Bez slubu
#61
Napisano 30 listopada 2008 - 11:10
#62
Guest_niki_*
Napisano 30 listopada 2008 - 13:04
ja nie mówie o ludziach lecz są pewne partie zawodowe które muszą niec nieposzlakowaną opinie i być wzorowi pod każdym względem
:) A wymiar sprawiedliwości niestety wymaga nieskazitelniej opinii
prawda, ze w sadownictwie trzeba miec nieposzlakowaną opinię, ale nie zgodze sie z toba, że jest nacisk, że trzeba zawrzeć związek małżenski, przeciez ilu ludzi jest po rozwodach i nie przeszkadza im to w karierze
#63
Napisano 06 grudnia 2008 - 14:08
#64
Napisano 03 kwietnia 2010 - 18:52
Małżeństwo kojarzy mi się z jakąś mentalną niewolą. Dużo lepiej jest żyć jako wolny duch, bezpieczniej.
A co do samego aktu ślubu. Kurcze, nie znoszę kiecek ślubnych są takie kiczowate i tandetne. Pomijam już fakt, że jestem niska i przy kości i w tych kieckach wyglądałabym jak gruba beza, po której mdli. Wesela to dla mnie wiejskie imprezy. A kościelny ślub nie ma dla mnie znaczenia, bo jestem niewierząca.
Tylko obawiam się, że kiedyś będę zmuszona żeby wziąć ślub. Mój chłopak na razie go nie chce, ale myślę, że przyjdzie czas, że zachce, a do tego presja rodziny, dla której "małżeństwo być musi" choćby sensu najmniejszego nie miało. Ehh...
I tak na koniec zostawiam Was z pytaniem. Ślub, a po co ślub?
PS. Uprzedzę jedną z najbardziej możliwych odpowiedzi, "z miłości" to nie odpowiedź. Ja mojego chłopaka też kocham, inaczej bym z nim nie była.
[ Komentarz dodany przez: tigraa84: 2010-04-03, 20:12 ]
Zanim założysz temat, sprawdź czy nie istnieje już podobny!
#65
Napisano 03 kwietnia 2010 - 21:12
więc weź ślub cywilnyKurcze, nie znoszę kiecek ślubnych są takie kiczowate i tandetne. Pomijam już fakt, że jestem niska i przy kości i w tych kieckach wyglądałabym jak gruba beza, po której mdli. Wesela to dla mnie wiejskie imprezy. A kościelny ślub nie ma dla mnie znaczenia, bo jestem niewierząca.
Ślub, a po co ślub?
a po to choćby żeby mieć prawo do wiadomości na temat zdrowia twojego ukochanego... wyobraź sobie, że on trafia do szpitala, i tobie NIE UDZIELĄ żadnych info bo jesteś obcą osobą dla niego-w świetle szpitala
dochodzi do tego mnóstwo kwestii formalno-prawnych.. a poza tym chciałabyś, żeby wasze dzieci były nieślubne i z tego tytułu znosiły jakieś nieprzyjemności?
bo ja swoim dzieciom tego nie zrobię.
Można się buntować, i nie akceptować pewnych kwestii, ale skoro żyjesz w państwie i jesteś jego obywatelka, powinnaś pewne reguły akceptować i myśleć nie tylko o sobie, ale również o tym, jakie skutki będzie miała w przyszłości podjęta przez ciebie właśnie decyzja
#66
Napisano 04 kwietnia 2010 - 08:38
a ja właśnie rozumiem i chciałabym wziąć ślub. Cała ta euforia związana z przygotowaniem to musi być coś niezwykłegoale powiem szczerze, że kompletnie nie rozumiem tej całej ekscytacji.
moim zdaniem nie.czy nie lepiej, swobodniej żyć w związku partnerskim?
poza tym jak już wspomniała mloda, daje "prawa" do partnera, daje poczucie stabilności i bezpieczeństwa, daje możliwość wychowania dzieci w prawdziwej rodzinie.Co daje ślub poza sprawami formalno-finansowymi (dziedziczenie, możliwość wspólnego rozliczania, podjęcia kredytu etc.)?
Małżeństwo kojarzy mi się z jakąś mentalną niewolą. Dużo lepiej jest żyć jako wolny duch, bezpieczniej.
możesz kogoś urazić, chyba 90% kobiet marzy o pięknej białej sukniKurcze, nie znoszę kiecek ślubnych są takie kiczowate i tandetne.
może stąd to twoje negatywne nastawieniePomijam już fakt, że jestem niska i przy kości i w tych kieckach wyglądałabym jak gruba beza, po której mdli.
zawsze można wziąć cywilny i zapieczętować swój związek.A kościelny ślub nie ma dla mnie znaczenia, bo jestem niewierząca.
skoro to nie ma "najmniejszego sensu" to po co jesteście razem?"małżeństwo być musi" choćby sensu najmniejszego nie miało. Ehh..
a dla mnie to właśnie główny argument, z miłości bo kocham partnera, chcę się z nim związać na zawsze, chcę mu wyznać bezgraniczną miłość, chcę z nim spędzić resztę życia."z miłości" to nie odpowiedź.
Między nami nic nie było
Parę nocy, trochę wina,
To za mało by Cię mieć.
Może tylko się łudziłam,
Może lekko pogubiłam,
Nie bój się nie zrobię scen..
Kiedyś się uda
Jeszcze przyjdzie na nas czas
#67
Napisano 04 kwietnia 2010 - 09:05
ale też działa w przeciwnym kierunku, dając poczucie bezpieczeństwa nie trzerba już tak o siebie dbać, zdrady są bezpieczniejsze bo obarczone mniejszym ryzykiem rozstania z tego powodu, nie trzeba już udawać i pokazać ze spokojem jaki ma się naprawdę charakter...itp....oczywiście to wychodzi najczęsciej po i żadnej z was tego nie życzę , ale w jakimś procencie istnieje.poza tym jak już wspomniała mloda, daje "prawa" do partnera, daje poczucie stabilności i bezpieczeństwa, .
to już chyba muszę się obrazić ! znaczy że jeśli żyjemy ze sobą 18 lat ,bez ślubu, mamy dzieci 10, i 8 lat to znaczy że nie stanowimy prawdziwej rodziny ?prawdziwej i szczęśliwej ? i dzieci cierpią z tego powodu ? obserwując znajomych - zaślubionych ,śmię twierdzić że moglibyśmy stanowić dla nich wzór rodziny !, daje możliwość wychowania dzieci w prawdziwej rodzinie.
do tego świstek z pieczątkami nie jest potrzebny, lecz chęci !chcę z nim spędzić resztę życia.
i tak samo mówia że trzeba ochrzcić i posłać do komunii bo zniszczymy im życie !dzieci nieślubne i z tego tytułu znosiły jakieś nieprzyjemności
co za bzdury ! nie będziemy łamali naszych zasad z powodu wymuszeń opinii publicznej, poza tym obserwujemy że żadnych przykrych konsekwencji z tego tytułu nasze dzieci nie doznały, w dodatku nie musiały przechodzić gechenny zwiazanej z komunią.
#68
Napisano 04 kwietnia 2010 - 11:41
nie musisz brac slubu w bialej bezowatej sukni , nie ma takiego wymoguco do samego aktu ślubu. Kurcze, nie znoszę kiecek ślubnych są takie kiczowate i tandetne. Pomijam już fakt, że jestem niska i przy kości i w tych kieckach wyglądałabym jak gruba beza, po której mdli
Ja zawsze gdybym byla w dluzszym zwiazku to chciałabym wyjsc za tego czlowieka , ale rozumiem ludzi , którym nie jest to potrzebne
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#69
Napisano 04 kwietnia 2010 - 14:52
Kiedyś marzył mi się ślub, biała suknia i całe zamieszanie jakie temu wydarzeniu towarzyszy. Zresztą chyba niemal każda dziewczyna chce ślubowac swojemu mężczyźnie w bajkowej scenerii, ubrana jak księżniczka i otoczona przez rodzinę i przyjaciół. Szczególnego parcia na to może nie miałam, ale kilka razy dawałam połówkowi do zrozumienia, że może już czas zalegalizowac związek. Teraz mi przeszło i nie widzę potrzeby, aby brac ślub, bo czy rzeczywiście ten papierek coś znaczy? Dla mnie nie. Myślę, że nie sprawi on, iż pokochamy się bardziej
I to jest chyba jeden z nielicznych powodów, które jeszcze w jakiś sposób skłaniają mnie do tego, aby jednak stanąc na ślubnym kobiercu. Regulacje prawne. Tylko tyle. Choc i tutaj nieformalne związki mają coraz większe prawa, więc...wyobraź sobie, że on trafia do szpitala, i tobie NIE UDZIELĄ żadnych info
No cóż... moje dziecko jest nieślubne i na dodatek nie mogę zwalic tego na przypadek, bo w ciążę zaszłam z pełną świadomością i była planowana. I nie sądzę, żeby było to dla niej tragiczne w skutkach. To nie te czasy kiedy piętnowało się samotne matki a ich dzieci nazywało "bękartami". Na całe szczęście społeczeństwo zmieniło w tej kwestii poglądy i jest coraz bardziej tolerancyjne. Myślę, że to, iż nie mamy z P. ślubu nie zmarnuje życia mojej córeczcea poza tym chciałabyś, żeby wasze dzieci były nieślubne i z tego tytułu znosiły jakieś nieprzyjemności
Moja rodzina jest prawdziwa. W przeciwieństwie do wielu znajomych, którzy jak szybko się pobrali tak szybko się rozeszli a niejednokrotnie dzieci z takiego związku zostały bez ojca, który najzwyczajniej w świecie zwinął żagle i przestał się nimi interesowac. I to jest niby model "prawdziwej" rodziny? bo z papierkiem?daje możliwość wychowania dzieci w prawdziwej rodzinie.
Niby dlaczego? Bo mąż jest odpowiedzialny za rodzinę? bo musi ja utrzymac? bo jest jej oddany? Gów.o prawda! Tak samo facet z obrączką na palcu może okazac się zwykła gnidą, dla której na pierwszym miejscu jest on sam. Papierek nie zapewnia bezpieczeństwa, bezpieczeństwo zapewnic może odpowiedzialny i porządny męzczyzna.daje poczucie stabilności i bezpieczeństwa,
Ja z moim tez, ale żaden świstek mi tego nie zagwarantujechcę z nim spędzić resztę życia.
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo
#70
Napisano 04 kwietnia 2010 - 15:19
nie powiedziałam tego w tym sensie, doskonale zdaję sobie sprawę, że są małżeństwa które rozstają się i fundują swoim pociechom gehennę. Są takie związki niezalegalizowane, którym to nie przeszkadza i nie ma żadnego wpływu na wychowanie dzieci. A i na pewno nie uważam dzieci, z nieślubnych związków za gorsze!Moja rodzina jest prawdziwa. W przeciwieństwie do wielu znajomych, którzy jak szybko się pobrali tak szybko się rozeszli a niejednokrotnie dzieci z takiego związku zostały bez ojca, który najzwyczajniej w świecie zwinął żagle i przestał się nimi interesowac. I to jest niby model "prawdziwej" rodziny? bo z papierkiem?
Wiem że miłość nie potrzebuje papierka, ale dla mnie ślub na pewno nie byłby jedynie papierkiem, tylko tak jak pisałam, swego rodzaju wyznaniem. I nie uważam też że "papierek" daje pewność wspaniałego związku, bo realia są inne, ludzie się schodzą i rozchodzą i tak samo często jak brany jest ślub, dawany jest rozwód.
Wiem też, że nie gwarantuje on tego, że będzie pięknie, wspaniale i kolorowo, ale jednak chyba każdy kto bierze ślub ma taka nadzieję, inna sprawa jest jak wygląda to życie po ślubie.
Tak czy inaczej ja jednak uważam że daje bardzo wiele możliwości i na pewno jest "plusem" dla ludzi którzy go mają.
Między nami nic nie było
Parę nocy, trochę wina,
To za mało by Cię mieć.
Może tylko się łudziłam,
Może lekko pogubiłam,
Nie bój się nie zrobię scen..
Kiedyś się uda
Jeszcze przyjdzie na nas czas
#71
Napisano 04 kwietnia 2010 - 16:34
dzieci nie są gorsze , lecz nie są wychowywane w prawdziwej rodzine ? rozwiń proszę bo nie rozumiem terminu prawdziwa rodzina ! rodzina to związek z papierem ? a te rodziny które żyją oddzielnie mając papier ? a te które żyją razem , ale tylko po to by się awanturować ze sobą też ? czy te które stwarzają prawidłowe i bezpieczne warunki dla wychowania dzici? co wdł Ciebie jest rodziną , taką prawdziwą ? czy miałaś na myśli jedynie pojęcie prawne?
