No to za kilkanaście/ kilkadziesiąt lat możecie się bardzo zdziwić sytuacją finansową kraju, bo nie będzie miał kto na Was pracować. :->
Każdy, kto dostanie emeryturę sam na nią pracuje. Nikt nie dostanie za darmo.
Ale, że system nasz działa tak jak działa to niestety młodsze pokolenia pracują na starsze.
Jeśli ktoś liczy na to, że ta buda zwana ZUS-em przetrwa do naszej emerytury to gratuluję pozytywnego nastawienia. Ja już dawno w to zwątpiłam. ZUS ma też inne problemy i nawet zwiększenie przyrostu naturalnego na niewiele się zda.
Druga sprawa jest taka, że miejsc pracy coraz mniej a jak już są to za głodową stawkę. Nawet jak przyrost wzrośnie to młode pokolenie stąd wyjedzie i tyle nasz system emerytalny będzie ich widział.
Jeśli chodzi o obawy, że bezdzietni będą brali emeryturę od Waszych dzieci:
jeśli ktoś jest rozsądny to na Zus nie liczy i jakoś się zabezpiecza.
Ja sama, świadomie zrezygnowałam z umowy o pracę, która by mnie zobowiązała do płacenia ZUS. Poza tym są też inne sposoby zabezpieczenia się na starość (własna firma, inwestycje, itp.) niż wrzucanie do czarnej dziury ogromnych kwot pieniędzy tylko po to, aby po kilkudziesięciu latach dostać marne grosze.
Mnie nie przekonuje argument, że w Polsce zabraknie siły roboczej.
Poza tym uważam za okrutne podawanie argumentu, że jak nie będzie dzieci to nie będzie miał kto pracować w przyszłości.
Jeśli mam robić temu krajowi tanią siłę roboczą zaprzęganą do państwowego wozu już w wieku 5 lat i odpinaną od niego w wieku 67 lat (strach się bać, o ile ten wiek jeszcze wzrośnie), tylko po to, aby dostała głodową emeryturę to ja podziękuję.
A mówi się, że bezdzietni są egoistami.
bezdzietnych ludzi. 
bezdzietni ludzie sami płacili sobie składki przez kilkadziesiąt lat, pewnie nawet więcej niż matki siedzące w domu z dziećmi, więc wybacz, ale emerytura należy im się tak samo jak psu buda.
Poza tym, kobiety, które przechodzą na L4 dostają pieniądze z ZUS-u. Zgadnij, kto je do tego ZUS-u w tym czasie wpłaca. Owszem, pracujące i bezdzietne.
Do tego z naszych podatków idą pieniądze do szkół, przedszkoli, żłobków, przychodni, szpitali dziecięcych, itp. Dziecko ma zapewniona darmową opiekę lekarską. Bezdzietni również za to wszystko płacą.
Przepraszam jeśli któraś z mam obecnych lub zaciążonych obraziłam.
Nie cierpię, gdy ktoś osoby pracujące i wrzucające ogromne ogromne kwoty do ZUS-u i Skarbu Państwa uznaje za pasożyta przyszłych dzieci.
Notabene, samemu nie mając jeszcze dzieci i nie mając pewności, że samemu się takim pasożytem nie będzie.
Szkoda, że tak generalizujesz, bo jak zresztą dobrze zauważyłaś, nie wszystkie kobiety tak robią, ale ludzie/pracodawcy wolą nie ryzykować.
Niestety. Koszty prowadzenia działalności gospodarczej bywają porażające. Szczególnie te rozwijające się firmy nie mogą sobie pozwolić na dodatkowe wydatki. Dlatego zmniejszają to ryzyko. Ja wcale się nie dziwie. Mam świadomość, że to tylko pewna część kobiet (nie wszystkie) tak postępuje. Ale skąd wiedzieć, kiedy na jaką się trafi?
Tak zresztą jest ze wszystkim, zawsze znajdzie się jakaś czarna owca, która psuje wizerunek ogółu. 
Co racja to racja.
Jasminka ja się nie gniewam. 