Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Problemy w związkach II


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
945 odpowiedzi w tym temacie

#681 krowka17

krowka17
  • Użytkownik
  • 13 064 postów

Napisano 16 stycznia 2012 - 15:53

Pogadamy za jakiś czas, może parę lat. W domu można sfiksować niestety

to wiem nawet nie mając dziecka :) więc za pare lat będziemy rozmawiać MOŻE o czym innym :)

#682 Madź

Madź

    heksa

  • Użytkownik
  • 4 069 postów

Napisano 16 stycznia 2012 - 16:59

Tyle że zaraz nas modki odeślą w dział z problemami

:-P

inqaa, no to przesrane troszeczkę <bezradny></span>
Ale to on w ogóle nie chce ruszać się z domu? Może to przez tą paskudną pogodę za oknem? <bezradny></span> Mi się też zimą nie chce ruszać zadka z domu :roll:
No chyba, że on tak ma zawsze? <bezradny></span>
“One, remember to look up at the stars and not down at your feet.
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
 

#683 viola

viola
  • Użytkownik
  • 8 330 postów

Napisano 16 stycznia 2012 - 17:11

No chyba, że on tak ma zawsze?

Może to typ domatora,lub ma jakieś problemy o których nie mówi i stąd jego ta niechęć <bezradny></span>

#684 inqaa

inqaa
  • Moderator
  • 5 515 postów

Napisano 16 stycznia 2012 - 18:12

Ale to on w ogóle nie chce ruszać się z domu?

Na imprezy rodzinne owszem, leci pierwszy. Lubi takie imprezy i ja też lubię. Gorzej u niego z klubami. Nie chce mu sie łazić bo pracuje w soboty, a zwykle takie imprezy są w piątki.
Samej mnie znów nie chce puścić, już nie wiem co mam robić, irytuje mnie to bardzo, ponieważ bez przesady, nie zamkne sie w domu jak 40-latka i nie zaczne na drutach robic <bezradny></span>

Może to typ domatora,lub ma jakieś problemy o których nie mówi i stąd jego ta niechęć <bezradny></span>

Jest domatorem, ale jak był w Anglii to łaził na imprezy i mu nie przeszkadzały a tutaj wymawia sie brakiem czasu

Keep calm and become a doctor <serducho> // Mission completed <tanczy7>

 

 


#685 Madź

Madź

    heksa

  • Użytkownik
  • 4 069 postów

Napisano 16 stycznia 2012 - 18:17

inqaa, a poszukaj jakiejś imprezy, która jest w sobotę - jak będzie się chciał wykręcić to nie fajnie :roll: Bo w piątek to ja go rozumiem, że mu się może nie chcieć po tygodniu pracy, jak jeszcze w sobotę musi wstawac i zapierniczać <bezradny></span> Ale że Ciebie nie chce samej puścić <bezradny></span>
“One, remember to look up at the stars and not down at your feet.
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
 

#686 inqaa

inqaa
  • Moderator
  • 5 515 postów

Napisano 16 stycznia 2012 - 18:23

Ale że Ciebie nie chce samej puścić <bezradny></span>

zazdrosny jest pewnie, niby nie mówi tego, ale ja wiem.

On uważa że jak jesteśmy razem to musimy wszedzie razem chodzić i w ogóle. W sumie nie wiem też czy bym go sama puściła, pewnie nie, tyle że ja zawsze chce isć gdzies a on nie.

Keep calm and become a doctor <serducho> // Mission completed <tanczy7>

 

 


#687 Janina

Janina

    franca

  • Użytkownik
  • 938 postów

Napisano 18 stycznia 2012 - 10:48

Sajuri, Ja to proponuję ciągle... miałabym pieniadze na to jak byśmy mieszkali w Szczecinie mieszkanie też tutaj mamy bo moi rodzice mają dwa i mówili że by nam to jedno odstąpili że nie ma problemu... tylko on ciągle niezdecydowany

Krówko ja Cię rozumiem. W życiu nie zgodziłabym się na związek na odległość i dążyłabym do jakiegoś innego wyjścia. Co do wspólnego zamieszkania to muszą tego chcieć 2 osoby. Także pozostaje Ci rozmowa i czekanie aż on się zdecyduje. Niestety nie ma lekko. Ja też chciałabym dzidziusia, ale mój małż chce poczekać, ma silne argumenty i choć mnie to boli, to przecież muszę poczekać. Na tym polega związek, dużo rozmawiajcie a sytuacja się poprawi. :)
I nie martw się tym dzieckiem. Ja miałam 19 lat jak się zaręczyłam z moim mężem i też non stop o dzieciach paplałam, aż się dziwię, że nie uciekł. :lol:
Trzymam kciuki żeby wszystko się Wam poukładało. :)

Lubię czytać!    <lovam1>  Marcjanna Fornalska "Pamiętnik matki"

 


#688 AgnieszkaT

AgnieszkaT
  • Użytkownik
  • 3 547 postów

Napisano 18 stycznia 2012 - 11:11

W życiu nie zgodziłabym się na związek na odległość i dążyłabym do jakiegoś innego wyjścia

To ja się zapytam, dlaczego?

My przez 2 lata byliśmy na odległość i widywalismy sie hmmm... moze jeden weekend w miesiacu. G. miał pracę a ja studia i jakos się udało.

nie zamkne sie w domu jak 40-latka i nie zaczne na drutach robic

to ja szalik poproszę, :mrgreen:

Madź, ma rację, może w sobotę jakaś impreza.

A on nigdy sam z kumplami nie wychodzi?? NIe wyjeżdża gdzies sam?

On uważa że jak jesteśmy razem to musimy wszedzie razem chodzić i w ogóle. W sumie nie wiem też czy bym go sama puściła, pewnie nie, tyle że ja zawsze chce isć gdzies a on nie.

Nie wiem, może to kwestia zaufania? U nas ja też chętniej bym gdzieś wyłaziła ale za to G. raz do roku spotyka się z jakimis kumplami z forum na weekend i jadą sami, bez bab. Ostatnio byli na mazurach.
A co by się stało, gdbyś poszła sama na imprezę??

#689 Janina

Janina

    franca

  • Użytkownik
  • 938 postów

Napisano 18 stycznia 2012 - 14:32

To ja się zapytam, dlaczego?

Nie wyobrażam sobie żeby nie widzieć się z małżem, a co dopiero być z nim na odległość przez pewien okres czasu. Odkąd się znamy (5,5 roku) nie było dnia, żebyśmy się nie widzieli. :) Może jestem przeczulona, bo mój poprzedni związek nie wytrzymał próby czasu, ja w Polsce, on w Norwegii, dlatego tak mi teraz zależy abyśmy byli razem, bez rozstań. Dlatego też podziwiam pary, które tak żyją. Sama mam koleżankę która żyła przez okres studiów, ona na jednym końcu Polski on na drugim i dziś planują ślub a mieszkają już razem. Ale to nie dla mnie, toteż rozumiem co czuje krówka. :)

Lubię czytać!    <lovam1>  Marcjanna Fornalska "Pamiętnik matki"

 


#690 inqaa

inqaa
  • Moderator
  • 5 515 postów

Napisano 18 stycznia 2012 - 16:47

to ja szalik poproszę, :mrgreen:

moja przyjaciółka też tak powiedziała <umieraam></span>

A on nigdy sam z kumplami nie wychodzi?? NIe wyjeżdża gdzies sam?

Nie, on chce wszędzie ze mną, bo "jesteśmy razem, więc jedziemy razem" ;-)

A co by się stało, gdbyś poszła sama na imprezę??

byłby zły, ale przyznam szczerze, że gdyby on poszedł beze mnie to bym się tez wsciekła :lol:

Tyle, że juz wypracowaliśmy kompromis i jest wszystko dobrze, ale tak czy inaczej dziękuje dziewczyny za rady ;*

a co dopiero być z nim na odległość przez pewien okres czasu

jest to możliwe, aczkolwiek mi też byłoby ciężko, ale krówko musisz się zmobilizować do działania, obmyslić jakiś plan i dopiero działać, myślę też że powinnaś szczerze porozmawiać z Twoim chlopakiem żeby i on powiedział co na ten temat sądzi

Keep calm and become a doctor <serducho> // Mission completed <tanczy7>

 

 


#691 krowka17

krowka17
  • Użytkownik
  • 13 064 postów

Napisano 18 stycznia 2012 - 20:06

ahhh już napisałam w pogaduchach że on ma chęci odkłada niby kase z wypłaty ale wynajmować się nie opłaca bo czemu mamy komuś płacić jak możemy na swoje płacić ALE tego swojego nie mamy a czemu nie mamy bo ciężko kredyt a czemu ciężko kredyt bo nie mamy dobrych płac...a czemu nie ma dobrych płac bo Polska to Wioska gdzie ludzie zasuwają jak murzyni i dostają najgorszą kase.
Z jego rodzicami nie zamierzam mieszkać bo to nie TO i nie wytrzymam tego, zresztą już to przerabiałam i uciekłam bo nie szło wytrzymać...
Poczekam na jego ruch... ja już stopuje już mi wszystko jedno nie zamierzam się dołować i ryczeć w poduszkę bo nie wiem co mam robić.

#692 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 18 stycznia 2012 - 20:32

bo nie mamy dobrych płac...

nawet zarabiając kokosy a nie mając umowy na czas nieokreślony o kredycie mieszkaniowym możesz pomarzyć. A umowy nie dostaniesz zmieniając pracę co miesiąc.

bo Polska to Wioska gdzie ludzie zasuwają jak murzyni i dostają najgorszą kase.

:roll:
Jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi co się ma. A jak sie nie lubi, to sie robi coś, żeby to zmienić, a nie tylko narzeka.

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#693 Janina

Janina

    franca

  • Użytkownik
  • 938 postów

Napisano 18 stycznia 2012 - 20:36

Dokładnie krówko. Czasem trzeba się poświęcić żeby później coś mieć. A wynajem to często pierwszy krok do własnego mieszkania. :) A to mieszkanie od Twoich rodziców?

Lubię czytać!    <lovam1>  Marcjanna Fornalska "Pamiętnik matki"

 


#694 krowka17

krowka17
  • Użytkownik
  • 13 064 postów

Napisano 18 stycznia 2012 - 22:33

Janina, no tak niby ten wynajem... moglibyśmy wynająć ale że tak powiem to są bardzo duże pieniądze a równie dobrze można płacić na swoje...
I jego rodzice i moi mają zdolność kredytową tylko widzisz łatwiej było by cokolwiek zdziałać jak byśmy byli małżeństwem wtedy sądzę że któreś ze stron wzięłoby na siebie ten kredyt moi rodzice o tym i tak mi mówili że pewną sumę są w stanie mi dać a pewną zaciągnąć kredytem tyle że ciagle coś stoi na przeszkodzie ale dobra nie ma co się użalać już mam dość na chwilę obecną.Poczekam na rozwój sytuacji ... może K. w końcu dojrzeje i zacznie się sam zadręczać co tu zrobić bo póki co odnoszę wrażenie że dobrze mu w jego własnym łóżeczku ...

[ Dodano: 2012-01-18, 22:41 ]
aha npo i co rozmowa to ja go ZNIECHĘCAM... on się wiecznie zakrywa tym słowem. Nie wiem już co myśleć... zaproponowałam żebyśmy razem jechali za granice z agencji do pracy bo są oferty a on oczywiście nie wie itp a kasy ma sporo odłożone więc co mu szkodzi spróbować? poza tym powiedziałam że natyramy się odłożymy kase i wrócimy , zainwestujemy chociażby nawet w to mieszkanie a on ciągle nie wie a to że ja na łatwiznę idę a to że go zniechęcam znów...Masakra po prostu :/
Ja jestem w stanie tyrać pracy ciężkiej jestem nauczona i jestem gotowa na to a on co...

#695 Janina

Janina

    franca

  • Użytkownik
  • 938 postów

Napisano 18 stycznia 2012 - 23:00

Trudna sprawa. Może faktycznie poczekaj, nie ma sensu tak naciskać.

Lubię czytać!    <lovam1>  Marcjanna Fornalska "Pamiętnik matki"

 


#696 krowka17

krowka17
  • Użytkownik
  • 13 064 postów

Napisano 19 stycznia 2012 - 08:13

Janina, na chwilę obecną nie naciskam już na nic... podjęłam decyzję i co on zrobi to jego sprawa.

#697 WweronikaA

WweronikaA
  • Użytkownik
  • 8 332 postów

Napisano 19 stycznia 2012 - 09:11

Krówka z tego co doczytałam to on ma 22 lata tak?
Jak na chłopaka to bardzo młody wiek.
On się pewnie boi tej odpowiedzialności.
Wiesz biorąc kredyt na dom czy mieszkanie skazujesz się na spłacanie go prze długie lata.
No i może się bać ocięcia od mamy bo wyprowadzka na swoje to jednak jest drastyczne odcięcie, wiem z własnego doświadczenia.
Mój W. próbował wprowadzić do domu "zasady" swojej mamy ale że ja miałam do pewnych spraw inne podejście to sobie nie pozwoliłam.
Aktualnie i ja i on jesteśmy zadowoleni.

Musicie porozmawiać bez kłótni bez naciskania i zdecydować czego wy właściwie od siebie oczekujecie w danym momencie.
;-)

#698 agamie

agamie
  • Użytkownik
  • 1 postów

Napisano 20 stycznia 2012 - 10:47

Mam 24 lata, w sierpniu będzie 11 lat jak jestem z moim M. We wrześniu ubiegłego roku się zaręczyliśmy. Mieszkamy bardzo niedaleko siebie. Mieszkam tylko z mamą, która raczej należy do tradycjonalistów - nocowanie w domu, niezbyt późne powroty, ślub kościelny, wszystko po kolei. ja nie bardzo umiem się jej przeciwstawić w niektórych sytuacjach, ona ma dość ciężki charakter. Po części jest to wina mojej starszej siostry, która będąc w moim wieku mało co z domu wychodziła i wszystko robiła tak jak potrzeba. W sprawach takich codziennych mam z mamą dobry kontakt, ale w niektórych sytuacjach masakra...
Rodzice M niedługo się wyprowadzają, będzie mieszkał sam, chce żebym się do niego wprowadziła. Podjęliśmy decyzję że w sierpniu 2012 weźmiemy ślub, ale cywilny póki co, ze względów finansowych. O naszej decyzji nikt oficjalnie nie wie, tylko mama M coś słyszała od niego. Zastanawiam się , a raczej boje się reakcji mojej mamy na nasz pomysł. Co prawda ona może się czegoś spodziewać, ale ja zupełnie nie wiem jak mam to zrobić. Boję się jej reakcji ze względu na to że od 3 lat moj tata nie żyje, a siostra brałą ślub 2 lata temu i mieszka dosc daleko. Boje się że w jakiś sposób bedzie mnie chciała ze sobą przytrzymać, być może emocjonalnie. Nie wiem co robić, bo ta sytuacja niekorzystnie wpływa na mój związek. Jak wybrnąć z tej sytuacji ? Co myślicie ?

#699 WeselneZaplecze

WeselneZaplecze
  • Użytkownik
  • 160 postów

Napisano 10 lutego 2012 - 12:22

Porozmawiaj z nią szczerze. Musi zrozumieć, że Ty również musisz mieć prawo do szczęścia i bycia ze swoich ukochanym. Uświadom jej że to nic między Wami nie zmieni. Że zawsze będzie u Was miłym gościem i że zawsze może na Ciebie liczyć. Mama powinna wreszcie zrozumieć, że jej córeczka jest już dorosła i odpowiedzialna.

#700 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 10 lutego 2012 - 16:03

agamie, mama nie może Tobą manipulować, jesteś dorosła już od paru dobrych lat. Porozmawiaj z mamą, wytłumacz, że kochacie się i ślub chcecie wziąć ale jeszcze nie macie takich możliwości... Może wcale nie będzie tak źle...

201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 






Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych