Problemy w związkach II
#501
Napisano 29 lipca 2011 - 18:14
#502
Napisano 29 lipca 2011 - 19:30
ja uwazam, ze w tym zwiazku dzieje sie zle i to od dawna.
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#503
Napisano 30 lipca 2011 - 09:22
Pokazałam tym tylko, że ona jest lepsza ode mnie.To był błąd, ale człowiek zdenerwowany różne rzeczy robi, których potem żałuje.
Myślicie, że mi sprawia przyjemność kontrolowanie mojego faceta? Nie, to jest okropne i fatalnie się z tym czuje. Tylko po prostu tak mi się w życiu zawsze układało, że po prostu teraz tego są konsekwencje.
Chciałabym żyć w normalnym związku, w poczuciu bezpieczeństwa, szczerości, bez kłamstw itp...
Myślałam, że już wszystko będzie dobrze, że w koncu trafiłam na tego kogoś, kto będzie wobec mnie zawsze uczciwy, lojalny. Nie o to chodzi , żeby był zamknięty w "złotej klatce"
Po prostu coś się ze mną dzieje , gdy czuje, że facet nie mówi mi całej prawdy, potem węsze , szukam kłamstw, itp.. Ja wiem, że to niewporządku, i też musze nad tym panować, tylko nie zabardzo wiem jak.
#504
Napisano 30 lipca 2011 - 09:28
więc czemu w takim nie jesteś? Po co ciągnąć coś, co Cię nie satysfakcjonuje? Po co być z kimś komu nie ufasz i w każdym geście szukasz spisków i kłamstw?Chciałabym żyć w normalnym związku, w poczuciu bezpieczeństwa, szczerości, bez kłamstw itp...
szukasz wymówek. Jesteś kowalem swojego losu i to, jak Ci się życie układa w dużej mierze zależy od Twoich decyzji. Nie wierzę w coś takiego jak "siła wyższa" i hasła 'tak mi się życie ułożyło". tak się ułożyło, bo mu na to pozwoliłaś.Tylko po prostu tak mi się w życiu zawsze układało, że po prostu teraz tego są konsekwencje.
A skoro wiesz, że zachowujesz się niedojrzale, to po co dalej w ten sposób żyjesz? Czas zacząć pracować nad zmianą zachowania i podejścia do niektórych rzeczy. Trzeba pomyśleć zanim cos się zrobi.
*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny.
#505
Napisano 30 lipca 2011 - 09:35
słonce, juz to pisałam na poprzedniej stronie ...po co tkwisz w takim zwiazkuChciałabym żyć w normalnym związku, w poczuciu bezpieczeństwa, szczerości, bez kłamstw itp...
o własnie. Wiec wez Melodia zycie w swoje rece.Jesteś kowalem swojego losu i to, jak Ci się życie układa w dużej mierze zależy od Twoich decyzji
#506
Napisano 30 lipca 2011 - 09:58
#507
Napisano 30 lipca 2011 - 10:49
Myślicie, że mi sprawia przyjemność kontrolowanie mojego faceta? Nie, to jest okropne i fatalnie się z tym czuje. Tylko po prostu tak mi się w życiu zawsze układało, że po prostu teraz tego są konsekwencje.
Chciałabym żyć w normalnym związku, w poczuciu bezpieczeństwa, szczerości, bez kłamstw itp...
Myślałam, że już wszystko będzie dobrze, że w koncu trafiłam na tego kogoś, kto będzie wobec mnie zawsze uczciwy, lojalny. Nie o to chodzi , żeby był zamknięty w "złotej klatce"
Po prostu coś się ze mną dzieje , gdy czuje, że facet nie mówi mi całej prawdy, potem węsze , szukam kłamstw, itp.. Ja wiem, że to niewporządku, i też musze nad tym panować, tylko nie zabardzo wiem jak.
Bardzo się ciesze, że widzisz swoje wady bo to jest wielki krok do tego aby zmienić postawę na lepszą
Trochę się pogubiłaś w tym wszystkich ale myślę że teraz będzie tylko lepiej.
Myślę, że dla Ciebie i dla Twojego dalszego rozwoju powinnaś rzucić tego chłopca bo on już według mnie nie się zmieni bo on nie widzi takiej potrzeby.
Dla mnie to musisz się zastanowić czy bierzesz go takiego jaki jest albo nie i wtedy trzeba podjąć decyzję. To nie jest prost ale nieraz trzeba być twardym aby w przyszłości było znacznie lepiej a myślę że jest w Tobie potencjał który może się rozwinąć
JASON - przesadzasz w Swoich opiniach i dziewczyna maja racje ze tak reaguja . Mysle ze ktoras Cie zranila i teraz kazda zle odbierasz . A to jest zle , nie stosuj odpowiedzialnosci zbiorowej
Ja spodziewałem się takiej reakcji i byłem na to przygotowany. Nie wiem czy zauważyłeś ale dziewczyna już wcześniej miała podobny problem i napisałem jej aby zastanowiła się aby zmienić chłopaka ale kompletnie to olała i dalej robiła swoje. Mój ton był stanowczy i dość mocny ale w granicach rozsądku bo chciałem aby dziewczyna w końcu się obudziła i zobaczyła jak wygląda jej życie i myślę że osiągnąłem swój cel co pokazują słowa które na początku tego postu zacytowałem. Ta dziewczyna ma potencjał na stanie się wartościową kobietą a przede wszystkich szczęśliwą kobietą i dlatego poświęciłem jej czas aby wybudzić ją z obecnego stanu. Dziewczyna na początku zastosowała obronę ale myślę że przemyślała sobie wszystko (kobiety tak mają że potrzebują trochę czasu na przemyślenia) i sama wyciągnie to co jest dla niej najlepsze
Co do Twoich przemyśleń na mój temat to masz prawo tak myśleć ale są one błędne i nie będę dalej tego rozwijał bo to nie na temat by było
Pozdrawiam
#508
Napisano 30 lipca 2011 - 11:00
#509
Napisano 08 sierpnia 2011 - 12:00
ostatnio mój chłopak oddala się ode mnie,
Pokłóciliśmy się w sobote, o pewną sytuacje, o której zaraz napiszę, i wiem ze to ja mam rację, a moze się mylę?
moja kuzynka zaprosiła mnie i mojego chłopaka na 18..była cała moja rodzina...nic nie mówił, ze nie pójdzie..w ten sam dzień pare godzin wcześniej coś mu odbiło i powiedział, że nie jedzie,błagałam prosiłam, on nas tylko zawiózł, i pojechał
a wczoraj on nie wychodzi, bo nie ma ochoty,niedziela chciałam z nim sobie spędzić a tu nie...bo on ma swoje humory,ja mogłam do niego przyjść bo chyba lepiej byloby dla niego msi9edzieć w domu ze mną niz samemu...tak myślę..ehhh...z facetami..

Bo ja mam to coś, co oni kochają… A one nienawidzą..
#510
Napisano 08 sierpnia 2011 - 12:14
a po co? nie jeździj z nim - może on potrzebuje czasu tylko dla siebie?nawet pojadę z nim na ryby chociaż bardzoooo się nudzę
Może wtedy nie będzie się migać od spotkań rodzinnych
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
#511
Napisano 08 sierpnia 2011 - 12:19
Jak na moje oko, to on się w tym waszym związku dusi, brak mu przestrzeni. Sama piszesz, że poświęcasz się dla niego. Po co? Ty jako kobieta myślisz, że jemu jest miło, jak jedziesz z nim na te ryby, bo ta słodko jest robić wszystko razem. A założę się, że on się wścieka, po coś się znowu za nim przywlokła, skoro zaplanował sobie taki super relaks nad wodą, z wędką i piwkiem, z dala od Twojej miny mówiącej "jaaaakie to nuuuudne, kiedy wracamy?".
Moja rada: daj mu odpocząć. Zajmij się sobą, daj mu jechać choćby na te głupie ryby, a sama idź sobie na winko z przyjaciółkami, do fryzjera, do kina, czy co tam lubisz. Zobaczysz, że po jakimś czasie to on będzie chciał Cię częściej widywać, będzie telefonował, smsował, pisał maile. Bo teraz, niestety, jesteś dla niego nudna (tylko proszę, nie gniewaj się, to nie jest moja opinia, bo Cię nie znam, tylko piszę z punktu widzenia Twojego chłopaka).
#512
Napisano 08 sierpnia 2011 - 12:54
Właśnie też tak sobie pomyślałem, że może Ty tak bardzo go naciskałaś, że sam nie wiedział co zrobić... a na końcu spanikował. Rozegrał to najgorzej jak tylko mógł ale wina nigdy nie leży tylko po jednej stronie...Zachował się idiotycznie, mógł od razu powiedzieć, że nie chce iść, ale może bał się Twojej reakcji?
Lepiej bym tego nie ujął... on jak każdy facet potrzebuje czasu dla siebie, a wypad na ryby to świetna okazja aby pobyć samemu ze sobą czy nawet z kumplami ale nie z Tobą... po cholerę Ty mu tam skoro Cię to nie bawi... nie można robić wszystkiego razem bo to dobra droga do tego, żeby mieć siebie nawzajem dość. Ty uważasz, że to tak super kiedy ciągle jesteście razem, ciągle razem spędzacie wolny czas... ale to dusi po czasie... staje się męczące.Jak na moje oko, to on się w tym waszym związku dusi, brak mu przestrzeni. Sama piszesz, że poświęcasz się dla niego. Po co? Ty jako kobieta myślisz, że jemu jest miło, jak jedziesz z nim na te ryby, bo ta słodko jest robić wszystko razem. A założę się, że on się wścieka, po coś się znowu za nim przywlokła, skoro zaplanował sobie taki super relaks nad wodą, z wędką i piwkiem, z dala od Twojej miny mówiącej "jaaaakie to nuuuudne, kiedy wracamy?".
Czuł się źle, miał jak to nazwałaś "humorki" co na moje oko znaczy tyle samo co to, że chciał pobyć sam... a Ty mu się chcesz ładować do domu bo z kim mu będzie lepiej jak z Tobą... daj mu trochę luzu, róbcie jakieś rzeczy osobno wtedy bardziej docenia się chwile spędzane ze sobą... K. czytając jakiś czas temu pewną książkę, wysłała mi smsem takie słowa: "Nie założę Ci nigdy w życiu żadnej obroży. Mężczyźni z obrożami na szyi i tak nie wracają do swoich kobiet. A ja chciałabym, żebyś wracał do mnie. Bądź wolnym kotem, ale budź się rano obok mnie." ... coś w tym jest prawda?
A więc więcej swobody w związku a na pewno będzie Wam bliżej do siebie

www.rakszyjki.pl> STOP rakowi szyjki macicy
#513
Napisano 08 sierpnia 2011 - 13:08
"Nie założę Ci nigdy w życiu żadnej obroży. Mężczyźni z obrożami na szyi i tak nie wracają do swoich kobiet. A ja chciałabym, żebyś wracał do mnie. Bądź wolnym kotem, ale budź się rano obok mnie." ... coś w tym jest prawda?
nikt chyba nie lubi jak mu się zakłada obrożę na szyję. Nie ważne czy to facet czy kobieta. Tak czy siak nie usprawiedliwia to chłopaka. Zrobił straszne świństwo. Mógł uprzedzić że nie będzie go na rodzinnej imprezie duzo wcześniej, anie wywijać taki numer w dniu imprezy
#514
Napisano 08 sierpnia 2011 - 13:14
Ależ oczywiście nie podważam tego... zachował się jak dupek... ale na miejscu eweliny nie szukałbym winy tylko w nim ale i w sobie...Tak czy siak nie usprawiedliwia to chłopaka. Zrobił straszne świństwo. Mógł uprzedzić że nie będzie go na rodzinnej imprezie duzo wcześniej, anie wywijać taki numer w dniu imprezy

www.rakszyjki.pl> STOP rakowi szyjki macicy
#515
Napisano 12 sierpnia 2011 - 18:22
ewelina344,
Jak na m, 0 moje oko, to on się w tym waszym związku dusi, brak mu przestrzeni.
Moja rada: daj mu odpocząć. Zajmij się sobą, daj mu jechać choćby na te głupie ryby, a sama idź sobie na winko z przyjaciółkami,
jak może się dusić?,ma tyle wolności...robi co chce, z24/h na dobę, jesteśmy ze sobą,,2godziny dziennie,nie sypiamy ze sobą bo u mnie nie ma gdzie,a do siebie w ogóle mi nie zaproponuje, żeby spać,żeby was nie skłamać tera w styczniu będzie 3 lata jak wróciliśmy z Anglii, i od tej pory nie spaliśmy ze sobą, to nie jest normalne,
nie ma od czego odpoczywać, ja ze znajomymi spędzam 100 razy więcej czasu niz z nim.
zaczął się weekend, piątek...siedzę właśnie sama,przyszedł o 16:30 poszedł przed 19...przez ten czas nic konkretnego nie robiliśmy..zła byłam,że idzie..powiedział, że zle się mu u mnie siedzi, moi rodzice go wkurzają,mam pokój przechodni,co chwile się kręcą,nie ma prywatności, no i pojechał do siebie, zabrać mnie nie mógł do siebie, woli sam być, i to już jest moim zdaniem zle, bo my mało czasu ze sobą spędzamy...to nie rozumiem tego!!
on robi tak ciągle,nasz związek bardziej wygląda jak spotkanie znajomych...
jak można ze sobą nie sypiać!!!!!!!!!! brakuje mi tego,rano się obudzić przy nim, a nie ciągle sama w tym łóżku..czuję się jakbym była singiel-ką.

Bo ja mam to coś, co oni kochają… A one nienawidzą..
#516
Napisano 12 sierpnia 2011 - 18:27
#517
Napisano 12 sierpnia 2011 - 18:27
nie możecie zamieszkać ze sobą?moi rodzice go wkurzają,mam pokój przechodni,co chwile się kręcą,nie ma prywatności, no i pojechał do siebie, zabrać mnie nie mógł do siebie
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
#518
Napisano 12 sierpnia 2011 - 18:41
no w porządku, ale mówisz, że Ty masz pokój przechodni, a dlaczego Cie do siebie nie mógł zabrać? Też nie ma warunków na ewentualne spędzenie czasu wspólne, tzn. chodzi mi takie intymne bardziej, bo tak to i u Ciebie przecież możecie
ma swój pokój własny,gdzie jest osobne wejście od jego rodziców,tak więc,..możemy robić co chcemy,ale co z tego jak on mnie tam rzadko zabiera...jedynie już po to żebyśmy się pokochali.....i to potem wstajemy z łóżka odprowadza mnie do domu...wraca do siebie, i nawet nie zapyta...a może byś chciała zostać na noc..ja go nie rozumiem,
zamieszkać ze sobą to na razie nie realne, ja muszę znaleźć pracę,on ma długi 6 tys. i na swoje potrzeby ledwo mu starcza...ten związek nie ma przyszłości...już 8 lat chodzenia...i ani zaręczeni ani nic.. nie myśli o naszej wspólnej przyszłości..

Bo ja mam to coś, co oni kochają… A one nienawidzą..
#519
Napisano 12 sierpnia 2011 - 18:44
#520
Napisano 12 sierpnia 2011 - 18:50
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Problemy prawne |
|
|
|
Nerwica czy problemy z tarczycą (hormonami)? |
|
|
|
Problemy z zębami i dentystą |
|
|
|
Problemy ze wzrokiem |
|
|
|
Problemy z kręgosłupem a wybór materaca? |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych






Temat jest zamknięty









