Unikam odwiedzania cmentarzy jak tylko mogę.
A ja nawet lubię, też się to może niektórym wydawać dziwne, ale cmentarz wcale nie wprawia mnie w jakiś pesymistyczny nastrój. Wyciszam się tam, zdaję sobie sprawę, że moje problemy nie są takie straszne jak wydają się być na co dzień i takie tam. Za to pogrzebów nie znoszę. Wolałabym chodzić parę dni po fakcie, ale nie wiedziałabym gdzie zmarłego szukać
Wiem, nie śmieszne.
Mam chwilę zanim wezmę się za robienie dzisiejszej obiadokolacji i jutrzejszego obiadu.
Na groby też jutro nie będę jeździć, bo Zuza dzisiaj gorączki dostała, więc przejdziemy się tylko wieczorkiem na nasz cmentarz, tak ok. 17:00. A babci i dziadkowi mama zapali znicz za mnie - ominie mnie 45minutowa podróż autobusem w jedną stronę. Kiedy indziej pojadę osobiście.
W Holandii odpoczęłam jak nigdy, poszlajaliśmy się z Bucem po okolicznych wsiach, w sobotę pojechaliśmy do mojego wujka - pokazał nam Rotterdam (który jakoś szczególnie nie zachwyca) i przepiękne miasteczko nad zatoką - Hellevoetsluis, zakochałam się i będę tam częstym gościem jak już zamieszkam w NL 
Bałam się trochę jak mnie tam przyjmą, bo dosłownie tydzień przed moim przyjazdem Buc musiał się przeprowadzić i nie mieszka już sam, ma 4 współlokatorów i zapis w regulaminie o tym, że nie mogą mieć gości na noc. Na szczęście trafił na normalnych ludzi, z którymi fajnie spędzałam czas jak był w pracy. I nauczyli mnie grać w pokera! Znowu coś nowego 
Minusy urlopu - lot w tamtą stronę (przez pierwszą połowę dosłownie chciało mi się płakać, nie płakałam, ale nie potrafiłam powstrzymać w sobie tego dziwnego uczucia, że zaraz się rozpłaczę
) i spanie we dwójkę na górze piętrowego łóżka
Jak Buc szedł w niedzielę na noc to byłam przeszczęśliwa, że się wreszcie wyśpię! Wiem, nie fajnie z mojej strony 
Jak jechaliśmy autem, to ja z nosem przyklejonym do szyby i rozdziawionymi ustami - jak pięknie, jak czysto! Orgazm wielokrotny przez patrzałki
W sklepach to samo - "Bubuś, to serio kosztuje tylko 2euro? a te 8 lodów 0,70e? kutva, pakuj mi to do koszyka natentychmiast!", nie wierzyłam własnym oczom.
Facet przed nami w kolejce cały wózek wypchany zakupami i nawet 100e nie zapłacił, a u nas w PL człowiek zrobi zakupy za 100zł, przychodzi do domu, otwiera torby i stwierdza, że w sumie to gówno kupił
Także ten tego - nareszcie zobaczyłam kawałek "zagranicy", nie wystraszyłam się tego co mnie tam czeka - a wręcz przeciwnie, zachwycona jestem krajem, ludźmi, autostradami (!!), zamkniętymi wieczorami stacjami benzynowymi, brakiem pośpiechu, niepotrzebnym nerwów.
Oczywiście nie obyło się bez przygód - w sobotę jak jechaliśmy zawieźć wujkowi papierosy, zamknęliśmy domek i wrzuciliśmy klucz do łazienki przez uchylone okno, bo Tomasz spał po nocce a oni mają tylko 2 klucze na 5 osób i różne zmiany. Podpuszczałam Buca, że pewnie teraz się okaże, że zapomniał kluczyków z auta i będziemy Tomka budzić
i co? i okazało się, że ja tych fajek z pokoju nie wzięłam
głupia krowa jestem 
A w poniedziałek do 19:00 musiałam byś na lotnisku, bo zamykali bramki, Buc wstał ok. 13:00 po nocce, zjedliśmy i pojechaliśmy poszlajać się jeszcze po centrum Eindhoven. Zaparkowaliśmy auto na jednym z osiedli, bo spokojnie 4h czasu mieliśmy, a szkoda nam było kasy na płatny parking.
Centra miast, sklepy i knajpy mnie tak nie rajcują jak ich wsie, więc chciałam podjechać wcześniej na lotnisko, i dobrze, że mnie tak tknęło, bo jakieś 40min szukaliśmy auta! No kutva nie umieliśmy znaleźć
Obeszło się bez paniki, miałam zacząć płakać dopiero za jakieś 30 minut jakby się nie znalazło 