Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Problemy w związkach II


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
945 odpowiedzi w tym temacie

#201 filipinka

filipinka
  • Użytkownik
  • 204 postów

Napisano 29 października 2010 - 14:45

na pewno bardzo ostrożnie. nie stwarzaj sytuacji do kłótni, myślę że będzie wszystko w porządku. Trzymam kciuki za was związek! :-)
Dołączona grafika

#202 liliana

liliana
  • Użytkownik
  • 9 postów

Napisano 30 października 2010 - 15:42

:) dziekuje

#203 ewelina344

ewelina344
  • Użytkownik
  • 694 postów

Napisano 31 października 2010 - 12:53

nie wiem..ale zdaje mi się że nie jest w moim związku zbyt dobrze :-(
rzadko spędzamy razem wieczory..zazwyczaj on u siebie ja u siebie...(nie powiem spotykamy się codziennie w dzień...)ale to nie chodzi o to..chodzi właśnie o te wieczory...rzadko u niego jestem....a o spaniu u niego to nie wspomnę w ogóle..bo od 10 miesięcy spałam u niego tylko 2 razy na walentynki i na jego urodziny.to chyba nie jest normalne że są okazje na spanie razem a tego nie robimy? kiedyś zapytałam się czemu nie chcę żebym u niego spała a on na to:że nie że nie chce tylko ze o tym nie myśli :shock: ...i nic po tej rozmowie się nie zmieniło. <bezradny></span> nie chcę być nachalna..martwi mnie to..bo kiedyś jak nie mogłam u niego spać(bo mama mi nie pozwalała..to mnie o to błagał żebym została)a teraz...jesteśmy 7 lat ze sobą...zaczynamy żyć obok siebie a nie razem.
a może dziewczyny wyolbrzymiam?wy jak jeszcze nie mieszkaliście ze swoimi chłopakami to spędzaliście noce u nich na weekendy w wolnym czasie??
Dołączona grafika
Bo ja mam to coś, co oni kochają… A one nienawidzą.. :D
Dołączona grafika

#204 Zielonooka

Zielonooka
  • Użytkownik
  • 3 356 postów

Napisano 31 października 2010 - 18:39

Ja bardzo często spędzam noce u niego albo on u mnie praktycznie codziennie i nikt nie robi problemów :) Jak często się widzicie i ile razy z tego śpicie u siebie?
Najważniejsze spotkania odbywają się w duszy, na długo przed tym, nim spotkają się ciała...

#205 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 31 października 2010 - 19:23

ewelina344, a on mieszka sam czy z kimś?

Ja często nocowałam u mojego P., ale na początku miałam wątpliwości czy wypada- mimo wszystko nocowałam u jego rodziców, był na ich utrzymaniu.

zaczynamy żyć obok siebie a nie razem.


Nie no wydaje mi się, ze kwestia nocowania u partnera nie jest tu wyznacznikiem tego czy jest między wami dobrze czy nie... Chyba, ze on rzeczywiście broni się przed tym nogami i rękami- ale wydaje mi się, że jest jakiś inny powód ;-)

#206 Majorka^^

Majorka^^
  • Użytkownik
  • 5 119 postów

Napisano 31 października 2010 - 19:24

ewelina344 a on zostaje u Ciebie na noc?
Może ma jakieś konkretne powody dla których nie chce żebyś zostawała u niego na noc? Może wstydzi się czegoś, albo po prostu wychodzi z założenia, że faceci częściej nocują u swoich dziewczyn i zaprasza Cię tylko od święta :->
Ja bym aż tak się tym nie martwiła na Twoim miejscu, spędzacie sporo czasu razem, a to jest najważniejsze :-) Miejsce nie jest aż tak istotne, mój facet częściej nocuje u mnie i w sumie bardziej mi to odpowiada niż jeżeli ja bym miała spać częściej u niego :lol:
Co to jest miłość ?
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...

#207 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 31 października 2010 - 19:32

ewelina344, właśnie ważne jest czy on mieszka sam czy z rodzicami...
Ja zawsze uważam, że trzeba powiedzieć połówkowi co się czuje... Może powinnaś powiedzieć mu co cię niepokoi? On u ciebie sypia? Może zorganizować jakiś wieczorek i zaprosić go do siebie na noc (jak masz takie możliwości)?

201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 


#208 ewelina344

ewelina344
  • Użytkownik
  • 694 postów

Napisano 31 października 2010 - 20:58

on u mnie dziewczyny nie śpi bo mieszkam z rodzicami i mam pokój taki gdzie moi rodzice przechodzą ze swojego pokoju przez mój do kuchni i łazienki..to nie ma jak za bardzo spać u mnie :-|
a on?? mieszka sam..drugi pokój jest jego brata ale na razie tam nie mieszka..bo wyprowadził się do dziewczyny..a rodziców ma zaraz obok siebie.to ja tego wcale nie rozumiem. <bezradny></span> co mam powiedzieć że chciałabym spać u niego?to dla mnie troche nachalne:/ tym bardziej że raz juz rozmawiałam z nim o tym..no to widzicie dalej się nie zmieniło.

ak często się widzicie i ile razy z tego śpicie u siebie?

nie śpimy w ogóle ze sobą.

może mu pasuje tak?wiecie spędzanie razem dnia to jest co innego niż spędzenie z nim nocy..obudzenie się rano przy nim..


ja mogę mu powiedzieć ze chcę spać u niego..ale trochę głupio :roll:
to jego mieszkanie i sam powinien zaproponować..

nie wiem w czym problem..muszę sie dowiedzieć..jakoś zacząć rozmowę.
Dołączona grafika
Bo ja mam to coś, co oni kochają… A one nienawidzą.. :D
Dołączona grafika

#209 Pieprzyk

Pieprzyk
  • Użytkownik
  • 2 postów

Napisano 01 listopada 2010 - 17:24

Witam wszystkich, ponieważ nie mogę sobie poradzić z pewnym problemem szukam pomocy u Was. Za wszystkie odp jestem wdzięczna. Chodzi o to, że jestem ze swoim facetem 9 miesięcy On nie powiedział mi nigdy, że mnie kocha (ja powiedziałam po pół roku bycia w związku) i gdy niedawno temu o to zapytałam, czy ma jakieś plany wobec mnie bo fakt okazuje mi uczucie, ale absolutnie o nim nie mówił, tak jakby to była miłość niewidoczna. On mi odpowiedział, że nie jest mnie pewien! I że gdy będzie to wtedy mi to powie! Co to znaczy nie jest mnie pewien po prawie rocznego związku można coś powiedzieć, czy to cos stałego czy może jednak to ''nie to''. Na domiar tego jego ex dziewczyna od roku nie chce się odczepić, na dodatek pracują razem...On oczywiście mówi, że mu na mnie zależy nie mógłby do niej wrócić, ale niedawno dowiedziałam się że potajemnie się spotkali...On twierdzi, że z nią wszystko skończone, jestem tylko ja a zaś Ona jest zazdrosna, że Nam sie układa i postanowiła to chyba zniszczyć(coraz lepiej jej to idzie) choć również jest w związku. Myslę o rozstaniu, prosiłam go by powiedział jej dosadnie by się ***** ale tylko na obietnicy się skończyło, ponieważ słyszałam, że opowiada jej co się dzieje w Naszym zyciu, np że gdzieś byliśmy lub coś robiliśmy. Dałam sobie wtedy spokój moje tłumaczenia nie zdają się na nic. Ja takich rzeczy nie robię, Ona go zraniła i wciąż mówi o nim źle do znajomych a On chyba wciąż nie może zapomnieć...Co o tym sądzicie rozmawiałam z nim na ten temat żeby jej coś powiedział, ponieważ Ona wciąż o nim gada i o mnie...doradźcie czy pogadać z Nim ostatni raz i zrobić sobie przerwę? Może wtedy domysli się że to nie są żarty i coś z tym zrobi...

