Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

kura domowa?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
175 odpowiedzi w tym temacie

#101 MrsSmith

MrsSmith
  • Użytkownik
  • 127 postów

Napisano 10 września 2010 - 14:09

U mnie jest zwykle tak, ze ten sprząta, kto ma więcej czasu, z gotowaniem najcześciej ja zastaję, a zakupy robimy razem. Ale musze przyznać, ze kiedy nie pracowałam zawodowo, cały dom był na mojej głowie :evil:

#102 frezja

frezja
  • Użytkownik
  • 117 postów

Napisano 22 września 2010 - 21:22

moj maz pracuje od 6 do 5 czasami do 7 wiec wiekszosc obowiazkow spada na mnie. Czasami to lubie czasami mam dosyc np. dzisiaj powiedzialam sobie a pier*** to sprzatanie. Zostawilam brudne naczynia w kuchni i niech czekaja na meza. Sam zapowiedzial ze dzisiaj konczy prace wczesniej wiec bedzie mial co robic jak wroci... :-D

a tak ogolnie to jak jest w domu to roznie bywa, on lubi gotowac wiec czasami cos tam zrobi do jedzenia, sprzata kiedy mu powiem zeby to zrobil czasami robi sam z siebie.

#103 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 12 grudnia 2010 - 15:01

jeszcze dodam... że na dłuższa mete bycie kura domowa to nic fajne.

jesli wszytko ma robic kobieta to faktycznie , nie jest to fajne, ale jesli maz po powrocie z pracy cos zrobi, np pozmywa , albo odkurzy i docenia prace kobiety to czemu nie , mogłabym tak zyc :)

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#104 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 27 kwietnia 2013 - 19:35

Bywa, że zajmuję się domem D.,bo on mieszka sam i czasem brak mu czasu i motywacji by posprzątać ;)

Nie narzekam, jeśli go o coś poproszę to zrobi to, pomoże mi, okazuje też wdzięczność, co jest dla mnie szalenie ważne, bo takie podejście

Kiedy mieszkałam z D. i nie miałam pracy to słyszałam że on pracuje wiec ja mogę zając się domem...

nie do końca mi się podoba.

Czasem jak marudzę, że nabrudził to słyszę wyrzuty, że nie muszę po nim sprzątać ble ble :-P Więc z tym też różnie bywa ;)

#105 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 28 kwietnia 2013 - 19:40

Ja nie umiem sobie siebie wyobrazić w domu. Lubię pracować i chyba nie potrafiłabym z tego świadomie zrezygnować na rzecz zajmowania się domem.
U mnie musi być "po równo", oczywiście nie że wyliczam wszystko, ale jeśli oboje pracujemy poza domem to razem w nim też pracujemy. No chyba że ja pracuję za biurkiem a mój partner fizycznie to jednak przejęłabym większość rzeczy.

Jeśli jednak kobieta zajmuje się domem, to uważam, że już nie powinna wymagać dużego zaangażowania od partnera. Oczywiście mówię o sytuacji kiedy nie ma jeszcze dziecka. Bo jeśli się pojawia to opiekę nad nim traktuję jak prace fizyczną. Ale jeśli nie ma, to sprzątanie, gotowanie powinno być na jej głowie. Inaczej bycie w domu nie ma sensu.

Każdy z nas urodził się ateistą


#106 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 28 kwietnia 2013 - 21:29

Ale jeśli nie ma, to sprzątanie, gotowanie powinno być na jej głowie. Inaczej bycie w domu nie ma sensu.

jesli nie jest traktowana jak służaca i , że jest to jej psi obowiazek , jak nikt tego nie docenia to nie ma to sensu.

ja bym mogla być kura domowa, ale tylko gdyby dzieci byly , bo tak to z czasm by mnie to znudzilo.

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#107 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 29 kwietnia 2013 - 07:44

]jesli nie jest traktowana jak służaca i , że jest to jej psi obowiazek , jak nikt tego nie docenia to nie ma to sensu.


W normalnym związku nigdy nikt nie będzie traktowany jak sługa.

Ale co do obowiązku to jednak ja bym się przychylała, że to jest jej obowiązek. Faceta obowiązkiem jest praca poza domem, jej w takim razie w domu. Więc obiad czy względny porządek (bo nie mówię o polerowaniu każdego dnia podłogi i myciu okien) musi być. W przeciwnym razie traktuje się faceta jak służącego który przynosi kasą a ja nic nie robię.

A jeśli w związku partnerzy się nie doceniają to żaden związek. Obojętnie czy ktoś pracuje poza domem czy w domu.

Każdy z nas urodził się ateistą


#108 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 29 kwietnia 2013 - 10:22

Ale co do obowiązku to jednak ja bym się przychylała, że to jest jej obowiązek.

Tak, ale czasem miło by było gdyby facet okazał troszkę zainteresowania i raz na jakiś czas coś zrobił ;)

#109 Jogobella

Jogobella
  • Użytkownik
  • 1 174 postów

Napisano 29 kwietnia 2013 - 14:22

Ja jestem kurą domową. Sprzątam, gotuję, piorę, zajmuję się dzieckiem. Jest to bardzo niewdzięczne zajęcie i wcale nie takie łatwe, jakby mogło się wydawać. Gdyby było za to płacone, to pewnie byłabym milionerką. <umieraam></span>
Pamiętam, że parę lat do tyłu, gdy jeszcze pracowałam, to miałam takie momenty, że mówiłam, że jestem w stanie poświęcić swoją karierę na rzecz domu i dzieci. No i po pewnym czasie tak się stało. Szybko przekonałam się, że nie jest to lekkie zajęcie. Choć nie mogę narzekać, bo mąż ile może to mi pomoże. Mimo, że pracuje na nas, to potrafi mnie wyręczyć w niektórych obowiązkach domowych. Pomaga mi sprzątać, zamiecie podłogę, odkurzy, rozwiesi pranie na strychu, zdejmie i założy firanki, i zasłony, zajmie się Marcinem. Nie mówię, że tak jest zawsze, ale jest. Jednak zakupy robi codziennie. A np. mój szwagier i teść w życiu nie pomogliby żonie przy dzieciach i w domu. Także pod tym względem trafił mi się chłop. :lol:

ja bym mogla być kura domowa, ale tylko gdyby dzieci byly , bo tak to z czasm by
mnie to znudzilo.


Mnie czasami nudzi.
"Wiedzieć, że się wie, co się wie i wiedzieć, że się nie wie, czego się nie wie - oto prawdziwa wiedza." Konficjusz

#110 inqaa

inqaa
  • Moderator
  • 5 515 postów

Napisano 29 kwietnia 2013 - 15:37

Jogobella, podziwiam cię, naprawdę, bo ja bym chyba nie dała rady ;-) Chociaż ciężko mi jest to powiedzieć teraz kiedy nie mam ani męża ani dziecka. Czas pokaże.

Ja natomiast bałabym się czegoś innego. Wielokrotnie widziałam takie sytuacje, że mąż podczas kłótni wypomniał żonie, że to on na nią zapier kurwa więc ona mało do gadania ma :shock:
Byłam w szoku, wiadomo, że jak facet porządny to i takiej głupoty nie powie, ale w nerwach to nigdy nic nie wiadomo <bezradny></span>

Keep calm and become a doctor <serducho> // Mission completed <tanczy7>

 

 


#111 Histeria:)

Histeria:)
  • Użytkownik
  • 826 postów
  • LokalizacjaDolny Śląsk
  • Wzrost:w sam raz:P
  • Włosy:brąz
  • Stan:Jeszcze panna...
  • Partner:K.
  • Nastrój:Brak
  • Odznaczenia:
    Odznaczenia użytkownika

Napisano 29 kwietnia 2013 - 15:49

teść w życiu nie pomogliby żonie przy dzieciach i w domu. Także pod tym względem trafił mi się chłop. :lol:

Wyobraźcie sobie, że mojemu to nawet jedzenie trzeba nakładać <bezradny></span> Tzn żona go takiej bezradności nauczyła i przy niej tak się zachowuje. Nigdy chyba nawet miotły w ręku nie miał...
U mnie w domu obowiązki były dzielone 50/50, ale to tez nie do końca dobre rozwiązanie, bo jeśli facet ciężko pracuje fizycznie to trochę nie fair zmuszać go, żeby jeszcze wieczorem sprzątał czy gotował. Trzeba, jak we wszystkim znaleźć złoty środek.

#112 89kasienka89

89kasienka89
  • Użytkownik
  • 5 825 postów

Napisano 29 kwietnia 2013 - 18:39

Ja na dzień dzisiejszy lubię zajmować się domem itp. ale nie wiem, czy bym chciała tylko i wyłącznie robić to non stop, nie pracując zawodowo. Wiadomo, doszłyby mi dzieci, to nie byłoby już to wszystko takie łatwe i przyjemne. Ale na plus jest to, że widzę, że u Połówka w domu jest tak, że każdy ma swoje obowiązki, on angażuje się w domowe prace jak najbardziej, i to bez proszenia i przypominania, co mi się podoba. U mnie np w domu jest z tym wręcz przeciwnie, bo mama nauczyła braci, że domowe obowiązki to babska sprawa i bądź co bądź mimo mojego darcia się, proszenia to im ciężko tyłki ruszyć...
Miłość, marzenia, uczucia i myśli,
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt

#113 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 29 kwietnia 2013 - 18:48

nauczyła braci

oni maja dziewczyny czy jeszcze mlodzi sa ???

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#114 89kasienka89

89kasienka89
  • Użytkownik
  • 5 825 postów

Napisano 29 kwietnia 2013 - 19:07

oni maja dziewczyny

Jeden ma żonę i tu widzę lekki postęp, bo czasem weźmie się za mycie garów czy sprzątanie typu odkurzanie itd. Kolejny ma narzeczoną, ale z kolei on palcem nie kiwnie w niczym totalnie, a trzeci nie ma dziewczyny. Najgorsze, że takie staromodne podejście, że kobiety mają obowiązek zajmować się chatą, wychodzi po latach i niestety nawyki ciężko zmienić... A mama narzeka teraz, a jak uświadamiam ją, że to po części jej wina, to się oburza.
Miłość, marzenia, uczucia i myśli,
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt

#115 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 29 kwietnia 2013 - 19:44

no to latwego zycia te kobiety miec nie beda :roll:

czasem jest tak, ze mama nauczy, ale zona zepsuje i robi wszystko za niego :roll:

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#116 AgnieszkaT

AgnieszkaT
  • Użytkownik
  • 3 547 postów

Napisano 29 kwietnia 2013 - 19:59

Ja jestem już typową kurą domową :mrgreen:

Wcześniej jak pracowałam było super i tęskno mi za tym no ale co poradzić.
W domu zajmuję się wiadomo, praniem, sprzątaniem, gotowaniem (to uwielbiam) no i psem :mrgreen:
NIe powiem, mąz mi pomaga i w weekendy kiedy ma wolne sam się bierze za sprzątanie czy odkurzanie. Są też rzeczy których nie robię jak prasowanie. Tu każdy sobie :mrgreen:
Zazwyczaj jak ogarnę mieszkanie to mam czas dla siebie typu gry komputerowe, książki, kwiaty no i wiadomo długaśne spacerki z psem.
Czy bym to zmieniła? Gdyby tylko nadarzyła się jakas praca to tak. No ale jest jak jest i nie narzekam :mrgreen: Chociaz zmeini się jak pójde do pracy na sezon i znowu będzie powtórka jak w tamtym roku, czyli praca 8-22 przez 3 miesiące i wtedy całe mieskzanie było na głowie męża :mrgreen:

#117 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 29 kwietnia 2013 - 22:16

A my z Brzydkim mamy nieco staromodne podejście do tej sprawy. ;-)
Generalnie on uważa, że zarabianie na rodzinę jest obowiązkiem mężczyzny, a jeśli jego kobieta będzie pracowała, to dla siebie i swojej chęci rozwoju, a nie dlatego że musi zarabiać. Uwielbiam w nim to, bo ze mnie żadna feministka, ani bizneswoman. :->
Brzydki powtarza, że dla niego najlepszym wynagrodzeniem byłoby to, że mamy miły, ciepły dom i fajne, ułożone dzieciaki.
Ja studiuję, uczę się, bo chcę pracować, mieć szersze horyzonty. Nie wyobrażam sobie jednak, że mogłabym poświęcić rodzinę dla kariery.
Z dwojga złego wolałabym być kurą domową, niż zabieganą kobietą skupioną na karierze. :->
Wiadomo- w obecnych czasach wszystko rozbija się o pieniądze i dlatego być może z naszych założeń nic nie wyjdzie, wtedy poradzimy sobie inaczej. Ale póki jest, jak jest- tak to sobie planujemy. :-D

Odnośnie bycia kurą domową, to ja lubię nią być w takim sensie, że sprzątam, gotuję, piekę ciasta. Lubię czuć, że nasze mieszkanie to prawdziwy "dom". :-) ALE! lubię też mieć ładne ubrania, makijaż i "wychodzić do ludzi".
Tutaj chyba taka równowaga między "kurą domową", a "kobietą" jest mi potrzebna.
Brzydki sprząta ze mną( z różnym skutkiem, czasami baaardzo opornie mu to idzie), gotuje czasami, oprócz tego nosi mi kwiaty baaardzo często, rozpieszcza i się mną opiekuje.
Równouprawnienie nie jest dla mnie- jesteśmy różni, więc mamy i różne obowiązki. ;-)

-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#118 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 30 kwietnia 2013 - 07:35

Odnośnie bycia kurą domową, to ja lubię nią być w takim sensie, że sprzątam, gotuję, piekę ciasta. Lubię czuć, że nasze mieszkanie to prawdziwy "dom". :-) ALE! lubię też mieć ładne ubrania, makijaż i "wychodzić do ludzi".


Ale tego potrzebuje chyba każda kobieta, bez względu na to czy pracuje poza domem czy zajmuje się domem. Mimo iż nie wyobrażam sobie siebie jako tej drugiej to nie mam myślenia, że kura domowa nie jest zadbana. Mam nawet poczucie, że ona ma więcej czasu na dbanie o siebie niż ta która pracuje.

I równouprawnienie to jest możliwość/wybór czyli jeśli chcę to pracuję ale nie że musi być wszystkiego po równo, tylko jeśli już to mam takie same prawa.

A jak u Was - tych które zajmują się domem jest w kwestii ubezpieczenia i emerytury?

Każdy z nas urodził się ateistą


#119 nikus

nikus
  • Użytkownik
  • 3 355 postów

Napisano 30 kwietnia 2013 - 12:37

Tutaj chyba taka równowaga między "kurą domową", a "kobietą" jest mi potrzebna.

Wg mnie to normalne. Chyba ze ktos jest 200% kura domowa :lol:

Ja jestem obecnie kura domowa i jestem nia chetnie, bo jest Okruszek ;-) Ciesze sie, ze stac nas na to, ze ja moge z nim byc w domu az pojdzie do przedszkola, a nie ktos obcy albo ze musialby pojsc do zlobka.
Ale przyznaje sie, ze chcialabym bardzo wrocic do pracy. Nie wyobrazam sobie siedziec cale zycie w domu :roll:
Tak samo nie wyobrazam sobie uslugiwac mezowi albo synowi w przyszlosci.
Niestety jak wyzej dziewczyny pisaly- to praca niewdzieczna na tyle, ze niedoceniana i nieplatna ;-)
A co robie? Sprzatam, piore, gotuje, pieke, robie zakupy (na ogol robimy je razem), zajmuje sie Okruszkiem itd itd itd, bo jest tego jeszcze multum ;-)

Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,

zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,

nim minęła pierwsza minuta Twojego życia -

byłam gotowa za Ciebie umrzeć... 


#120 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 30 kwietnia 2013 - 16:07

Wg mnie to normalne. Chyba ze ktos jest 200% kura domowa

Ale tego potrzebuje chyba każda kobieta, bez względu na to czy pracuje poza domem czy zajmuje się domem.

To chyba mamy po prostu inne obserwacje z otoczenia. ;-)
Ja się często spotykam z sytuacją, że kobieta, która rezygnuje z pracy na rzecz domu, po pewnym czasie w tym domu "kapcieje"- żadnych sukienek, szpilek, nie wspominając o wyjściu do tertru, opery, kina, czy chociażby na kolację. :->

I równouprawnienie to jest możliwość/wybór czyli jeśli chcę to pracuję ale nie że musi być wszystkiego po równo, tylko jeśli już to mam takie same prawa.

Moim zdaniem nie można mieć takich samych praw, jeśli nie przyjmuje się też takich samych obowiązków. No ale to już się off topic robi, więc już milknę. :-)

-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif






Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych