krowka17, witaj w prawdziwym, okrutnym świecie, gdzie każdy przeciętny człowiek spędza jak nie 80% czasu w pracy, toż na pełny etat dom prowadzi, co też proste nie jest. A nie kiedy się to łączy z powodzeniem...
krowka17, ja mimo, że nie przeprowadziłam się daleko od domu, to przeryczałam pierwsze dni- a strasznie chciałam się z domu wyprowadzić, tylko kiedy się to stało, to poczułam nagle, ze coś tracę, nic już nie będzie takie jak wcześniej i beztroski w sumie okres się skończył na zawsze. Ale nigdy nie myślałam o ucieczce. Raz, ze kochałam P., dwa- prędzej czy później i tak to się MUSI stać.
brakuje mi rozrywki bo tu w kółko praca dom praca dom
Kochana to okrutne, ale tak wygląda dorosłe życie, na które się zdecydowałaś. Rozrywki owszem, ale pojawiają się priorytety i wiadomo, że to na nie poświecisz więcej czasu.
popracuje tu chyba do tego 28 lutego i wracam do domu bo nie daje rady po prostu
krowka17, jesteś jeszcze młodziutka... Jasne możesz zawrócić, ale nie uważasz tego za cofniecie w pewnym sensie? Myślisz, że za jakiś czas łatwiej będzie Ci wkroczyć w dorosłe życie? Jeśli tak to ok, wracaj do domu. Ale pomyśl sobie czy kiedy Twoje koleżanki za kilka lat będą szukały pracy dopiero, a Ty już będziesz pewnie jakąś posadkę miała- bo doświadczenie już zbierasz- nie będzie Ci łatwiej? Czy nie będziesz tej ucieczki teraz żałować?
krowka17, no i przede wszystkim- co na to Twój chłopak?