Przyjaciółka czy rywalka?
#101
Napisano 06 października 2010 - 22:48
ewelina344, myślę, że ty zrobiłaś gorzej postępując impulsywnie i jednak ty powinnaś teraz wyciągnąć do niej rękę, powiedzieć co Cię zirytowało.
Bo w sumie jesteś zła o ten kontakt z nią.... a tak tracisz go zupełnie.
Skoro się przyjaźniłyście to chyba jesteś zdolna do takiego kroku. Zobacz jak zareaguje, czy jej przejdzie i będzie podobnie jak wcześniej. Jeśli nie, masz odpowiedź, czy zawracać sobie tym głowę....
#102
Napisano 11 grudnia 2010 - 12:06
czy macie za soba utracona przyjaźń
#103
Napisano 12 grudnia 2010 - 14:34
czy macie za soba utracona przyjaźń
Chyba mogę coś na ten temat powiedzieć.
Kilka lat temu poznałam dziewczynę, zbliżyłam się z nią strasznie, zaufałam jej i powierzyłam jej wiele sekretów, ona mi także. Spędzałyśmy ze sobą trochę czasu, pisałyśmy, dzwoniłyśmy, ale nie tylko... Nauczyłam ją wielu rzeczy, a ona później wszystko czego jej nauczyłam wykorzystała na swoją korzyść i obróciła przeciwko mnie. na dodatek takie historie o sobie usłyszałam później, że szkoda gadać... Utrzymałam swoją 'pozycję' ale przyjaźń straciłam. A może to nigdy przyjaźnią nie było tylko mi się wydawało...
Sajuri, opowiedz coś więcej o swojej sytuacji
#104
Napisano 12 grudnia 2010 - 14:57
Tak - dwie.czy macie za soba utracona przyjaźń
Z pierwszą przyjaźniłam się 4 lata. Teraz ten kontakt jest bardzo mały, ale dalej się lubimy. Przyjaźń nie wytrzymała odległości. Z racji moich częstych przeprowadzek miałyśmy coraz bardziej utrudniony kontakt ze sobą i w końcu przyjaźń uleciała. Powiem szczerze, że próbowałyśmy to ratować, ale nie dałyśmy rady
Z drugą przyjaźniłam się ponad pół roku, niestety związała się z moim kuzynem z którym nie przepadamy za sobą
Po tej sytuacji już 3 lata nie mam takiej przyjaciółki. Chyba się boję, że znowu się nie uda.
![]()
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!

#105
Napisano 12 grudnia 2010 - 15:20
hee...historia długa.opowiedz coś więcej o swojej sytuacji
Znalysmy sie 15 lat. Byłysmy ze soba blisko. Ufałam je ona mnie też...
BYło ok. Chyba.
Nie wiem czemu sie nawet skończyło..Tak naprawde. Była wówczas w dołku. Wysłuchwiałam wiec je, chciałam pomoc .Aby ja wyciagnąc z tego poznałam ją ze swoja paczka znajomych. W paczce tej był chłopak w korym sie zakochała.. zaczeli sie spotykac. Bardzo sie cieszyłam.
Pewnego dnia ten kolega zaprosił mnie i mojego narzeczonego..( co czesto robił )
Bylismy w drodze kiedy zadzownilam aby o coś go spytać i dowiedziałam sie nagle że " sory ze spotkania nic bo Ania wyciaga mnie nad wode"
Szczerze? bylam troche zła. Nie dlatego że ja posłuchał...wiadomo ... dziewczyna wazniejsza. Ale dlatego że ani ona ani on nic sobie nie zrobili z tego że szlismy do nich nieświadomi o zmianie ich planów...a dodam że to jednak był kawalek drogi.
no a poźnie jakoś si etak dziwnie potoczyło...
przyjeżdzała do mnie do pacy i wylewala swoje smutki ( miała depresje) . Rozumiałam to, sluchałam..ale przyznam ...byłam padnieta. To było miesiac przed moim ślubem, byłam zalatana ...praca, kurs, załatwianie ślubu, dziadek był ciezko chory..
może nie mialam sił aby być wystarczajaco dobrą słychaczka ?
Przejzadzała prawie każdego dnia.. a ja z dnia na dzien stawałam sie coraz bardziej roztesiona. Zmeczona.
I wówczas jej powiedziałam że nie chce ..że to chyba nie jest dobry pomysł aby była moim świadkiem....wiem byłam okrutna... i chyba nieświadoma tego co robie.
Nie wiem co sie ze mna wówczas działo ale od pewnego czasu czułam sie ..przytłoczona ta znajmościa.. mialam wrazenie ze ona staje sie toksyczna..że ja jestem tylko od wyżalenia sie...
pożniej znowu przyjechała ... pisała jakies dziwne listy... cos o umieraniu swojej cioci...
poźniej sie jeszcze dowiedziałam że poznałam ja z paczka swoich znajomych aby jej zrobić na zlość... chore. A ja tylko chciałam pomoc...
nie zrazaj sie. sa rożni ludzie.Chyba się boję, że znowu się nie uda.
Jeszcze poznasz kogos z kims sie zaprzyjaźnisz.
tak wiec sytuacja wyglada tak że ...z jednej strony jest to chyba tokstyczna znajomość...z drugiej mi jej brakuje..
#106
Napisano 12 grudnia 2010 - 15:27
To tak samo jak tej mojej drugiej przyjaciółki. Pamiętam wszystko, co zrobiła, ale mi jej brakuje mimo, że to już 3 lata...z jednej strony jest to chyba tokstyczna znajomość...z drugiej mi jej brakuje..
![]()
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!

#107
Napisano 12 grudnia 2010 - 16:19
Sajuri napisał/a:
...z jednej strony jest to chyba tokstyczna znajomość...z drugiej mi jej brakuje..
To tak samo jak tej mojej drugiej przyjaciółki. Pamiętam wszystko, co zrobiła, ale mi jej brakuje mimo, że to już 3 lata
Tak to jest jak nam na kimś zależało, a tego kogoś teraz po prostu nie ma, myślę, że to normalna kolej rzeczy i z czasem...
#108
Napisano 12 grudnia 2010 - 19:59

Bo ja mam to coś, co oni kochają… A one nienawidzą..
#109
Napisano 12 grudnia 2010 - 21:58
Rozumiem, że chciałaś być miła i pomóc jej w przygotowaniach, ale pytanie jest podstawowe: czy jej stosunek do takich rzeczy był zawsze taki, czy to może jednorazowy przypadek? Bo jeśli wiedziałaś, że ona lubi leżeć i pachnieć, to nie pomagałabym jej zbytnio nawet w przygotowaniach. Poza tym, zawsze podczas tej pomocy mogłaś jej napomnieć, że miała mnóstwo czasu na przygotowania i tak się nie robi.
Sms z posprzątaniem uważam za bezczelny i potwierdza się to, że lubi wykorzystywać ludzi, a sama wszystko w dupie ma. Jak dla mnie żadna przyjaciółka. Poza tym skoro odrzuca Cię, bo ma chłopaka, to ja bym się o nią nawet nie starała. Co to za przyjaciółka, która wzywa tylko wtedy, kiedy ma problem? Dla mnie żadna. A jeszcz ewymaga od Ciebie jakiegoś sprzątania, który powinnaś rozumieć jako swój obowiązek- żałosne. Napisałabym jej, że jest bezczelna i niech w końcu sama się weźmie za robotę, a nie ludzi wykorzystuje...
#110
Napisano 13 grudnia 2010 - 13:13
tak. zawsze jest taka..nie zorganizowana...nic nie robi bo, nie pracuje...nie sprząta w domu a później narzeka, jaki ma syf w domu...za nim wyjdzie na dwór trzeba jej dać godzinę wcześniej bo to taki flegmatyk za nim się ubierze pomaluje przed lusterkiem itp. ale mnie do niczego nie wykorzystuje to było takie jednorazowe.Rozumiem, że chciałaś być miła i pomóc jej w przygotowaniach, ale pytanie jest podstawowe: czy jej stosunek do takich rzeczy był zawsze taki, czy to może jednorazowy przypadek?
oczywiście, że powiedziałam, że mogła posprzątać w piątek a nie cały dzień siedzieć na komputerzePoza tym, zawsze podczas tej pomocy mogłaś jej napomnieć, że miała mnóstwo czasu na przygotowania i tak się nie robi.
z jednej strony ją rozumie..ma nowego chłopaka, który jest tylko na weekendy to z nim chce pobyć sama...ja też przestałam się spotykać ze znajomymi jak poznałam Pawła...
nie oczekuje sie z nią spotykać...ale jakby smsa napisała do mnie co tam albo na gg....a tu zero odezwu.

Bo ja mam to coś, co oni kochają… A one nienawidzą..
#111
Napisano 13 grudnia 2010 - 13:23
#112
Napisano 14 grudnia 2010 - 14:46
omajgad,dzisiaj piszę do mnie żebym przyszła o 20..posprzątać...trochę bezczelność
no niestety poszłaś w odstawke.
Mnie moja eks przyjaciółka kiedy wrecz wypchała z domu jak przyjechał jej facet
Zawsze tez jak miała faceta szłam na bok... nooooo chyba że coś sie stało
przeczekaj. A pozniej jak bedzie bez zmian - pogadaj.a tu zero odezwu.
Dla mnie przyjaźń nie wyklucza bycia miłości
#114
Napisano 02 stycznia 2011 - 21:10
#115
Napisano 03 stycznia 2011 - 13:58
pewnie tak..Kiedy przyjaciel odwraca się od Ciebie, czy zapomina o Tobie nie zasługuje żeby być przyjacielem i prawdopodobnie nigdy nim tak naprawdę nie był.
#116
Napisano 04 stycznia 2011 - 20:14
zdałam sobie sprawę, że już od bardzo dawna nie kłóciłam się z moją przyjaciółką (nie żeby mi tego brakowało oczywiście).
Kłótnie są nieuniknione, ale nieraz bardzo potrzebne, oczyszczają atmosferę i cementują tak naprawdę tą przyjaźń na dłuugie lata.
Dzięki temu, że kiedyś się tak kłóciłyśmy teraz znamy się do podszewki
Cieszy mnie to ogromnieprzyjaźń jest na całe życie - tak przynajmniej uważam.
#117
Napisano 10 stycznia 2011 - 09:38
I dla własnego dobra - takich znajomosci nie mieć..
Wywlekała wszystko przez godzine..czułam sie jak jej psycholog...byłam tak padnieta po tej rozmowie ( psychicznie ) że czułam sie fatalnie ...eh
#119
Napisano 22 marca 2011 - 18:30

Bo ja mam to coś, co oni kochają… A one nienawidzą..
#120
Napisano 22 marca 2011 - 18:57
a na ślub chcą mnie na świadka.nie rozumiem tego
Ja bym odmówiła. Skoro przyjaciółka nie utrzymuje z Tobą kontaktów a jej partner nawet cię nie lubi?
Jak ma się z Tobą nie spotykać jak zaprasza Cię na ślub i to jeszcze w takiej roli...Nie może się ze mną spotykać
Dziewczyna chyba totalnie zapatrzona jest w swojego nowego partnera i ma klapki na oczach. Jeśli ta znajomość tylko cię męczy radzę ją zerwać. Przyjaźnie tak jak związki mogę być po prostu toksyczne.
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Grzejnik łazienkowy czy wymienić? |
|
|
|
Dom czy mieszkanie? |
|
|
|
Baleriny czy mokasyny |
|
|
|
Okulary czy soczewki? |
|
|
|
Jak ustalić numer księgi wieczystej po adresie lub numerze działki? |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych



















