Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Jak mam sobie z tym poradzić?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
683 odpowiedzi w tym temacie

#281 Gwiaazdeczka

Gwiaazdeczka
  • Użytkownik
  • 50 postów

Napisano 17 kwietnia 2010 - 17:18

Miałam podobnie ...
Gdy traktował mnie jak koleżanke ,wszystko było wporządku, jak zaczął dawać mi oznaki ,że chciałby ze mną być, to ja wtedy ''uciekałam''...
U mnie to było akurat spowodowane tym ,że nie byłam gotowa na to by byc w zwiazku, bylam za mloda .
Z czasem i z wiekiem zaczelo sie to zmieniac.

Takze mysle ze Ty tez tak masz i nie jestes gotowa miec chlopaka ;-)
= Urodzona Pod Szczęśliwą Gwiazdą =

#282 zagubiona123456

zagubiona123456
  • Użytkownik
  • 19 postów

Napisano 09 maja 2010 - 11:53

czy jak was chłopak oleje , to czy wam wtedy jeszcze bardziej zalezy, to chore..... wiem , wy tez tak macie ;> <<img src='http://babskiswiat.net/public/style_emoticons/default/pytajnik.gif' class='bbc_emoticon' alt='???' />></span>

[ Dodano: 2010-05-09, 12:54 ]
i jak zwykle doszukuje sie z tym gdzies swojej winy

[ Komentarz dodany przez: Elodi: 2010-05-09, 14:15 ]
scaliłam temat z tym wątkiem, bo juz wcześniej miałaś jakis problem

#283 malenka

malenka
  • Użytkownik
  • 3 174 postów

Napisano 09 maja 2010 - 12:10

generalnie jest to alogiczne i dziwne, ale jest to częsty przypadek, że im bardziej nas ktoś olewa, tym bardziej nam zależy. Zawsze to co nieosiągalne jest najbardziej pociągające. Wiem bo też nieraz to przeżyłam ;-)
"So I find a reason to shave my legs Each single morning..."

#284 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7 695 postów

Napisano 10 maja 2010 - 10:45

zagubiona123456, tak właśnie jest w większości przypadków, niektórzy odczuwają odrzucenie jak osobistą porażkę i pragną to naprawić bez względu na okoliczności, myślę że dużo zależy od charakteru danej osoby, po jedna weźmie to do siebie, uniesie się honorem i zapomni, natomiast inna, nie spocznie dopóki nie naprawi relacji

#285 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 10 maja 2010 - 16:35

to chore..... wiem ,


Właśnie nie chore, a normalne. Zgadzam się z dziewczynami wyżej, ze ciągnie nas do tego czego mieć nie możemy...
Niestety w takim wypadku trzeba się pozbierać i nauczyć żyć bez tej osoby, bo na siłę nikogo nie przekonamy by z nami był...

201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 


#286 seramu87

seramu87
  • Użytkownik
  • 17 postów

Napisano 16 maja 2010 - 16:31

Hej.
Wczoraj bawilam sie na panienskim...bylo swietnie..zaczelam tanczyc z takim fajnym chlopakiem..prze dlugi czas...fajnie nam sie tanczylo..on sie usmiechal przytulal w tancu do mnie...ja jak sie patrzylam gdzie sa dziewczyny to tak slodko patrzyl..i pow zebym jeszcze zostala...ale musialam juz isc.. on sie zesmucil...
Potem jak wychodzilymy on czekam przy wyjsciu..zlapal mnie za reke..i zapytal czy moze prosic o numer..wiec mu dalam..
Za 20 min po wyjsciu zadzwonil..zapytal czemu juz wyszlysmy i powiedzial tak: mam nadzieje ze jutro sie widzimy" a ja mu na to: jezeli bedziesz tylko chcial"
I dzis caly dzien cisza...;/
Wiem ze to dziwne..bo po co mam sie zastanawiac nad jakims chlopakiem z dyskoteki ale dziwne ze nie zadzwonil;/ w takim razie po co bral numer??
Amoze jak poszlam to zarwal inna laske?? ehh w sumie o wiele lepsze ode mnie byly..

Ehh ja to mam problemy nie ma co:P

#287 Edytka89

Edytka89
  • Użytkownik
  • 37 postów

Napisano 16 maja 2010 - 17:39

Moze byl pod wplywem i nie pamieta :P
Moze zarwal inna, moze niepotrzebnie dalas mu pewnosc mowiac "jezeli tylko bedziesz chcial", moze mu sie odwidzialo. Moze.
Jesli zadzwoni, fajnie. Jesli nie to czym Ty sie zamartwiasz, jego strata :D Ciesz sie, ze spedzilas mily wieczor i za tydzien ruszaj znow :)

#288 Ditte

Ditte
  • Użytkownik
  • 4 postów

Napisano 16 maja 2010 - 19:44

Nie ma co się nakręcać. Poczekaj kilka dni - może zadzwoni. Niektórzy faceci wyznają zasadę trzech dni - muszą swoje odczekać, żeby dziewczyna nie pomyślała, że bardzo im zależy :mrgreen: Powodzenia :)

#289 katrinka37

katrinka37
  • Użytkownik
  • 33 postów

Napisano 16 maja 2010 - 22:21

Niektórzy faceci wyznają zasadę trzech dni - muszą swoje odczekać, żeby dziewczyna nie pomyślała, że bardzo im zależy :mrgreen: Powodzenia :)


Tylko żeby te trzy dni nie przedłużyły się ... :D

#290 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 17 maja 2010 - 11:35

a moze jescze odsypia <umieraam></span>
nie masz pwnosci ze zadzwoni , ale moze tak bedzie poczekaj kilka dni.

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#291 NinaWawa88

NinaWawa88
  • Użytkownik
  • 73 postów

Napisano 17 maja 2010 - 13:17

Hmm...a moze po prostu woli cie potrzymac w malej niepewnosci;)

#292 seramu87

seramu87
  • Użytkownik
  • 17 postów

Napisano 17 maja 2010 - 13:18

Napisal :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

#293 monia66

monia66

    szczęśliwa mamusia

  • Użytkownik
  • 3 169 postów

Napisano 04 czerwca 2010 - 12:33

U mojego K. to calkiem inna historia bo moj K. ma tylko mame, nie ma ojca i tak naprawde nigdy go nie znal przykra historia :-/ jego mama jest tez kobieta schorowana. ma niestetety zaawansowana astme. wszystko jest w domu na glowie mojego K. Robi w domu wszystkie prace, bo mama jego nie moze zwlaszcza prac silowych.jesli chodzi o relacje K. z mama to sa to na pewno relacje pozytywne.
Baaardzo rzadko sie kloca, dogaduja sie. K niestety musi byc na kazde jej zawolanie, ale to wszystko jest oczywiscie uzasadnione. Jakby byla jego mama zdrowa a on latałby na kazde jej zawolanie to stwierdzilabym ze jest maminsynkiem.
A ze jest tak a nie inaczej to nie ma chlopak wyjscia. <bezradny></span>

201407101662.png


#294 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 04 czerwca 2010 - 13:24

mama mojego eks to cudowna kobieta , kazdemu zycze takiej mamy czy tesciowej . maja bardzo dobre relacje i bardzo dobrze dzieci wychowuje , pomagaja jej , nawet synowie, nie ma podzialu na zadania meskie i damskie.
No i rozczuliła mnie jak wyjezdzalismy to powiedziła ze cieszy sie ze jestem z jej synem i ze jestem rozsadna.

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#295 viola

viola
  • Użytkownik
  • 8 330 postów

Napisano 04 czerwca 2010 - 13:28

Robi w domu wszystkie prace, bo mama jego nie moze zwlaszcza prac silowych.jesli chodzi o relacje K. z mama to sa to na pewno relacje pozytywne.

Pogratulować,milo,ze potrafi zadbać o matkę w tak trudnej dla niej sytuacji.

ma tylko mame, nie ma ojca i tak naprawde nigdy go nie znal przykra historia

Chłopak jednym słowem przeszedł kurs szybszego dorastania do samodzielnego życia,które nauczyło go niejednego,chociażby po przez chorobę matki.

#296 Rossie

Rossie
  • Użytkownik
  • 2 postów

Napisano 13 czerwca 2010 - 01:02

Sytuacja wyglada tak ze jestem z moim partnerem juz 5 lat razem, jestesmy z 2 roznych miast, roznica 350km.

