ale przecież Ty płacisz pracownikowi tylko przez 33 dni a potem resztę przejmuje ZUS. Zatrudniasz w miejsce ciężarnej kogoś na zastępstwo, z taką właśnie umowa- bo przy tego rodzaju umowie i ciężarnej możesz wypowiedzieć, a okres wypowiedzenia to 2 dni.
No jak nie wiem czy będzie pracować czy donosić kolejne zwolnienia to tak łatwo nie zatrudnię. Bo jest tak, że miesiąc zwolnienia, potem chwila pracy i znów zwolnienie. Nie zawsze pracodawca wie, że kobiety nie będzie całą ciążę.
Do tego moja branża nie jest łatwa, nie zacznie w niej pracować każdy. Przyuczanie trwa, więc to nie jest takie proste.
W tej chwili mam jednego pracownika, jest to kobieta, młoda bo ma 30 lat i jest moją przyjaciółką. Wiem, że nawet jeśli w ciąży będzie to mnie nie wystawi.
No właśnie. I dlatego nie umiem akurat zrozumieć Twojego podejścia. Bo rozumiesz, ale wyobraź sobie że rzeczywiście nikt Cie nie zatrudnia, nie masz kasy na leki, na życie, na nic. I to tylko Twój problem.
No ale rozumiem, bo dzisiaj pracuję, z tydzień mogę iść na 3 miesiące na zwolnienie, więc nie dziwiłabym się że ktoś mnie teraz nie chce. Ale kiedyś albo wyzdrowieję, albo umrę, ale kiedyś się to kończy.
Wiem, że matki tego nie rozumieją. Ale trudno. W dzisiejszych czasach nie jest łatwo. Nie zmienię swojego podejścia, chociaż wiem, że to krzywdzi uczciwe osoby. Nie wiem czy bym nie zatrudniła, wolałabym faceta, ale nie wiem co by było. Jednak wątpię by kobieta w ciąży martwiła się mną i tym co się stanie jeśli ona pójdzie na zwolnienie.
Mówicie, że kobieta w ciąży dba o ciążę i się nie dziwicie, bo rozumiecie. Ja też to rozumiem, ale rozumiem też pracodawców którzy boją się o swoje firmy i o nie dbają. Ja swoją firmę traktuję jak dziecko w jakimś sensie.