Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Mam doła :(


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
2238 odpowiedzi w tym temacie

#2121 ewelina344

ewelina344
  • Użytkownik
  • 694 postów

Napisano 03 czerwca 2011 - 21:48

mam nadzieje, że poznam w końcu bliska mi osobę,,zaprzyjaźnię się..., czuje pustkę...teraz wiem, że towarzystwo jest bardzo ważne, bez niego jest się samotnym <bezradny></span>
ale straciłam wiarę w ludzi..jedna olała mnie dla chłopaka, a znaliśmy się 8 lat..druga, to właśnie ta co pisałam wam teraz...no i znowu następna....obraziła się na mnie...bez powodu...bo pokłóciła się z moim chłopakiem i to ostro..,no ale to powód, żeby ze mną zerwać kontakt?...ja niczemu nie jestem winna <bezradny></span> ja nie wiem, czy ja nie mogę poznać normalnej osoby..
Dołączona grafika
Bo ja mam to coś, co oni kochają… A one nienawidzą.. :D
Dołączona grafika

#2122 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 03 czerwca 2011 - 22:16

mam nadzieje, że poznam w końcu bliska mi osobę,,zaprzyjaźnię się.

to na pewno! Z przyjaźnią tak jest, że przychodzi sama, kiedy się nie spodziewamy. ;-) Tylko nie można się poddawać i ciągle chodzić smutnym. Jakoś tak jest, że ludzie bardziej lgną do uśmiechniętych ludzi. ;-)

obraziła się na mnie...bez powodu...bo pokłóciła się z moim chłopakiem i to ostro..,

Też w bardzo podobny sposób straciłam "przyjaciółkę". I wiesz co? Z perspektywy czas to bardzo się cieszę, że tak się stało. Nie była to widocznie prawdziwa przyjaźń. I też mnie to wtedy bolało, a teraz..teraz mam kogoś, kogo naprawdę mogę nazwać prawdziwą przyjaciółką. I Tobie tego samego życzę! ;-)

-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#2123 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 04 czerwca 2011 - 06:16

Z perspektywy czas to bardzo się cieszę, że tak się stało

ja tez . Bo choc wiadomo że po tylu latach byłam z nia zwiazana to nalezała do tzw. toksycznych ludzi. Ze spotkania wracałam zmeczona, zniechecona.
Widocznie tak miało być.

Z przyjaźnią tak jest, że przychodzi sama, kiedy się nie spodziewamy

i z miłościa też ;)
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#2124 slavek44

slavek44
  • Użytkownik
  • 1 250 postów

Napisano 04 czerwca 2011 - 17:49

zalozylem juz watek o przyjazni :) . EWELINA344 - my chyba nie mamy co liczyc na przyjazn :( . Ja co bym nie robil nie mam kogo by nazwac przyjacielem , przyjaciolka :( . Mialem jednego ale zalozyl rodzine za granica i kontakt sila rzeczy bardzo rzadki . Przyjazn tak jak i milosc to dla nielicznych , ja nie wierze w jedno ani drugie

#2125 ewelina344

ewelina344
  • Użytkownik
  • 694 postów

Napisano 02 lipca 2011 - 20:47

nie mam doła, ale coś gorszego- załamanie psychiczne,żyć mi się nie chcę!!!!!!!!!!!!!!!!!!! nie mam już siły, czemu życie mnie tak pokarało.
z dnia na dzień życie może się tak zmienić <bezradny></span>

przed wczoraj moją mame bolał bardzo brzuch, karetkę wezwaliśmy, wczoraj się dowiedziałam, że ją operowali bo jelito grube jej pękło i dostała krwotoku, co podali jej krew wyciekała z niej, ledwo ją odratowali, teraz trzeba czekać na diagnoze odcinka, czy ten guz, który miała jest złośliwy, jak tak to koniec...ja sobie tego nie wyobrażam, jak ja sobie bez niej dam rade..tak ją kocham...całymi dniami płaczę, ja już ledwo na oczy widzę..srce mi pęknie :-(
a żeby tego było mało, wiecie, że pracuję w sklepie obuwniczym...i kierownik mi nie dawał umowy...dzisiaj jak gdyby nigdy nic mówi, że to ostatni dzień pracy mój...bo zamyka sklep!!!!...mało nie zemdlałam...czemu nie powiedział tego wcześniej!!!! tylko z dnia na dzień..i co teraz? ani nie mam żadnego papieru że w sklepie pracowałam, miałam inne oferty pracy i stażów ale odmówiłam!!!!bo miałam tą pracę... a tu mnie tak zrobili na szaro..jakbym wiedziała to bym przyjeła staż, który mi oferowali z urzędu pracy..
Boże jacy ludzie są podli...myślą tylko o sobie..

tak więc wszystko mi się sypnęło..nie mam siły żeby żyć...
Dołączona grafika
Bo ja mam to coś, co oni kochają… A one nienawidzą.. :D
Dołączona grafika

#2126 elizabeth

elizabeth

    lady

  • Użytkownik
  • 7 114 postów

Napisano 03 lipca 2011 - 22:23

ewelina344, jest źle, ale najważniejsze, żebyś teraz się nie poddawała i była oparciem dla mamy, która na pewno tego potrzebuje, a i Tobie dobrze zrobi skupienie się na niej, bo mniej będziesz o smutku myślała.
Co do pracy, to fakt, że kierownik zachował się okropnie, a le tak to już jest - człowiek człowiekowi wilkiem. Praca zawsze sie znajdzie. Raz szybciej, raz później. Najważniejsze, żebyś się nie poddawała <przytul></span>
Trzymam za Ciebie kciuki Ewelina :*

<serducho>
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat

są z nami zawsze, chcesz czy nie.

Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany

być może kiedyś spełnią się?

Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy

w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!
 

65vqegz2wjpc3llf.png

 


#2127 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 03 lipca 2011 - 23:06

ewelina344 no troche ci sie posypało, ale bedzie dobrez , musi być :*
a placz jesli pomaga to jest dobry,

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#2128 viola

viola
  • Użytkownik
  • 8 330 postów

Napisano 04 lipca 2011 - 11:17

Ewelina344,po burzy zawsze wychodzi słońce.Kochana musisz wierzyć,że będzie dobrze.Nie załamuj się,bądź oparciem dla mamy.Podtrzymuj ją na duchu.
Niech nie widzi Twoich łez.
Po za tym,jesteś młoda,znajdziesz na pewno jeszcze pracę taką,która będzie dawać Ci dużo radości.Pamietaj,jak się czegoś bardzo pragnie,to w końcu będzie sie to miało.Dużo siły i wytrwałości,kochana.Jestem z Tobą,duchem. ;*

#2129 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 05 września 2011 - 15:05

Heh... Nie wiem czy 'Mam dola' całkowicie oddaje stan w jakim się dzisiaj znajduję. Wiem, że marudzeniem nic nie zmienię, ale same rozumiecie, że czasem wygadanie się trochę pomaga. Nie mam pracy a tu zaraz trzeba będzie płacić za pierwszy semestr studiów. Szukałam już od jakiegoś czasu ale w mojej małej miejscowości nie ma niczego! Moja mama też jej nie ma więc nie jest w stanie mi pomóc, a do tego ciągle narzeka co doprowadza mnie do jeszcze gorszego stanu. Powinnam zgłosić sie na kolejną poprawkę na prawo jazdy (5) ale wiąże się to też z dużymi kosztami, bo bez dodatkowych lekcji nie mam po co iść. Nie wiem czy ryzykować ostatnie pieniądze, bo jak nie zrobię tego teraz to kiedy? na dodatek jedyna osoba, która we mnie wierzy i nie pozwala mi się załamywać - mój K. wyjechał akurat w takim momencie. Nie sądziłam, że to wszystko mnie przerośnie <bezradny></span>

201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 


#2130 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 05 września 2011 - 15:16

że czasem wygadanie się trochę pomaga.

kazdy ma takie chwile, ja miałam wczoraj np. to normalne. Najlepiej sie wypłakac, wygadac.

No fakt teraz to wyglada mało ciekawie, rozumiem Cie i to bardzo bo tez mieszkam w małej miejscowosci i o prace ciezko - dlatego szukam dalej - Kraków , Katowice i jesli cos znajde to pewnie tam. Moze poszukaj dalej pracy? moze jakas dorywcza ? opieka na dzieckiem? moze korki dac komus np. z jezyka jesli znasz?

Powinnam zgłosić sie na kolejną poprawkę na prawo jazdy (5) ale wiąże się to też z dużymi kosztami, bo bez dodatkowych lekcji nie mam po co iść. Nie wiem czy ryzykować ostatnie pieniądze, bo jak nie zrobię tego teraz to kiedy?

mysle ze bym poszła, jak juz zaczełas, to skoncz.

na dodatek jedyna osoba, która we mnie wierzy i nie pozwala mi się załamywać - mój K

to wazne ze masz jego. Kazde problemy sa do pokonania. I do przejscia.
Finansowo nie mozesz juz na nikogo liczyc? chocby chwilo? pozyczka? wiem ze to nie dokonca super rozwiazanie ale moze jakies wyjscie zawsze zanim podłapiesz prace a wierze ze wkoncu tak .
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#2131 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 05 września 2011 - 15:27

Moze poszukaj dalej pracy? moze jakas dorywcza ? opieka na dzieckiem?


Właśnie jako opiekunka szukam między innymi bo mam doświadczenie. Już zaczełam przeglądać oferty dla Poznania ale z dojazdami będzie kłopot bez tego cholernego prawka.

Finansowo nie mozesz juz na nikogo liczyc? chocby chwilo? pozyczka?

Teoretycznie mogłabym poprosić siostrę ale ona ma dzieciaki i wiem że za dużo też nie ma, a poza tym martwię sie z czego spłacę później.

jeszcze K. sobie wakacje wymyślił a mi głupio bo nie mam za co, a tak być na czyimś utrzymaniu też nieciekawie.

201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 


#2132 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 05 września 2011 - 15:46

Już zaczełam przeglądać oferty dla Poznania ale z dojazdami będzie kłopot bez tego cholernego prawka.

no to na poczatek bez prawka a jak zrobisz - z prawkiem ;) uda sie . Zobaczysz.

Teoretycznie mogłabym poprosić siostrę ale ona ma dzieciaki i wiem że za dużo też nie ma, a poza tym martwię sie z czego spłacę później

nie wiem jakie masz relacje z siostra jak jest u niej z sytuacja finansowa, ale pamietam jak moja kolezanka miała sytuacje kiepska i pozyczyła od brata. Zgadalisie ze zwroci jak bedzie mogła. Wkoncu to TWoja siostra i zna Cie. POgadaj z nia moze.

bo nie mam za co, a tak być na czyimś utrzymaniu też nieciekawie

a no nie, ale powiedz sobie ze to chwilowa sytuacja.
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#2133 tigraa84

tigraa84
  • Użytkownik
  • 5 129 postów

Napisano 05 września 2011 - 15:49

halynka, a nie masz możliwości przeprowadzić się do Wrocka i zamieszkać z K.? Nie rozważałaś/liście takiej opcji? Tu mogłabyś kontynuować studia i poszukać pracy, zawsze to łatwiej coś znaleźć w większym mieście skoro u Ciebie tak ciężko.
Mężczyzna bez kobiety jest jak pies bez pcheł- niby da się żyć, ale nudno
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo

#2134 Madź

Madź

    heksa

  • Użytkownik
  • 4 069 postów

Napisano 05 września 2011 - 18:14

Nie rozważałaś/liście takiej opcji?

Właśnie? :-> Może warto o tym pomyśleć?

K. sobie wakacje wymyślił a mi głupio bo nie mam za co, a tak być na czyimś utrzymaniu też nieciekawie.

Ale jesteście razem tak? Albo nie jedźcie w ogóle, albo pogadajcie noto musisz mu powiedzieć, że jest tak i tak i Ci głupio. Powinien sam zaoferować jakieś wyjście z sytuacji. Chociaż ja osobiście darowałabym sobie wyjazd chyba.
“One, remember to look up at the stars and not down at your feet.
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
 

#2135 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 06 września 2011 - 11:20

Nie rozważałaś/liście takiej opcji?

Właśnie? :-> Może warto o tym pomyśleć?


Rozważaliśmy niby, ale to głównie ja jestem na nie. Byłabym praktycznie sama w obcym mieście. Już raz zamieszkałam z facetem i co? Jak teraz wyprowadzę się znów obawiam się że nie będzie odwrotu. Poza tym mam ostatni rok licencjatu. wolałabym go dokończyć w Poznaniu. No i nie mam serca zostawiać moich dziewczyn z drużyny na lodzie a nie mam kogoś kto by je wziął zamiast mnie. Więc stwierdziliśmy, że rok poczekamy.

Powinien sam zaoferować jakieś wyjście z sytuacji.


jesteśmy razem i zaoferował wyjście. On ma płacić za te wakacje. Chce mnie zabrać w góry bo wie, że o tym marzę od dawna, ale rok mogę poczekać a czuć się bardziej komfortowo a nie 'być na czyjeś łasce'. Nie wiem sama.

201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 


#2136 Katarzynka89

Katarzynka89
  • Użytkownik
  • 2 672 postów

Napisano 13 września 2011 - 11:06

Dziś ja wam trochę posmucę.
Wiecie dobrze, że T jeździ teraz na dostawczych i nie ma go 3 tygodnie w domu. Tyle, że teraz okazało się, że nie ma go już 2 tygodnie, wróci na weekend i znów na 3 tygodnie wyjedzie. Miał wrócić na początku tego tygodnia(poniedziałek wieczór lub dziś popołudniu), a dziś okazało się, że nie wiadomo czy wróci jutro wieczorem. Do tego wszystkie pokłóciliśmy się wczoraj o głupstwo, tyle, że napisał mi coś co mnie zabolało. Napisał mi, że on chciał ode mnie wsparcia, a nie pomocy u mojego brata bo do niego sam mógł zadzwonic. To nie ja zadzwoniłam do Jarka tylko moi rodzice zaniepokojeni całą tą sprawą z jego opóźnionym powrotem. Rozmawiając z nim starałam się go pocieszyć, ale co mam mówić jak sama jestem zdołowana. A dziś napisałam mu jak mi jest źle, że przez to wszystko nie mogę zasnąć (co mi się rzadko zdarza), a on na to, że nie ma nadziei na to, że wróci jutro :-( Tyle ze wspólnego wsparcia. Dziś jestem tak podminowana i zdołowana, że aż łzy same mi z oczu płyną. Ciężko jest :-(

the sun is always rising in the sky somewhere...



Dołączona grafika

#2137 nikus

nikus
  • Użytkownik
  • 3 355 postów

Napisano 13 września 2011 - 11:29

Katarzynka89, rozumiem cie doskonale, bo sami tak zylismy z mezem. :roll:
Jest ciezko i to cholernie, bo zarowno ty jak i T. musicie sie dawac rady sami (jak brutalnie to brzmi), bo innego wyjscia nie ma.

Pamietam ile razy maz obiecal, ze przyjedzie w dany dzien, a potem wszystko przelozylo sie o 4-5dni, a nawet 3 tyg :roll: Bylam wsciekla, zla. Mowilam mu w tej zlosci, ze tylko kasa sie dla niego liczy, nie ja. Choc wiedzialam dobrze, ze w kazda wolna o mnie mysli i teskni jeszcze bardziej niz ja, bo tam nie ma nikogo. I ze pracuje, bo kasa byla nam potrzebna.
Teraz jesli zdaza sie, ze maz wyjezdza na delegacje (nie takie wyjazdy na prace jak kiedys) i jego powrot sie opozni to ja staram sie zrozumiec. Moje tamtejsze zachowanie zwalilabym po prostu na mlody wiek :roll:

Takze glowa do gory, bo jesli chcecie tak zyc (pisalas kiedys 2-3lata), to musicie byc niewyobrazalnie silni. Dyskusje zostawcie jak wroci do domu, a nie przez tel, bo to jest jeszcze gorzej.

Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,

zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,

nim minęła pierwsza minuta Twojego życia -

byłam gotowa za Ciebie umrzeć... 


#2138 Katarzynka89

Katarzynka89
  • Użytkownik
  • 2 672 postów

Napisano 13 września 2011 - 11:42

Dyskusje zostawcie jak wroci do domu

Wiem o tym dlatego nic mu nie napisałam o tym, że nie czuje jego wsparcia. Powiem mu to wszystko jak się zobaczymy. Na spokojnie to wszystko musimy omówić.

Choc wiedzialam dobrze, ze w kazda wolna o mnie mysli i teskni jeszcze bardziej niz ja, bo tam nie ma nikogo

Dobrze o tym wiem, że tęskni tam strasznie za mną i najbardziej mu mnie tam brakuje. Tylko jest mi cholernie ciężko być silna za mnie i za niego. Powiem szczerzę, że choc jest koło mnie rodzina i znajomi to ja czuje się samotna.
Najgorsze jest to, że teraz jak wróci to nawet nie będę miała jak się nim nacieszyc, bo w sumie w niedziele popołudniu musi wyjechac.

the sun is always rising in the sky somewhere...



Dołączona grafika

#2139 karatetyka

karatetyka
  • Użytkownik
  • 5 629 postów

Napisano 13 września 2011 - 12:31

Katarzynka89, kiedy M. jeszcze nie studiował też żyliśmy na odległość i widywaliśmy się raz na tydzień czy dwa i pamiętam, jakie to było straszne. My przez ten czas trochę się od siebie oddaliliśmy. Pamiętam, jak przez chyba miesiąc, czy może jeszcze dłużej kłóciliśmy się za każdym razem, kiedy się spotkaliśmy albo kiedy mieliśmy okazję porozmawiać. Ja musiałam się uczyć, on twierdził, że po prostu nie chce mi się przyjechać, on koniecznie musiał spotkać się z dawno niewidzianym znajomym, a wtedy ja się denerwowałam. Oboje tęskniliśmy, widywaliśmy się rzadko i właśnie przez to było najwięcej kłótni. Rozumiem, że i Ty i on bywacie zdenerwowani taką zmianą planów, ale to mam nadzieję, że wy tego unikniecie. To w końcu nie jego wina i jemu na pewno jest tak samo, albo i jeszcze trudniej, niż Tobie tym bardziej, że on rodziny i przyjaciół przy sobie nie ma.
Tak, jak napisała nikus, musicie być bardzo silni, bo życie w rozjazdach przez 2 czy 3 lata to na pewno strasznie trudna rzecz i wielka próba dla związku, ale mam nadzieję, że wam się uda <przytul></span>

#2140 Katarzynka89

Katarzynka89
  • Użytkownik
  • 2 672 postów

Napisano 13 września 2011 - 14:29

My przez ten czas trochę się od siebie oddaliliśmy

Mam nadzieję, że my się nie oddalimy od siebie.

To w końcu nie jego wina

Wiem, że to nie jego wina. Obwiniać może tylko i wyłącznie spedycje, bo od nich jest najwięcej kłopotów.

ale mam nadzieję, że wam się uda

Musi się udać. Powiedzieliśmy sobie, że jeżeli zobaczymy choć jedną oznakę tego, że nasz związek przez te wyjazdy się psuje to T zrezygnuje z nich. Bardziej nam zależy na nas niż pieniądzach.

Nie winię jego za to, że ja mam doła, bo wiem, że on nie lepiej się tam czuje. każdego dnia próbuje mu poprawić humor i pokazać, że wspieram go. Zdaje sobie z tego sprawę jak on musi się czuć. Podziwiam go, że daje sobie radę.
Dziś mnie tak złapało, bo ja też potrzebuje od niego wsparcia, a dziś go nie dostałam. Zabolało to. Ale jutro po praktykach mam zamiar na spokojnie porozmawiać z nim i poprosić go o to by również mnie wspierał. Myślę, że najlepszym wyjściem w naszej sytuacji będzie mówienie od razu co nam nie pasuje i co boli, bo po miesiącu czekania i trzymania tego może być tylko gorzej.

the sun is always rising in the sky somewhere...



Dołączona grafika





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych