To ja już po tej burzy wtrącę swoje 3 grosze.
Odnośnie mnie...
Patrzę że napisałam tu posta 2 lata temu, że jestem gotowa do małżeństwa
Teraz to dla mnie z lekka śmieszne.
Bo od tego czasu dużo się wydarzyło, nabyłam nowe doświadczenia i trochę inaczej patrzę na życie i co najlepsze na wspólne życie.
Człowiek myśli że jest mądry bo jest starszy niż kiedyś, bo kiedyś nic nie wiedział, a teraz to już nic go nie zdziwi.
Ale tak naprawdę mądrości życiowej uczy nas nasz wiek, kolejne lata...
Fakt że lepiej mają Ci "ustawieni" i Ci którzy nie mają tego zaszczytu nie powinni tak pchać się w małżeństwo..
To powinna być świadoma decyzja, bo prócz miłości powinny decydować też inne czynniki.
Wiem że tymi czynnikami kieruje się mój facet.
Ja kierowałam się tylko miłością, no bo jak, przecież skoro go kocham to wszystko wytrzymam i jakoś sobie poradzimy... A w życiu... niestety nie jest tak kolorowo.
Tylko zwykle te młode osóbki o tym nie myślą (nie twierdzę że wszystkie).
Podsumowując... Koleżanka która chajtnęła się w młodym wieku stale ma opis na NK: Życie to porażka... We mnie to budzi małą refleksję..