#210 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 01 listopada 2010 - 19:14

nie śpimy w ogóle ze sobą.

nie spimy w znaczeniu sen czy sex ??? dziwne to ze jest sam i ma warunki a i tak nie chce zebys nocowała, moze to sie jego rodzicom nie podoba, mogli by sie dowiedziec --><bezradny></span> Pieprzyk a masz poczucie ze cie kocha ??? bo to nie tylko o słowa chodzi .

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#211 Pieprzyk

Pieprzyk
  • Użytkownik
  • 2 postów

Napisano 02 listopada 2010 - 00:01

Droga ewelino334 staram się zrozumieć, że nie o same słowa chodzi, czasem czyny są bardziej ważniejsze, i nie ukrywam okazuje mi, że mu zależy ale mnie to chyba przestało wystarczać, może gdyby nie było jego ex w naszym życiu a tak ciągle ona się gdzieś pomiędzy nas plączę i to chyba sprawia, że mam watpliwości czego albo kogo On pragnie. Bo nie oczekuję, żeby padał na kolana, wymuszał miłość i się oswiadczał ale kiedy istnieje jakieś zagrożenie i występuje nagle jakaś blond piekność zaczynasz mieć chcąc nie chcąc mętlik w głowie. I choć mówi, że jestem tylko ja i, że jestem najważniejsza z większym trudem przychodzi mi wierzyć. Nie mam innych zastrzeżeń do Niego, tylko ja w takiej sytuacji gdy jego ex ciągle się gdzieś przywala, i trwa to już rok (odkad się rozstali ciagle coś jest, a to ona go obgada, on się o tym dowie i się wkurza, albo tak jak parę miesięcy temu poprosiła mnie o spotkanie, mówiąc że nadal kocha Marka i że chciałaby do niego wrócić - ale wie, że teraz jest ze mną albo jej sie laptop zepsuł a Marek wie jak naprawić, a jej obecny facet nie wie) I wygląda to jakby wciąż mieli do siebie chemie a na dodatek widują się w robocie...Chore, ale dziękuję za zainteresowanie sprawą, kiedyś to się chyba rozwiąże...:)

#212 rudolff1986

rudolff1986
  • Użytkownik
  • 4 postów

Napisano 12 listopada 2010 - 13:16

ja wlasnie chyba mam kryzys swojego dwuletniego zwaiazku, kryzys o ktorym nie wie moj chlopak. nie jest dobrze miec dwoch adoratorow, bo z teog wszystkiego nie wiadomo czy w prawo czy w lewo. i dupa blada jest
R....f

#213 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 13 listopada 2010 - 17:51

a wlasnie chyba mam kryzys swojego dwuletniego zwaiazku, kryzys o ktorym nie wie moj chlopak.


tzn. mam kryzys i masz innego chłopaka? bo nic z tego nie rozumiem. jeśli oczekujesz jakiegoś wsparcie czy porady musisz jakoś bardziej opisać sytuacje

201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 


#214 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7 695 postów

Napisano 14 listopada 2010 - 18:32

cenionka ale on chce się spotykać ale na jego zasadach i na jego widzimisię :-/
np. wczoraj nie chciało mu się przyjechać-choć było by lepiej bo miałam czas od 17tej a powiedział że przyjedzie za tydzień-tylko że ja za tydzien pracuje w sobotę do 21 i w niedzielę całą :-/ poza tym będzie też moja współlokatorka więc... szkoda gadac. To ja mam pracę w dłuższym wymiarze godzin, do tego studia więc lepiej by było jakby on się dostosowywał do mnie a nie odwrotnie :evil:
nie wiem dlaczego i co się z nami dzieje :cry: :cry: :cry: jak się widzimy jest bajka, a jak jesteśmy rozdzieleni wynikają takie sytuacje... coś czuje że to się może źle skończyć :-(

[ Dodano: 2010-11-14, 18:35 ]
i nazywam rzeczy po imieniu tylko nie wiem on to bagatelizuje czy co... nie wiem co się z nim dzieje...

#215 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 14 listopada 2010 - 18:46

tęsknicie, ale oboje na swój sposób. A widać to właśnie jak się spotykacie. Gdyby tak nie było odpalalibyście tv i gapili się w niego przez całe spotkanie. Młoda, ja na twoim miejscu poinformowałabym go, że mam wolne wtedy i wtedy i niech kombinuje i zacznie się nastawiać na wizytę w rzeszowie. Wydaje mi się, że do niego jeszcze nie dotarło, że skończył się czas, kiedy byłaś zawsze, a przynajmniej przez większość czasu dyspozycyjna i stwierdzenie zobaczymy się za tydzień, bo dziś nie mogę nie stanowiło aż takiego problemu. Włącz optymistyczne myślenie, bo pesymizm jest zaraźliwy i w prostej linii prowadzi do marudzenia, a tego nikt nie lubi ;-) nie ma co sobie też robić wyrzutów nawzajem, choć pewnie w końcu ktoś komuś wypomni, że to drugie nie ma czasu. Musicie oboje dojść do tego, że jest to utrudnienie w postaci kilometrów i oboje macie teraz swoje grafiki i po całym dniu pracy oboje możecie być zmęczeni. Nawet jeżeli doprowadzi to do komicznej sytuacji siedzenia razem z kalendarzem i zaznaczania weekendów, kiedy będziecie mogli się zobaczyć ... Warto zacisnąć zęby i spokojnie tłumaczyć, że "niestety, ale za tydzień wracam późno z pracy, w niedzielę też pracuję i nie możemy się spotkać. Przyjedź wtedy i wtedy - mam zajęcia, mogę się z części urwać, kończę wcześniej, tęsknię za tobą i zależy mi na tym żebyś przyjechał, bardzo chcę Cię zobaczyć."
Wiem, że Ci ciężko, ale jemu na pewno też. Jeszcze nie raz pewnie nadejdzie taki kryzys ale dacie mu radę, bo przecież się kochacie. Młoda, uszy do góry <pocieszacz></span>

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#216 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7 695 postów

Napisano 14 listopada 2010 - 19:01

nie(d)oceniona, lekarzu dusz :* masz tu kwiotka bo mądrze gadasz <kwiatek2></span>

Wydaje mi się, że do niego jeszcze nie dotarło, że skończył się czas, kiedy byłaś zawsze, a przynajmniej przez większość czasu dyspozycyjna i stwierdzenie zobaczymy się za tydzień, bo dziś nie mogę nie stanowiło aż takiego problemu.

I to jest chyba sedno całej tej patowej sytuacji... Cóż poczekam więc aż to do niego DOTRZE

Młoda, uszy do góry


trochę się podniosły :-)

#217 ewelina344

ewelina344
  • Użytkownik
  • 694 postów

Napisano 14 listopada 2010 - 19:18

To jest najgorsze gdy związek jest na odległość..i nie ma się dla siebie czasu :-(
praca... studia...

mloda, na prawdę cie rozumie.. :-/ mieć tak rzadko przy sobie ukochaną osobę..



np. wczoraj nie chciało mu się przyjechać

nie chciało mu się?? :-x :-? :-/
on miał czas... tobie też pasowało..mieliście okazje się zobaczyć i jemu się nie chciało...??? to ile godzin zajmuje mu przyjazd do ciebie? może był po pracy i był zmęczony?

powiedział że przyjedzie za tydzień-tylko że ja za tydzień pracuje w sobotę do 21 i w niedzielę całą :-/

to po prostu mu powiedz to..i uzgodnijcie tak żeby się dostosował do ciebie bo masz większy zakres obowiązków od Niego.Myślę że zrozumie ;-)będzie dobrze ;-)
Dołączona grafika
Bo ja mam to coś, co oni kochają… A one nienawidzą.. :D
Dołączona grafika

#218 89kasienka89

89kasienka89
  • Użytkownik
  • 5 825 postów

Napisano 14 listopada 2010 - 19:45

Mi się wydaje młoda, że takie sytuacje wynikają z tego, że to on właściwie decydował o tym, kiedy się spotkacie. Twoja rola to było czekanie na niego, i to Ty właściwie nie wpływałaś na to, kiedy to on przyjedzie, a on miał swoje widzimisię. Teraz miałaś czas- nie było go. Potem Ty nie masz czasu- on chce przyjechać. I zamiast godzić się (mimo, że właściwie prawie Ciebie nie będzie w domu), odmów, a powiedz kiedy Tobie pasuje. Bo on się przyzwyczaił, że to on ma wpływ na Wasze spotkanie- jak Ty odmówisz, to będzie wiedział, że on także musi się dostosować. Ale zawile napisałam- mam nadzieję, że kapujesz, o co mi chodzi :-P
Miłość, marzenia, uczucia i myśli,
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt

#219 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7 695 postów

Napisano 14 listopada 2010 - 19:59

89kasienka89, kapejszyn, kapejszyn :-) ach odcięcie od pępowiny będzie bolesne ale już dawno trza było to zrobić ;-)
laski dzięki za wsparcie :*

#220 lily__

lily__
  • Użytkownik
  • 3 postów

Napisano 18 listopada 2010 - 21:57

Pierwszy raz pisze na Forum jakim kolwiek o moich problemach ale niewiem co mam robić i czuje ze potrzebuje rady całkiem obcych osób bo może to mi coś uświadomi.
Mam 17 lat jestem z moim chłopakiem juz rok(jest w moim wieku) szczerze moge powiedzieć że go kocham. Nie zawsze było dobrze, były momenty złe, dobre, żaden związek nie jest idelany ale rozmawialiśmy i wszystko sie wyjaśniało. Teraz jest inaczej w sumie to ja sie zmieniłam nagle pojawiły sie wątpliwosci, czy jest to chłopak dla mnie. Przedstawie wam krótko jego życiorys....
Ma on problem z policją uciekł z osrodków miał ciezkie dziecinstwo,wiele osob odradzalo mi ten zwiazek ale ja nie dostrzegam w nim tylko kryminalisty ale takze naprawde wartosciowego i kochanego chlopaka ale... nie mamy wspolnych tematow...jego edukacja skonczyla sie na poziomie 2 gimnazjum... mial problemy z narkotykami (marihuana) ale wyciągnelam go z tego dla mnie przestal palić.... znajomi mowia mi ze go zminilam ale czy napewno moze on w srodku jest taki jaki byl a przedemna udaje? Ciagle powtarza mi ze mnie kocha ze jestem dla niego calym swiatem wiem ze jego uczucie jest prawdziwe ale chyba moje uczucie sie wypalilo. Kiedy go nie widze a nie jestesmy pokloceni to tesknie ale gdy go juz zobacze to nie czuje tego co powinnam jakiegos szczescia... moze popadlismy w rutyne? Ja sie ucze jestem w 2 liceum boje sie ze kiedy ja bede szla na studia to juz całkiem powstanie przepasc pomiedzy nami?? Czy to napewno ma sens? On jest z srodowiska całkiem mi odwrotnego... ja sie ucze mam zainteresowania a on spotyka sie ze znajommi sezonowo pracuje jak cos znajdzie... dopiero po roku zaczynam to wszystko dostrzegac ... on nie zabiera mnie na zadne dalsze spacery... nie zaskakuje mnie... same wiecie ze czasami milo jest dostac cos nawet malenki kwiatek... ciagle ja mu mówie co powinien robic nie podejmuje zadnych decyzji zero inicjatywy wlasnej.
CO ROBIĆ!!??





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych