Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Problemy w związkach II


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
945 odpowiedzi w tym temacie

#701 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 05 kwietnia 2012 - 12:53

Dzwonię do Połówka, bo jestem w rozsypce, załamana, zapłakana... I słyszę: 'Mam parę minut, muszę coś zrobić, zadzwoń później'. Wiem, że jest w domu i nikt nad nim z batem nie stoi, że musi coś zrobić.

Wyolbrzymiam? Czy mam zrozumieć, że prace domowe są ważniejsze ode mnie?

To trochę boli, jak szukasz wsparcia ktoś mówi - zadzwoń później, nie mam czasu. :cry:

#702 Olenka

Olenka

    Yeah!

  • Użytkownik
  • 8 138 postów

Napisano 05 kwietnia 2012 - 12:57

'Mam parę minut, muszę coś zrobić, zadzwoń później

A może był z kimś, i akurat nie chcial rozmawiać przy kimś?

Jak zadzwonisz za jakiś czas, powiedz mu to samo co własnie nam napisałaś.
Zapytaj się czemu Cie spławił jak wiedział, że akurat chcesz pogadać. Mów mu to samo co piszesz tutaj nam, rozmawiaj z nim szczerze, mów co Ci lezy na wątrobie. A jak on nie chce gadać o takich rzeczach przez tel to weź go gdzieś na spacer, usiądźcie w takim miejscu gdzie nic go nie będzie rozpraszać i powiedz wszystko prosto z mostu. Z czym Ci źle, co Ci nie odpowiada w jego zachowaniu.

Mów mu to co nam tu piszesz, niech on też wie, że coś się w Waszym związku nie układa.
“We all have two lives. The second one starts when we realize that we only have one”

#703 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 05 kwietnia 2012 - 13:38

I słyszę: 'Mam parę minut, muszę coś zrobić, zadzwoń później'.

moze faktycznie było cos waznego albo ktos obok ? chociaz powinien raczej zareagowac inaczej na zasadzie " kochanie za minutke oddzwonie "


ja bym chyba nie zadzwonila juz. Byłabym ciekawa czy sie zainteresuje. Bo ok - ma prawo miec swoje zycie, nie byc na kazde twoje zawołanie ale w sytuacji gdy ty placzesz , potrzebujesz wsparcia to jednak to ciepło słowo Tobie sie nalezy. To raz. Dwa- spotkałabym sie z nim i pogadała szczerze .o tym co cie trapi. Bez rozmowy ani rusz...
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#704 Tilia

Tilia
  • Użytkownik
  • 9 425 postów

Napisano 05 kwietnia 2012 - 14:26

Wisienkowa, a jak dla mnie pytanie brzmi: czy on wiedział,że masz kryzys i chcesz się wygadać?bo jeśli nie to może pomyślał,że dzwonisz ot tak tylko i pogadacie jak skończy to co właśnie robi?
"Ani małżeństwo ani dziecko nie są obowiązkowym punktem programu na który trzeba się zdecydować. Obowiązkowa jest tylko miłość"

JkIEp1.png

#705 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 05 kwietnia 2012 - 15:05

Tilia, wiedział, bo przez 2 sekundy z nim rozmawiałam i powiedziałam o co chodzi.

Olenka, wezmę go na spacer dopiero po świętach, bo na razie na spotkanie się nie zanosi, bo on Ciągle ma coś do zrobienia w domu.

A jego zachowanie teraz to pisanie mi tysięcy smsów z pretensjami, że on był zajęty, że nie mógł rozmawiać, że zachowuję się jak rozkapryszona smarkula. :roll: Teraz to ja nie mam już ochoty do niego dzwonić i znów mu przeszkadzać. A on nie oddzwoni, bo kasy nie ma na tel. jak zawsze. <bezradny></span>

#706 Jasminka

Jasminka
  • Użytkownik
  • 1 022 postów

Napisano 05 kwietnia 2012 - 16:00

Wisienkowa, a często Ci się zdarza dzwonić do niego w takim "zapłakanym stanie"?
Może to nie pierwszy raz i on się domyśla przebiegu rozmowy a według niego nie jest to poważny problem i niepotrzebnie histeryzujesz.

A jego zachowanie teraz to pisanie mi tysięcy smsów z pretensjami, że on był zajęty, że nie mógł rozmawiać, że zachowuję się jak rozkapryszona smarkula. :roll:


Generalnie rzecz biorąc, oboje zachowujecie się wobec siebie i tego związku dosyć niedojrzale.

Teraz to ja nie mam już ochoty do niego dzwonić i znów mu przeszkadzać


Nie dzwoń, zobaczysz co zrobi ;-)

#707 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 05 kwietnia 2012 - 19:09

Jasminka, nie często tak dzwonię. Jestem wrażliwa i to chyba nic złego, że szukam wsparcia. Poza tym nie płaczę przez niego, nie zamierzam mu nic wyrzucać, więc czemu miałby się bać przebiegu rozmowy?

Czemu zachowujemy się niedojrzale? My się docieramy. Nie zawsze wszystko jest idealnie. <bezradny></span>

#708 krowka17

krowka17
  • Użytkownik
  • 13 064 postów

Napisano 05 kwietnia 2012 - 19:47

Wisienkowa, odpuść troszkę... albo po prostu go zostaw bo chyba zbyt panikujesz... Takie mam przynajmniej wrażenie ja na Twoim miejscu bym po prostu odpuściła i zachowywała się jak by nigdy nic, pozwoliłabym sprawie potoczyć się samej ... może on sam w końcu zauważy że coś jest nie tak

#709 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 05 kwietnia 2012 - 19:54

Wisienkowa, wydaje mi się, że po prostu przez Twój nastrój w tamtym momencie trochę wyolbrzymiasz i demonizujesz tą sytuację. Może faktycznie nie mógł rozmawiać- przecież nie siedzi całe dnie i nie czeka aż zadzwonisz, żeby się wyżalić i musi zawsze mieć czas- no niestety, takie życie <bezradny></span>

Wiem, że jest w domu i nikt nad nim z batem nie stoi, że musi coś zrobić.


Powiem tak... Jeśli to nie była to wymówka, i dotyczyło zrobienia czegoś w domu, to się cieszyć powinnaś z dorosłego podejścia swojego chłopaka do obowiązków domowych- nie robię bo mi karzą, ale robię bo trzeba i już.

#710 malenka

malenka
  • Użytkownik
  • 3 174 postów

Napisano 06 kwietnia 2012 - 06:32

W sumie nie nam to w tym momencie oceniać, czy Wisienkowa, demonizuje, czy nie, ponieważ musiałybyśmy mieć dyktafon z przebiegiem całej rozmowy, tonem, słowami oraz historią innych rozmów, które były przeprowadzane, aby cokolwiek nam to naświetliło :P Chociaż wybacz Wisienkowa, ale czytając inne Twoje posty to widzę, że masz jakieś skłonności do przesady...
Generalnie jeżeli jest tak jak Jasminka, podejrzewa, że często miewasz takie telefony to nie ma co się dziwić, że po pewnym czasie człowiek się uodparnia nie reaguje tak jak powinien. To jest zupełnie normalne. Jeżeli jednak to był po prostu telefon zrozpaczonej dziewczyny to jego zachowanie jest niedopuszczalne. Ok był zajęty nie wiadomo czym, ale jeśli dzwonisz do niego zapłakana to chyba nie z jakąś pierdołą prawda?

A jego zachowanie teraz to pisanie mi tysięcy smsów z pretensjami, że on był zajęty, że nie mógł rozmawiać, że zachowuję się jak rozkapryszona smarkula.


generalnie nie polecam rozmów poprzez sms, bo to może jeszcze pogorszyć sytuacje. A gadaliście od tego momentu, czy dalej stoi na tym na czym stoi?
"So I find a reason to shave my legs Each single morning..."

#711 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 06 kwietnia 2012 - 06:33

Wisienkowa, czemu ty z nim poprostu nie usiadziesz i nie pogadasz jak czlowiek z czlowiekiem.Nie powiesz co Cie boli, i ze poczułas sie olana przez telefon??
zadzownił do Ciebie pozniej ?
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#712 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 06 kwietnia 2012 - 11:33

Gadaliśmy... i w sumie już jest ok. Sprawa nie została rozwiązana, bo żadne z nas nie potrafi zrozumieć sytuacji drugiego.

#713 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 06 kwietnia 2012 - 12:08

i w sumie już jest ok.

, bo żadne z nas nie potrafi zrozumieć sytuacji drugiego.

no to jak na moj gust - nie jest ok. ;) Skoro żadne z was nie rozumie drugiej strony. Czyli to wyglada tak jakbyscie dla swietego spokoju temat zostawili. No c hyb aze Cie to nie meczy, nie martwi i nie bedziesz w sobie dusic watpliwosci , obaw.
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#714 czarna_mysl

czarna_mysl
  • Użytkownik
  • 3 postów

Napisano 06 kwietnia 2012 - 20:23

Witam forumowiczki

Problem jak w temacie. Zaznaczam, że wiem, ze czekanie na faceta, który mnie rzucił jest bez sensu, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, że powinnam ruszyć dalej i tak dalej... Problem w tym, że minęło już trochę czasu, próbowałam zając się sobą, próbowałam otworzyć się na innych mężczyzn. Póki co nie wyszło, a myśli o nim wracają. Wiem też, że nie ma reguł co do związków. Prosiłabym więc o wasze, subiektywne opinie, a poniżej postaram się dostarczyć szczegółów.

Mam 25 lat, on 26. Poznaliśmy się wiele lat temu. Od razu czymś mnie urzekł, ale przez kilka lat byliśmy tylko znajomymi, widzącymi się od czasu do czasu, głównie na imprezach. Byłam wtedy w stałym związku. Pewnego dnia zrozumiałam, że czuję do niego coś więcej. Mój facet to zauważył, rozstaliśmy się, a ja chciałam spróbować z nim. Był wtedy bardzo nieśmiały, zakompleksiony, chyba się mnie bał, chociaż wiem teraz, że mu się podobałam. Koniec końców pogodziłam się, że nic z tego nie wyjdzie, nawet mi zauroczenie przeszło, wróciłam do swojego byłego i byliśmy razem jeszcze kilka lat.

Mój związek się jednak zakończył i kiedy jako tako się pozbierałam, wróciły mi znów myśli o tym mężczyźnie. W końcu zdecydował się mnie poderwać. Byłam w siódmym niebie, zakochałam się po uszy praktycznie od razu, nigdy nie byłam szczęśliwsza. On nadal był bardzo nieśmiały, zupełnie niedoświadczony w sprawach damsko-męskich, brakowało mu pewności siebie. Uczyłam go bliskości, miłości, starałam się budować jego poczucie własnej wartości. Pierwszy rok to praktycznie była sielanka. Jedyne co mi trochę przeszkadzało to to że był zachowawczy, z trudem przychodziły mu wyznania miłości, widziałam jednak, że zależy mu na mnie i mnie kocha.

Ponieważ ja byłam już po dość długim związku, wiedziałam czego chcę od życia, chciałam się ustatkować i to mi zaczęło szybciej zależeć na tym żeby razem zamieszkać. Pod moim naporem się zgodził i wprowadziłam się do niego po roku znajomości. Na początku wszystko było w porządku. Mieliśmy wspólne pasje, dobrze nam się wiodło finansowo, spędzaliśmy razem cudowne chwile, zaskakiwaliśmy się czymś. Z czasem jednak zaczęło się między nami psuć. Koleżanki na około zaczęły się zaręczać, mój natomiast na samo wspomnienie o czymś takim dostawał zimnych dreszczy. Podczas nieporozumień często mówił, że za szybko zamieszkaliśmy razem. Popełniłam wtedy sporo błędów bo zamiast dać mu trochę swobody, zaczęłam ograniczać jego przestrzeń, byłam zła na wyjścia z kolegami, chciałam żeby poświęcał mi 100% uwagi. Zaznaczam, że cały czas były między nami miłe chwile, rozumieliśmy się bez słów i kochaliśmy się.

W październiku zeszłego roku było już bardzo źle. Nawet nie chodziło o kłótnie (nigdy nie było między nami jakichś awantur), ale było nijako, jakoś tak nie chciało nam się o nic starać. Pewnego dnia (po trzech latach) powiedział, że to koniec. I że całował się jakąś dziewczyną w klubie. Moje prośby, rozpacze na nic się nie zdały. On cały czas powtarzał, ze jestem wspaniałą dziewczyną, że mi życzy jak najlepiej, ze zawsze ja mogę na niego liczyć, pomógł mi nawet znaleźć pokój do wynajęcia. Mówił też, że możemy być przyjaciółmi jeśli chcę.

Nie chciałam. Wyprowadziłam się i powiedziałam mu że nie chcę kontaktu. Nie płakałam długo, wydawało mi się, że powoli zaczynam się z niego leczyć. Dość szybko poznałam następnego faceta i generalnie byłam pełna siły i chęci do życia. Po dwóch miesiącach niestety coś zaczęło się zmieniać. Tamtego "na pocieszenie" rzuciłam i zaczęłam myśleć znów o byłym i kontaktować się z nim. Spotkałam się z nim kilka razy. Dowiedziałam się, ze jest w związku na odległość i widzi się ze swoją nową raz na tydzień lub dwa. Widziałam, ze nie zależy mu jakoś wybitnie na tej dziewczynie, ale, ze chce sobie dać szansę i popróbować z inną.

Tak to właściwie było przez kolejne dwa, trzy miesiące czyli do przedwczoraj, kiedy ponownie postanowiłam, że nie będę się do niego odzywać. Przez ten czas czasami mi było smutno, czasami jemu. Co prawda to ja częściej inicjowałam rozmowy czy spotkania, ale on też interesował się tym co się u mnie dzieje. Czasami na tych spotkaniach płakałam, zdarzało mi się też rozmawiać o powrocie do niego. Słyszałam wtedy, że jest na to za wcześnie, że najpierw oboje musimy "się ogarnąć", że on musi nauczyć się żyć sam (chociaż ma niby tę laskę w innym mieście), że chce sam mieszkać. Mówił też, że jestem fajną dziewczyną i że nie wiadomo co przyniesie życie czyli że nie mówi nie, ale jeszcze nie teraz, nie podaje też żadnego terminu. Powiedział, że potrzebuje przestrzeni, ale jeśli będę mieć jakiś problem, to mam się nie wahać tylko odezwać do niego, a on postara się mi pomóc. Twierdzi, że jeśli teraz wrócilibyśmy do siebie, to znów byłoby tak jak wcześniej czyli gnicie w nijakości i że jeżeli ten związek ma się udać w przyszłości to musimy popracować najpierw nad sobą osobno.

Nasz związek nie był zły. Pasowaliśmy do siebie pod wieloma względami i on też to przyznaje. Po prostu przytłoczyłam go, byliśmy na innym etapie rozwoju emocjonalnego, zupełnie co innego przeżyliśmy, do tego pozwoliliśmy żeby codzienność nas przygniotła. Teraz on ma swobodę, której potrzebuje, a ja głupia usycham. Zrozumiałam swoje błędy i więcej ich nie popełnię, ale czy jest realna szansa, że on pewnego dnia dojdzie do wniosku, że jednak chce być przy mnie?

Jeśli chcecie wiedzieć więcej, pytajcie

#715 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 08 kwietnia 2012 - 10:04

Gadaliśmy... i w sumie już jest ok. Sprawa nie została rozwiązana, bo żadne z nas nie potrafi zrozumieć sytuacji drugiego.

jak kazdy problem bedziecie tak rozwiazywac to daleko nie zajedziecie <bezradny></span>

Po prostu przytłoczyłam go,

tez mam takie wrazenie , za szybko wszystko chcials chyba czul sie przyparty do muru.

Dowiedziałam się, ze jest w związku na odległość i widzi się ze swoją nową raz na tydzień lub dwa.

moze taki zwiazek mu pasuje nie lubi byc ograniczany .

Widziałam, ze nie zależy mu jakoś wybitnie na tej dziewczynie, ale, ze chce sobie dać szansę i popróbować z inną.

po czym to poznalas , skoro w stosunku do ciebie tez nie był wylewny uczuciowo ???

Zrozumiałam swoje błędy i więcej ich nie popełnię, ale czy jest realna szansa, że on pewnego dnia dojdzie do wniosku, że jednak chce być przy mnie?

skoro szczerze mu powiedziałas co czujesz, czego bys chciala , a on nie chce teraz zwiazku to ja nie wiem czy to ma przyszlosc. jesli by tesknił do ciebe to sam by kontaktu szukał.

ale jeśli będę mieć jakiś problem, to mam się nie wahać tylko odezwać do niego, a on postara się mi pomóc.

faceci i to ich dobre serce , kobety czasem to interpretuja nie jako grzecznosc ale wlasnie sympatie/uczucie.

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#716 czarna_mysl

czarna_mysl
  • Użytkownik
  • 3 postów

Napisano 08 kwietnia 2012 - 11:59

po czym to poznalas , skoro w stosunku do ciebie tez nie był wylewny uczuciowo ???

Sam powiedział, że to żadna wielka miłość. Raz z nią nawet chciał zerwać, ale potem doszedł do wniosku, że zobaczy, co z tego wyniknie. Powiedział, że może się czasami ze mną spotkać w tajemnicy przed nią, jak będę potrzebować pomocy. Poza tym jak rozmawiałam z nim o naszym powrocie, to nigdy nie usłyszałam "daj mi spokój, mam kogoś innego i jestem szczęśliwy" tylko ciągle "jeszcze nie teraz".

skoro szczerze mu powiedziałas co czujesz, czego bys chciala , a on nie chce teraz zwiazku to ja nie wiem czy to ma przyszlosc. jesli by tesknił do ciebe to sam by kontaktu szukał.

powiedział, że za mało czasu minęło, że po naszym powrocie do siebie, znów szybko zaczęłoby być tak jak przedtem. Kiedyś, kiedy powiedziałam mu "nie kochasz mnie", odpowiedział "skąd wiesz?". To mi nie daje spokoju. Gdybym wiedziała, że jest naprawdę szczęśliwy, że nie chce mnie znać, odpuściłabym. A tak to sama nie wiem. Po prostu wiem, że byliśmy na innych etapach dojrzałości do związku i z tego powodu za bardzo go sobą przytłoczyłam. Co sprawia, że mam nadzieję, że jak dam mu trochę spokoju to jednak z czasem zatęskni.. bo póki co go nie dawałam i tym go tylko odpychałam.

#717 Histeria:)

Histeria:)
  • Użytkownik
  • 826 postów
  • LokalizacjaDolny Śląsk
  • Wzrost:w sam raz:P
  • Włosy:brąz
  • Stan:Jeszcze panna...
  • Partner:K.
  • Nastrój:Brak
  • Odznaczenia:
    Odznaczenia użytkownika

Napisano 08 kwietnia 2012 - 12:19

[/quote]
, Co sprawia, że mam nadzieję, że jak dam mu trochę spokoju to jednak z czasem zatęskni.. bo póki co go nie dawałam i tym go tylko odpychałam.[/quote]
Jeśli nawet on nie zatęskni, to może ty sama dzięki temu zobaczysz, że to wcale nie był ten jedyny. Mogę ci tylko powiedzieć, że z własnego doświadczenia wiem- jeśli w związku była nierówność (on był mniej "wylewny", zaangażowany) to rozstanie nic na to nie pomoże, gdybyście do siebie wrócili to byłoby tak samo, nawet jeśli ty starałabyś się zmienić.On nie czuł do ciebie tego ,czego ty do niego a nie mówi ci wprost, że już nic z tego nie będzie, żeby nie zrobić ci jeszcze większej przykrości, lub nie miał na to odwagi.

#718 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 08 kwietnia 2012 - 17:13

Raz z nią nawet chciał zerwać, ale potem doszedł do wniosku, że zobaczy, co z tego wyniknie. Powiedział, że może się czasami ze mną spotkać w tajemnicy przed nią, jak będę potrzebować pomocy. Poza tym jak rozmawiałam z nim o naszym powrocie, to nigdy nie usłyszałam "daj mi spokój, mam kogoś innego i jestem szczęśliwy" tylko ciągle "jeszcze nie teraz".

to o nim raczej dobrze nie swiadczy :roll:

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#719 czarna_mysl

czarna_mysl
  • Użytkownik
  • 3 postów

Napisano 08 kwietnia 2012 - 18:29

to o nim raczej dobrze nie swiadczy :roll:


Wiem. Ale pomijając wszystkie oceny,czy jest waszym zdaniem szansa, że ten facet będzie chciał do mnie wrócić, jeśli dostanie trochę swobody i spokoju, której przedtem nie miał? Powiedział mi jakiś czas temu coś takiego (po tym jak go męczyłam) "Słuchaj, niby nie jesteśmy razem, a ja ciągle czuję presję z Twojej strony, nie ma opcji żebyśmy teraz do siebie wrócili w takiej sytuacji, ja potrzebuję czasu, sam, a później nie wiadomo co przyniesie los"

#720 Liz

Liz
  • Użytkownik
  • 1 postów

Napisano 22 kwietnia 2012 - 19:26

Cześć. Mam 19lat, a mój chłopak ma 24. Jesteśmy razem od roku. Kocham Go, ale mam Go już dość!
Jest strasznie zazdrosny. Przy każdym spotkaniu sprawdza mi telefon. Zna każde hasła do każdego konta (gg, facebook, gmail, przeróżne fora internetowe), zaczął odwozić mnie do szkoły i przywozić, kochane, bo nie muszę się tłuc autobusami, ale to raczej nie z troski. Kiedyś wracałam z kolegą ze szkoły, chciał odprowadzić mnie na autobus, a Filip wcześniej skończył pracę i chciał mi pewnie zrobić niespodziankę. Zobaczył nas, podbiegł do nas, zrobił awanturę i zabrał mnie do samochodu. Nie dał mi dojść do słowa, wytłumaczyć, że kolega mnie tylko odprowadzał. Zabronił mi się z nim spotykać i oświadczył że teraz będzie mnie odwoził do szkoły. Następna sytuacja, gdy ktoś robi urodziny z moich znajomych czy jakąś imprezę, oczywiście zawsze dostajemy zaproszenie obydwoje. Filip od razu oświadcza, że nie idziemy. Pytam, dlaczego. Bo nie mam ochoty. Sama pójść nie mogę, bo mi nie pozwoli. A potem się okazuje, że pójdziemy na imprezę, ale nie do moich znajomych a do jego przyjaciół. Czas spędzamy, albo razem, albo z jego znajomymi. Moi przyjaciele ograniczają się do tych z klasy i jednej przyjaciółki z grona mojego chłopaka. Wszędzie, ze mną chodzi... nawet jak chce pójść do fryzjera i mu o tym nie powie to jest awantura. Nie rozumiem Go. Moi rodzice bardzo Go lubią. Tłumaczą, Jego zachowanie troską. Są zachwyceni. Moje przyjaciółki z tak zwanego "podwórka" są mi już obce. Widuję się z nimi tylko gdy złożą mi nie zapowiedzianą wizytę w domu. Gdy Filip wpadnie nie uprzedzając mnie, a w tym czasie są dziewczyny, denerwuje się i wyrzuca mi, że koleżanki są ważniejsze.. . Próbuje mu tłumaczyć, ale On nie słucha. Chcę mieć odrobinę prywatności. Mamy niedługo zamieszkać razem.. boje się, że wtedy będę miała jeszcze mniej wolności. Pomóżcie, nie wiem co robić. Ma nade mną kontrolę, wiem, ale co zrobić, żeby ją skrócić. Czy to przez to że jest starszy o 5lat ?





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych