ja sie zgadzam z wypowiedzia Roxi.
Nie mialabym sumienia ganiac faceta po pracy zeby zajal sie jeszcze obowiazkami domowymi, kiedy ja caly dzien przyslowiowo tyleczek mam na krzesle
A w ogole nie umialabym czekac az on wroci z pracy i patrzec bezczynnie na sterte prania do zlozenia czy talerze w zlewie, "no przeciez dzis jego kolej".
Mowie o sytuacji gdy zona nie pracuje...
milli, jak ci to przeszkadza to pogadaj z nim. ale jakich argumentow uzyc to nie wiem. bo ja jak siedzialam cale dnie w domu to mi nie przeszkadzlalo nic bo zanim on wrocil z pracy to ja wszystko porobilam, bo co mialam innego do roboty? Nic. Uwazam, ze jak facet zarabia na dom to koieta powinna sie nim zajmowac.
Ale to juz zalezy od charakteru czlowieka
mysle, ze kazda z nas ma inny poglad na sprawe.






















