Problemy w związkach II
#861
Napisano 18 października 2012 - 21:03
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#862
Napisano 20 października 2012 - 09:20
#863
Napisano 20 października 2012 - 13:26
Nie, dobrze, że napisałaś, bo właśnie biore tą opcje pod uwagę.Jak mam przy sobie gume do żucia i ją żuje, to wtedy się nie odsuwa, a ostatnio jej nie miałam właśnie.przepraszam, że napiszę na ten temat, ale mój kolega też nie lubił się całować ze swoją dziewczyną, a problemem był... jej oddech. W sensie niezbyt przyjemnie pachniało jej z ust... nie mówię, że to Ciebie dotyczy, ale... może warto też tę wersje sprawdzić
#864
Napisano 21 października 2012 - 11:54
#865
Napisano 09 listopada 2012 - 11:09
Michała poznałam kilka miesięcy temu. Spodobał mi się - taki słodki chłopak z "błyskiem w oku", zupełnie inny od facetów, których poznałam dotychczas. Nie od razu wykazałam zaintetesowanie choć zauważyłam, że już na pierwszym spotkaniu to on starał się zwrócić na siebie moją uwagę. Nie myślalam wtedy o tym w kategorii podrywu. Przy okazji kolejnych wspólnych wyjść coraz trudniej było mi udawać, że mnie do niego nie ciągnie. Zwłaszcza, że znaleźliśmy wspólny język, fajnie się czułam w jego towarzystwie. Wcześniej nie miałam szczęścia w miłości i szczerze mówiac, spodobało mi się to, że ktoś o mnie zabiega. W końcu uległam. Zaczęłam się z nim spotykać. Spacery, pocałunki, długie rozmowy... Sam wszystko inicjował, ja mimo wszystko starałam się zachować ten lekki dystans. Było naprawdę dobrze ale w pewnym momencie przestał się odzywać. Dopiero wtedy zrozumiałam, jak bardzo mi na nim zależy. Cierpiałam, nie potrafiłam zrozumieć, czemu zniknął tak bez słowa wyjaśnienia. Kiedy już się spotkaliśmy, tłumaczył się problemami (któe faktycznie miał), tym że czasem porzebuje pobyć sam. Zrozumiałam, bo ja czasami też potrzebuję paru dni dla siebie (no ale nie znikam bez słowa!). Znów się zaczęliśmy widywać. Było tak jak wcześniej, a nasze rozmowy stały się poważniejsze, zahaczały o trudne kwestie, dużo mi się zwierzał... Poczułam, że mi ufa, że nasza znajomość weszła na wyższy poziom. Doszło między nami również do zbliżeń fizycznych. Czułam się naprawdę szczęśliwa, chociaż nie rozmawialiśmy nigdy o tym, co tak naprawdę nas łączy. Nie jestem w tej kwestii wylewna, wiele razy się sparzyłam i tym razem po prostu bałam się odrzucenia. Wierzyłam, że i on nie lubi mówić o swoich uczuciach. Dopiero kiedy znów coś zaczynało się psuć, kiedy znów przestał się ze mną kontaktować, postanowiłam wprost powiedzieć mu co czuję. Nie był zaskoczony. Gdy poprosiłam, żeby dał nam szansę powiedział, że jestem dla niego ważna, że chce żeby to co jest między nami się rozwijało... Ale aktualnie pracuje cale dnie i w tym natłoku zajęć jest mu trudno znaleźć czas dla siebie, że żyje tylko pracą... Kiedy poprosiłam żeby w takim razie powiedział mi, że nic do mnie nie czuje, nie zrobił tego. A przecież mógł, prosiłam o szczerość, która jest dla niego taka ważna. Bo czy tak trudno wyznać, że się kogoś nie kocha? Wydaje mi się, że Michał się boi zaangażowania, związku. Zawiódł się na swojej ostatniej dziewczynie i stwierdził, że od tamtego czasu stara się do nikogo nie przywiązywać, stał się typem samotnika. I być może zrywał kontakt w momencie, kiedy właśnie zaczynało się nam układać i zwyczajnie się przywiązywał. Bo łatwiej jest powiedzieć "stop", nabrać dystansu niż się zaangażować i później, nie daj Boże, znów zawieść. Trudno mi uwierzyć, że zupełnie nic do mnie nie czuje, że to wszystko do czego między nami doszło było tylko i wyłącznie zabawą, że aż tak mógł mnie wykorzystać. Sama nie wiem już, co mam z tym zrobić. Wiem jedynie, że Michał jest dla mnie wszystkim, że naprawdę bardzo go kocham. Powiedzcie mi, co zrobić? Odpuścić i nie brnąć w tę znajomość, czy walczyć o jego uczucie? Jak mu pokazać, że może mi zaufać, że może się przede mną otworzyć? Proszę, doradźcie mi...
#866
Napisano 09 listopada 2012 - 12:32
Gdy facet tłumaczyłby, że ma masę pracy nie uwierzyłabym za nic w świecieAle aktualnie pracuje cale dnie i w tym natłoku zajęć jest mu trudno znaleźć czas dla siebie, że żyje tylko pracą...
Powiedział Ci o tymZawiódł się na swojej ostatniej dziewczynie i stwierdził, że od tamtego czasu stara się do nikogo nie przywiązywać, stał się typem samotnika.
I tutaj też można postawić duży znak zapytania. Niby facet inny niż wszyscy, ale może z lepszą grą. Jak dla mnie powinniście naprawdę szczerze porozmawiać i wytłumaczyć sobie co jest grane, albo w prawo, albo w lewo. Ty widzę już się zaangażowałaś, on niby też, ale uczucia nie są do zabawy. On znika, Ty cierpisz...Trudno mi uwierzyć, że zupełnie nic do mnie nie czuje, że to wszystko do czego między nami doszło było tylko i wyłącznie zabawą, że aż tak mógł mnie wykorzystać.
#868
Napisano 16 listopada 2012 - 18:54
Pytałaś o to 654533222453454 razyHej.Co myślicie o związku, 2 letnim, gdzie dziewczyna z chłopakiem rzadko się całują i rzadko trzymają za rękę, jak gdzieś idą.?Uważacie, że to dziwne?
Już się raz na ten temat wypowiadałam.
[ Komentarz dodany przez: elizabeth: 2012-11-17, 19:12 ]
nie odpisujcie jej po prostu
#869
Napisano 30 stycznia 2013 - 10:59
Jakoś niedługo po rozstaniu na FB odezwał się do mnie właśnie Ł. Bardzo mnie to zaskoczyło, i nie spodziewałam się, że to zakończy się związkiem. Zaczęliśmy się umawiać coraz częściej i na początku listopada byliśmy w sumie razem. Gdy mój ex się o tym dowiedział zrobił się z niego wielki kumpel Ł. Zaczął go zapraszać na imprezy do siebie, albo do swojej byłej (oczywiście beze mnie). Jednak Ł nigdy z propozycji nie skorzystał. Więc ex odpuścił i był spokój. Do czasu...
Jak wiecie w trakcie sesji siedziałam w stolicy i się uczyłam i przez 3 tyg prawie nie widziałam się z Ł, bo nie mógł przyjechać bo pracował, a mi też nie na rękę to było bo miałam mase nauki. Wróciłam do domu w zeszły weekend. Piątek cały spędziliśmy razem i sobotę ale do godziny jakoś 20. Bo ja musiałam się znowu uczyć a on miał pójść do kumpla pograć. Jednak do kumpla nie dotarł. Nie wiem jakim cudem zgadał się z moim ex i poszli na imprezke to byłej mojego ex, która się ze mnie wyśmiewa. Również Ł poszedł tam w niedzielę. Jak się o tym dowiedziałam to, aż mi się gorąco zrobiło.
Może przesadzam ale ta dziewczyna zrobi wszystko żeby mi rozwalić kolejny związek i ja o tym wiem bo to ,,rasowa s***" jest. Zrobiłam Ł awanture i powiedziałam, że jeśli chce ze mną być to urywa z tamtymi kontakty bo to nie na moje nerwy, a on się poirytował bardzo. Stwierdził, że przesadzam, że ona nie ma wpływu tym co gada o mnie na nasz związek. Więc super. Ona się ze mnie wyśmiewa a on tego słucha i nie reaguje?!
Powiedziałam mu, aby sobie to przemyślał bo ja nie mam zamiaru znowu się z tą flądrą użerać.
Najgorsze jest to, że nie wiadomo czemu, po co zaczął się z nimi spotykać kiedy wcześniej tego nie robił. I on wie, że mnie to boli. Wie że tej dziewuchy nie trawie.
Nie odzywam się ogólnie do niego. On też nie bardzo zapytał tylko w poniedziałek jak egzamin i wczoraj czy jestem łaskawa się z nim zobaczyć w ogóle we ferie.
Powiedzcie mi czy ja przesadzam, czy już jestem przewrażliwiona ?
Nie przeżyję jeśli po raz drugi ona ze mną wygra...
Jeśli on będzie chadzał sobie tam na imprezki to mnie coś strzeli.
#870
Napisano 30 stycznia 2013 - 12:18
To jakaś gra jest? Albo wyścigi, która lepsza?Nie przeżyję jeśli po raz drugi ona ze mną wygra...
A tak na poważnie, to ja Ci się wcale nie dziwię, że jesteś zła.
Na moje oko, to albo on uważa, że ma do tego prawo, żeby się z nimi spotykać i chce Ci pokazać, że może robić co chce. Faceci tak mają, gdy chcą manifestować swoją wolność, bo dziewczyna ich ogranicza, albo czegoś zabrania.
Możliwe, że on nie widzi niebezpieczeństwa, jakie niosą kontakty z nimi i wcale nie widzi ich w tak złym świetle jak Ty.
Albo to było od dawna ukartowane prze nich, ale to już taka bajkowa wersja.
Skoro się znali to mogli coś kręcić wcześniej na Ciebie i to moze nie był przypadek, że się tak z Ł. do siebie zbliżyliście
#871
Napisano 31 stycznia 2013 - 08:55
Stwierdził, że przesadzam, że ona nie ma wpływu tym co gada o mnie na nasz związek. Więc super. Ona się ze mnie wyśmiewa a on tego słucha i nie reaguje?!
Przepraszam, że to napiszę, ale Twój Ł. nie jest za dojrzały jeśli tak mówi. Nie wyobrażam sobie aby ktoś obrażał bliskich mi ludzi a ja nie reaguję. Dla mnie takim zachowaniem lekceważy Ciebie i daje im powód by jeszcze bardziej gadać i się cieszyć.
Bo owszem on wpływu na to nie ma co ona gada, ale jeśli przy tym jest to mógłby pokazać, że mu się nie podoba takie zachowanie. Ja gdyby ktoś tak się zachowywał w stosunku do mojego faceta nie chciałabym się spotykać z tymi ludźmi.
Ale też z drugiej strony nie zrzucałabym winy na tą dziewczynę. Że ona jest głupia i musi się dowartościować takimi zagrywkami to tylko można się śmiać. Ale dojrzały facet by na te gierki nie szedł. A jak jest tak samo głupi to pójdzie.
Nie wiem co doradzić, bo samo spotykanie się z mojego obecnego faceta z byłym miałabym pewnie gdzieś. Ale w momencie gdzie ktoś mnie obraża a on nie reaguje to ja bym odczuła to tak jakby w tym sam uczestniczył.
#872
Napisano 31 stycznia 2013 - 10:32
Przepraszam, że to napiszę, ale Twój Ł. nie jest za dojrzały jeśli tak mówi. Nie wyobrażam sobie aby ktoś obrażał bliskich mi ludzi a ja nie reaguję. Dla mnie takim zachowaniem lekceważy Ciebie i daje im powód by jeszcze bardziej gadać i się cieszyć.
.
Właśnie o to chodzi, zgadzam się z Tobą w 100% i to mnie w tym wszystkim najbardziej boli. Nie dość, że tam polazł ciort wie po co, to jeszcze nie reagował i wielce dumny chyba jest z tego. Jak to on mi powiedział, pomimo, że ona sobie tam na mnie gadała to on tego nie słuchał i żebym się nie martwiła bo to co ona gada nie ma na nas wpływu. Myślałam, że umre jak to usłyszałam. Miałam ochote mu patelnią w łeb strzelić.
Na początku rozumiał wszystko, że jej nie trawie, a teraz chyba zaczyna mnie nie rozumieć. Tak nagle po jednym weekendzie. Już nic nie wiem. W ogóle mi takie coś do niego nie pasuje.
Mam się z nim spotkać jutro, a naprawdę wcale nie mam na to ochoty, bo nie wiem co mam z tym robić. Czy pakować się w to dalej czy skończyć póki nie jestem zadłużona w nim po uszy.
#873
Napisano 31 stycznia 2013 - 12:31
Mam się z nim spotkać jutro, a naprawdę wcale nie mam na to ochoty, bo nie wiem co mam z tym robić. Czy pakować się w to dalej czy skończyć póki nie jestem zadłużona w nim po uszy.
Ciężka sprawa, chyba zaczęłabym od naprawdę poważnej rozmowy. Powiedz wszystko ale to wszystko co czujesz i niech powie czemu tak mu zalezy na tych znajomościach. I czemu nie reaguje? Kurcze faktycznie patelnia Ci się przyda.
Ale to nie fajne, że ktoś przy nim może Cię obrażać, a on będzie obok słuchał.
#874
Napisano 05 lutego 2013 - 19:30
#875
Napisano 05 lutego 2013 - 19:38
#876
Napisano 06 lutego 2013 - 20:27
#877
Napisano 06 lutego 2013 - 21:39
on cię zostawił czy to ty jego puściłaś w diabły? i z jakiego powodu?rozstalam sie z facetem z ktorym jestem w 5 miesiacu ciazy
Keep calm and become a doctor
// Mission completed
#878
Napisano 07 lutego 2013 - 11:41
#879
Napisano 07 lutego 2013 - 11:54
#880
Napisano 07 lutego 2013 - 13:16
A może w takiej sytuacji warto odnowić trochę znajomości.
[ Dodano: 2013-03-06, 14:40 ]
No to sobie dodałam kłopotów. Zrobiłam test i wyszły dwie kreski, co prawda ta druga mało widoczna ale jest. Zaraz pójdę po drugi, umówiłam się też do lekarza, bo przecież ja biorę leki.
Jeszcze chyba do mnie nie dociera to i mam wrażenie, ze nie czuję nic. Ale już zdażyłam się wyryczeć.
A rano dzwonił do mnie R. że chce się spotkać. Powiedział, że dopiero teraz doszło do niego co stracił i że naprawdę mnie kocha. Jestem strasznie głupia.
Każdy z nas urodził się ateistą
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Problemy prawne |
|
|
|
Nerwica czy problemy z tarczycą (hormonami)? |
|
|
|
Problemy z zębami i dentystą |
|
|
|
Problemy ze wzrokiem |
|
|
|
Problemy z kręgosłupem a wybór materaca? |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych






Temat jest zamknięty










