Proszę bardzo o jakiekolwiek posty, może któraś miała podobną sytuację?
To może ja zacznę.

Sytuacji jako takiej nigdy nie miałam, ale może cokolwiek pomogę.
Bywa tak często, że np. robie w kierunku niego jakieś zachęcające pozy, a gdy on zaczyna się do mnie "dobierać" to ja odchodzę z jakimś wymówkami.
Musiałam od tego zacząć, bo mnie najbardziej zbulwersowało.

Postaraj się tak nie robić, bo w końcu się facet nieźle sfrustruje. Odwróć sobie role i pomyśl, jak Ty byś się czuła, gdyby Twój facet zaczął się do Ciebie dobierać i nagle stwierdził "Wiesz, jednak mnie głowa boli"? Kiedyś mądry kolega mi powiedział, że 100 razy lepiej jest nie mieć ochoty niż dać obietnicę i potem nie spełnić.
Czy to wina wspólnego zamieszkania? Nie wiem.
Po części na pewno. Kiedyś spotykaliście się na weekendy, więc byliście zaprogramowani, że ten czas jest dla Was, w tym na seks. A teraz wkradła się codzienność i okazuje się, że takiego prawdziwego czasu dla Was nie ma? To akurat przeżyłam. I wiesz co? Jedyna moja rada, to starać się "wyskrobać dla siebie każdego dnia możliwie tyle czasu, ile się da. :-> My robimy tak, że obojętne ile mamy do zrobienia po pracy, to chociaż na 15 minut kładziemy się razem i gadamy, przytulamy się, jesteśmy. Warto.
Może spróbuj zorganizować Wam jakąś kolację, wino, świeczki, muzykę, czy co tam lubicie i "miło" Wam się kojarzy? Może wtedy jakoś się przełamiesz?

I najlepiej by było, żeby właściciela mieszkania nie było. Pokombinuj!
Powodzenia