ale straciłam wiarę w ludzi..jedna olała mnie dla chłopaka, a znaliśmy się 8 lat..druga, to właśnie ta co pisałam wam teraz...no i znowu następna....obraziła się na mnie...bez powodu...bo pokłóciła się z moim chłopakiem i to ostro..,no ale to powód, żeby ze mną zerwać kontakt?...ja niczemu nie jestem winna
Mam doła :(
#2121
Napisano 03 czerwca 2011 - 21:48
ale straciłam wiarę w ludzi..jedna olała mnie dla chłopaka, a znaliśmy się 8 lat..druga, to właśnie ta co pisałam wam teraz...no i znowu następna....obraziła się na mnie...bez powodu...bo pokłóciła się z moim chłopakiem i to ostro..,no ale to powód, żeby ze mną zerwać kontakt?...ja niczemu nie jestem winna

Bo ja mam to coś, co oni kochają… A one nienawidzą..
#2122
Napisano 03 czerwca 2011 - 22:16
to na pewno! Z przyjaźnią tak jest, że przychodzi sama, kiedy się nie spodziewamy.mam nadzieje, że poznam w końcu bliska mi osobę,,zaprzyjaźnię się.
Też w bardzo podobny sposób straciłam "przyjaciółkę". I wiesz co? Z perspektywy czas to bardzo się cieszę, że tak się stało. Nie była to widocznie prawdziwa przyjaźń. I też mnie to wtedy bolało, a teraz..teraz mam kogoś, kogo naprawdę mogę nazwać prawdziwą przyjaciółką. I Tobie tego samego życzę!obraziła się na mnie...bez powodu...bo pokłóciła się z moim chłopakiem i to ostro..,
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
#2123
Napisano 04 czerwca 2011 - 06:16
ja tez . Bo choc wiadomo że po tylu latach byłam z nia zwiazana to nalezała do tzw. toksycznych ludzi. Ze spotkania wracałam zmeczona, zniechecona.Z perspektywy czas to bardzo się cieszę, że tak się stało
Widocznie tak miało być.
i z miłościa teżZ przyjaźnią tak jest, że przychodzi sama, kiedy się nie spodziewamy
#2124
Napisano 04 czerwca 2011 - 17:49
#2125
Napisano 02 lipca 2011 - 20:47
z dnia na dzień życie może się tak zmienić
przed wczoraj moją mame bolał bardzo brzuch, karetkę wezwaliśmy, wczoraj się dowiedziałam, że ją operowali bo jelito grube jej pękło i dostała krwotoku, co podali jej krew wyciekała z niej, ledwo ją odratowali, teraz trzeba czekać na diagnoze odcinka, czy ten guz, który miała jest złośliwy, jak tak to koniec...ja sobie tego nie wyobrażam, jak ja sobie bez niej dam rade..tak ją kocham...całymi dniami płaczę, ja już ledwo na oczy widzę..srce mi pęknie
a żeby tego było mało, wiecie, że pracuję w sklepie obuwniczym...i kierownik mi nie dawał umowy...dzisiaj jak gdyby nigdy nic mówi, że to ostatni dzień pracy mój...bo zamyka sklep!!!!...mało nie zemdlałam...czemu nie powiedział tego wcześniej!!!! tylko z dnia na dzień..i co teraz? ani nie mam żadnego papieru że w sklepie pracowałam, miałam inne oferty pracy i stażów ale odmówiłam!!!!bo miałam tą pracę... a tu mnie tak zrobili na szaro..jakbym wiedziała to bym przyjeła staż, który mi oferowali z urzędu pracy..
Boże jacy ludzie są podli...myślą tylko o sobie..
tak więc wszystko mi się sypnęło..nie mam siły żeby żyć...

Bo ja mam to coś, co oni kochają… A one nienawidzą..
#2126
Napisano 03 lipca 2011 - 22:23
Co do pracy, to fakt, że kierownik zachował się okropnie, a le tak to już jest - człowiek człowiekowi wilkiem. Praca zawsze sie znajdzie. Raz szybciej, raz później. Najważniejsze, żebyś się nie poddawała
Trzymam za Ciebie kciuki Ewelina
![]()
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!

#2127
Napisano 03 lipca 2011 - 23:06
a placz jesli pomaga to jest dobry,
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#2128
Napisano 04 lipca 2011 - 11:17
Niech nie widzi Twoich łez.
Po za tym,jesteś młoda,znajdziesz na pewno jeszcze pracę taką,która będzie dawać Ci dużo radości.Pamietaj,jak się czegoś bardzo pragnie,to w końcu będzie sie to miało.Dużo siły i wytrwałości,kochana.Jestem z Tobą,duchem.
#2129
Napisano 05 września 2011 - 15:05
#2130
Napisano 05 września 2011 - 15:16
kazdy ma takie chwile, ja miałam wczoraj np. to normalne. Najlepiej sie wypłakac, wygadac.że czasem wygadanie się trochę pomaga.
No fakt teraz to wyglada mało ciekawie, rozumiem Cie i to bardzo bo tez mieszkam w małej miejscowosci i o prace ciezko - dlatego szukam dalej - Kraków , Katowice i jesli cos znajde to pewnie tam. Moze poszukaj dalej pracy? moze jakas dorywcza ? opieka na dzieckiem? moze korki dac komus np. z jezyka jesli znasz?
mysle ze bym poszła, jak juz zaczełas, to skoncz.Powinnam zgłosić sie na kolejną poprawkę na prawo jazdy (5) ale wiąże się to też z dużymi kosztami, bo bez dodatkowych lekcji nie mam po co iść. Nie wiem czy ryzykować ostatnie pieniądze, bo jak nie zrobię tego teraz to kiedy?
to wazne ze masz jego. Kazde problemy sa do pokonania. I do przejscia.na dodatek jedyna osoba, która we mnie wierzy i nie pozwala mi się załamywać - mój K
Finansowo nie mozesz juz na nikogo liczyc? chocby chwilo? pozyczka? wiem ze to nie dokonca super rozwiazanie ale moze jakies wyjscie zawsze zanim podłapiesz prace a wierze ze wkoncu tak .
#2131
Napisano 05 września 2011 - 15:27
Moze poszukaj dalej pracy? moze jakas dorywcza ? opieka na dzieckiem?
Właśnie jako opiekunka szukam między innymi bo mam doświadczenie. Już zaczełam przeglądać oferty dla Poznania ale z dojazdami będzie kłopot bez tego cholernego prawka.
Teoretycznie mogłabym poprosić siostrę ale ona ma dzieciaki i wiem że za dużo też nie ma, a poza tym martwię sie z czego spłacę później.Finansowo nie mozesz juz na nikogo liczyc? chocby chwilo? pozyczka?
jeszcze K. sobie wakacje wymyślił a mi głupio bo nie mam za co, a tak być na czyimś utrzymaniu też nieciekawie.
#2132
Napisano 05 września 2011 - 15:46
no to na poczatek bez prawka a jak zrobisz - z prawkiemJuż zaczełam przeglądać oferty dla Poznania ale z dojazdami będzie kłopot bez tego cholernego prawka.
nie wiem jakie masz relacje z siostra jak jest u niej z sytuacja finansowa, ale pamietam jak moja kolezanka miała sytuacje kiepska i pozyczyła od brata. Zgadalisie ze zwroci jak bedzie mogła. Wkoncu to TWoja siostra i zna Cie. POgadaj z nia moze.Teoretycznie mogłabym poprosić siostrę ale ona ma dzieciaki i wiem że za dużo też nie ma, a poza tym martwię sie z czego spłacę później
a no nie, ale powiedz sobie ze to chwilowa sytuacja.bo nie mam za co, a tak być na czyimś utrzymaniu też nieciekawie
#2133
Napisano 05 września 2011 - 15:49
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo
#2134
Napisano 05 września 2011 - 18:14
Właśnie? :-> Może warto o tym pomyśleć?Nie rozważałaś/liście takiej opcji?
Ale jesteście razem tak? Albo nie jedźcie w ogóle, albo pogadajcie noto musisz mu powiedzieć, że jest tak i tak i Ci głupio. Powinien sam zaoferować jakieś wyjście z sytuacji. Chociaż ja osobiście darowałabym sobie wyjazd chyba.K. sobie wakacje wymyślił a mi głupio bo nie mam za co, a tak być na czyimś utrzymaniu też nieciekawie.
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
#2135
Napisano 06 września 2011 - 11:20
Nie rozważałaś/liście takiej opcji?
Właśnie? :-> Może warto o tym pomyśleć?
Rozważaliśmy niby, ale to głównie ja jestem na nie. Byłabym praktycznie sama w obcym mieście. Już raz zamieszkałam z facetem i co? Jak teraz wyprowadzę się znów obawiam się że nie będzie odwrotu. Poza tym mam ostatni rok licencjatu. wolałabym go dokończyć w Poznaniu. No i nie mam serca zostawiać moich dziewczyn z drużyny na lodzie a nie mam kogoś kto by je wziął zamiast mnie. Więc stwierdziliśmy, że rok poczekamy.
Powinien sam zaoferować jakieś wyjście z sytuacji.
jesteśmy razem i zaoferował wyjście. On ma płacić za te wakacje. Chce mnie zabrać w góry bo wie, że o tym marzę od dawna, ale rok mogę poczekać a czuć się bardziej komfortowo a nie 'być na czyjeś łasce'. Nie wiem sama.
#2136
Napisano 13 września 2011 - 11:06
Wiecie dobrze, że T jeździ teraz na dostawczych i nie ma go 3 tygodnie w domu. Tyle, że teraz okazało się, że nie ma go już 2 tygodnie, wróci na weekend i znów na 3 tygodnie wyjedzie. Miał wrócić na początku tego tygodnia(poniedziałek wieczór lub dziś popołudniu), a dziś okazało się, że nie wiadomo czy wróci jutro wieczorem. Do tego wszystkie pokłóciliśmy się wczoraj o głupstwo, tyle, że napisał mi coś co mnie zabolało. Napisał mi, że on chciał ode mnie wsparcia, a nie pomocy u mojego brata bo do niego sam mógł zadzwonic. To nie ja zadzwoniłam do Jarka tylko moi rodzice zaniepokojeni całą tą sprawą z jego opóźnionym powrotem. Rozmawiając z nim starałam się go pocieszyć, ale co mam mówić jak sama jestem zdołowana. A dziś napisałam mu jak mi jest źle, że przez to wszystko nie mogę zasnąć (co mi się rzadko zdarza), a on na to, że nie ma nadziei na to, że wróci jutro
#2137
Napisano 13 września 2011 - 11:29
Jest ciezko i to cholernie, bo zarowno ty jak i T. musicie sie dawac rady sami (jak brutalnie to brzmi), bo innego wyjscia nie ma.
Pamietam ile razy maz obiecal, ze przyjedzie w dany dzien, a potem wszystko przelozylo sie o 4-5dni, a nawet 3 tyg
Teraz jesli zdaza sie, ze maz wyjezdza na delegacje (nie takie wyjazdy na prace jak kiedys) i jego powrot sie opozni to ja staram sie zrozumiec. Moje tamtejsze zachowanie zwalilabym po prostu na mlody wiek
Takze glowa do gory, bo jesli chcecie tak zyc (pisalas kiedys 2-3lata), to musicie byc niewyobrazalnie silni. Dyskusje zostawcie jak wroci do domu, a nie przez tel, bo to jest jeszcze gorzej.
Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,
zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,
nim minęła pierwsza minuta Twojego życia -
byłam gotowa za Ciebie umrzeć...
#2138
Napisano 13 września 2011 - 11:42
Wiem o tym dlatego nic mu nie napisałam o tym, że nie czuje jego wsparcia. Powiem mu to wszystko jak się zobaczymy. Na spokojnie to wszystko musimy omówić.Dyskusje zostawcie jak wroci do domu
Dobrze o tym wiem, że tęskni tam strasznie za mną i najbardziej mu mnie tam brakuje. Tylko jest mi cholernie ciężko być silna za mnie i za niego. Powiem szczerzę, że choc jest koło mnie rodzina i znajomi to ja czuje się samotna.Choc wiedzialam dobrze, ze w kazda wolna o mnie mysli i teskni jeszcze bardziej niz ja, bo tam nie ma nikogo
Najgorsze jest to, że teraz jak wróci to nawet nie będę miała jak się nim nacieszyc, bo w sumie w niedziele popołudniu musi wyjechac.
#2139
Napisano 13 września 2011 - 12:31
Tak, jak napisała nikus, musicie być bardzo silni, bo życie w rozjazdach przez 2 czy 3 lata to na pewno strasznie trudna rzecz i wielka próba dla związku, ale mam nadzieję, że wam się uda
#2140
Napisano 13 września 2011 - 14:29
Mam nadzieję, że my się nie oddalimy od siebie.My przez ten czas trochę się od siebie oddaliliśmy
Wiem, że to nie jego wina. Obwiniać może tylko i wyłącznie spedycje, bo od nich jest najwięcej kłopotów.To w końcu nie jego wina
Musi się udać. Powiedzieliśmy sobie, że jeżeli zobaczymy choć jedną oznakę tego, że nasz związek przez te wyjazdy się psuje to T zrezygnuje z nich. Bardziej nam zależy na nas niż pieniądzach.ale mam nadzieję, że wam się uda
Nie winię jego za to, że ja mam doła, bo wiem, że on nie lepiej się tam czuje. każdego dnia próbuje mu poprawić humor i pokazać, że wspieram go. Zdaje sobie z tego sprawę jak on musi się czuć. Podziwiam go, że daje sobie radę.
Dziś mnie tak złapało, bo ja też potrzebuje od niego wsparcia, a dziś go nie dostałam. Zabolało to. Ale jutro po praktykach mam zamiar na spokojnie porozmawiać z nim i poprosić go o to by również mnie wspierał. Myślę, że najlepszym wyjściem w naszej sytuacji będzie mówienie od razu co nam nie pasuje i co boli, bo po miesiącu czekania i trzymania tego może być tylko gorzej.
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Prezent dla mamy |
|
|
|
Prezent dla mamy |
|
|
|
Podpięty Temacik dla mam |
|
|
|
Mam Talent... |
|
|
|
Torba/plecak dla mamy z dzieckiem |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych
















