ja na szczescie nie mam podzielnej uwagi i obsługiwałam klientów a nie słuchałam jej wywodów.
Kiedyś ...dokładnie 8lat temu miałam okazję pracować w sklepie.Asortyment piękny...kosmetyki,chemia,zabawki,szkło i porcelana,artykuły gospodarstwa domowego,biżuteria,dodatki,artykuły papiernicze,świece i upominki,wiklina...sklep samoobsługowy.Cud,miód i orzeszki.Blisko od domu...rowerem 10minut.Przyjmował mnie właściciel,miałam 35lat i nigdzie nie było dla tak ,,starej" osoby pracy.Było pięknie do czasu,aż rządy przejęła żona właściciela...nie dość,że wypłaty obcięła to poniżała wszystkie pracownice a szczególnie mnie...byłam za stara w JEJ sklepie.Często byłam:debilem,ślepotą(z racji okularów),idiotką,niedouczoną,leniwą,itp itd...znosiłam to wszystko,bo mąż nie miał pracy(zwolnienia grupowe) a domu 3 dzieci w tym dwoje uczących się.Byłam nerwowa,wystraszona,płaczliwa...przed pracą,bolał mnie notorycznie brzuch.Ta ,,sielanka" trwała 3lata.Oczywiście pracowałam 2lata ,,na czarno"...będąc zarejestrowaną w Urzędzie Pracy...i wreszcie zaświeciło słońce...Urząd Pracy znalazł mi pracę w szpitalu...jestem tam do dziś.Długo dochodziłam do siebie...często w nowej pracy rozglądałam się nerwowo czy znowu nie spadnie na mnie karton,kanapki jadłam szybko,w pośpiechu bo ,,nie ma czasu"...koszmar.Kiedyś przechodziłam koło TEGO sklepu i stał tam samochód dostawczy właścielki...znowu serce mi mocno zabiło,zabrakło mi na chwilę oddechu i zrobiłam coś...o co nigdy bym siebie nie podejrzewała...oplułam ten samochód i zrobiłam malutką rysę na karoserii...automatycznie dobrze się poczułam,wówczas dotarło do mnie ,że to już koniec...nie ma i nie będzie ,i doznałam ulgi.Sklep dziś ma innego właściciela.Wcześniej PIP...robił kontrole,ale ta pani miała wtyki i zawsze wcześniej wiedziała,więc te co na czarno pracowały miały wolne a reszta była nauczona przez nią co mają mówić .I ktoś doniósł...klient,który słyszał odzywki pani właścicielki.Przyszła pani z PIP...ubrana jak wieśniara,niby klientka...pochodziła po sklepie z koszykiem,trafiła na ,,cyrk" ,kupiła coś,zapłaciła i...wyjęła stosowne dokumenty...oj działo się,działo...wszystkie po kolei rozmawiałyśmy z inspektorem PIP,bez obecności szefowej...kontrole trwały dwa miesiące i często z zaskoczenia.Sklep był czynny od 9.00 do 17.00,my musiałyśmy być od 8.30 do 17.30,płacone miałyśmy od 9.00 do 17.00 bo jak się nie wyrabiamy ze sprzątaniem to nasza strata.Ale to już historia...napisałam o tym ...aby żadna z WAS nigdy nie pozwoliła nikomu na takie traktowanie.
Witam! 
Niedziela zapowiada się atrakcyjnie...na razie ,,leniwy" poranek a potem moc atrakcji czyli wycieczka rowerowa rodzinna całodzienna...pozdrawiam,miłej niedzieli...odpoczywajcie ! 