On patrzy na inne
#81
Napisano 15 stycznia 2013 - 23:27
#82
Napisano 16 stycznia 2013 - 08:48
dla mnie to jest nie do pojęcia sorry ale to jest jakieś oszukiwanie bądź lekka zdrada ... nie wiem nie umiem tego przyjąć a co gorsza wyobrazić sobie... nie zniosłabym tego
Mi to nie przeszkadzało nigdy, bo poza tym, że pogadał i potańczył, może postawił drinka nic nie robił (ufam, że nie). Ja nie zawsze miałam ochotę iść do klubu, więc nie widzę problemu aby się pobawił on w towarzystwie innych dziewczyn. On lubi tańczyć, więc przecież nie będzie tego robił z kolegą. Jest wygadany i bardzo kontaktowy to szybko zaczepi.
Ja czasem też sama wychodziłam na babski zlot i nagle przysiadało się kilku kolesi. Też rozmawiałam, też potańczyłam. Nie widzę w tym nic złego.
Nikt niczego nie ukrywał, jak człowiek zna granice to nie musi się obawiać towarzystwa innych. Dla mnie związek nie oznacza blokady na poznawanie nowych ludzi. Nie wyobrażam sobie spędzania wolnego czasu tylko z nim. I nie wyobrażam sobie aby mi robił wyrzuty z powodu np tańczenia z innym facetem.
#83
Napisano 16 stycznia 2013 - 09:09
magdaaaa na razie Ci łatwo mówić a znajdź faceta to pogadamy wtedy o Twoich odczuciach i myślach
#84
Napisano 16 stycznia 2013 - 09:34
można obie gadać że nic w tym złego albo że nic się nie dzieje albo że każdy ma prawo do własnego życia, owszem ma ale pewne granice są
No i właśnie tutaj pojawia się indywidualna sprawa dotycząca tych granic.
Dla mnie taniec, drink i rozmowa to nie jest przekroczenie granicy. Dla kogoś już sama myśl, że facet może wyjść bez swojej dziewczyny będzie niewyobrażalne.
Jak wychodziliśmy razem do klubu to bawiliśmy się razem, wtedy nie zaczepiał, nie tańczył z innymi, No chyba, że z kimś z naszej paczki. Nie wiem czy on mówił że jest zajęty ale chce się pobawić, bo o to nie pytałam. Ale informacje, że z kimś tańczył zawsze do mnie dojdą
Ważne dla mnie było to, że nigdy się z nikim nie ukrywał, nie zaprzeczał, sam opowiadał. Może dzięki temu czułam się bezpiecznie.
#85
Napisano 16 stycznia 2013 - 09:52
Zatańczyć z jakąś dziewczyną (mój też bardzo lubi tańczyć) - ok.
Stawiać jakiejś drinka i wcześniej ją zaczepiać - może jestem jakaś nienowoczesna, ale nie zgodziłabym się na coś takiego... On patrząc, na to drugiej strony również. Inicjując rozmowę, zapraszając do stolika, stawiając drinka to nic innego jak zwyczajny podryw. Nie jest to też dla mnie normalne, że Twój facet tak robił co jakiś czas. Oczywiście według mojego zdania. Tak jakby szukał czegoś, kogoś nowego...
Myślę, że to jest właśnie przekraczanie pewnej cienkiej granicy.
(A jeżeli ja bym gdzieś na imprezie będąc z koleżankami balowała sobie z jakimś facetem, który stawiał by mi drinki i jacyś kumple mojego by to zauważyli to odebrane by to było przez nich conajmniej dwuznacznie...
Nie wiem, ale może ja jestem jakaś konserwatywna. Mnie by się to po prostu nie podobało.
#86
Napisano 16 stycznia 2013 - 10:05
Stawiać jakiejś drinka i wcześniej ją zaczepiać - może jestem jakaś nienowoczesna, ale nie zgodziłabym się na coś takiego... Inicjując rozmowę, zapraszając do stolika, stawiając drinka to nic innego jak zwyczajny podryw. Nie jest to też dla mnie normalne, że Twój facet tak robił co jakiś czas. Oczywiście według mojego zdania. Tak jakby szukał czegoś, kogoś nowego...
Dlatego napisałam, że granica to indywidualna sprawa.