#72
Napisano 04 kwietnia 2010 - 16:38
ja się tu nie wypowiadałam na temat życia w rodzinie! i napisałam swoje zdanie, i na pewno nie napisałam że dzieci jakiekolwiek są gorsze, może dokładniej przeczytaj...to po co tak piszesz ,jeśli tak nie uważasz?
dzieci nie są gorsze , lecz nie są wychowywane w prawdziwej rodzine ? rozwiń proszę bo nie rozumiem terminu prawdziwa rodzina ! rodzina to związek z papierem ? a te rodziny które żyją oddzielnie mając papier ? a te które żyją razem , ale tylko po to by się awanturować ze sobą też ? czy te które stwarzają prawidłowe i bezpieczne warunki dla wychowania dzici? co wdł Ciebie jest rodziną , taką prawdziwą ? czy miałaś na myśli jedynie pojęcie prawne?
poza tym temat brzmi a
więc nie będę robiła OTŚlub, a po co ślub?
Między nami nic nie było
Parę nocy, trochę wina,
To za mało by Cię mieć.
Może tylko się łudziłam,
Może lekko pogubiłam,
Nie bój się nie zrobię scen..
Kiedyś się uda
Jeszcze przyjdzie na nas czas
#73
Napisano 04 kwietnia 2010 - 18:17
o przepraszam, w tym momencie pojechałaś po mojej rodzinie ... nawet jeżeli to twoje zdanie, uraziłaś tym dużo osób na forumdaje możliwość wychowania dzieci w prawdziwej rodzinie.
co do nieślubnych dzieci, na szczęście minęły te czasu kiedy je wytykano palcami ... a tym którzy nadal to robią, zalecam leczenie ...
ano właśnieChoc i tutaj nieformalne związki mają coraz większe prawa, więc...
i mam szczerą nadzieję że względy prawne nie popchną mnie do ślubu na siłę, tylko po to żeby mieć prawo do szacunku takie samo jak osoby po ślubie
*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny.
#74
Napisano 04 kwietnia 2010 - 18:49
dla kościoła , ale też i państwa. w tej sytuacji też ma łatwiej w statystykach i i innych.prawo dyskryminuje związki nieformalne jest masa... a czemu?
potrafię czytać ! ale stwierdzeniepewno nie napisałam że dzieci jakiekolwiek są gorsze,
sugeruje że wychowanie w NIEPRAWDZIWEJ RODZINIE ( czyli takiej bez papieru) jest gorsze.daje możliwość wychowania dzieci w prawdziwej rodzinie
#75
Napisano 05 kwietnia 2010 - 08:20
ja uważam, że ślub to podstawa. no może jestem staroświecka ale nie wyobrażam sobie żyć w wolnym związku.
po pierwsze to co już tu wiele razy zostało wspomniane... multum praw, które gwarantuje małżeństwu państwo. dla mnie samo wesele i ta całą otoczka tez jest ważna... bo tak jak chyba jeszcze jednak większość kobiet marzę o białej sukni i uroczystej przysiędze...
jestem wierząca i ślubowanie przed Bogiem jest dla mnie niejako obowiązkiem... ale i potrzebą... tak czuję, tak chcę!
a jeśli chodzi o dzieci to już jest bardzo indywidualne podejście. miarą normalności rodziny i stosunku rodziców do wychowania dzieci nie jest status związku, tak więc nie ma reguły, że dzieciom w rodzinie, w której rodzice są małżonkami jest lepiej a rodzice żyjący w wolnym związku już są gorsi... tak tego rozpatrywać nie można! liczą się wartości i poglądy jakie wyznaje rodzina... i niech każdy wychowuje dzieci po swojemu, na ocenianie przyjdzie czas.
no dobrze rozumie przeciwniczki ślubów kościelnych... nie każdy musi być wierzący. Ale po to wymyślono śluby cywilne, żeby każdy miał szansę na zalegalizowanie związku.
a ja uważam, że powinno zostać tak jak jest. Skoro się żyje z ukochaną osobą 20 lat to co za problem iść do urzędu stanu cywilnego i zawrzeć ślub? nie rozumiem... przecież się kochają tak... a skoro takie a nie inne prawo obowiązuje w Polsce... w kraju, w którym żyją no to sorry powinni się podporządkować. Przecież ich związek na niczym nie straci, a może tylko zyskać. Więc nie wiem z czego to wynika... nieśmiało powiem... ze strachu...i mam nadzieję że w końcu dojdzie do tego że polskie prawo będzie sprawiedliwie podchodziło do związków nieformalnych.
#76
Napisano 05 kwietnia 2010 - 08:39
to państwo jest dla mnie a jie ja dla państwapowinni się podporządkować.
np. co? świstek papieru? co może zyskać związek, który trwa już prawie 20 lat, w którym jest 2 dzieciaków, odchowanych.... gdzie jest szacunek i miłość na co dzień, nie tylko od święta i do zdjęcia, gdzie jeden członek rodziny zawsze może liczyć na drugiego ... no i co taki ślub wniesie do tego związku? poza prawem do dziedziczenia? bo w szpitalu informacji już muszą udzielić, jak nie partnerce, to dziecku ;> no co wniesie? impreze weselną i białą kieckę? bo ja nic innego nie wymyślę...a może tylko zyskać.
a po co? skoro dobrze jest tak jak jest? nie rozumiem czemu ludzie mają się pobierać, bo to źle wygląda, bo ludzie będą gadać, bo przecież "ślub to podstawa" ... nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem takiego podejścia ... jak ktoś ma potrzebę, ok, ale niech zrozumie, że druga osoba takiej nie ma i jej ludzkim prawem jest wymaganie szacunku od innych dla tej decyzji.Skoro się żyje z ukochaną osobą 20 lat to co za problem iść do urzędu stanu cywilnego i zawrzeć ślub?
nie chce mi się powtarzać ... ale gdzie tu wolność przy dwójce dorosłych dzieciaków? i całej sytuacji opisanej wyżej?bo wtedy będzie to wszystko już bardziej oficjalne, nie będzie już tak bardzo otwartej furtki na wolność...
nie wiem Lolka czy zdajesz sobie sprawę, ale np. moja mama nigdy nie wspomina o tym że jej ślubu brakuje, właściwie to o tym się u nas rzadko kiedy rozmawia. mamy rodzinę, ślub rodziców nic by tu nie zmienił. w żaden sposób nie czułam się nigdy gorsza z tego powodu (a sama pochodzę z rozbitego MAŁŻEŃSTWA
a strach? jaki strach będąc 20 lat w związku, który trwa razem pomimo braku ślubu, raczej nie myśli się o boże ... mój facet oglądną sie za inną kobietą ... jest się pewnym że jest siękochanym, bo w końcu związek trwa tyle czasu, pomimo braku ślubu. a obowiązki małżeńskie? przecież nikt nie potrzebuje papierka, żeby je wypełniać ...
na prawdę mogła bym tak długo, ale ponieważ sama siebie nakręcam, kończę ...
to nie jest piętnowanie, to obrona przed presją otoczenia, i przed niesprawiedliwymi osądami. nikt nie będzie się czepiał pary która ślub wzięła, za to tej która żyje bez - i owszem...tylko nie rozumem dlaczego tak bardzo piętnujecie ślub...
oj, nie ... na ocenianie czas nigdy nie przyjdzie, bo nie nam oceniać czyjąś rodzinę i postępowanie.i niech każdy wychowuje dzieci po swojemu, na ocenianie przyjdzie czas.
jeżeli ktoś ma potrzebę brania ślubu - ja to rozumiem i szanuję, ale tego samego wymagam od zagorzałych fanek wesel względem osób w związkach nieformalnych. chyba do tego mam prawo
*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny.
#77
Napisano 05 kwietnia 2010 - 08:45
błędne pojęcie , argumenty służące do odpychania się przeciwników, tak jak w sprawie wiary text typuPrzecież ich związek na niczym nie straci, a może tylko zyskać. Więc nie wiem z czego to wynika... nieśmiało powiem... ze strachu... bo wtedy będzie to wszystko już bardziej oficjalne, nie będzie już tak bardzo otwartej furtki na wolność...
ale to ,, w coś,, nie uwzględnia WIARY W SIEBIE!!!w coś przecież trzeba wierzyć
w naszym przypadku podpisanie mało znaczącgo dla nas świstka w urzędzie , w znacznym stopniu ograniczyłoby korzyści i możliwości finansowe .choć presja państwa jest ogromna( presja kościoła nas nie obchodzi) to jednak najzwyklej w świecie mówiąc nam się to nie opłacało. teraz wyczerpawszy korzyści i po zmanie sytuacji opłaca się nam wybrać do urzędu by świstk podpisać.
#78
Napisano 05 kwietnia 2010 - 10:40
poza tym jak już wspomniała mloda, daje "prawa" do partnera, daje poczucie stabilności i bezpieczeństwa, daje możliwość wychowania dzieci w prawdziwej rodzinie.
Czyli wg Ciebie akt małżeństwa jest aktem własności. Bardzo smutna wizja przyszłości. Kupując w sklepie każdy towar ma swoją cenę, a tu jest za darmo, wystarczy podpisać papierek.
Co do ślubnych kiecek, sorry, ale każda wygląda w niej jak kiczowata beza. Jak tandetna bohaterka z bajeczki dla grzecznych dzieci.
"małżeństwo być musi" choćby sensu najmniejszego nie miało. Ehh..
skoro to nie ma "najmniejszego sensu" to po co jesteście razem?
Być ze sobą po to żeby się ożenić? Taki cel? Chore.
Nic kompletnie nie zrozumiałaś. Małżeństwo samo w sobie nie ma sensu, a nie bycie razem. Jesteśmy razem, bo się kochamy.
"z miłości" to nie odpowiedź.
a dla mnie to właśnie główny argument, z miłości bo kocham partnera, chcę się z nim związać na zawsze, chcę mu wyznać bezgraniczną miłość, chcę z nim spędzić resztę życia.
A czy już nie jesteś z partnerem związana przez to, że jesteście razem, mieszkacie, dzielicie życie? Znaczy, że uważasz, że jeśli nie jesteś z kimś mężem/żoną to, to nie zobowiązuje się do miłości, wierności i bycia razem? To bardzo niedojrzała jesteś skoro jakiś świstek papieru musi zmusić się do tego żeby przyjąć odpowiedzialność za związek, bo sama na podstawie własnego sumienia nie potrafisz tego zrobić. Smutne...
#79
Napisano 05 kwietnia 2010 - 13:38
Może niewiele w kwestii uczuć,ale są pary które w końcu po wielu latach związku bez papierku stwierdzają,że przyda im się to co ten papierek niesie. Koleżanka niedawno była na ślubie swojego dziadka i jej przybranej babci (lat bodajże 76 i 60). Co im dał po 30 latach razem?chyba tylko ułatwienie formalności w urzędach i szpitalu. Pewnie gdyby nie te aspekty prawne do dziś byliby bez obrączekco może zyskać związek, który trwa już prawie 20 lat, w którym jest 2 dzieciaków, odchowanych....
Moim zdaniem nich każdy układa sobie życie z papierkiem lub bez byle szczęśliwie
Ja chciałabym (na dzień dzisiejszy) za jakiś czas sformalizować związek,ale nie wiem czy tak będzie....na razie jest mi dobrze tak jak jest i myśl o wielkim weselu,białej sukni itd mnie nie kręci. Wolałabym chyba skromny cywilny i potem skromne przyjęcie dla bliskich.
Naprawdę uważasz,że ślub może popsuć relację pomiędzy dwojgiem ludzi?sama napisałaś,że(a sama pochodzę z rozbitego MAŁŻEŃSTWA
jakże szczęśliwego ... do momentu ślubu ...
)
więc wg mnie zależy to od ludzi,a nie posiadania aktu małżeństwaślub rodziców nic by tu nie zmienił
Odbiegając od Twojej sytuacji tylko patrząc tak ogólnie to moim zdaniem za dużo ludzi sobie wyobraża,że po ślubie wszystkie problemy i nieporozumienia znikną i wszystko będzie piękne i łatwe jak w dniu ślubu. A potem zaczynają się schody. I może dlatego tak wiele par się rozpada,a przecież niedawno był ślub. Miało być jak w bajce,a jest szara rzeczywistość i ludzie dostrzegają,że podjęcie tej decyzji niczego nie zmieniło.
#80
Napisano 05 kwietnia 2010 - 13:57
Widze ze dyskusja sie bardzo burzliwa rozpetala na temat slubu.
Ja powiem to co juz kiedys pisalam. Nie popieram mieszkania z parnerem w
wolnym zwiazku po prostu wiem ze bym nie mogla. Zle bym sie czula, jakbym mieszkala przez 10 lat albo wiecej bez slubu z partnerem. Nie widze innej mozliwosci
jak tylko wziasc slub ze swoim partnerem. I slub to nie jest dla mnie tak jak tutaj wiekszosc pisze jakis tam swistek papieru
I uwazam ze malzenstwo jest potrzebne w zyciu.
Nie jestem zwolenniczka mieszkania z chlopakiem na kocia lape i nigdy nie bede.
I moj chlopak o tym wie.
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Jak się bezboleśnie wyprowadzić z domu |
|
|
|
Bezwarunkowo darmowe konto osobiste |
|
|
|
🚀 Załóż Własną Firmę Bez Stresu |
|
|
|
kawa, herbata czy inne napoje bezalkoholowe? |
|
|
|
Jak naturalnie wyleczyc łuszczycę skóry głowy bez sterydów |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych


















