jej za każdym razem, kiedy wracała późno albo czegoś nie zrobiła. A teraz jak już tam mieszka to jak tylko może to wraca do domu, bo teraz z czasem uznała, że w domu miała lepiej.
Ja jestem zdania, że w domu jest mi na tyle dobrze, że nie muszę uciekać, żeby czuć swobodę. M. nawet jak nie byliśmy parą zostawał u mnie na noc i mama po pierwszym szoku nic nie mówiła więcej
Każda sytuacja jest inna, każdy człowiek ma inne podejście.
Czasem chcę zamieszkać z M. gdzieś w małym mieszkanku, ale narazie nie ma ku temu warunków, wolałabym, żeby to była dobrze podjęta decyzja, bo nie wyobrażam sobie, że się wyprowadzę, a za pół roku wrócę z płaczem, bo coś mi nie pasuje, bo inaczej to sobie wyobrażałam. Czuję się dojrzała, ale nie kieruję się kaprysami
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...
#228
Napisano 13 stycznia 2013 - 12:41
Wyprowadziliśmy sie do innego miasta, nie żałuję swojej decyzji
#229
Napisano 13 stycznia 2013 - 12:59
Każdy z nas urodził się ateistą
#231
Napisano 13 stycznia 2013 - 13:13
Każdy z nas urodził się ateistą
#232
Napisano 13 stycznia 2013 - 15:25
Mój Połówek u siebie w domu zajmuje całe piętro: łazienka, 3 pokoje, korytarz, balkon. Tylko kuchni nie ma.Na pierwszy rzut oka to jest całkiem dobrze, ale on kategorycznie nie chce mieszkać z rodzicami po naszym ślubie.Ja mu tłumaczę, że to i tak będzie nieuniknione, bo przecież musielibyśmy wybudować dom jeszcze przed ślubem żeby z nimi nie mieszkać i że chociaż na czas budowy i tak zamieszkamy razem na tym piętrze ,
ale on jest na nie
#233
Napisano 13 stycznia 2013 - 15:30
Rozumiałabym go gdyby mieszkał w bloku i miał tylko swój pokój. Ale chwilowo to mozna pomieszkac katem gdziekolwiek. Wazne aby nie na zawsze.
Każdy z nas urodził się ateistą
#234
Napisano 13 stycznia 2013 - 15:30
Lubię czytać!
Marcjanna Fornalska "Pamiętnik matki"
#235
Napisano 13 stycznia 2013 - 18:05
#236
Napisano 13 stycznia 2013 - 18:53
bo on argumentuje to tak, że jego mama zawsze źle wspomina czas gdy mieszkała z teściami i znajomi, którzy tak mieszkają ciągle narzekają
I tu ma rację bo dla nas to też nie jest dobre. Też ciągle narzekam i odliczam dni do wprowadzenia się, ale nie wyobrażam sobie, że miałabym 1000 zł na wynajem wydawać. Poza tym z mamą mamy układ. My za nic nie płacimy, wszystko idzie w budowę, dlatego uważam, że mimo wszystko można się pomęczyć i drugi raz również wybrałabym to rozwiązanie.
Lubię czytać!
Marcjanna Fornalska "Pamiętnik matki"
#237
Napisano 14 stycznia 2013 - 07:23
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt
#238
Napisano 14 stycznia 2013 - 09:57
My na razie sami i uwielbiam ten stan rzeczy.
Ostatnio w planach przeprowadzka po ślubie do teściów. To jeszcze nic pewnego, ale mocno rozważamy i chyba jesteśmy coraz bardziej na tak. :->
Po pierwsze: mają duży dom, który i tak jest przeznaczony dla Brzydkiego. Mielibyśmy całą górę dla siebie (ok.100 m2), chcielibyśmy na parterze dobudować jeszcze salon z jadalnią i kuchnię, toaletę, zrobić zupełnie osobne wejście z drugiej strony budynku. Dom ma duże możliwości, dałoby się.
Po drugie, teściowie nie są już młodymi ludźmi i wiem, że za jakieś 10 lat góra, będzie trzeba im pomóc. I wiem, że to będzie nasz obowiązek. Łatwiej nam będzie to robić, jeśli będziemy na miejscu. Bo co mi z tego, że wezmę kredyt ( o ile dostanę
Po trzecie, do domu przylega duża ziemia, którą niewielkim nakładem czasu i kosztów, można by podzielić na działki budowlane i sprzedać. To też ma być dla Brzydkiego.
Patrząc bez uczuć- szkoda oddać to wszystko komuś innemu, skoro zawsze miałó być dla Brzydkiego.
Zawsze marzyłam o WŁASNYM domu, tylko naszym, zbudowanym pod nas i dla nas. Myślę, że kiedyś byłoby nas na niego stać. Ale rodzice to rodzice, nawet gdyby tego domu nie mieli, to przecież i tak naszym obowiązkiem jest być z nimi, kiedy już nie będą sobie radzić. Wyjście z wspólnym domem, ale osobnymi wejściami, wydaje mi się niezłym kompromisem.
A ściany wspólne i sufit sobie wyciszymy.
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
#239
Napisano 14 stycznia 2013 - 17:55
Keep calm and become a doctor
// Mission completed
#240
Napisano 14 stycznia 2013 - 19:32
Z tym, że mamy traktować jak własne i tak też o nie dbać. :->
Właściwie to płacimy teraz mniej niż mieszkając w akademiku, a mamy 2 pokoje, łazienkę, kuchnię, korytarz, strych, piwnicę i przede wszystkim prywatność.
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Jak ustalić numer księgi wieczystej po adresie lub numerze działki? |
|
|
|
Stomatolog na nfz czy prywatnie |
|
|
|
Pompa ciepła czy piec na pellet |
|
|
|
Popękane naczynka na twarzy co pomoże |
|
|
|
Dom czy mieszkanie? |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych




