Owszem to jest w jakimś sensie podryw, bo przypuszczam, że zaczepiał dziewczynę/dziewczyny, która była dla niego ładna. Więc ją "wyszukał". Chyba bym się wkurzyła jakby sobie wychodził sam, zaczepiał i się bawił. Co innego z kumplami, w końcu wszyscy się razem bawili. Gdyby brał od nich numery tel i potem sobie dzwonił i się umawiał to też pewnie by mi to nie pasowało. No i gdyby to ukrywał. Jednak chodzimy do tego samego klubu, żadna nigdy nie zrobiła sceny, nikt mi nie powiedział, że robił coś "złego".
Ale może to ja jestem zbyt wyluzowana. Wychodzę jednak z założenia, że jak ktoś chce zdradzić to zdradzi i żadna klatka go nie powstrzyma. Ufam, że się po prostu dobrze bawił.
#87
Napisano 16 stycznia 2013 - 10:37
klatka może go nawet bardziej popchnąć do zdrady.że jak ktoś chce zdradzić to zdradzi i żadna klatka go nie powstrzyma
Aleeee....
Ja mam pod tym względem takie samo zdanie jak Roxi, czyli miałabym poważne obiekcje, gdybym dowiedziała się, że mój facet stawia drinki obcym laskom. Riia, nie mówię, że powinnaś nagle mu tego zabronić, ale wiem, że ja bym się źle czuła z taką wiedzą... bo wiem jakie są laski. Może mój chłopak nie chce nikogo poza mną, ale lasek innych nie znam i nie wiem do czego zdolne, żeby zdobyc faceta, który się do nich uśmiechnął...
#88
Napisano 16 stycznia 2013 - 15:33
Ja wiem, że dla dużej części dziewczyn to nie byłoby w porządku i rozumiem to. Nieraz już usłyszałam od koleżanek, że widziały jak on się w kimś bawił i one by tak nie mogły. I ze sama go wpycham w ramiona innej bo daję mu za dużo wolności. Ale to może dlatego, że sama tej wolności oczekuję i może dlatego jej tyle daję. Jeśli ja nie zdradzam to ufam, że on tez tego nie zrobi. A jeśli zrobi to nie był mnie wart.
A to że któraś go będzie chciała poderwać. No cóż. R się podoba innym (chociaż nie jest wcale ładny, ale chyba za całokształt
Ale zdaję sobie sprawę, że mało której kobiecie to nie przeszkadza.
Każdy z nas urodził się ateistą
#89
Napisano 16 stycznia 2013 - 16:59
moze lepiej w ta strone niz trzymac na smyczyI ze sama go wpycham w ramiona innej bo daję mu za dużo wolności
Co do pomyslu aby moj małz stawiał drinki innym - to jakos to do mnie nie przemawia.
Kojarzy mi sie to z podrywem.
#90
Napisano 16 stycznia 2013 - 17:03
#91
Napisano 16 stycznia 2013 - 17:22
Stawianie drinków obcym dziewczynom odebrałabym jako podryw, nie wiem, czy robiłabym o to aferę, ale na pewno powiedziałabym, co o tym myślę, że dla mnie to dziwne, bo to ja jestem jego dziewczyną i nie rozumiem, dlaczego wydaje kasę na inne panienki, nawet jeśli to tylko kumpela.
To nie było tak, że za każdym razem jak wychodził to od razu stawiał połowie drinki. Dwa czy trzy razy mi powiedział, że się bawili w towarzystwie dziewczyn i coś postawił. Ale czy to było całej grupie czy konkretnej dziewczynie? Nie wiem nie pytałam.
O, no właśnie, jeśli idzie się w paczce i w towarzystwie są jego koleżanki, to spoko... Ale zagadywanie do całkiem obcych dziewczyn odebrałabym jako podryw, niestety, ale tak to widzę.
Znać pewnie niektóre znał jeszcze zanim my zostaliśmy parą. Nie wiem czy to znajome czy nowe bo w sumie nigdy nie wnikałam. Pewnie czasem zagadał zupełnie obce. Ale to też nie za kazdym razem kiedy wychodził beze mnie, po prsotu wiem że czasem tak było. Często beze mnie wychodził po prostu do pubu na piwo w towarzystwie chlopakow z drużyny.
Ale jakbym się tym przejmowąła to bym pewnie nie dała rady. Bo to co sie słyszy co oni robią na wyjazdach na mecze to głowa mała. Ufam, że R, nigdy mnie nie zdradził, ale sam opowiedał co się czasem dzieje.
Nie mówię, że Twój R. Riia podrywał na pewno, bo go nie znam i nie chcę tutaj ferować na facecie wyroków, ale stawianie drinków w przypadku 30-letniego faceta jest dziecinne, pasuje mi do uczniaka szkoły średniej, na dodatek singla. Tu nie chodzi o to, że ktoś jest konserwatywny a ktoś liberalny, ale z logicznego punktu widzenia, what the fuck, po co stawiać obcym dziewczynom drinki, tak na chłopski rozum?
34 lata. Po co stawiac ? Nie wiem, R. ma kase to chyba się nad tym nie zastanawia, idzie do baru to kupuje. To akurat jest jego wada. Pamiętam, że tak było jak się poznaliśmy. Bo mi tez kupił wtedy 3 drinki.
#92
Napisano 16 stycznia 2013 - 17:43
#93
Napisano 16 stycznia 2013 - 17:56
Mówiłam ogólnie, jak to wg mnie wygląda, nie twierdzę, że każdy facet, który tak postępuje, na pewno jest taki i taki
.
Nie odebrałam, że to do R.
Ale tak chciałam aby nie zostało to odebrane, ze on za każdym wyjście podrywa inne dziewczyny i każdej stawia drinki.
#94
Napisano 16 stycznia 2013 - 21:17
kiedys , gdy bylam zajeta,siedzialam z kolezanka i ona sie mnie pyta czy rozmawialam dzis z facetem , mowie , ze nie ze jutro wieczorem ma zadzwonic , a ona na to ze jakto , nie sprawdzasz go , nie pytasz co robi . dla mnie kazdy ma swoje zycie i robi co lubi i nie trzeba nikogo pilnowac , jak sie ktos sam nie pilnuje to nikt go nie upilnuje. do tego mieszkal z 2 kolegami i kolezanką,Ri[b]magdaaaa na razie Ci łatwo mówić a znajdź faceta to pogadamy wtedy o Twoich odczuciach i myślach
bo póki co to można obie gadać że nic w tym złego albo że nic się nie dzieje albo że każdy ma prawo do własnego życia, owszem ma ale pewne granice są
#95
Napisano 16 stycznia 2013 - 21:26
dokładnie.jak sie ktos sam nie pilnuje to nikt go nie upilnuje
Potem byłyby teksty, że "nie ufasz mi" " nie kochasz mnie"
#96
Napisano 16 stycznia 2013 - 21:42
Natomiast ja jak tutaj pare dziewczyn nie wyobrażam sobie czegoś takiego samo w ogóle odezwanie się do jakiejś innej laski było by powodem żeby potem przez miesiąc mu to wypominać i tak nie znoszę tych jego studiów gdzie same dziewczyny i łazi z nimi a to na jedzenie a to do centrum sam na sam i już mnie strzela... a co dopiero na baletach ...
#97
Napisano 16 stycznia 2013 - 23:59
O, racja. Wypytywanie faceta nie wydaje mi się rozsądnym podejściem, raczej prostą drogą do popadnięcia w jakąś paranoję. Zaufanie to podstawa, taka pewność, że jest ze mną, ja jestem jego i nie interesują go inne, bo gdyby było inaczej, to nie byłby ze mną. Swojego faceta zna się jak własną kieszeń, acz istnieją tacy, którzy przymilają się, słodkie słówka, za plecami wiadomka.Ale nie można zakładac, że nasz facet to wykorzystuje, w sensie naszą dobroć, bo i tak wszystko wyjdzie, jeśli nabroi.dla mnie kazdy ma swoje zycie i robi co lubi i nie trzeba nikogo pilnowac , jak sie ktos sam nie pilnuje to nikt go nie upilnuje.
#98
Napisano 17 stycznia 2013 - 08:28
kiedys , gdy bylam zajeta,siedzialam z kolezanka i ona sie mnie pyta czy rozmawialam dzis z facetem , mowie , ze nie ze jutro wieczorem ma zadzwonic , a ona na to ze jakto , nie sprawdzasz go , nie pytasz co robi . dla mnie kazdy ma swoje zycie i robi co lubi i nie trzeba nikogo pilnowac , jak sie ktos sam nie pilnuje to nikt go nie upilnuje. do tego mieszkal z 2 kolegami i kolezanką,
Dokładnie, jak partner nie zna umiaru i nie wie gdzie są granice to nikt za niego go nie upilnuje. Ja też nie dzwoniłam każdego dnia, potrafiliśmy nie widzieć się i nie dzwonić dwa, trzy dni. A były dni, że byliśmy ze sobą cały czas. Zgadzam się z tym, że każdy ma swoje życie i nie trzeba nikogo pilnować jak nie jest dzieckiem. Nie widzę potrzeby sprawdzania jego każdego kroku.
Mam kolezankę, która ze swoim facetem ja to tak nazywam meldują się. Jak się spotkamy to dzwonią do siebie i mówią gdzie są i z kim. I tak co godzinę. Czy ktoś się nie dosiadał, o czym gadają itp. Dla mnie to nie do pomyślenia. Jej to pasuje, bo jak mówi czuje się bezpiecznie i tylko dlatego mu ufa.
#99
Napisano 17 stycznia 2013 - 09:25
I tak co godzinę.
Ja jestem z tych, którzy potrzebują ogromneeeego marginesu swobody i sama dużo jej daję. Coś takiego jak meldowanie gdy się wychodzi osobno to dla mnie nie do pomyślenia. Wychodzenie osobno na imprezy i tańczenie z innymi to taki standard, jeśli chodzi o taniec to nawet ja częściej, bo Eks nie bardzo
Eks patrzył na inne i jakoś mi to nie przeszkadzało, sama lubię patrzeć na kobiety i to bardziej niż na mężczyzn
Ale jak spotykałam się z D. to wkurzało mnie to niesamowicie chociaż nie byliśmy parą, i to nie tyle obracanie się za innymi, bo to naprawdę mnie nie rusza, ale to komentowanie tych dziewczyn
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
#100
Napisano 17 stycznia 2013 - 09:51
Ja jestem z tych, którzy potrzebują ogromneeeego marginesu swobody i sama dużo jej daję. Coś takiego jak meldowanie gdy się wychodzi osobno to dla mnie nie do pomyślenia. Wychodzenie osobno na imprezy i tańczenie z innymi to taki standard, jeśli chodzi o taniec to nawet ja częściej, bo Eks nie bardzo
Wkurzało mnie potem to jego wypominanie, jakbym największą zbrodnię świata popełniła
No sorry, ale jak idę na balety z koleżankami to nie po to, żeby ściany podpierać, chyba oczywiste
Szkoda słów.
No własnie ja mam to samo. Bo ja muszę czuć się wolna, mnie nie może partner ograniczać, ale ja wiem co to znaczy związek i nie trzeba mnie pilnować i sprawdzać. Więm kiedy powiedzieć sobie stop, a nawet nie muszę dochodzić aż do takiej sytuacji, po prostu wiem czy coś co robię jest dobre czy złe.
Partner wchodzi do mojego zycia. Jest ze mną, ale nie mną. Dlatego nie mogę czuć się jak w więzieniu. Nie może mi zabraniać patrzenia na innych, rozmowy z innymi lub poznawania innych ludzi. Partner jest w moim świecie, ale nie jest całym i jedynym moim światem.
Ja bardzo lubię patrzeć na ładnych dla mnie ludzi, to jest po prostu przyjemne. Tak jak na rzeczy jak mi się coś podoba to patrzę i to jest już we mnie. Nie rozumiem np jak kolezanka, która jest w związku nagle mówi, że już inni faceci sa obrzydliwi i nikt jej się już nie podoba. Może nie tyle co nie rozumei co nie wierzę w to.
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Krasnale, fontanny i inne ozdoby ogrodowe |
|
|
|
Co naprawdę pomaga na łuszczycę skóry głowy, gdy wszystko inne zawodzi? |
|
|
|
kawa, herbata czy inne napoje bezalkoholowe? |
|
|
|
Stany zapalne pochwy, plamienia i inne problemy |
|
|
|
Sztuka (teatr, malarstwo, inne?) |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych















