Przeczytałam całą Waszą dyskusję i rzeczą, która najbardziej mnie poruszyła i zirytowała jest to, że zwolenniczki ślubów wyższość małżeństwa nad konkubinatem tłumaczą tym, że w konkubinacie partnerzy zostawiają sobie otwartą "furtkę", a w razie niepowodzeń mogą po prostu spakować się i wyjść - każdy w swoją stronę. Takie myślenie dziwi mnie niesamowicie i nie mogę pojąć toku takiego rozumowania. może któraś z Was mi to wytłumaczy. Czym różni się rozstanie dwojga ludzi po ślubie i bez ślubu? Oczywiście poza formalnościami, wynikającymi z rozwodu. Chodzi mi o uczucia i o tę "łatwość" rozstania. Naprawdę nie chciałabym żadnej z Was obrazić, jeśli jednak obrażę, przepraszam, ale twierdzenie, że zakończenie związku jest łatwe i pozbawione emocji i uczuć tylko z powodu braku ślubu jest co najmniej naiwne. Dokładnie TAK SAMO rozstają się ludzie będący w konkubinacie, jak i ci, będący małżeństwem - jedni przechodzą to gorzej, inni lepiej, ale zmiennych jest mnóstwo, nie tylko ta jedna - ślub.
Z kolei to, co rzuciło mi się w oczy odnośnie wad małżeństwa to to, że wiele z Was uważa, że po ślubie partnerzy już się o siebie nie starają, bo nie muszą. Nie muszę tu dodawać, że takie opinie wypowiadają dziewczyny, które ślubu jeszcze nie przeżyły. Te, które są szczęśliwymi małżonkami twierdzą coś zupełnie innego, a przecież to one wiedzą najlepiej, prawda?

Jeśli w małżeństwie nie ma już starania się o siebie, partnerom na sobie nie zależy, powstają przecież kryzysy, czasem dochodzi do rozwodów. Tak więc starać się o siebie trzeba w KAŻDYM związku.
Jestem z moim chłopakiem już ponad 2 lata, nie myślimy na razie o ślubie, chociaż nie wykluczamy tego w przyszłości. Nie wiadomo, jak losy się potoczą. Ale zamiast skupiać się na poszczególnych wadach konkubinatów i małżeństw wolę zwracać uwagę na ich zaletach i na tym, co dobrego może nam dać każda z opcji. I czy w ogóle może dać coś nowego. Mi i mojemu M chodzi tylko o to, żebyśmy byli RAZEM szczęśliwi. Na razie jest nam dobrze tak, jak jest, może z czasem i na ślub się zdecydujemy.
Pozdrawiam Was, kobietki