Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Bez slubu


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
138 odpowiedzi w tym temacie

#61 Biaaalllaaa

Biaaalllaaa
  • Użytkownik
  • 51 postów

Napisano 30 listopada 2008 - 11:10

hm ja jestem osoba tolerancyjną i jeśli ktoś chce zyc "na kocia łapę" nie widzę problemu ale strasznie mnie dziwni wygoda ludzi i myslenie że papierek niczego nie zmieni...jestem katoliczką i nie wyobrażam sobie będąc nią żyć bez ślub bo to jest sprzeczne z moją wiarą a po drugie wydaje mi się ze jeśli jest się w małżeństwie to naprawdę rozwód jest ostateczną decyzją bo zawsze się walczy do końca bo sobie to ślubowali na całe życie przed Bogiem a związek "luźny' owszem tez sie staraja ale ławiej jest go zakończyć każdy idzie w swoja stronę i tyle żadnych wyjaśnień rozwodów ale to jest moje zdanie:) może trosze zamieszałam <bezradny></span> hm..
KOCHAM I JESTEM KOCHANA:)))
Dołączona grafika

#62 Guest_niki_*

Guest_niki_*
  • Gość

Napisano 30 listopada 2008 - 13:04

ja nie mówie o ludziach lecz są pewne partie zawodowe które muszą niec nieposzlakowaną opinie i być wzorowi pod każdym względem :):) A wymiar sprawiedliwości niestety wymaga nieskazitelniej opinii ;)


prawda, ze w sadownictwie trzeba miec nieposzlakowaną opinię, ale nie zgodze sie z toba, że jest nacisk, że trzeba zawrzeć związek małżenski, przeciez ilu ludzi jest po rozwodach i nie przeszkadza im to w karierze

#63 asiunia

asiunia
  • Użytkownik
  • 238 postów

Napisano 06 grudnia 2008 - 14:08

ja mieszkam z chlopakiem bez slubu ale marzy mi sie jednak biala suknia.moze niedlugo...

#64 inwersja

inwersja
  • Użytkownik
  • 10 postów

Napisano 03 kwietnia 2010 - 18:52

Wiem, że wyskoczyłam z tym tematem jak Filip z konopi, ale powiem szczerze, że kompletnie nie rozumiem tej całej ekscytacji. Bo tak, czy nie lepiej, swobodniej żyć w związku partnerskim? Co daje ślub poza sprawami formalno-finansowymi (dziedziczenie, możliwość wspólnego rozliczania, podjęcia kredytu etc.)?
Małżeństwo kojarzy mi się z jakąś mentalną niewolą. Dużo lepiej jest żyć jako wolny duch, bezpieczniej.

A co do samego aktu ślubu. Kurcze, nie znoszę kiecek ślubnych są takie kiczowate i tandetne. Pomijam już fakt, że jestem niska i przy kości i w tych kieckach wyglądałabym jak gruba beza, po której mdli. Wesela to dla mnie wiejskie imprezy. A kościelny ślub nie ma dla mnie znaczenia, bo jestem niewierząca.
Tylko obawiam się, że kiedyś będę zmuszona żeby wziąć ślub. Mój chłopak na razie go nie chce, ale myślę, że przyjdzie czas, że zachce, a do tego presja rodziny, dla której "małżeństwo być musi" choćby sensu najmniejszego nie miało. Ehh...


I tak na koniec zostawiam Was z pytaniem. Ślub, a po co ślub?



PS. Uprzedzę jedną z najbardziej możliwych odpowiedzi, "z miłości" to nie odpowiedź. Ja mojego chłopaka też kocham, inaczej bym z nim nie była.

[ Komentarz dodany przez: tigraa84: 2010-04-03, 20:12 ]
Zanim założysz temat, sprawdź czy nie istnieje już podobny!

#65 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7 695 postów

Napisano 03 kwietnia 2010 - 21:12

Kurcze, nie znoszę kiecek ślubnych są takie kiczowate i tandetne. Pomijam już fakt, że jestem niska i przy kości i w tych kieckach wyglądałabym jak gruba beza, po której mdli. Wesela to dla mnie wiejskie imprezy. A kościelny ślub nie ma dla mnie znaczenia, bo jestem niewierząca.

więc weź ślub cywilny :roll:

Ślub, a po co ślub?


a po to choćby żeby mieć prawo do wiadomości na temat zdrowia twojego ukochanego... wyobraź sobie, że on trafia do szpitala, i tobie NIE UDZIELĄ żadnych info bo jesteś obcą osobą dla niego-w świetle szpitala :roll:
dochodzi do tego mnóstwo kwestii formalno-prawnych.. a poza tym chciałabyś, żeby wasze dzieci były nieślubne i z tego tytułu znosiły jakieś nieprzyjemności?
bo ja swoim dzieciom tego nie zrobię.
Można się buntować, i nie akceptować pewnych kwestii, ale skoro żyjesz w państwie i jesteś jego obywatelka, powinnaś pewne reguły akceptować i myśleć nie tylko o sobie, ale również o tym, jakie skutki będzie miała w przyszłości podjęta przez ciebie właśnie decyzja

#66 anka1705

anka1705
  • Użytkownik
  • 2 490 postów

Napisano 04 kwietnia 2010 - 08:38

ale powiem szczerze, że kompletnie nie rozumiem tej całej ekscytacji.

a ja właśnie rozumiem i chciałabym wziąć ślub. Cała ta euforia związana z przygotowaniem to musi być coś niezwykłego :)

czy nie lepiej, swobodniej żyć w związku partnerskim?

moim zdaniem nie.

Co daje ślub poza sprawami formalno-finansowymi (dziedziczenie, możliwość wspólnego rozliczania, podjęcia kredytu etc.)?

poza tym jak już wspomniała mloda, daje "prawa" do partnera, daje poczucie stabilności i bezpieczeństwa, daje możliwość wychowania dzieci w prawdziwej rodzinie.

Małżeństwo kojarzy mi się z jakąś mentalną niewolą. Dużo lepiej jest żyć jako wolny duch, bezpieczniej.

:shock: tak też nie uważam, skoro małżeństwo tak Ci się kojarzy to być może nie jesteś z odpowiednią osobą...

Kurcze, nie znoszę kiecek ślubnych są takie kiczowate i tandetne.

możesz kogoś urazić, chyba 90% kobiet marzy o pięknej białej sukni :mrgreen: ja bardzo :mrgreen: :mrgreen:

Pomijam już fakt, że jestem niska i przy kości i w tych kieckach wyglądałabym jak gruba beza, po której mdli.

może stąd to twoje negatywne nastawienie :lol:

A kościelny ślub nie ma dla mnie znaczenia, bo jestem niewierząca.

zawsze można wziąć cywilny i zapieczętować swój związek.

"małżeństwo być musi" choćby sensu najmniejszego nie miało. Ehh..

skoro to nie ma "najmniejszego sensu" to po co jesteście razem? <bezradny></span>

"z miłości" to nie odpowiedź.

a dla mnie to właśnie główny argument, z miłości bo kocham partnera, chcę się z nim związać na zawsze, chcę mu wyznać bezgraniczną miłość, chcę z nim spędzić resztę życia.

Między nami nic nie było
Parę nocy, trochę wina,
To za mało by Cię mieć.
Może tylko się łudziłam,
Może lekko pogubiłam,
Nie bój się nie zrobię scen..

Kiedyś się uda
Jeszcze przyjdzie na nas czas


#67 KatarzynaL

KatarzynaL
  • Użytkownik
  • 221 postów

Napisano 04 kwietnia 2010 - 09:05

poza tym jak już wspomniała mloda, daje "prawa" do partnera, daje poczucie stabilności i bezpieczeństwa, .

ale też działa w przeciwnym kierunku, dając poczucie bezpieczeństwa nie trzerba już tak o siebie dbać, zdrady są bezpieczniejsze bo obarczone mniejszym ryzykiem rozstania z tego powodu, nie trzeba już udawać i pokazać ze spokojem jaki ma się naprawdę charakter...itp....oczywiście to wychodzi najczęsciej po i żadnej z was tego nie życzę , ale w jakimś procencie istnieje.

, daje możliwość wychowania dzieci w prawdziwej rodzinie.

to już chyba muszę się obrazić ! znaczy że jeśli żyjemy ze sobą 18 lat ,bez ślubu, mamy dzieci 10, i 8 lat to znaczy że nie stanowimy prawdziwej rodziny ?prawdziwej i szczęśliwej ? i dzieci cierpią z tego powodu ? obserwując znajomych - zaślubionych ,śmię twierdzić że moglibyśmy stanowić dla nich wzór rodziny !

chcę z nim spędzić resztę życia.

do tego świstek z pieczątkami nie jest potrzebny, lecz chęci !


dzieci nieślubne i z tego tytułu znosiły jakieś nieprzyjemności

i tak samo mówia że trzeba ochrzcić i posłać do komunii bo zniszczymy im życie !
co za bzdury ! nie będziemy łamali naszych zasad z powodu wymuszeń opinii publicznej, poza tym obserwujemy że żadnych przykrych konsekwencji z tego tytułu nasze dzieci nie doznały, w dodatku nie musiały przechodzić gechenny zwiazanej z komunią.
,,dzień w którym idziemy do sauny, to dzień w którym się nie starzejemy,, ,,a najfajniej na tym świecie- na fryzyjskim siedzieć grzbiecie,,

#68 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 04 kwietnia 2010 - 11:41

co do samego aktu ślubu. Kurcze, nie znoszę kiecek ślubnych są takie kiczowate i tandetne. Pomijam już fakt, że jestem niska i przy kości i w tych kieckach wyglądałabym jak gruba beza, po której mdli

nie musisz brac slubu w bialej bezowatej sukni , nie ma takiego wymogu :D mozesz isc w dresach , w czyms w czym dobrze sie czujesz;- to niechodzi o to w czym jestes ale czy jestes pewna ze to jest czlowiek , z którym chcesz spedzic cale zycie :D

Ja zawsze gdybym byla w dluzszym zwiazku to chciałabym wyjsc za tego czlowieka , ale rozumiem ludzi , którym nie jest to potrzebne ;-)

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#69 tigraa84

tigraa84
  • Użytkownik
  • 5 129 postów

Napisano 04 kwietnia 2010 - 14:52

KatarzynaL, podpisuję się po Twoja wypowiedzią obiema rękami

Kiedyś marzył mi się ślub, biała suknia i całe zamieszanie jakie temu wydarzeniu towarzyszy. Zresztą chyba niemal każda dziewczyna chce ślubowac swojemu mężczyźnie w bajkowej scenerii, ubrana jak księżniczka i otoczona przez rodzinę i przyjaciół. Szczególnego parcia na to może nie miałam, ale kilka razy dawałam połówkowi do zrozumienia, że może już czas zalegalizowac związek. Teraz mi przeszło i nie widzę potrzeby, aby brac ślub, bo czy rzeczywiście ten papierek coś znaczy? Dla mnie nie. Myślę, że nie sprawi on, iż pokochamy się bardziej ;-)

wyobraź sobie, że on trafia do szpitala, i tobie NIE UDZIELĄ żadnych info

I to jest chyba jeden z nielicznych powodów, które jeszcze w jakiś sposób skłaniają mnie do tego, aby jednak stanąc na ślubnym kobiercu. Regulacje prawne. Tylko tyle. Choc i tutaj nieformalne związki mają coraz większe prawa, więc...

a poza tym chciałabyś, żeby wasze dzieci były nieślubne i z tego tytułu znosiły jakieś nieprzyjemności

No cóż... moje dziecko jest nieślubne i na dodatek nie mogę zwalic tego na przypadek, bo w ciążę zaszłam z pełną świadomością i była planowana. I nie sądzę, żeby było to dla niej tragiczne w skutkach. To nie te czasy kiedy piętnowało się samotne matki a ich dzieci nazywało "bękartami". Na całe szczęście społeczeństwo zmieniło w tej kwestii poglądy i jest coraz bardziej tolerancyjne. Myślę, że to, iż nie mamy z P. ślubu nie zmarnuje życia mojej córeczce ;-)

daje możliwość wychowania dzieci w prawdziwej rodzinie.

Moja rodzina jest prawdziwa. W przeciwieństwie do wielu znajomych, którzy jak szybko się pobrali tak szybko się rozeszli a niejednokrotnie dzieci z takiego związku zostały bez ojca, który najzwyczajniej w świecie zwinął żagle i przestał się nimi interesowac. I to jest niby model "prawdziwej" rodziny? bo z papierkiem?

daje poczucie stabilności i bezpieczeństwa,

Niby dlaczego? Bo mąż jest odpowiedzialny za rodzinę? bo musi ja utrzymac? bo jest jej oddany? Gów.o prawda! Tak samo facet z obrączką na palcu może okazac się zwykła gnidą, dla której na pierwszym miejscu jest on sam. Papierek nie zapewnia bezpieczeństwa, bezpieczeństwo zapewnic może odpowiedzialny i porządny męzczyzna.

chcę z nim spędzić resztę życia.

Ja z moim tez, ale żaden świstek mi tego nie zagwarantuje ;-)
Mężczyzna bez kobiety jest jak pies bez pcheł- niby da się żyć, ale nudno
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo

#70 anka1705

anka1705
  • Użytkownik
  • 2 490 postów

Napisano 04 kwietnia 2010 - 15:19

Moja rodzina jest prawdziwa. W przeciwieństwie do wielu znajomych, którzy jak szybko się pobrali tak szybko się rozeszli a niejednokrotnie dzieci z takiego związku zostały bez ojca, który najzwyczajniej w świecie zwinął żagle i przestał się nimi interesowac. I to jest niby model "prawdziwej" rodziny? bo z papierkiem?

nie powiedziałam tego w tym sensie, doskonale zdaję sobie sprawę, że są małżeństwa które rozstają się i fundują swoim pociechom gehennę. Są takie związki niezalegalizowane, którym to nie przeszkadza i nie ma żadnego wpływu na wychowanie dzieci. A i na pewno nie uważam dzieci, z nieślubnych związków za gorsze!
Wiem że miłość nie potrzebuje papierka, ale dla mnie ślub na pewno nie byłby jedynie papierkiem, tylko tak jak pisałam, swego rodzaju wyznaniem. I nie uważam też że "papierek" daje pewność wspaniałego związku, bo realia są inne, ludzie się schodzą i rozchodzą i tak samo często jak brany jest ślub, dawany jest rozwód.
Wiem też, że nie gwarantuje on tego, że będzie pięknie, wspaniale i kolorowo, ale jednak chyba każdy kto bierze ślub ma taka nadzieję, inna sprawa jest jak wygląda to życie po ślubie.
Tak czy inaczej ja jednak uważam że daje bardzo wiele możliwości i na pewno jest "plusem" dla ludzi którzy go mają.

Między nami nic nie było
Parę nocy, trochę wina,
To za mało by Cię mieć.
Może tylko się łudziłam,
Może lekko pogubiłam,
Nie bój się nie zrobię scen..

Kiedyś się uda
Jeszcze przyjdzie na nas czas


#71 KatarzynaL

KatarzynaL
  • Użytkownik
  • 221 postów

Napisano 04 kwietnia 2010 - 16:34

to po co tak piszesz ,jeśli tak nie uważasz?
dzieci nie są gorsze , lecz nie są wychowywane w prawdziwej rodzine ? rozwiń proszę bo nie rozumiem terminu prawdziwa rodzina ! rodzina to związek z papierem ? a te rodziny które żyją oddzielnie mając papier ? a te które żyją razem , ale tylko po to by się awanturować ze sobą też ? czy te które stwarzają prawidłowe i bezpieczne warunki dla wychowania dzici? co wdł Ciebie jest rodziną , taką prawdziwą ? czy miałaś na myśli jedynie pojęcie prawne?
,,dzień w którym idziemy do sauny, to dzień w którym się nie starzejemy,, ,,a najfajniej na tym świecie- na fryzyjskim siedzieć grzbiecie,,

#72 anka1705

anka1705
  • Użytkownik
  • 2 490 postów

Napisano 04 kwietnia 2010 - 16:38

to po co tak piszesz ,jeśli tak nie uważasz?
dzieci nie są gorsze , lecz nie są wychowywane w prawdziwej rodzine ? rozwiń proszę bo nie rozumiem terminu prawdziwa rodzina ! rodzina to związek z papierem ? a te rodziny które żyją oddzielnie mając papier ? a te które żyją razem , ale tylko po to by się awanturować ze sobą też ? czy te które stwarzają prawidłowe i bezpieczne warunki dla wychowania dzici? co wdł Ciebie jest rodziną , taką prawdziwą ? czy miałaś na myśli jedynie pojęcie prawne?

ja się tu nie wypowiadałam na temat życia w rodzinie! i napisałam swoje zdanie, i na pewno nie napisałam że dzieci jakiekolwiek są gorsze, może dokładniej przeczytaj...
poza tym temat brzmi a

Ślub, a po co ślub?

więc nie będę robiła OT

Między nami nic nie było
Parę nocy, trochę wina,
To za mało by Cię mieć.
Może tylko się łudziłam,
Może lekko pogubiłam,
Nie bój się nie zrobię scen..

Kiedyś się uda
Jeszcze przyjdzie na nas czas


#73 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 04 kwietnia 2010 - 18:17

daje możliwość wychowania dzieci w prawdziwej rodzinie.

o przepraszam, w tym momencie pojechałaś po mojej rodzinie ... nawet jeżeli to twoje zdanie, uraziłaś tym dużo osób na forum :roll:

co do nieślubnych dzieci, na szczęście minęły te czasu kiedy je wytykano palcami ... a tym którzy nadal to robią, zalecam leczenie ...

Choc i tutaj nieformalne związki mają coraz większe prawa, więc...

ano właśnie ;-) i mam nadzieję że w końcu dojdzie do tego że polskie prawo będzie sprawiedliwie podchodziło do związków nieformalnych. bo wybaczcie, ale mieszkając z jedną osobą 20 lat pod jednym dachem, a po jego śmierci każą się wynieść, bo nie ma się żadnych praw do lokalu ... albo kobieta niepracująca, mąż utrzymuje rodzinę ... gdyby mieli ślub dostała by po nim ludzką rentę, a tak tylko dzieci jakieś ochłapy od zusu dostają ... takich przypadków gdzie prawo dyskryminuje związki nieformalne jest masa... a czemu? a temu że to jest "sprzeczne z naukami kościoła" a polska jako kraj ŚWIECKI robi dokładnie tak jak każe kościół ... paranoja :roll:

i mam szczerą nadzieję że względy prawne nie popchną mnie do ślubu na siłę, tylko po to żeby mieć prawo do szacunku takie samo jak osoby po ślubie

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#74 KatarzynaL

KatarzynaL
  • Użytkownik
  • 221 postów

Napisano 04 kwietnia 2010 - 18:49

prawo dyskryminuje związki nieformalne jest masa... a czemu?

dla kościoła , ale też i państwa. w tej sytuacji też ma łatwiej w statystykach i i innych.


pewno nie napisałam że dzieci jakiekolwiek są gorsze,

potrafię czytać ! ale stwierdzenie

daje możliwość wychowania dzieci w prawdziwej rodzinie

sugeruje że wychowanie w NIEPRAWDZIWEJ RODZINIE ( czyli takiej bez papieru) jest gorsze.
,,dzień w którym idziemy do sauny, to dzień w którym się nie starzejemy,, ,,a najfajniej na tym świecie- na fryzyjskim siedzieć grzbiecie,,

#75 Lolka000

Lolka000
  • Użytkownik
  • 2 990 postów

Napisano 05 kwietnia 2010 - 08:20

no cóż widzę, że wywiązała się burzliwa dyskusja...
ja uważam, że ślub to podstawa. no może jestem staroświecka ale nie wyobrażam sobie żyć w wolnym związku.
po pierwsze to co już tu wiele razy zostało wspomniane... multum praw, które gwarantuje małżeństwu państwo. dla mnie samo wesele i ta całą otoczka tez jest ważna... bo tak jak chyba jeszcze jednak większość kobiet marzę o białej sukni i uroczystej przysiędze...
jestem wierząca i ślubowanie przed Bogiem jest dla mnie niejako obowiązkiem... ale i potrzebą... tak czuję, tak chcę!
a jeśli chodzi o dzieci to już jest bardzo indywidualne podejście. miarą normalności rodziny i stosunku rodziców do wychowania dzieci nie jest status związku, tak więc nie ma reguły, że dzieciom w rodzinie, w której rodzice są małżonkami jest lepiej a rodzice żyjący w wolnym związku już są gorsi... tak tego rozpatrywać nie można! liczą się wartości i poglądy jakie wyznaje rodzina... i niech każdy wychowuje dzieci po swojemu, na ocenianie przyjdzie czas.

no dobrze rozumie przeciwniczki ślubów kościelnych... nie każdy musi być wierzący. Ale po to wymyślono śluby cywilne, żeby każdy miał szansę na zalegalizowanie związku.

i mam nadzieję że w końcu dojdzie do tego że polskie prawo będzie sprawiedliwie podchodziło do związków nieformalnych.

a ja uważam, że powinno zostać tak jak jest. Skoro się żyje z ukochaną osobą 20 lat to co za problem iść do urzędu stanu cywilnego i zawrzeć ślub? nie rozumiem... przecież się kochają tak... a skoro takie a nie inne prawo obowiązuje w Polsce... w kraju, w którym żyją no to sorry powinni się podporządkować. Przecież ich związek na niczym nie straci, a może tylko zyskać. Więc nie wiem z czego to wynika... nieśmiało powiem... ze strachu... <bezradny></span> bo wtedy będzie to wszystko już bardziej oficjalne, nie będzie już tak bardzo otwartej furtki na wolność... bo większość tak żyje... nie będzi esię już innym, buntownikiem? nie chcę nikogo obrażać, tylko nie rozumem dlaczego tak bardzo piętnujecie ślub... przecież dla niektórych to tylko papierek... Wasza miłość i tak jest wielka, wiec czy nie warto wejść w posiadanie tego papierka i posiadać prawa we własnym państwie :?:
Dołączona grafika

#76 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 05 kwietnia 2010 - 08:39

powinni się podporządkować.

to państwo jest dla mnie a jie ja dla państwa :!:

a może tylko zyskać.

np. co? świstek papieru? co może zyskać związek, który trwa już prawie 20 lat, w którym jest 2 dzieciaków, odchowanych.... gdzie jest szacunek i miłość na co dzień, nie tylko od święta i do zdjęcia, gdzie jeden członek rodziny zawsze może liczyć na drugiego ... no i co taki ślub wniesie do tego związku? poza prawem do dziedziczenia? bo w szpitalu informacji już muszą udzielić, jak nie partnerce, to dziecku ;> no co wniesie? impreze weselną i białą kieckę? bo ja nic innego nie wymyślę...

Skoro się żyje z ukochaną osobą 20 lat to co za problem iść do urzędu stanu cywilnego i zawrzeć ślub?

a po co? skoro dobrze jest tak jak jest? nie rozumiem czemu ludzie mają się pobierać, bo to źle wygląda, bo ludzie będą gadać, bo przecież "ślub to podstawa" ... nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem takiego podejścia ... jak ktoś ma potrzebę, ok, ale niech zrozumie, że druga osoba takiej nie ma i jej ludzkim prawem jest wymaganie szacunku od innych dla tej decyzji.

bo wtedy będzie to wszystko już bardziej oficjalne, nie będzie już tak bardzo otwartej furtki na wolność...

nie chce mi się powtarzać ... ale gdzie tu wolność przy dwójce dorosłych dzieciaków? i całej sytuacji opisanej wyżej?
nie wiem Lolka czy zdajesz sobie sprawę, ale np. moja mama nigdy nie wspomina o tym że jej ślubu brakuje, właściwie to o tym się u nas rzadko kiedy rozmawia. mamy rodzinę, ślub rodziców nic by tu nie zmienił. w żaden sposób nie czułam się nigdy gorsza z tego powodu (a sama pochodzę z rozbitego MAŁŻEŃSTWA :!: jakże szczęśliwego ... do momentu ślubu ... :roll: ). a to że się dzieciakom tłumaczyłam dlaczego moja siostra ma inaczej na nazwisko raczej mnie śmieszyło niż w jakikolwiek sposób stresowało. dlatego nie zgodzę się nigdy z argumentem że dzieciaki z takich rodzin są w jakikolwiek sposób piętnowane (wiem po sobie).

a strach? jaki strach będąc 20 lat w związku, który trwa razem pomimo braku ślubu, raczej nie myśli się o boże ... mój facet oglądną sie za inną kobietą ... jest się pewnym że jest siękochanym, bo w końcu związek trwa tyle czasu, pomimo braku ślubu. a obowiązki małżeńskie? przecież nikt nie potrzebuje papierka, żeby je wypełniać ...

na prawdę mogła bym tak długo, ale ponieważ sama siebie nakręcam, kończę ...

tylko nie rozumem dlaczego tak bardzo piętnujecie ślub...

to nie jest piętnowanie, to obrona przed presją otoczenia, i przed niesprawiedliwymi osądami. nikt nie będzie się czepiał pary która ślub wzięła, za to tej która żyje bez - i owszem...

i niech każdy wychowuje dzieci po swojemu, na ocenianie przyjdzie czas.

oj, nie ... na ocenianie czas nigdy nie przyjdzie, bo nie nam oceniać czyjąś rodzinę i postępowanie.

jeżeli ktoś ma potrzebę brania ślubu - ja to rozumiem i szanuję, ale tego samego wymagam od zagorzałych fanek wesel względem osób w związkach nieformalnych. chyba do tego mam prawo :roll:

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#77 KatarzynaL

KatarzynaL
  • Użytkownik
  • 221 postów

Napisano 05 kwietnia 2010 - 08:45

Przecież ich związek na niczym nie straci, a może tylko zyskać. Więc nie wiem z czego to wynika... nieśmiało powiem... ze strachu... bo wtedy będzie to wszystko już bardziej oficjalne, nie będzie już tak bardzo otwartej furtki na wolność...

błędne pojęcie , argumenty służące do odpychania się przeciwników, tak jak w sprawie wiary text typu

w coś przecież trzeba wierzyć

ale to ,, w coś,, nie uwzględnia WIARY W SIEBIE!!!
w naszym przypadku podpisanie mało znaczącgo dla nas świstka w urzędzie , w znacznym stopniu ograniczyłoby korzyści i możliwości finansowe .choć presja państwa jest ogromna( presja kościoła nas nie obchodzi) to jednak najzwyklej w świecie mówiąc nam się to nie opłacało. teraz wyczerpawszy korzyści i po zmanie sytuacji opłaca się nam wybrać do urzędu by świstk podpisać.
,,dzień w którym idziemy do sauny, to dzień w którym się nie starzejemy,, ,,a najfajniej na tym świecie- na fryzyjskim siedzieć grzbiecie,,

#78 inwersja

inwersja
  • Użytkownik
  • 10 postów

Napisano 05 kwietnia 2010 - 10:40

poza tym jak już wspomniała mloda, daje "prawa" do partnera, daje poczucie stabilności i bezpieczeństwa, daje możliwość wychowania dzieci w prawdziwej rodzinie.


Czyli wg Ciebie akt małżeństwa jest aktem własności. Bardzo smutna wizja przyszłości. Kupując w sklepie każdy towar ma swoją cenę, a tu jest za darmo, wystarczy podpisać papierek.

Co do ślubnych kiecek, sorry, ale każda wygląda w niej jak kiczowata beza. Jak tandetna bohaterka z bajeczki dla grzecznych dzieci.

"małżeństwo być musi" choćby sensu najmniejszego nie miało. Ehh..

skoro to nie ma "najmniejszego sensu" to po co jesteście razem? <bezradny></span>


Być ze sobą po to żeby się ożenić? Taki cel? Chore.
Nic kompletnie nie zrozumiałaś. Małżeństwo samo w sobie nie ma sensu, a nie bycie razem. Jesteśmy razem, bo się kochamy.

"z miłości" to nie odpowiedź.

a dla mnie to właśnie główny argument, z miłości bo kocham partnera, chcę się z nim związać na zawsze, chcę mu wyznać bezgraniczną miłość, chcę z nim spędzić resztę życia.


A czy już nie jesteś z partnerem związana przez to, że jesteście razem, mieszkacie, dzielicie życie? Znaczy, że uważasz, że jeśli nie jesteś z kimś mężem/żoną to, to nie zobowiązuje się do miłości, wierności i bycia razem? To bardzo niedojrzała jesteś skoro jakiś świstek papieru musi zmusić się do tego żeby przyjąć odpowiedzialność za związek, bo sama na podstawie własnego sumienia nie potrafisz tego zrobić. Smutne... :-/

#79 Tilia

Tilia
  • Użytkownik
  • 9 425 postów

Napisano 05 kwietnia 2010 - 13:38

co może zyskać związek, który trwa już prawie 20 lat, w którym jest 2 dzieciaków, odchowanych....

Może niewiele w kwestii uczuć,ale są pary które w końcu po wielu latach związku bez papierku stwierdzają,że przyda im się to co ten papierek niesie. Koleżanka niedawno była na ślubie swojego dziadka i jej przybranej babci (lat bodajże 76 i 60). Co im dał po 30 latach razem?chyba tylko ułatwienie formalności w urzędach i szpitalu. Pewnie gdyby nie te aspekty prawne do dziś byliby bez obrączek ;-)

Moim zdaniem nich każdy układa sobie życie z papierkiem lub bez byle szczęśliwie ;-)

Ja chciałabym (na dzień dzisiejszy) za jakiś czas sformalizować związek,ale nie wiem czy tak będzie....na razie jest mi dobrze tak jak jest i myśl o wielkim weselu,białej sukni itd mnie nie kręci. Wolałabym chyba skromny cywilny i potem skromne przyjęcie dla bliskich.

(a sama pochodzę z rozbitego MAŁŻEŃSTWA :!: jakże szczęśliwego ... do momentu ślubu ... :roll: )

Naprawdę uważasz,że ślub może popsuć relację pomiędzy dwojgiem ludzi?sama napisałaś,że

ślub rodziców nic by tu nie zmienił

więc wg mnie zależy to od ludzi,a nie posiadania aktu małżeństwa ;-)

Odbiegając od Twojej sytuacji tylko patrząc tak ogólnie to moim zdaniem za dużo ludzi sobie wyobraża,że po ślubie wszystkie problemy i nieporozumienia znikną i wszystko będzie piękne i łatwe jak w dniu ślubu. A potem zaczynają się schody. I może dlatego tak wiele par się rozpada,a przecież niedawno był ślub. Miało być jak w bajce,a jest szara rzeczywistość i ludzie dostrzegają,że podjęcie tej decyzji niczego nie zmieniło.
"Ani małżeństwo ani dziecko nie są obowiązkowym punktem programu na który trzeba się zdecydować. Obowiązkowa jest tylko miłość"

JkIEp1.png

#80 monia66

monia66

    szczęśliwa mamusia

  • Użytkownik
  • 3 169 postów

Napisano 05 kwietnia 2010 - 13:57

Wow :shock: :shock:

Widze ze dyskusja sie bardzo burzliwa rozpetala na temat slubu.
Ja powiem to co juz kiedys pisalam. Nie popieram mieszkania z parnerem w
wolnym zwiazku po prostu wiem ze bym nie mogla. Zle bym sie czula, jakbym mieszkala przez 10 lat albo wiecej bez slubu z partnerem. Nie widze innej mozliwosci
jak tylko wziasc slub ze swoim partnerem. I slub to nie jest dla mnie tak jak tutaj wiekszosc pisze jakis tam swistek papieru <bezradny></span> takie gadki to mnie zawsze :evil: :evil: jak slysze hasla w tym stylu. Dla mnie slub to jest slubowanie dwoch kochajacych sie ludzi przed Bogiem i to jest dla mnie glowny sens i znaczenie slubu a nie to ze bede miec jakis papierek <bezradny></span>
I uwazam ze malzenstwo jest potrzebne w zyciu.

Nie jestem zwolenniczka mieszkania z chlopakiem na kocia lape i nigdy nie bede.
I moj chlopak o tym wie.

201407101662.png






Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych