to wiem nawet nie mając dzieckaPogadamy za jakiś czas, może parę lat. W domu można sfiksować niestety
Problemy w związkach II
#681
Napisano 16 stycznia 2012 - 15:53
#682
Napisano 16 stycznia 2012 - 16:59
Tyle że zaraz nas modki odeślą w dział z problemami
inqaa, no to przesrane troszeczkę
Ale to on w ogóle nie chce ruszać się z domu? Może to przez tą paskudną pogodę za oknem?
No chyba, że on tak ma zawsze?
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
#683
Napisano 16 stycznia 2012 - 17:11
Może to typ domatora,lub ma jakieś problemy o których nie mówi i stąd jego ta niechęćNo chyba, że on tak ma zawsze?
#684
Napisano 16 stycznia 2012 - 18:12
Na imprezy rodzinne owszem, leci pierwszy. Lubi takie imprezy i ja też lubię. Gorzej u niego z klubami. Nie chce mu sie łazić bo pracuje w soboty, a zwykle takie imprezy są w piątki.Ale to on w ogóle nie chce ruszać się z domu?
Samej mnie znów nie chce puścić, już nie wiem co mam robić, irytuje mnie to bardzo, ponieważ bez przesady, nie zamkne sie w domu jak 40-latka i nie zaczne na drutach robic
Jest domatorem, ale jak był w Anglii to łaził na imprezy i mu nie przeszkadzały a tutaj wymawia sie brakiem czasuMoże to typ domatora,lub ma jakieś problemy o których nie mówi i stąd jego ta niechęć
Keep calm and become a doctor
// Mission completed
#685
Napisano 16 stycznia 2012 - 18:17
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
#686
Napisano 16 stycznia 2012 - 18:23
zazdrosny jest pewnie, niby nie mówi tego, ale ja wiem.Ale że Ciebie nie chce samej puścić
On uważa że jak jesteśmy razem to musimy wszedzie razem chodzić i w ogóle. W sumie nie wiem też czy bym go sama puściła, pewnie nie, tyle że ja zawsze chce isć gdzies a on nie.
Keep calm and become a doctor
// Mission completed
#687
Napisano 18 stycznia 2012 - 10:48
Krówko ja Cię rozumiem. W życiu nie zgodziłabym się na związek na odległość i dążyłabym do jakiegoś innego wyjścia. Co do wspólnego zamieszkania to muszą tego chcieć 2 osoby. Także pozostaje Ci rozmowa i czekanie aż on się zdecyduje. Niestety nie ma lekko. Ja też chciałabym dzidziusia, ale mój małż chce poczekać, ma silne argumenty i choć mnie to boli, to przecież muszę poczekać. Na tym polega związek, dużo rozmawiajcie a sytuacja się poprawi.Sajuri, Ja to proponuję ciągle... miałabym pieniadze na to jak byśmy mieszkali w Szczecinie mieszkanie też tutaj mamy bo moi rodzice mają dwa i mówili że by nam to jedno odstąpili że nie ma problemu... tylko on ciągle niezdecydowany
I nie martw się tym dzieckiem. Ja miałam 19 lat jak się zaręczyłam z moim mężem i też non stop o dzieciach paplałam, aż się dziwię, że nie uciekł.
Trzymam kciuki żeby wszystko się Wam poukładało.
Lubię czytać!
Marcjanna Fornalska "Pamiętnik matki"
#688
Napisano 18 stycznia 2012 - 11:11
To ja się zapytam, dlaczego?W życiu nie zgodziłabym się na związek na odległość i dążyłabym do jakiegoś innego wyjścia
My przez 2 lata byliśmy na odległość i widywalismy sie hmmm... moze jeden weekend w miesiacu. G. miał pracę a ja studia i jakos się udało.
to ja szalik poproszę,nie zamkne sie w domu jak 40-latka i nie zaczne na drutach robic
Madź, ma rację, może w sobotę jakaś impreza.
A on nigdy sam z kumplami nie wychodzi?? NIe wyjeżdża gdzies sam?
Nie wiem, może to kwestia zaufania? U nas ja też chętniej bym gdzieś wyłaziła ale za to G. raz do roku spotyka się z jakimis kumplami z forum na weekend i jadą sami, bez bab. Ostatnio byli na mazurach.On uważa że jak jesteśmy razem to musimy wszedzie razem chodzić i w ogóle. W sumie nie wiem też czy bym go sama puściła, pewnie nie, tyle że ja zawsze chce isć gdzies a on nie.
A co by się stało, gdbyś poszła sama na imprezę??
#689
Napisano 18 stycznia 2012 - 14:32
Nie wyobrażam sobie żeby nie widzieć się z małżem, a co dopiero być z nim na odległość przez pewien okres czasu. Odkąd się znamy (5,5 roku) nie było dnia, żebyśmy się nie widzieli.To ja się zapytam, dlaczego?
Lubię czytać!
Marcjanna Fornalska "Pamiętnik matki"
#690
Napisano 18 stycznia 2012 - 16:47
moja przyjaciółka też tak powiedziałato ja szalik poproszę,
Nie, on chce wszędzie ze mną, bo "jesteśmy razem, więc jedziemy razem"A on nigdy sam z kumplami nie wychodzi?? NIe wyjeżdża gdzies sam?
byłby zły, ale przyznam szczerze, że gdyby on poszedł beze mnie to bym się tez wsciekłaA co by się stało, gdbyś poszła sama na imprezę??
Tyle, że juz wypracowaliśmy kompromis i jest wszystko dobrze, ale tak czy inaczej dziękuje dziewczyny za rady
jest to możliwe, aczkolwiek mi też byłoby ciężko, ale krówko musisz się zmobilizować do działania, obmyslić jakiś plan i dopiero działać, myślę też że powinnaś szczerze porozmawiać z Twoim chlopakiem żeby i on powiedział co na ten temat sądzia co dopiero być z nim na odległość przez pewien okres czasu
Keep calm and become a doctor
// Mission completed
#691
Napisano 18 stycznia 2012 - 20:06
Z jego rodzicami nie zamierzam mieszkać bo to nie TO i nie wytrzymam tego, zresztą już to przerabiałam i uciekłam bo nie szło wytrzymać...
Poczekam na jego ruch... ja już stopuje już mi wszystko jedno nie zamierzam się dołować i ryczeć w poduszkę bo nie wiem co mam robić.
#692
Napisano 18 stycznia 2012 - 20:32
nawet zarabiając kokosy a nie mając umowy na czas nieokreślony o kredycie mieszkaniowym możesz pomarzyć. A umowy nie dostaniesz zmieniając pracę co miesiąc.bo nie mamy dobrych płac...
bo Polska to Wioska gdzie ludzie zasuwają jak murzyni i dostają najgorszą kase.
Jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi co się ma. A jak sie nie lubi, to sie robi coś, żeby to zmienić, a nie tylko narzeka.
*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny.
#693
Napisano 18 stycznia 2012 - 20:36
Lubię czytać!
Marcjanna Fornalska "Pamiętnik matki"
#694
Napisano 18 stycznia 2012 - 22:33
I jego rodzice i moi mają zdolność kredytową tylko widzisz łatwiej było by cokolwiek zdziałać jak byśmy byli małżeństwem wtedy sądzę że któreś ze stron wzięłoby na siebie ten kredyt moi rodzice o tym i tak mi mówili że pewną sumę są w stanie mi dać a pewną zaciągnąć kredytem tyle że ciagle coś stoi na przeszkodzie ale dobra nie ma co się użalać już mam dość na chwilę obecną.Poczekam na rozwój sytuacji ... może K. w końcu dojrzeje i zacznie się sam zadręczać co tu zrobić bo póki co odnoszę wrażenie że dobrze mu w jego własnym łóżeczku ...
[ Dodano: 2012-01-18, 22:41 ]
aha npo i co rozmowa to ja go ZNIECHĘCAM... on się wiecznie zakrywa tym słowem. Nie wiem już co myśleć... zaproponowałam żebyśmy razem jechali za granice z agencji do pracy bo są oferty a on oczywiście nie wie itp a kasy ma sporo odłożone więc co mu szkodzi spróbować? poza tym powiedziałam że natyramy się odłożymy kase i wrócimy , zainwestujemy chociażby nawet w to mieszkanie a on ciągle nie wie a to że ja na łatwiznę idę a to że go zniechęcam znów...Masakra po prostu
Ja jestem w stanie tyrać pracy ciężkiej jestem nauczona i jestem gotowa na to a on co...
#695
Napisano 18 stycznia 2012 - 23:00
Lubię czytać!
Marcjanna Fornalska "Pamiętnik matki"
#696
Napisano 19 stycznia 2012 - 08:13
#697
Napisano 19 stycznia 2012 - 09:11
Jak na chłopaka to bardzo młody wiek.
On się pewnie boi tej odpowiedzialności.
Wiesz biorąc kredyt na dom czy mieszkanie skazujesz się na spłacanie go prze długie lata.
No i może się bać ocięcia od mamy bo wyprowadzka na swoje to jednak jest drastyczne odcięcie, wiem z własnego doświadczenia.
Mój W. próbował wprowadzić do domu "zasady" swojej mamy ale że ja miałam do pewnych spraw inne podejście to sobie nie pozwoliłam.
Aktualnie i ja i on jesteśmy zadowoleni.
Musicie porozmawiać bez kłótni bez naciskania i zdecydować czego wy właściwie od siebie oczekujecie w danym momencie.
#698
Napisano 20 stycznia 2012 - 10:47
Rodzice M niedługo się wyprowadzają, będzie mieszkał sam, chce żebym się do niego wprowadziła. Podjęliśmy decyzję że w sierpniu 2012 weźmiemy ślub, ale cywilny póki co, ze względów finansowych. O naszej decyzji nikt oficjalnie nie wie, tylko mama M coś słyszała od niego. Zastanawiam się , a raczej boje się reakcji mojej mamy na nasz pomysł. Co prawda ona może się czegoś spodziewać, ale ja zupełnie nie wiem jak mam to zrobić. Boję się jej reakcji ze względu na to że od 3 lat moj tata nie żyje, a siostra brałą ślub 2 lata temu i mieszka dosc daleko. Boje się że w jakiś sposób bedzie mnie chciała ze sobą przytrzymać, być może emocjonalnie. Nie wiem co robić, bo ta sytuacja niekorzystnie wpływa na mój związek. Jak wybrnąć z tej sytuacji ? Co myślicie ?
#699
Napisano 10 lutego 2012 - 12:22
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Problemy prawne |
|
|
|
Nerwica czy problemy z tarczycą (hormonami)? |
|
|
|
Problemy z zębami i dentystą |
|
|
|
Problemy ze wzrokiem |
|
|
|
Problemy z kręgosłupem a wybór materaca? |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych






Temat jest zamknięty