Sytuacja rodziny wyglada w ten sposob:
Matka mojecho narzeczonego nie zyje od 6 lat, Jego ojciec wzial sobie nowa zone z ktora swego czasu moj Krzysiek zyl bardzo dobrze. Krzysiek ma brata zonatatego jest miedzy nimy 9 lat roznicy i Krzys jest najmlodszy (23lata).
Nowa zoba Ojca Krzyska ma tez 2 dzieci, syna-Adama i corke-Ewe. W sumie Krzysiek wychowywal sie z nimi od najmlodszych lat, bo jego matka byla alkoholiczka i ta nowa zona sie nimi opiekowala jeszcze jak matak zyla.

Jak bylo kiedys:
Kiedys...dla rodzicow krzyska (rodzicow- nowej zony-Kryska- i ojca-Jan) bylam ta lepsza. Bratowa Krzyska byla zla (bo tak chociaz ja tak nie uwazalam nigdy), chlopak Ewy byl zly...bo poprostu im nie odpowiadal pomimo ze wywodzil sie z bogatej rodziny mial wlasna firme...ale byl...gruby? O Adamie sie nie mowil...az wrocil i wtedy zaczelo sie wszystko spuc.

Sytuacja z "przedchwili":
Przeprowadzialam sie do krzyska, dostalismy pokoj w mieszkaniu gdzie wczesniej mieszkali cala rodzina, ojciec krzyska kupil dom na wsi i go wyremontowal i zamieszkal tam z Kryska. My mieszkalismy w pokojku ktory zawsze nalerzal do Krzyska a duzy pokoj byl wynajmowany samotenj matce z dzickiem. Na codzien mialam sie uczyc lec studia nie wypalily obralam zly kierunek i niestety...wiec zaczelam pracowac dorwyczo wiadomo praca raz byla raz nie. Krzysiek sie uczyl. Zareczylismy sie przy jego rodzicach, wszyscy byli szczesliwy Kryska cieszyla sie, obdzwonila cala rodzine i chciala dzwonic tez do moich rodzicow ale poprosilam zeby ja mogla ich poiformowac osobicie. i tak sobie zylismy...wiadomo i nieraz do nas mieli jakies anse ale nigdy jakis powaznych...az pewnego dnia...

Sytacja na "dzis":
Nie wiem skad im sie wzielo ze zaszlam w ciaze i usunelam dziecko...wpoili sobie ten temat na maxa nie dali sobie przetlumaczyc ze tak nie bylo, Za kazdym razem jak kechalismy do nich w odwiedziny musilismy im tlumaczyc ze wcale nie bylam w ciazy ani tym bardziej jej nie usunelam...
Ktoregos dnia po jakiejs imprezie zadzwonil pijany ojciec Krzyska do niego i zaczal go wyzywac od nieuacznikow ze nie pracuje, ze opuszcza szkole (po mimo ze nie opuszczal) i wogle...i gdy wyczerpaly mu sie powody do wyzywania Krzyska...wszedl na mnie...nie wiadaomo o co...no i oczywiscie wszedl temat ciazy...i doszlo do tego ze Janek..zadzwonil do mojego ojca i powiedzial ze usunelam ciaze, ze wpier***** sie w jego mieszkania, ze roszcze sobie nie tego mieszkania jakies prawa, ze wogle jak moj ojciec mnie wychowal i pewnie jeszcze inne rzeczy kotre moj tata mi poprostu oszczedzil.
Tydzien po tym incydencie postanowilam wrocic do domu do moich rodzicow, oczywsicie z moim narzeczonym bylo wszystko w porzadku, ale po miesiacu rozlanki zaczol robic mi afery...ze poddalam sie, ze uleglam jego ojcu, ze pozwolilam zeby nas rodzielil itp. klucilismy sie caly czas, chcial zebym przyjechala i z nim mieszkala. Postanowilam ratowac nasz zwiazek i przyjechalam, jestem tu od miesiac, widzialam sie z Kryska i ojcem Krzyska 2 razy, zachowywali sie jak by sie nic nie stalo, ale ja sobie powiedzialam ze tak nie bedzie. Krzysiek jezdzi do ojca...stracil matke nie chce zeby tracil ojca pomimo wszystko...ja tam nie jezdze. Krzysiek byl juz raz tam od kad ja wrocialm, to jego rodzice pytalis sie czemu nie przyjechalam i stwierdzili "stalo sie co sie stalo pora sie spotkac i sobie wszystko wyjasnic", jakos nie bylo ku temu okazji gdyz naprawde im na tym nie zalezlo...byli w miescie nie weszli nawet do nas poszli do Adama-syna Kryski-ktory mieszka 2 pietra nad nami. Dzis Krzysiek pojechal znowu do rodzicow z bratem i jego zona...podobno na samo wejscie ojciec urzadzil mu afere, przyczepil sie do niego a potem zeszlo sie na mnie, jak sie uspokoilo, zaczlea sie mala imprezka bratowa sobie podpila i tez sie zaczla przyczepiac do Krzyska, a gdy on jej odpral dobrymi argumentami zaczela sie znowu jazda po mnie...z ust osoby do ktorej nigdy nic nie miala...zawsze mialysmy kolezenskie stosunki... Brat Krzyska wstawil sie za nami nie stanal po stronie zony...ale...

Jestem w szoku...zalamana...siedzie sama w domu i nie wiem co robic...nie wiem czy mam wracac do rodzicow i namowic mojego narzeczonego zeby jechal ze mna czy co...

Prosze o jakies wasze opinie....

#297 kurczaczek

kurczaczek
  • Użytkownik
  • 281 postów

Napisano 13 czerwca 2010 - 07:56

No to sytuacja nie jest do pozazdroszczenia :/

Moze warto odciąć się od tak chorej rodzinki i pojechać z narzeczonym do siebie do domciu ale pytanie czy to coś da, czy rodzina narzeczonego coś zrozumie???
Dołączona grafika

#298 Rossie

Rossie
  • Użytkownik
  • 2 postów

Napisano 13 czerwca 2010 - 15:28

Myslimy nad tym, juz od jakiegos czasu.
Raz tak zrobilismy ale na krotka mete...chyba troche wtedy poskutkowala. Ale teraz jezeli moj narzeczony zdecyduje sie na taki krok i jezeli u mnie w miescie wszystko sie nam uzlozy, wiem ze on juz nie bedzie chcial powrotu tutaj...

A nie chce zeby tracil ojca...wystarczy ze stracil matke

#299 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 13 czerwca 2010 - 16:27

A nie chce zeby tracil ojca...wystarczy ze stracil matke

odizolowanie się od tej sytuacji może oczyścić atmosferę. I wydaje mi się, że to właściwie jest jedyny sposób na rozwiązanie tej sytuacji. Wyprowadzając się od niego zrobiłaś krok w tył. Znasz pewnie powiedzenie że z rodziną wychodzi się najlepiej na zdjęciach. I w 90 % to prawda. Zamiast widywać się z nimi w takiej częstotliwości jak do tej pory, może warto przyjeżdżać na godzinne obiadki co weekend i w momencie, kiedy kończą się tematy uciec do bezpiecznego domu. Podejrzewam, ze żadna rozmowa nic nie da, choć próba nie strzelba, i nie zawadzi sprawdzić ;-) Ale przede wszystkim rozmawiaj o tym z chłopakiem. On musi mieć świadomość że to jest problem, i musicie go jakoś rozwiązać.

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#300 syrenka25

syrenka25
  • Użytkownik
  • 64 postów

Napisano 22 czerwca 2010 - 22:51

Hej.Mam chłopaka od tygodnia ,on mieszka 70km od Wrocławia,ale dość często do mnie przyjeżdża tzn 3 razy w tyg. z soboty na niedziele nocuje u cioci mieszka w Oławie i możemy się dzięki temu spotykać w weekendy :-) .

I dziś mi powiedział,że jego mama chciałaby mnie już poznać ,moi rodzice już go znają był u mnie 2 razy w domu,czy uważacie że to trochę za szybko?,bo on już móglby mnie przedstawić tak powiedział :-). Bardzo się cieszę,ale nie jestem jeszcze na to gotowa on to zrozumiał.I tak czuję, że on mnie traktuje poważnie,bo już by chciał mnie jej przedstawić.Ale odpowiedzcie na to moje pytanie wcześniejsze ;-)





Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych