Mam doła :(
#2141
Napisano 13 września 2011 - 14:44
Pierwsza sprawa z tym bratem. Moze to meska duma ??
Dwa- mysle że musisz byc bardzo slina. Starac sie go wspierac , bo kiedy mu mowisz jak ci źle, płaczesz - to go załamuje.Kiedy M. pojechał na 3 tyg. starałam sie mu nie mowic ze mi źle. Znaczy on i tak wiedział. Ale ogolnie wyzalałam ze kolezance, mamie.
Aby go nie obciazac. Mam nadzieje ze rozumiesz o co mi chodzi. Ty tu masz ( jak pisałas mi na pw) ludzi obok. Masz sie komus wyzalic. Masz nas. On jest sam. Zbyt duzo mysli ma w głowie. Chce dla Ciebie dobrze, chce byc blisko a nie moze Ci tego dac teraz. I rodzi w nim to zlosc na siebie.
Poza tym takie rozłaki czesto prowadza poza łzami, do frustracji, , obwiniania siebie. Musiscie byc slini aby temu wszystkiemu podołac. Nie ma złotego srodka - poza ciepłem, wsparciem, miłoscia, dobrym słowem. Ja wierze że sie wam uda.
A co do tego ze nie dał Ci wsparcia dzis - moze nie wie jak Ci pomoc? przerasta go ta sytuacja ?
#2142
Napisano 13 września 2011 - 14:49
Jesteście naprawdę świetną parą, więc dacie radę i to na pewno chwilowy kryzys. Trzymam za was kciuki
A jak tylko coś nie tak, to tak jak mówisz - od razu trzeba szczerze i na spokojnie pogadać.
![]()
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!

#2143
Napisano 13 września 2011 - 22:12
Trzymam za was kciuki
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...
#2144
Napisano 14 września 2011 - 07:57
Jak to powszechnie wiadomo kobiety od mężczyzn różni ten fakt, że my lubimy się wygadać gdy coś nas boli, gdy jest nam źle. Mężczyźni raczej duszą to w sobie i informują o tym otoczenie dopiero w krytycznym momencie lub gdy rzeczywiście potrzebują rady - nie lubią gadać dla gadania, by się komuś wygadać. Nam natomiast robi się od razu lżej na serduchu jeśli porozmawiamy z kimś o naszym problemie, nawet jeśli nie uzyskamy porady. Faceci bez porad, czy pomocy rozwiązania problemy nie widzą sensu otwierania się przed kimś. Wydaje mi się, że dlatego Twój Połówek tak dziwnie czasem reaguje na Twoje wypowiedzi. Ty chcesz się wygadać by podzielić się smutkiem (bo ponoć wtedy jest o połowę mniejszy
Również nie jestem zwolenniczką prowadzenia kłótni przez telefon. Nie widzimy wtedy tej drugiej osoby, ciężko tam odgadnąć mimikę twarzy - która w takich sprawach bywa ważna. Czasem jeden grymas twarzy czy gest ręką jest bardziej wymowny niż słowa.
Niestety nigdy nie byłam w podobnej sytuacji jak Twoja - ale wierzę, że dacie sobie radę. Często bywa, że takie czasowe rozłąki umacniają związek, bo pokazują ludzi z zupełnie innej perspektywy. Znasz to powiedzenie, że 'doceniamy dopiero gdy stracimy'? W tym wypadku zamieńmy słowo 'stracić' na 'wyjechać'
Ściskam mocno
Take your make-up off
Let your hair down
Take a breath
Look into the mirror, at yourself
Don't you like you? Cause I like you!
#2145
Napisano 14 września 2011 - 12:16
zdecydowanie, bo inaczej to tylko narasta i narastaMyślę, że najlepszym wyjściem w naszej sytuacji będzie mówienie od razu co nam nie pasuje i co boli, bo po miesiącu czekania i trzymania tego może być tylko gorzej.
Kasia ja wiem co czujesz, i rozumiem.
Spotkacie się i musicie pogadać. O tym, że nawzajem się wspieracie, bo w końcu jesteście razem. O tym jak często do siebie dzwonicie, że jak coś się dzieje, jakieś opóźnienia czy coś, od razu się informujecie i tak dalej. Nie ma złotej recepty na związki na odległość, każdy musi to sobie wypracować sam. U mnie funkcjonowało to podczas godzinnych rozmów na gadu gadu, skype i innych takich, i wiedząc co Chłop je na śniadanie albo dokładnie znając jego znajomych czułam, że w jakiś sposób się od siebie nie oddalamy. Jasne, że było trudno i dalej jest, ale mam nadzieje ,że skoro funkcjonowało, to i tym razem się uda, bo się staram, i on też
Dacie radę, kupę czasu jesteście razem, więc kurde, usiąść i pogadać, nawet o rzeczach oczywistych
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth."
#2147
Napisano 14 września 2011 - 15:22
Sluchaj ja sie nie znam, ale nie dostaje sie 3m.czne wypowiedzenie platne najpierw? I w miedzyczasie mozna pracy szukac?
A u was ciezko z praca?
Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,
zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,
nim minęła pierwsza minuta Twojego życia -
byłam gotowa za Ciebie umrzeć...
#2149
Napisano 14 września 2011 - 15:38
Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,
zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,
nim minęła pierwsza minuta Twojego życia -
byłam gotowa za Ciebie umrzeć...
#2151
Napisano 14 września 2011 - 15:43
Niepotrzebnieto nastawienie mojego męża ja w takich sytuacjach zawsze myślę o najgorszym
Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,
zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,
nim minęła pierwsza minuta Twojego życia -
byłam gotowa za Ciebie umrzeć...
#2153
Napisano 18 października 2011 - 09:50
T wczoraj po śniadaniu zaczął przeglądać forum i natknął się na wypadek samochodowy. Pokazuje mi zdjęcia i mówi, że 21-letnia kobietka zginęła na miejscu. Po chwili jak patrzył na samochody uczestników wypadku kazał mi dzwonić do mojego brata ciotecznego. Dzwoniąc miałam nadzieję, że osoba która zginęła tam to nie Agata. Niestety w słuchawce usłyszałam płacz Tomka i pytanie skąd się dowiedzieliśmy. Pojechaliśmy do niego jakoś go wesprzeć, choć po tym wszystkim nie wiedzieliśmy co mówić i jak się zachowywać.
Agata wraz z bratem wracali do domu. Jej brat prowadził. Wjechali do skrzyżowanie ulic Tatrzańska i Dąbrowskiego a tam jakiś gówniarz 17-nastoletni przejechał na czerwonym świetle i wjechał w nich. Uderzył w bok od strony Agaty. Jechał taką prędkością, że Wojtek stracił panowanie nad autem, kręcili się w kółko, Agaty pasy wyrwało, a ona wyleciała przez drzwi, które się otworzyły. Wyrzuciło ją na około 10 metrów, nie przeżyła. Jej brat jest w szpitalu. Bardzo połamany. Obojczyk, miednica, kostka i noga. Czeka go ciężki okres przez brak możliwości chodzenia a później długa rehabilitacja.
Gówniarzy w samochodzie było albo 3 albo 4. Wiem, że 2 uciekło po wypadku. Kierowca został w aucie bo nie mógł wyjść. Uszkodzona klatka piersiowa, ręka i podudzie. Ale nic mu takiego nie będzie. A ona nie żyje.
Wczoraj wypłakałam taką ilość łez, chyba z 4 godziny płakałam. Mój brat cioteczny jest w ciężkim stanie psychicznym. Zestarzał się przez tą jedną chwilę chyba z 5 lat. Cała rodzina, wszyscy nie potrafią sobie poradzić z tym.
Musiałam się wygadać, bo choć cały czas z T o tym rozmawiamy to i tak cały czas czuje ból na sercu.
#2154
Napisano 18 października 2011 - 10:09
#2155
Napisano 18 października 2011 - 10:35
Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,
zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,
nim minęła pierwsza minuta Twojego życia -
byłam gotowa za Ciebie umrzeć...
#2156
Napisano 18 października 2011 - 11:16
Trzymajcie się jakoś i wspierajcie Tomka
#2157
Napisano 18 października 2011 - 11:20
Agata wraz z bratem wracali do domu.
tam jakiś gówniarz 17-nastoletni przejechał na czerwonym świetle i wjechał w nich.
Straszna tragedia
Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.
#2158
Napisano 18 października 2011 - 11:30
![]()
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!

#2159
Napisano 18 października 2011 - 11:51
#2160
Napisano 18 października 2011 - 12:27
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Prezent dla mamy |
|
|
|
Prezent dla mamy |
|
|
|
Podpięty Temacik dla mam |
|
|
|
Mam Talent... |
|
|
|
Torba/plecak dla mamy z dzieckiem |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych
















