Nie mam ochoty na seks
#122
Napisano 23 września 2009 - 14:55
w sumie nie jest to aż taki problem ale jednak tak dziwnie, jakaś za święta jestem
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...
#123
Napisano 24 września 2009 - 12:17
#124
Napisano 29 października 2009 - 14:52
I cenie to , bo nie chce byc z kims, kto traktuje mnie jak maszynę do seksu.
#125
Napisano 30 października 2009 - 10:04
#126
Napisano 08 listopada 2009 - 16:59
u nas to ja wolalabym czesciej
#127
Napisano 06 stycznia 2010 - 14:50
Ostatnio sie to zmienilo,coraz czesciej mi sie chce.Jesli jednak zdarzy sie ,ze nie mam checi to poprostu mowie to otwarcie,bez owijania w bawelne.Ja bardzo czesto nie mam ochoty na sex,poprostu nie czuje takiej potrzeby.Wole obejrzec jakis film lub posiedziec na kompie.
#128
Napisano 11 stycznia 2010 - 11:52
Unikam seksu z mężem jak tylko mogę, nie lubię jak on mnie głaszcze dotyka, cala się od razu trzęsę bo mam dość strasznie denerwuje mnie jego dotyk a jeslii pomyślę o czyms więcej, plakac mi się chce. Mam taki wstręt do seksu, że momentami zastanawiam się czy naprawde nie jestem chora na cos. Po każdym stosunku jesli juz do niego dochodzi, zazwyczaj po wyrzutach męża,( po co bralismy ślub, jak dlugo to ma tak być, ze jestem dziwna)mam takie obrzydzenie do siebie ze to zrobiłam mimo, że tego nie chciałam. Wiele razy udawałam orgazm zeby mojemu męzowi było dobrze, ale zawsze odbijało się to na mnie. Jeśli mowię ze nie mam ochoty to moj mąż tak dlugo drąży temat że nie wiem już jak mu to wszystko wytlumaczyc i godzę się dla świętego spokoju. Najgorsze w tym wszystkim jest to ze mimo to ze nie mam ochoty on i tak robi swoje chociaz bym lezala jak kloda, i jest mu dobrze. Czasami odnosze wrazenie ze mimo to ze ciagle mi powtarza jak to on bardzo mnie kocha to nic innego się dla niego nie liczy oprocz seksu. Jestesmy ze sobbą od 4 lat, na początku było ok kochalismy się dość często może tez za kazdym raazewm nie bylo mi dobrze ale chcialam zeby on byl zadowolony. Pozniej urodzila nm się coreczka, mąż nacikal kiedy w koncu bedziemy się kochac, az w koncu uleglam. Dla mnie to bylo straszne. Moj mąż patrzal się na mnie a mi nawet nie bylo przyjemnie, nawet nie potrafilam udawac, ten jego wyraz zadowolenia wtedy tak mi zbrzydl ze mialam wszystkiego dosc. Kilka miesięcy pozniej w noc sylwestrowa, bylam strasznie zmeczona nie myslalm o niczym inym zeby zasnac iwypoczac, a moj mąż zaczal znow. Mimo ze kilka razy powtarzalam ze nie mogę, że nie mam po prostu sil, zze jestem tak straszie zmeczona i wszystko mnie boli. W dodatku jeszcze trzeba bylo wstawac do malego dziecko i to wszystko mnie juz wykanczalo. Nawet nie wiem kiedy zasnelam i dlaczego tak mocno spalam ze nic nie czulam, przebudzialam sie a moj mąż byl we mnie i własnie konczyl:-(odrocil się szybko w drugą strone i spal dalej. Wybieglam z pokoju i z bezsilnosci siię poplakalam, a on byl zdziwiony twierdzac ze nic zlego sie chyba nie stalo, myslal ze narobi mi ochoty, nastepnego dnia zas tlumaczyl się ze nic nie pamięta , że mam mu to wybaczyc. Ja nie wiem po prostu chcialabym się kochać, ale też miec zaufane do kogos, a nie strach przed pojsciem do lozka co tym razem się wydarzy do ktorej godziny w nocy z now bedziemy się kłocic i jak dlugo mam się tlumaczyc. Po prostu mu nie ufam, nie pociaga mnie nawet. Bylo kilka takich sytuacji ,że pokazal ze się dla niego nie licze, i zcasami zastanawiam się cy to tez ma wplyw na nasze zycie. Ale ja nie potrafie o tym wszystkim zapomniec. Kiedys bylam z kims bylo mi wspaniale, tolerowal moje zadanie i szanowal mnie. Mialam przyjaciela a mojemu męzowi nie jestem w stanie nic powiedziec bo boję się, ze to wszystko wygada. Tak samo jak po tej nocy sylwetrowej. Mimo ze tak wyszlo kilka miesiecy temu wygadal się mojej tesciowej, jaki to on jeest skrzywdzony bo ja nie chce aie z nim kochac. I wyszlo na to ze wszystko moja wina, pol rodziny o tym gadalo. Nawet nie wiem czy moglabym to zrobic nawet z kims innym , mam p prostu takie obrzydzenie i strach ze byloby tak samo. Czy zawsze w malzenstwie tak jest? Czy seks jest obowiazkiem z ktorego trzeba się wywiązać?
#129
Napisano 11 stycznia 2010 - 12:03
Na początku jak czytałam myslałam ze poprostu wystarczyłą by terapia u seksuologa . ale widze ze tu to niewiele da.
im dłuzej bedziesz trwała w tym tym bardziej bedziesz miała obrzydzenie do seksu
a skoro twój mezczyzna nie rozumie ze nie sprawia ci to satysfakcji to obawiam sie ze nic nie da sie zrobic. Mozesz próbowac , ale widze z twojej wypowiedzi ze masz tej całej sytacji dosc.
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#130
Napisano 11 stycznia 2010 - 12:37
dlaczego rozstawać się z powodu seksu? jeżeli w innych dziedzinach życia jest w porządku, zwłaszcza przy tak krótkim stażu. można to naprawić. na początku poszukaj informacji w internecie, może jakieś porady znajdziesz, a potem szukaj poradni seksuologicznej. i porozmawiaj o tym z mężem. powiedz mu szczerze co cie gnębi, bo inaczej cały czas będzie cię traktował tak samo.
trzeba dać związkowi szansę. bo czy ktoś ma pewność że problem nie powtórzy się przy kolejnym partnerze?
*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny.
#131
Napisano 11 stycznia 2010 - 12:43
no tak masz racje , tylko ja mam wrazenie ze jej mąz nie jest w stanie zrozumiec ze w ich sypialni jest problem i ze trzeba o tym pogadac ze specjalista a nie z tesciwoa czy kolegami.magdaaaaa, ale dlaczego wizyta u seksuologa nic nie da? oczywiście że da. tylko trzeba chcieć rozwiązać problem
mysle ze wiele kobiet nie jest w stanie trwac w zwiazku w którym były zmuszane do seksu.dlaczego rozstawać się z powodu seksu
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#132
Napisano 11 stycznia 2010 - 12:43
[ Dodano: 2010-01-11, 12:46 ]
Juz chcialam iść do lekarza, mój mąż też tak twierdził, że powinna isc bo jestem dziwna i to jest już chore. Ale nie wiem co miałabym powiedzieec ,że nie mam ochoty na seks bo to i to się wydarzylo i nie mogę zapomnieć
#133
Napisano 11 stycznia 2010 - 13:16
#134
Napisano 11 stycznia 2010 - 20:08
#135
Napisano 13 stycznia 2010 - 13:28
[ Dodano: 2010-01-13, 13:34 ]
Jezeli nie,to poprostu rozejdzcie sie,tak bedzie najlepiej.Musisz zaczac myslec o sobie.Nie martw sie tym,ze masz dziecko.Zaden dzieciak nie chce miec nieszczesliwych rodziców.Rzeczywiscie nie jestescie sobie pisani i ja nie widze ratunku dla Was.Chcesz tak sie meczyc do konca zycia???Pamietaj,ze masz je tylko jedno,wiec wykorzystaj na wszystkie sposoby.Nie chce wpedzac Cie w doly,ale jezeli jemu tak zalezy na sexie to nie popusci i w koncu zacznie Cie zdradzac.Pomysl o sobie.
#136
Napisano 14 stycznia 2010 - 15:27
#138
Napisano 15 stycznia 2010 - 15:04
#139
Napisano 25 stycznia 2010 - 20:12
bo ja wymiekam już
#140
Napisano 26 stycznia 2010 - 00:32
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Pakowanie produktów w sklepie online |
|
|
|
Zakup nieruchomości |
|
|
|
Pakowanie produktów |
|
|
|
Ciekawe udogodnienia do domu |
|
|
|
Odnowienie kuchni |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych




















